WSZYSTKIE PYTANIA JAWNE W JEDNYM FILMIE (EGZAMIN USTNY Z JĘZYKA POLSKIEGO - MATURA 2026)

puchacz77,069 words

Full Transcript

Witam cię w zdecydowanie najdłuższym materiale na tym kanale. Na początek chcę ci życzyć powodzenia i chcę powiedzieć, że wszystkie pytania jawne, które tutaj omawiam, obgaduję w taki sposób, żeby dać ci możliwie przydatny zasób informacji na temat tego, czego dotyczy dane pytanie. Część z tych zagadnień będę omawiać nie dając swojej tezy, czyli nie będę tworzył takiego pełnego symulatora odpowiedzi na pytanie. Bardziej będę omawiać dane zagadnienie tak żeby po prostu żebyś zrozumiał czy zrozumiała o co może w nim chodzić i jakie konteksty, jakie przykłady z innych lektur obowiązkowych można tutaj wykorzystać. W każdym pytaniu, które omawiam, a omawiam oczywiście wszystkie, wykorzystuję więcej przykładów i przytaczam więcej dzieł z podstawy programowej niż jest to wymagane, po to, żebyś mógł albo mogła sobie wybrać. Materiał ma też po prostu zakładki czasowe, także spokojnie rozłóż sobie naukę. [muzyka] I jeszcze raz przypominam, że w części pytań nie stawiam żadnej tezy, a część pytań omawiam dosłownie omawiając na przykład na raz dwie przeciwstawne tezy, tak żeby pokazać ci, co można z danym zagadnieniem zrobić. Jeśli chcesz mi się odwdzięczyć, to po pierwsze polecam ci, żebyś udostępnił czy udostępniła ten film komuś, kto też może potrzebować takiej pomocy. Po drugie, przypominam, że jest możliwość wspierania tego kanału edukacyjno-rozrywkowego i jest też możliwość skorzystania z opcji spotkania ze mną online. Omawiamy wszystkie pytania jawne, omawiamy sobie konteksty, kryteria oceniania. To można zrobić na powtórkaowąkowa.pl albo powtórkaowązkowa.com. Zapraszam cię do tego materiału. Życzę ci powodzenia. Motyw cierpienia niezawinionego. Omów zagadnienie na podstawie znanych ci fragmentów księgi Hioba. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Takie pytanie zaczynam od wstępu, w którym definiuje, że literatura opowiada o człowieku. No i opowiada też oczywiście o cierpieniu, które jest nieodłączną częścią życia większości z nas, właściwie wszystkich z nas. W tym definiowaniu cierpienia we wstępie rozróżniłbym pomiędzy cierpieniem za to co się zrobiło. Na przykład Raskolnikow zbrodni Ikarze cierpi, bo zrobił tragiczne rzeczy. Ale mamy też cierpienie niezawinione, które cechuje się tym, że spotyka bohatera, który nie zrobił nic złego, a często jest wzorem do naśladowania, ale i tak właśnie dostaje od losu baty. Będziemy to omawiać na przykładzie księgi Hioba i tutaj właśnie zacznijmy. No bo Hiob jest właśnie tego typu przykładem. kocha swoich najbliższych, dzieli się swoim majątkiem i też ma bardzo duży majątek, ale też ma bardzo dużo dzieci i zdrowie, czyli ma też ten majątek taki niematerialny. Po prostu pod każdym względem Hiob radzi sobie bardzo dobrze. Szatan namawia Boga do tego, żeby sprawdzić Hioba, stestować go, bo mówi, że Hiobowi jest łatwo wierzyć w Boga, no bo właśnie jest mu dobrze, a jak spotkają go w życiu różne nieszczęścia, no to Hiob odwróci się przeciwko Bogu i Bóg z jakiegoś powodu mówi: "Dobra, zróbmy taki test". Hobb jest testowany, odbiera się mu rodzinę, w sensie umiera część najbliższych, odwracają się od niego znajomi, traci swój majątek, traci swoje zdrowie i on w środku no właśnie zastanawia się, walczy z myślami, ale nie odwraca się od Boga i nie przestaje po pierwsze w niego wierzyć, ale też nie przestaje wierzyć w siebie. To znaczy nie wątpi w to, że jest dobrym człowiekiem i nie wątpi w to, że droga życiowa, jaką sobie wybrał, droga chrześcijanina jest właściwa. Później Bóg go za to wynagrodzi. A to cierpienie, czyli cierpienie niezawinione tutaj pełni rolę takiego testu, sprawdzianu. Sprawdziliśmy charakter Hioba i na koniec okazało się, że chociaż to cierpienie mu się nie należało, to Hiob na końcu tej historii jest właśnie sprawdzony, jest lepszy, jest bardziej szlachetnym chrześcijaninem, czy jakimś takim premium chrześcijaninem, dlatego że przeszedł drogę przez tą mękę, która była testem, który przygotował dla niego Bóg z szatanem. Właściwie szatan za za przyzwoleniem boskim. Jest to dość okrutna wizja w ogóle starotestamentowego Boga. Od razu możemy sięgnąć też do Biblii, do Nowego Testamentu. Tak mi przychodzi do głowy. No przykładem cierpienia niezawinionego jest Jezus Chrystus, który cierpi za nas na krzyżu. Nawet jeśli nie jesteś osobą wierzącą, to pewnie ten kontekst jest ci znany i może być po prostu przydatny, żeby opowiedzieć o pasji Jezusa. Myślę, że to jest coś, co po prostu znasz. To znaczy jak wyglądała ta historia, fakt, że Jezus nauczał, zwrócił uwagę różnych grup interesu, które doprowadziły do jego ukrzyżowania. Jezus Chrystus umiera będąc wybranym do ukrzyżowania zamiast Barabasza, który dosłownie jest przestępcą jakimś hardkorowym. Ale lud i tak domaga się ukrzyżowania Jezusa w tym sensie umiera. No i można tutaj też opowiedzieć o tym, do czego próbuje cię przekonać. Wiara chrześcijańska. To znaczy, że to cierpienie niezawinione tutaj nie tyle jest testem, tylko jest poświęceniem za innych. Życie Jezusa Chrystusa na ziemi jest po to, żeby no właśnie wybawić ludzkość i nie musisz tego mówić po to, żeby schrystianizować komisję i nie musisz w to wierzyć. W sensie próbuję to zrobić takim dużym szacunkiem jak się da. To jest po prostu przydatny tekst kultury w tym kontekście. Cierpienie niezawinione może też nie mieć absolutnie żadnego sensu i to będą przykłady z literatury obozowej. przychodzi mi do głowy Gustaw Herlin Grudziński albo Tadeusz Borowski, bo tam mamy historię ludzi, którzy cierpią tylko dlatego, że przynależą do jakiegoś narodu, tylko dlatego, że są w kraju, który został podbity, albo tylko i wyłącznie dlatego, że no właśnie przegrali wojnę albo powiedzieli coś przeciwko partii, a w ogóle są z tego samego narodu, tak jak jeden z bohaterów Gustawa Herlinga Grudzińskiego, w sensie innego świata Gustawa Herlinga Grudzińskiego. Mamy postać człowieka, który dosłownie Misza Kostylew był członkiem partii i to w ogóle wyróżniał się tam do momentu, aż nie podkablowano na niego i teraz nie stał się wrogiem systemu. Ludzie, którzy są zamknięci w obozach cierpią kompletnie nie ze swojej winy. No to się im po prostu przydarza. I tutaj literatura pokazuje ci, że cierpienie niezawinione często jest też po prostu niewytłumaczalne. Mamy to, warto by to wszystko podsumować. dużo podsumowań, pytań jawnych będzie się sprowadzać do powiedzenia, że no ogólnie w literaturze to wiele zależy. Tutaj mamy właśnie taki przykład. Cierpienie niezawinione może być testem, może być jakąś formą próby, może być przykładem poświęcenia czy zrobieniem czegoś dla innych. Czy można jak w jakiś sposób spróbować to święcenie w literaturze czy w kulturze uświęcić tak jak na przykład zrobiliśmy to z Jezusem, ale też może być kompletnie bezsensowne i bez powodu i no nie mieć w sobie nic poza tym, że po prostu ktoś w sposób kompletnie niezawiniony cierpi. Człowiek wobec niestałości świata. Omów zagadnienie na podstawie znanych ci fragmentów księgi Koheleta. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. We wstępie trzeba by zaznaczyć, że niestałość świata i fakt, że przemijamy, to znaczy my jako ludzie, ale też, że świat się zmienia, to jest motyw, który w kulturze jest od samego początku. Powiedzielibyśmy, że to jest jeden z najczęściej powracających w kulturze motywów. No bo praktycznie każdy artysta orientuje się w pewnym momencie, że świat nie wygląda tak, jak wyglądał, kiedy był młody, albo orientuje się, że jest jakaś wojna tuż za jego granicą, albo jego państwo toczy wojnę, albo on jest na wojnie. Różnie do tego podchodzą artyści i różne sytuacje się im przydarzają, ale motyw tej niepewności, tego strachu o jutro jest po prostu rzeczą ludzką. Księga Koheleta to jest księga mądrościowa, w której jesteśmy nauczani przez mędrca, którego zadaniem jest trochę zakwestionowanie wielu takich rzeczy, które w innych miejscach Biblii mamy wszyscy jako ludzie przyjmować za wiarę. No bo Kohelet kwestionuje tak naprawdę wszystko. Vanitas, vanitatum, omnia vanitas, to jest ten słynny cytat. To polega na tym, że Kohelet mówi, że nic nie ma sensu w gruncie rzeczy i wszystko przemija. Mówi o dobrach materialnych, które przemieniają. Mówi o tym, że nie ma sensu poświęcać się pracy, bo praca czy efekty tej pracy właśnie będą przemijać. Nieważne, czy to są pieniądze, czy jakieś urzędy. To wszystko po prostu nie oprze się upływowi czasu. Mówi o tym, że nie ma sensu się emocjonalnie przywiązywać do ludzi, bo ci ludzie mogą cię zdradzić albo oni mogą po prostu też przeminąć. No i właśnie niewiele jest stałości na świecie i to jest bardzo duży problem i też niespecjalnie popularny pogląd właśnie wewnątrz tekstów biblijnych. Ale to co czyni go dalej tekstem biblijnym to jest fakt, że Kohelet, tak mi się wydaje, to jest na poziomie takiej ciekawostki anegdoty, ale Kohelet najczęściej w całej tej księdze pada słowo właśnie Bóg. I poza tym, że wszystko jest niestałe, to jest jedna stała rzecz i to jest Bóg. Nawet niekoniecznie nasza wiara w Boga, tylko istnienie Boga jest absolutnie niekwestionowalne. I w tym sensie mamy tutaj naraz motyw przemijania zawarty w tej lekturze, czyli po prostu te obserwacje, że w sumie jako ludzie mamy po prostu problem, bo cokolwiek stanie się dla nas ważne, czemu byśmy nie przepisali wartości, no to to coś przeminie i po prostu zaraz będzie bezwartościowe, bo tak działa po prostu świat. Ale z drugiej strony mamy tutaj apel czy taką obserwację, że Bóg jest tą stałością i warto wokół niego próbować przynajmniej odzyskać jaki nie odzyskać tylko znaleźć jakiś życiowy sens. Człowiek wobec niestałości świata dobrze pokazuje też młodopolski wiersz Kazimierza Przerwy Tetmajera. Ten wiersz to jest koniec wieku XIX. W młodej Polsce na początku mieliśmy coś takiego jak właśnie takie przeczucie, taki nastrój końca wieku. To towarzyszyło młodopolskim artystom i to jest bardzo dziwna sprawa. W sensie wydaje mi się to dość po prostu absurdalne, że praktycznie za każdym razem jak z jednego wieku wchodzimy w następny to społeczeństwo spodziewa się jakiejś apokalipsy. Tak też mieli artyści młodopolsy. To się też zbiegło z tym, że w młodej Polsce bardzo popularny nurtł dekadentyzm i takie ogólne poczucie rozkładu społecznego. Wyrazem tego jest właśnie wiersz Koniec wieku XIX, gdzie Kazimierz Przerwa Tedmejer po pierwsze stwierdza, że życie niespecjalnie ma sens, świat się zmienia i świat się robi dziwny i też nie za bardzo wie co z tym zrobić. No właśnie to jest problem główny podmiotu lirycznego, że nieważne czy chciałby się mu sprzeciwić, czy chciałby walczyć o ten sens, czy chciałby po prostu świat krytykować, to te postawy nie mają sensu. To jest jakby następny poziom względem księgi Koheleta, bo w księdze Koheleta mamy obserwację, że świat nie ma sensu, ale jest ten bóg, można by coś pofilozofować. A podmiot liryczny w końcu wieku XIX mówi, że po prostu wszystko, wszystko jest beznadziejne. To jest moja obserwacja, ale z drugiej strony ja też czyniąc te obserwacje jestem beznadziejny i naprawdę nie wiem co zrobić. Nie stałość świata i taki los, który no właśnie rzuca nas po prostu do życiowego kasyna. To co mi tutaj przychodzi do głowy, to jest obraz z dżumy Alberta Kami. Tam mamy powieść paraboliczną, czyli to jest naraz historia o dżumie, w sensie zarazie w miasteczku Oran. Ale też można to spokojnie interpretować tak, że tak naprawdę ta historia opowiada o uniwersalnej opowieści o tym, że jest zło na świecie i będą ci się działy bardzo losowe rzeczy i nie masz się co przywiązywać na przykład do swojego zdrowia albo do ludzi, którzy są ci bliscy, bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy los ci ich po prostu odbierze. Tak ci się wylosuje, że ktoś umiera. Tak jak doktorowi Rio, głównemu bohaterowi, który całą powieść jest najlepszą postacią, na koniec tej powieści umrze na przykład jego żona. No i no tak po prostu takie takie przygody go spotkały. Więc w Doomie mamy odpowiedź na pytanie, co zrobić wobec niestałości świata poprzez losy takich bohaterów jak Taro, Jean Taro, czyli osoba, która organizuje ochotników do tego, żeby grzewać zmarłych na podstawie takich postaci jak doktor Rio właśnie, który stara się pomagać medycznie, nieść pomoc medyczną ludziom, którzy umierają. No nawet jeśli nie ma to specjalnie sensu, w sensie taka postawa, nawet jeśli nie odwrócisz zarazy, robiąc kilka pogrzebów ludziom, którzy umarli, ani nie jesteś w stanie odwołać tej choroby po prostu lecząc kilku zarożonych, to dalej właśnie to powinien robić człowiek wobec niestałości świata. No i właśnie znowu to podsumowanie będzie takie niewdzięczne, ale no po prostu tak musi być. To znaczy obserwacja polega na tym, że to zależy wszystko. Literatura nie ma wątpliwości, że świat jest niestały. No wszyscy to czujemy po prostu jako ludzie. to wypływa z nas. No i co z tym zrobić? Opcji jest kilka. Ta główna, ta którą podaje nam Kohelet, ta najprostsza, najbliżej leżąca, to jest po prostu próbować budować tę wartość wokół wiary. Ale z drugiej strony można po prostu się poddać tak jak podmiot liryczny w koniec wieku XIX i uznać, że w sumie to naprawdę wszystko marność. No i jeszcze jest droga walki. walki, która może nie ma sensu tak gdybyśmy to próbowali policzyć, jakie są efekty twojej pracy, no ale czyni ciebie człowieka walczącego o ten sens, walczącego o ten tę stałość, no w jakiś sposób wartościowym. Wizja końca świata. Omów zagadnienie na podstawie znanych ci fragmentów Apokalipsy i świętego Jana. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. We wstępie mówimy o tym, że ludzie, artyści, ludzkość ogólnie ma taką tendencję do wyobrażania sobie często, że świat się skończy. Żyjemy w jakimś czasie i no boimy się konfliktu atomowego, boimy się jakiś, nie wiem, deszczu meteorytów. To jest normalna część po prostu ludzkiej cywilizacji, że boimy się tego, że się skończymy. No i też znamy z historii przykłady wielu cywilizacji, które faktycznie przeżyły taką mini apokalipsę, no i się skończyły i kultura właśnie to opisuje i te tendencje do wyobrażania sobie końca świata mogą przyjmować formę po prostu strachu czy jakiegoś takiego na przykład wiersza, który będzie wyrazem obaw. A mogą też przyjmować formę wielkiej, profetycznej, czyli takiej związanej z przyszłością wizji, czasem nawet natchnionej przez Boga, takiej bardzo patetycznej wizji jak ta, którą widzimy w Apokalipsie. I właśnie teraz można przejść do opisu Apokalipsy według świętego Jana. To jest tekst natchniony, czyli w teorii działa to tak, że Jan otrzymał wizję od Boga i przelał ją na papier, opisując nam co ważne i co pewnie warto zaznaczyć, nie tylko koniec świata, ale koniec świata, jaki znamy i początek nowego. Apokalipsa kończy się nowym Jeruzalem. No i to jest bardzo wartościowa sprawa do zaznaczenia, żeby pamiętać, że na końcu Biblii żyjemy pośród Boga w właśnie nowym mieście, gdzie już wyzbyliśmy się grzechu, nie ma tych problemów, które wiążą się z tym ludzkim światem i w sumie po to była apokalipsa. No ale ta wcześniejsza część, czyli właśnie obraz końca świata, czy wizji końca świata zawarty w Apokalipsie informuje nas o tym, że będzie to wizja dramatyczna. Mamy nadźgane symboliką obrazy otwieranych pieczęci, trąb jerychońskich, które dzwonią i po prostu anonsują kolejne nadchodzące plagi. Mamy deszcz meteorytów. Ja nie pamiętam dokładnie co tam się dzieje po kolei, ale jest mnóstwo obrazów po prostu ludzkiego cierpienia. Cierpienie spotyka grzeszników. Mamy walkę dobra ze złem. Elementem apokalipsy jest też pojawienie się na ziemi fałszywego proroka, który właśnie próbuje udawać, że jest Jezusem. Stoczy później walkę z armią Boga czy z armią aniołów boskich. Tą walkę oczywiście na końcu wygra dobro. To też jest, powiedzielibyśmy, epickie starcie, czyli takie widowiskowe starcie i widowiskowe pokonanie wszelkiego zła i właśnie nowe narodzenie. I z tego opisu po pierwsze mamy, że ta wizja bardzo duże wrażenie robi. Jest taka wow, zapiera dech w piersiach, powiedzielibyśmy. Po drugie jest opisana w sposób zawierający wiele metafor, porównań, symboliki, która sprawia właśnie, że to robi na nas aż tak duże wrażenie. I jeszcze, że ta wizja jest koniec końców optymistyczna. W sensie ona jest naraz bardzo pesymistyczna w sensie przerażająca, ale kończy się bardzo optymistycznym akcentem. To jest taka wizja właśnie końca świata. Jest taki tekst, piosenka o końcu świata. Tam mamy apokalipsę w mikroskali. Ten tekst obrazuje czy pokazuje ci, że koniec świata twój osobisty nic nie znaczy dla drugiego człowieka. Właśnie to jest takie odczarowanie tej apokalipsy świętego Jana, która jest takim wielkim tekstem, który możemy właśnie czytać w kościele albo analizować na jakichś studiach. Czesław Miłosz w tym tekście opisuje właśnie, że twój świat się kończy, bo na przykład umierasz albo ktoś tobie bliski umarł albo upadają jakieś ważne dla ciebie wartości, to się dzieje u ciebie, a cały świat żyje dalej. I tutaj ta wizja jest przekonująca właśnie dlatego, że w porównaniu do tej apokalipsy biblijnej jest niepozorna, a z drugiej strony ma przesłanie, które możesz interpretować jako pozytywne. To znaczy czyjś koniec świata nie sprawia, że świat się zatrzyma. to powiedzą, że to jest jakiś taki tekst motywacyjny, że nawet jeśli na świecie jest mnóstwo zła, to w innych miejscach tego samego świata nie ma tej apokalipsy, nie ma tego zła i ludzie czują swoje życie. A z drugiej strony to jest takie pokazanie, że wszyscy jesteśmy samotni z naszymi cierpieniami i z naszymi troskami. Inną jeszcze wizję końca świata z okresu wojennego przedstawia Krzysztof Kamil Baczyński. To jest członek pokolenia Kolumbów. Ten człowiek walczył i też zginął w trakcie II wojny światowej w Warszawie. Krzysztof Kamil Baczyński pisze elegie o chłopcu polskim. Mamy tam obraz takiego bardzo mrocznego miasta pełnego właśnie bólu, niesprawiedliwości i cierpienia. I jest chłopiec, tą sytuację relacjonuje matka chłopca albo ojciec, nie wiemy, no rodzic, który opisuje, że to dziecko wyszło na wojnę. No i właśnie umiera tam albo od kuli. Znaczy spodziewamy się, że umarło od kuli, ale mamy tam powiedziane, że nie wiadomo czy to od kuli, czy to od tego jak bardzo ten świat, który się kończy na oczach podmiotu lirycznego, po prostu zabił to dziecko, bo pękło mu serce od tego, jak bardzo było niewinne i nieprzygotowane na to, co się stało. Mamy też jeszcze jeden przykład, który tutaj dorzucę. Tadeusz Różewicz w swoim ocalonym opowiada o człowieku, który przeżył koniec świata. To jest niby paradoks, ale tak naprawdę to jest bardzo mocny kontekst. Tutaj Tadeusz Różewicz przeżył właśnie II wojnę światową i opowiada o tym w swoim ocalonym, że stracił [muzyka] zdolność do rozszyfrowywania, czym jest dobro, czym jest zło. Słowa nie mają dla niego znaczenia. On umarł. Dosłownie umarł. Jego świat się skończył. To, co jest teraz rzeczywistością jest dla niego niezrozumiałe. Nie ufa nikomu, nie ufa niczemu. Nie potrafi żyć. W tym sensie Tadeusz Różewicz daje nam tutaj motyw zombie. Oczywiście nie mów tak komisji, ale podmiot liryczny jest właśnie takim zombiakiem, który po prostu po wojnie domaga się, żeby od nowa nauczono go kochać, żeby od nowa nauczono go wierzyć w Boga, żeby pokazano mu Boga, który pozwolił w ogóle na coś takiego, czym była II wojna światowa. To jest może taki bardziej ambitny, ale obraz apokalipsy, która naraz się wydarzyła i się jakby nie wydarzyła. No bo ten człowiek żyje, ale opowiada o tym, co przeżył prowadzony na Rześ. W podsumowaniu pewnie powiemy, że wizji końca świata jest wiele. Od tych takich właśnie, które nadają się idealnie do jakiś filozoficznych rozważań, które łączą w sobie gorzkie, ale też słodkie przesłanie na przykład na potrzeby wiary chrześcijańskiej, o tym, że grzesznicy i zło zostanie rozliczone czy podliczone, będzie to z dużą pompą zrobione, a następnie będziemy wszyscy żyć pośród Boga, wszyscy prawi ludzie. Ale mamy też w kulturze obrazy, które właśnie korzystają z tej wizji apokalipsy biblijnej, pokazując ją w dużo mniejszej skali. No to jest właśnie przykład Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To będzie też przykład Tadeusza Różewicza i przede wszystkim Czesława Miłosza, który właśnie bardzo ładnie bawi się tą stylistyką biblijną. Poświęcenie w imię wyższych wartości. Omawiamy zagadnienie na podstawie mitologii Jana Parandowskiego. W odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. No i właśnie tutaj, kiedy słyszysz słowo poświęcenie, chciałbym, żeby na potrzeby podstawy programowej od razu odpalał ci się protokół dziady, bo będzie tutaj dziadami pachniało. Ale zaczynamy od mitologii. Zaczynamy właściwie od tego, żeby powiedzieć, że ludzie bardzo często poświęcają się w imię czegoś, w co wierzą i do jakiej epoki literackiej byśmy nie zaglądnęli, to albo mamy przykłady ludzi, którzy się poświęcają, albo mamy apele o to, żeby się poświęcać. No bo jak miłość do ojczyzny, no to właśnie czasem to jest tak, że bohater to robi, a czasem czytelnik ma taki wniosek, że powinien to robić. Ale dobra, mówimy o poświęceniu ogólnie. Także w każdej epoce mamy ten wątek poświęcenia, a w mitologii greckiej będzie on pokazany na przykładzie sprzeciwiania się na przykład bogom i temu ustalonemu mitologicznemu porządkowi. I jak tak to sobie przygotowałem, no to będę się odwoływać na samym początku do mitu o Prometeuszu. Prometeusz jest stwórcą ludzkości według mitologii greckiej. W micie jemu poświęconym dowiadujemy się właśnie, że powstaliśmy stworzeni przez Prometeusza, przez co on poczuł się z nami bardzo związany, po prostu traktując nas trochę jak taki ojciec czy stwórca. Później w konsekwencji tego, że na Ziemi było bardzo surowo i do momentu, kiedy nie poznaliśmy ognia, byliśmy w 100% na łasce matki natury i na łasce bogów. Właśnie w sensie dać ludzkości szansę, żeby być silniejszą czy bardziej samodzielną. Prometeusz wykradł ogień, co oznacza to, że po prostu nauczył naszą cywilizację, nauczył swoje dzieci jak korzystać z tego narzędzia, dzięki czemu mogli znaczy narzędzia w sensie tego żywiołu, o jak kiełznać ten żywioł, no i na przykład ułatwiać sobie dzięki temu nocowanie, ogrzewanie się czy nie wiem polowanie, chociaż nie przychodzi mi do głowy jak ogień można wykorzystać. No można, możesz sobie coś poświecić pochodnią, co nie? Więc dał nam tę przewagę, co bardzo zdenerwowało Zeusa i w ogóle bogów. Dlatego, że ten ustalony wcześniej porządek, któremu sprzeciwia się właśnie Prometeusz, był taki, że ludzkość była całkowicie na łasce bogów. Teraz jesteśmy mniej na nich łasce, chociaż wiele mitów i tak nam pokaże, że nie możemy prawie nic zrobić, jeśli nie lubią nas bogowie. No i konsekwencją tego poświęcenia jest kara. Tutaj mamy bardzo wyrafinowaną karę, bo Prometeusz zostaje przykuty do skał Kaukazu i tam będzie odwiedzał go jakiś ptak. Wydaje mi się, że orzeł, ale powiedziałbym po prostu, że jakiś ptak, żeby być tutaj bezpiecznym, który będzie wydziobywał mu wątrobę. Czyli mamy karę cierpienia za to, że właśnie Prometeusz poświęcił się dla wyższych wartości. motyw poświęcenia w imię wyższych wartości, w imię poświęcenia się dla ludzkości. Tak literaturoznawczo czy kulturowo te motywy czy te historie będą często porównywane. No widzimy to też w Biblii i znowu śmierć Jezusa na krzyżu jest niczym innym jak właśnie poświęceniem się w imię wyższych wartości i w imię ludzkości. Jeśli chcesz to sobie tutaj przeanalizować, żeby pokazać, że nie tylko ten antyk greckorzymski, jak to się mądrze mówi, ale też ten antyk judeo-chrześcijański, po prostu historia Nowego Testamentu pokazuje nam właśnie taką taki wzór do naśladowania prawie że, bo warto powiedzieć, że obie te historie, Prometeusz jak i Jezus to są postaci pozytywne. No w sensie podziwiamy ich w jakiś sposób, może chcielibyśmy być jak oni. Na pewno nie krytykujemy tych czynów, które zrobiły te osoby czy ci ludzie. No właśnie. A jak poświęcenie w imię wyższych wartości? Często tą wyższą wartością będzie nie miłość do kogoś, nie ludzkość, a naród. No takim narodem, o którym bardzo dużo słuchamy w kontekście poświęcenia się w imieniu wyższych wartości, no to jest romantyczny przekrój po prostu bohaterów romantycznych. No i właśnie Polska, poświęcenie za Polskę. Czy chcesz tutaj wrzucić Konrada z dziadów części trzeciej, który czuje, że po prostu się nazywa Milion, a nie Konrad tak naprawdę i za miliony właśnie cierpi katusze. No i w ramach właśnie takiej postawy, która swoją drogą nazywa się postawą prometejską właśnie dlatego, że to jest prawie że jeden do jeden to co robi Prometeusz, tylko nie ma z tego szczególnie efektów żadnych. Nie, nie dał nic Polakom, jakiegoś superowego. Konrad, ale też sprzeciwia się bogów w wielkiej improwizacji mówi tekst, w którym wyraża to, co czuje, że właśnie czuje się takim zbiorowym matrixem społeczeństwa polskiego i po drugie kontestuje Boga i próbuje zmusić go do działania, wymusić na nim jakąś reakcję. Nie doczekamy się takiej reakcji, ale właśnie Konrad sprzeciwia się Bogu na poziomie monologu. Jakby się nad tym tak krytycznie zastanowić, to jest to dość żenująca scena, w której po prostu mamy człowieka zamkniętego w celi, który mówi sam do siebie. Ale jeśli przypiszemy te wszystkie warstwy, no to wychodzi do tego bunt, prawie że właśnie bunt prometejski. Mamy też Kordiana, który też poświęci się jako bohater romantyczny za ojczyznę. Kordian będzie próbował zamordować cara i on w trzecim akcie swojego dramatu, swojego w sensie to jest dramatywilusza słowackiego, ale on się nazywa Cordian, co nie? Główny bohater bierze udział w naradzie spiskowców i okazuje się, że tylko pięciu z ponad 100 osób jest chętnych do zrobienia spisku przeciwko carowi. I wtedy Kordian mówi, że ale jesteście beznadziejnymi spiskowcami, ja to zrobię bez was, nie potrzebuję was do niczego. właśnie poświęca się, poświęca swoje życie dosłownie dlatego, że po pierwsze nie uda mu się zabić cara, po drugie zostanie schwytany i chociaż nie wiemy jak się kończy Kordian, to znaczy czy egzekucja, którą dla niego przygotowano dojdzie do skutku czy też nie, bo mamy zakończenie otwarte, no to to co się na pewno dzieje to fakt, że Kordian jest gotów do tego poświęcenia i je robi. Jak chcesz tutaj jeszcze rozkochać w sobie komisję, no to można od razu przy tych rzeczach przeanalizować sobie postawę, czy to winkelrydyzmu Kordiana, czy to mesjanizmu z dziadów, bo obie te rzeczy są o poświęceniu rozumianym jako cierpienie. Wydaje mi się, że kontekstów i przykładów tutaj pojawiło się zaskakująco dużo, więc można to spiąć tym, że generalnie literatura bardzo lubi poświęcających się w imię wyższych wartości i chwali taką postawę. No oczywiście do tego trzeba mieć przeciw czemu się sprzeciwiać, czyli musi być jakaś norma społeczna albo jakaś sytuacja, jakiś boski porządek jak w mitologii albo światowy porządek jak w Kordianie, w sensie świat bez Polski i to nie pasuje Kordianowi. Zawsze musi być coś przeciwko czemu ta wybitna jednostka czy jakaś jednostka, którą lubimy śledzić będzie się sprzeciwiać i właśnie będzie się poświęcać. W tym sensie to pytanie jest bardzo podobne do pytania o bunt. No bo wiele wyrazów poświęcenia to będzie po prostu bunt. Okej, idziemy dalej. I mam nadzieję, że wszystko to jest dla ciebie w pełni zrozumiałe. No i let's go. Problematyka winy i kary. Omawiamy to zagadnienie na podstawie mitologii Jana Parandowskiego, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Zaczynamy pewnie od tego, żeby powiedzieć, że jesteśmy ludźmi wszyscy, którzy popełniają jakieś błędy. Mamy na swoim koncie winy i czeka nas za nie często kara. W tym sensie literatura po prostu opisując ten motyw czy dotykając tego problemu winy i kary opisuje po prostu nas, opisuje ludzi z naszymi wadami i też próbuje przygotować lub nauczyć, że jeśli zrobimy coś złego, no to czekają nas tego konsekwencje. Bardzo chcę to omówić na przykładzie zbrodni i kary. No w sensie to się dosłownie aż prosi po tym, jak ten tekst się nazywa. Ale zaczynamy od mitologii Jana Parandowskiego. No i tam wina, która przychodzi mi do głowy na pierwszy rzut oka, to jest wina Syzyfa z mitu o Syzyfie, bo Syzyf jest bohaterem, który jest bardzo lubiany przez bogów do momentu, kiedy na jednej z imprez nie plotkuje, po prostu dzieląc się informacjami, które w zaufaniu powierzył mu Zeus. To jest sprzeciwienie się boskiemu porządkowi i to jest też zrobienie sobie bifu z najpotężniejszym bogiem na Olimpie. Mitologia jeśli jest o jednej rzeczy to o tej, że nie robi się złych rzeczy bogom jak się jest człowiekiem. W sensie musi być zachowany ten dystans. No i właśnie Zeus ukaże Syzyfa. Później jeszcze po drodze, zanim dojdziemy do tej ostatecznej kary, Zeus będzie chciał po prostu zgładzić Syzyfa, ale okaże się, że ten swoim sprytem unika kary, uwięzi Boga Śmierci, Tanatosa, ucieknie z Hadesu, czyli z krainy umarłych, wymyśla różne sposoby, żeby właśnie migać się odpowiedzialności. No i właśnie tutaj wjeżdża najważniejsze przesłanie pewnie tej historii o Syzyfie, czyli że no nie niestety, ale kara jest nieunikniona i świat wymyśli sposób, żeby ci przygotować karę, a jeśli z nią jeszcze walczysz, jeśli się tutaj bawisz w zapasy z Zeusem, to ta kara będzie niesamowicie zmyślna. I właśnie taka zmyślna jest kara, która spotyka Syzyfa na samym końcu, bo karą jest tachanie głazu, który spada za każdym razem, kiedy jest prawie że na samej górze. No i Syzyf musi to zrobić znowu i znowu i znowu. Został więc ukarany pracą, która nie ma absolutnie żadnego sensu i to jest tym gorsze, że on jest człowiekiem wybitnym, w sensie jest intelektualnym kocurem. No i właśnie czeka go nie tylko praca fizyczna jako kara, ale też praca pozbawiona jakiegokolwiek sensu dla niego czy dla kogokolwiek innego. Chociaż z tą kwestią sensu to będzie się kłócić na przykład Albert Kami w swoim swoim tekście Mit o Syzyfie, ale to nie jest temat akurat tego zagadnienia. W sensie mógłby być, ale nie idziemy tak daleko, bo nie staram się o doktorat, tylko o 30 albo 100% z języka polskiego. Więc mamy przeanalizowanego Syzyfa. Problem winy i kary to też jest oczywiście Prometeusz. Tutaj dosłownie można by opowiedzieć dosłownie to samo, co powiedziałem wcześniej przy pytaniu poświęcenie się w imię wyższych wartości. Tutaj doskonale pasuje Prometeusz, który jest potencjalnie jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą opowieścią z mitologii greckiej. Mamy człowieka, który zrobił coś, w oczywisty sposób sprzeciwił się porządkowi boskiemu, no i czeka go za to kara. Tyle łatwe dwie minuty analizowania i masz łatwe milion procent na maturze. Ale już nie będę do tego wracać, bo to jest dosłownie pytanie wcześniej. No i teraz może wjechać zbrodnia i kara. To jest lektura Fiodra Dostojewskiego, która też jest dosłownie o lekcji jaką jest. Musisz brać odpowiedzialność za swoje czyny i nawet jeśli czujesz, że jesteś w stanie uciec z tej odpowiedzialności to twoja psychika nie pozwoli ci tego zrobić. No i właśnie mamy Rodiona Raskolnikowa, który na początku internalizuje w sobie, czyli jest przykładem postawy, którą najłatwiej scharakteryzować można mówiąc, że to jest nadczłowiek Fryderyka Nieticzego. Jeśli pamiętasz, że Fryderyk Nietzszeche tworzył swoje teksty między innymi na podstawie historii Rodiona Raskolnikowa, czyli najpierw była ta historia, później były teksty niczego. Ale w każdym razie ta postawa oznacza, że człowiek czuje, że nie jest ograniczony przez normy społeczne, że cel uświęca środki trochę jak Makiaavelli i że może na przykład samemu tworzyć moralność. Jeśli uważa, że ktoś jest zły, to może tą osobę zabić, bo po prostu jest tą wybitną jednostką. Tak myśli Rodion Raskolnikow. Ale kiedy faktycznie zamorduje starszą panią i potem jeszcze jej siostrę, która akurat była w złym miejscu w złym czasie, no to mamy problem. Problem pierwszy jest taki, że musimy się mierzyć z konsekwencjami prawnymi, chociaż okazuje się później, że policja w ogóle złapie kogoś innego, kto z jakiegoś dziwnego powodu się przyzna i tam jest jakiś gość, który mógłby teoretycznie odbyć karę za Rodiona, ale tą główną karę Rodion no po prostu odbywa w swoim własnym mózgu. Choruje i gdyby nie Sonia marmioładowa, która właśnie wyprowadzi go na prostą, powie mu, że musi się zmierzyć z odpowiedzialnością za własne krzywdy, no to po prostu ten człowiek by nam się rozsypał w oczach. W tym sensie kara to nie jest to, co ktoś ci robi, tylko najsilniejszą, najpotężniejszą karę wymierza ci twój własny mózg i po prostu twoje sumienie. Bardzo prosty przykład. Zatoczymy tutaj takie koło i wracamy znowu do mitologii. Na koniec jeszcze jeden przykład z mitologii, tak żeby nie zrobić tego tak po łebkach. Dedal i Ikar. Bardzo prosta historia, którą pewnie pamiętasz jeszcze z podstawówki o tym, jak dedal przygotował wynalazek dla siebie i swojego syna, żeby na skrzydłach uciec z wyspy, z labiryntu, w którym został uwięziony jako jego architekt. No i problem jest taki, że skrzydła, na których właśnie wylatują, ma, to jest po prostu specyfika tych skrzydeł, że nie można lecieć za blisko wody albo za wysoko słońca. Dedal uprzedza swojego syna o tym, że no właśnie nie leć za wysoko ani za nisko, bo po prostu roztopią ci się skrzydła albo się zamoczą i umrzesz, a nie chcę, żebyś umarł, bo cię kocham, jesteś moim synem, ale Ikar i tak właśnie tak zrobi. No i tutaj mamy [muzyka] z perspektywy Ikara jest wina, czyli nie słucha się ojca i Ikar świadomie wzbija się wyżej. Nie wiemy dlaczego, możemy się tutaj domyśleć, ale no właśnie to jest jego wina, a karą jest śmierć. Ważne w tym micie, żeby jeszcze troszkę się z nim pobawić, jest to, że Iar czyniąc ten absurdalnie debilny ruch po prostu, w sensie lecąc w górę sprowadza karę na siebie, no bo umrze, ale też na swojego ojca, bo dedal do końca życia będzie bił się z myślami. Ma prawo pełne czuć się współodpowiedzialnym za śmierć swojego syna, no bo dał mu narzędzie, którym ten się właśnie zabił. No fakt, że życie zamkniętym na wyspie nie było najfajniejsze, ale Dedal zostaje teraz po prostu z gulą w gardle i jest obciążony winą swojego syna. To tak, żeby się tym zabawić, jeszcze troszeczkę pogłębić czy pointerpretować. Innym przykładem takiej winy i kary w mózgu będzie też mabet. Pozwolisz, że tutaj, żeby nie robić z tego pytania dużej analizy, to tylko sygnalizuje, że prawie że tak samo jak przeanalizowaliśmy Rodionera Skolnikowa, można tutaj przeanalizować Magbeta. Swoją drogą zaraz będą pytania o Magbecie, gdzie właśnie to zrobimy. Król Magbet po tym jak zabije właśnie wcześniejszego króla Dana będzie tragicznie rządził i będzie przede wszystkim toczył walkę wewnątrz własnego umysłu, popadając po prostu w paranoję wobec tego, jakie zło wyrządził, które doprowadzi do kolejnych złych decyzji i po prostu zje go od środka. To tyle w tym pytaniu. Na koniec wystarczy, myślę, podsumować po prostu to tak, że kultura pełni taką rolę prawie że wychowawczą. Jeśli zrobisz coś złego, to albo społeczeństwo wymierzy ci sprawiedliwość, jakąś formę kary, na przykład przez literę prawa, albo twój własny umysł. Często te rzeczy będą działać razem, ale jednego możesz być pewny czy pewna. Twoja własna głowa ci po prostu nie daruje, jeśli zrobisz coś złego. Miłość silniejsza niż śmierć. Omawiamy to zagadnienie na podstawie mitologii Jana Parandowskiego, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Jeśli chodzi o miłość mitologiczną, no to Orfeusz i Eurydyka będą tutaj doskonałym przykładem. Eurydyka to jest ta kobieta, która trafia do Hadesu, a Orfeusz to jest wybitny muzyk, wybitny artysta, który schodzi do niej po to, żeby odzyskać ją z krainy umarłych i żeby właśnie, ponieważ ją tak bardzo kocha, jest gotów zaryzykować swoje własne życie, żeby ją z tego Hadesu wyprowadzić. No i urzeka krainę podziemi, władcę krainy podziemi. Też swoją drogą się nazywa Hades ten człowiek. No i deal jest taki, że ma teraz wyprowadzić Eurydykę swoją ukochaną z Hadesu. Tylko, że kiedy będą wychodzić z tej krainy zmarłych, Orfeusz musi zaufać, że Eurydyka jest za nim. Nie może się odwrócić, tylko musi wychodzić cały czas wierząc w to, że faktycznie wyjdą razem i będą żyć z powrotem na Ziemi. No i Orfeusz nie da rady. W sensie w pewnym momencie pod sam koniec takiej dziwnej wędrówki, w sensie takiej niezręcznej wędrówki właśnie we dwójkę wychodząc z Hadesu, odwróci się, żeby sprawdzić, że jest euryka. Tym samym bogowie już na zawsze ją odbierają. I to jest w sumie ciekawe pod kątem tego pytania, bo tutaj miłość była silniejsza od śmierci. Dosłownie sprawiła, że Orfeusz zaryzykował swoje życie i dobił targu, który mógł skutkować tym, że dosłownie ocaliłby swoją ukochaną z krainy umarłych. Ale koniec końców ta miłość była też jednocześnie tak silna, tak intensywna, tak potężna, że dosłownie pozbawiła go ona możliwości kontaktu z ukochaną. W sensie to jest dokładnie to samo uczucie, które sprawiło, że pojawiła się szansa, żeby odzyskać swoją ukochaną. To samo uczucie i ta sama namiętność sprawiła właśnie, że teraz Orfeusz ma giga problem sam ze sobą i musi po prostu żyć z tym, że w wyniku własnych decyzji stracił swoją ukochaną. Miłość silniejsza niż śmierć to też po raz kolejny w kontekście pytań mitologicznych może być historia Prometeusza. Prometeusz, który jest gotów wykraść dla nas ogień właśnie dlatego, że nas kocha. Tutaj w kontekście tego pytania warto przeanalizować głębiej to, że Prometeusz jest postacią mitologiczną, która traktuje nas jak swoje [muzyka] dzieci. Czyli to nie będzie miłość dwójki zakochanych ludzi, tylko to jest miłość ojcowska. To najbliższe takie porównanie. Miłość właśnie taka, która w ewidentny sposób czy bardzo wyraźnie będzie się kojarzyć z taką relacją rodzic dziecko. No jak jesteśmy o właśnie relacji z dziecko rodzic, no to sporo twoich pewnie Fajnie, fajnie. To jest wypowiedź. Świetnie się dołożyłaś. No tak. od Prometeusza zawsze będzie blisko do Jezusa. No i właśnie jak jesteśmy przy dzieciach i tej relacji ojciec, syn, no to wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi. Nie próbujecie tutaj chrystianizować. W ogóle nie interesują mnie te kwestie religijne, ale ta opowieść o miłości silniejszej niż śmierć to znowu może być po prostu poświęcenie i opowieść o Jezusie Chrystusie na ziemi kończąca się Wielkanocą, czyli śmiercią na krzyżu i później zmartwychwstaniem właśnie z miłości do całej ludzkości. Tak, możesz to tutaj również przeanalizować. Ten kontekst będzie jak najbardziej pasować. A inny rodzaj miłości to będzie miłość oczywiście do ojczyzny, do narodu. Przychodzi mi do głowy na przykład Ordon z reduty Ordona, który broni jej i rozpaczliwie, kiedy Moskale zalewają jego pozycję obronną, no to decyduje się wysadzić. No bo jakby zakłada, że i tak pewnie umrze, ale robi to właśnie w takim czynie patriotycznym. Patriotyzm to jest jeden z rodzajów miłości w sensie miłości do ojczyzny. Nawet jak tak nie jest, gdybyśmy przeszukali jakiś 100 definicji, pewnie nie w każdej byśmy to znaleźli, ale na potrzeby odpowiedzi na to pytanie, miłość, miłość do ojczyzny jak najbardziej jest elementem, no właśnie takiego patriotyzmu. Innym przykładem tego typu patrioty gotowego do śmierci będzie na pewno Kordian od Juliusza Słowackiego, który decyduje się wbrew woli reszty spiskowców właśnie realizować spisek koronacyjny polegający na tym, że samodzielnie będzie próbować pozbyć się cara. No kładzie tutaj na szali własne życie. Nie wiemy jak kończy się Cordian na pewno, no ale konsekwencją jest bycie postawionym przed plutonem egzekucyjnym, więc jakby ten rachunek zysków i strat został zrealizowany. No i Cordian ma teraz owoce tej swojej działalności. Właśnie zbiera te owoce. Przychodzi mi tutaj do głowy bardzo dużo przykładów poświęcenia. Może z literatury obozowej jakiś obraz, kiedy ktoś poświęcił się i poszedł za kogoś na przykład na śmierć albo z literatury wojennej albo pieśń o Rolandzie. I moment, w którym właśnie rycerz Roland zdecyduje się nie uciekać, tylko stawi czoła niewiernym i będzie bronić odwrotu reszty wojsk. Okupi to śmiercią, ale jednocześnie wypełni tutaj etos rycerski i pokaże nam jak powinien zachowywać się prawy rycerz, który broni swojego króla, broni swoich ludzi, no i broni wiary chrześcijańskiej. Swoją drogą również. Całą tę wypowiedź podsumowałbym tym, że literatura uczy nas, że są takie emocje czy takie wartości, które są w stanie może nie przeciwstawić się śmierci, no bo jednak koniec końców ci bohaterowie, których opisuję umierają albo prawie umierają jak Kordian. W sensie zakładamy, że on prawdopodobnie umarł. Ale to co jest kluczowe czy to co jest bardzo ważne to jest fakt, że ta walka się faktycznie toczy i bardzo często można zestawić ze sobą coś pewnego, czym jest śmierć z wartością, z czymś takim bardzo ludzkim, czym jest miłość. Heroizm jako postawa człowieka w zmaganiu się z losem. Omawiamy to zagadnienie na podstawie znanych nam fragmentów Iliady Homera, a w odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Moim ulubionym herosem i to jest po prostu mój wybór personalny będzie Hektor i będziemy to analizować na przykładzie właśnie Hektora. Ale zaczęlibyśmy tą wypowiedź pewnie od tego, żeby zaznaczyć, że gdziebyśmy nie spojrzeli, w jakiej epoceśmy się nie znaleźli, literatura przedstawia nam przykłady zachowań i jednostek wybitnych, takich które wyróżniają się na tle reszty, bo wyróżniają się odwagą, czy charakteryzuje czyn heroiczny odwaga, ale też gotowość do wzięcia konsekwencji za swoje czyny. No i heros to będzie człowiek, który w obliczu jakiegoś zagrożenia, w obliczu jakichś problemów nie cofa się, tylko jest gotów ponieść konsekwencje po prostu sytuacji, w której się znalazł. No i właśnie w Iliadzie mamy Hektora, który jest bratem Parysa. Parys, przypominam, to jest ten człowiek, który spowodował wojnę trojańską dlatego, że ukradł Helenę i zabrał ją sobie do Troi, dlatego że mu się bardzo, bardzo spodobała i też miał obiecaną przez boginię, ale to już nie wchodźmy w ten mit, bo to byśmy zrobili origin story Iliady na trzy minuty. Parys jest osobą, która jest winna całemu zamieszaniu, ale Hektor to jest ten jego brat, który jest najbardziej szanowanym wojownikiem troi, wojownikiem obrońców i który czuje się po prostu odpowiedzialny za swoje miasto i który stanie do walki z Achillesem. Jest w Iliadzie scena właśnie walki Hektora z Ach Hillesem. Ci dwaj wojownicy staną naprzeciwko siebie i Hektor bardzo się boi. W sensie on stanie do tej walki z pełną świadomością, że najprawdopodobniej umrze. I wiedzą to wszyscy. Dlatego, że Achilles jest najwybitniejszym z mężów. On ma tam kąszachty z bogami. Po prostu ma jakieś super ciosy. Po prostu jest tym człowiekiem, który żyje dla chwały. Nie żeby Hektor tej chwały nie miał, ale po prostu to starcie jest takie, że gdyby bukmacher ustawiał kursy, no to by było 1 13 na Achillesa, a jakieś za 100 zł byś wygrał, czy wygrywała siedem albo osiem stówek, gdybyś postawił, czy postawiła na Hektora, ale nie warto na niego stawiać, no bo po prostu to starcie przegrał. Nie musisz mówić komisji tej części o zakładach bukmacherskich. Chodzi o to, że Hektor mierzy się z przeciwnikiem, który wie, że jest od niego silniejszy, no i zbiera full konsekwencji tego czynu po prostu umierając. Nie zmienia to faktu, że scena tej walki jest epicka i będzie uczyć kolejne pokolenia literatów, jak w ogóle pisać o starciach dwóch rycerzy ze sobą, czy dwóch wojowników ze sobą. Więc ten heroizm tutaj oznacza, że po prostu los postawił Hektorowi na drodze człowieka potężniejszego od niego. A Hektor powiedział: "Trudno, no fajniej by było, gdyby mój brat nie był dupiarzem, ale jest, więc muszę teraz stawić czoła silniejszemu przeciwnikowi." Później po tym, jak Achilles pokona Hektora, będzie próbować bezcześcić jego ciało, będzie go upokarzał, na przykład przywiąże sobie jego zwłoki do rydwanu i będzie je woził dookoła miasta, żeby pokazać jak bardzo pokonał obrońcę Troi. Ale wszystkie te działania po pierwsze nie przyniosą jemu jakiejś ulgi, dlatego że Achilles w tej części Iliady cierpi sam po stracie swojego przyjaciela Patroklosa. I no i właśnie nic to nie zmienia, że sobie wozi Hektora i upokaża publicznie jego ciało, ale też z drugiej strony to w ogóle nie umniejszy tym czynom heroicznym, w sensie temu czynowi heroicznemu, jakim była właśnie śmierć Hektora w walce. W tym sensie Hektor jest pełnoprawnym bohaterem do dzisiaj. No i to też jest ważne, że czyn heroiczny ma to do siebie, że broni się sam. nie da się mu umniejszyć na przykład później bezczęszcząc jego ciało, w sensie w tym przypadku ciało Hektora. Heroizm jako postawa człowieka w zmaganiu się z losem to może być też śmierć bardzo podobna, czy może trochę podobna. To znaczy właśnie z pieśni o Rolandzie. Roland, który jako heros własną piersią będzie bronił wiary chrześcijańskiej i swojego króla przed armią Saracenów, armią niewiernych, która właśnie zaatakowała jego straż królewską. No i tutaj również mamy ten wątek, że człowiek, który mógłby uciec z pola walki, mógłby się po prostu wycofać, decyduje się umrzeć w walce. No i właśnie kiedy los na jego drodze postawił niewiernych, no to on się z tym po prostu zmierzył. Heroiczna będzie też postawa w dżumie ludzi, którzy mierzą się z chorobą, ale też z takim metaforycznym złem. dlatego że zarówno doktor Rot jak i Jeanta Ra jak i reszta postaci w pewnym momencie dołącza do nich też Ramber, ojciec Panelot. Wszyscy ci ludzie mają to do siebie, że kiedy los po prostu wydropił w ich miasteczku w oranie Jume, decydują się stawić jej czoła i po prostu albo chować zmarłych, albo pomagać tym, co jeszcze żyją. Wspierają się nawzajem. Czyli wobec po prostu bez sensu, wobec okrucieństwa i tragedii, która ich otacza, ci ludzie decydują się walczyć. Część z nich też umrze. Na przykład ojciec Panelu z tego co pamiętam umiera właśnie w jednej z ostatnich scen Jumy jako po prostu konsekwencja tego, że całą tę historię obcuje z zarażonymi. Ale no to jest po prostu element czy coś wpisanego właśnie w taką postawę heroiczną. Heroiczne tutaj jest to, że wobec losu, który jest dla ciebie bardzo surowy, ty decydujesz się działać. Przykładem bohaterki, która właśnie jest heroiczna będzie też Antygona. Tutaj mamy bardzo mocno ten los, dlatego że Antygona trafi, trafia jej się dylemat, tak zwany konflikt tragiczny, który jest nierozwiązywalny. To znaczy jej bracia doprowadzili do wojny domowej i umarli w walce. Jeden z nich nie może być pochowany dlatego, że jej wuj Kreon zabronił pochówku właśnie jednego z jej braci. A z drugiej strony Antygona wie doskonale, po pierwsze, że ona bardzo kocha tego brata i chce go pochować. Po drugie, że trzeba go pochować, bo tak nakazuje po prostu prawo boskie każdemu człowiekowi. Nieważne jak dobry czy zły należy się pochówek. Antygona ma więc właśnie los prz los przedstawia więc Antygonie sytuację tragiczną, w sensie beznadziejną. No nie wiadomo co zrobić, ale jej postawa jest heroiczna dlatego, że ona po prostu podejmuje decyzję. To po pierwsze, a po drugie ponosi tej decyzji konsekwencje. Czyli Antygona pochowa swojego brata, czyli zadecyduje, że dobra, robię coś. Po drugie to będzie ta potencjalnie trudniejsza decyzja, bo ona wymaga więcej działania. To nie jest zignorowanie czy odejście, czy udawanie, że tematu nie ma, tylko dosłownie musisz się aktywnie sprzeciwiać prawu ludzkiemu, a później jeszcze przyzna się do winy. W trakcie przyznawania się do winy też powie, że to tylko ona zrobiła, że jej siostra Ismena, która będzie chciała wziąć na siebie część winy, nie miała z tym nic do czynienia. później zostanie zamurowana przez Kreona i umrze. Już pomijając to, że później jeszcze sama odbierze sobie życie będąc zamurowaną, a gdyby tego nie zrobiła, to by została uwolniona, dlatego że Kreon później pod naporem rodziny zmieni w ogóle zdanie i stwierdzi, że odpuszcza winy Antygonie, ale ona już nie żyje. Ale to nawet może lepiej dla tej historii, w sensie jest lepsza ta akcja, dlatego że ona się na koniec pozbawiła życia, bo właśnie staje się takim symbolem heroizmu właśnie. Czyli kiedy masz same złe decyzje, to ważne jest, żeby którąś z nich wybrać, zagryźć zęby, po prostu powiedzieć sobie: "Trudno, jestem teraz herosem". Więc heroizm to jest w literaturze czy w kulturze po prostu odpowiedź, jedna z odpowiedzi na to, że los jest, istnieje i daje człowiekowi różne sytuacje w życiu, z których nie ma dobrego wyjścia. No i właśnie mitologia zachęca cię, żebyś był czy była jak taki Hektor albo jak taka Antygona czy Roland, czyli po prostu żebyśmy stawiali czoła tym trudnym sytuacjom i żebyśmy robili to z przekonaniem. No nieważne czy to jest przekonanie w prawo boskie, czy w naszego króla, czy w jakieś wyższe wartości. Ważne, żeby po prostu no właśnie mierzyć się z losem z podniesioną głową. Dobra, to takie pytanko. Prawa boskie, a prawa ludzkie. Omawiamy zagadnienie na podstawie antygony Sofoclesa, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Na tym polega właśnie konflikt tragiczny w Antygonie, że prawo boskie i prawo ludzkie się wyklucza. We wstępie powiedziałbym, że kultura, literatura często pokazuje nam, że są dwie decyzje, które są równie dobre albo równie złe. I właśnie tego przykładem będzie ten dylemat, przed którym staje Antygona w dramacie antycznym Sofoclesa. Od razu przejdźmy właśnie do tego, czym jest ten konflikt tragiczny, czyli na czym polega ten dylemat. Antygonie umarli na wojnie dwaj bracia, którzy bili się ze sobą o władzę w ramach wojny domowej w Tebach. No i problem polega na tym, że Antygona chce pochować brata, który jest obarczony winą za tę wojnę, a którego jej wujon, obecnie władca, zakazał pochować. No i sytuacja tragiczna jest taka, że Antygona jest w miejscu, w którym co by nie zrobiła, jakiej decyzji by nie podjęła, no to będzie źle, bo albo zrobi coś wbrew sobie, bo boi się kary ludzkiej, w sensie tej wynikającej z prawa, jakie ustanowił Creon, albo zrobi coś, co będzie się wiązało dla niej z karą śmierci. Antygona wobec tej sytuacji tragicznej robi coś, a nawet nie tylko, coś, co po prostu podejmuje tą trudniejszą nawet wydaje się z decyzji, czyli decyduje się pochować swojego brata, nie musisz pamiętać jego imienia. Wydaje mi się, że to był Polyakes albo coś bardzo podobnie brzmiącego. Bierze na siebie winę, przyznaje się, że właśnie to zrobiła. No i Karą za to jest zostanie zamurowaną żywcem. Coś swoją drogą bardzo okrutnym rozliczeniem się z czegokolwiek. W sensie to jest bardzo wyrafinowana i taka niepotrzebnie brutalna kara śmierci i pewnie miała pewnie też funkcję po prostu odstraszającą. Tak sobie to wyobrażam. W każdym razie Antygona ponosi konsekwencje swojej decyzji i jak już zostaje zamurowana, no to jeszcze sama odbierze sobie życie, żeby sprawy przyspieszyć. To jest ważne tutaj dlatego, że gdyby tego nie zrobiła, to by ją uwolnił dlatego, że pod naporem proroka Teezjasza, swojego syna Hmona, swojej żony, no po prostu chce odwołać swój wyrok, ale jest już za późno. Później na przykład Hmon też odbierze sobie życie, bo prywatnie Hmon kochał się po prostu w antygonie. No więc tak wygląda ten konflikt pomiędzy prawem boskim a prawem ludzkim. On jest problematyczny dlatego, że no po prostu stawia nas w sytuacji, w której czego byśmy nie zrobili, no to będzie z tego będą z tego problemy. Antygona pokazuje jak duże mogą być te problemy, ale w pewien sposób jest to też zachęta do tego, żeby po prostu coś zrobić. Antygona jest o tym, że wobec takiej tragicznej sytuacji musisz cokolwiek zrobić. Jeszcze jedna rzecz, taka może trochę ambitniejsza informacja. To znaczy konflikt tragiczny i ten konflikt prawa boskiego z prawem ludzkim pokazuje jak daleko te światy są od siebie. jak bardzo to co my jako ludzie robimy żeby sobie poukładać życie jest obce i inne niż to jak wygląda ten porządek boski. No mamy z jednej strony nakaz grzebania zmarłych, a z drugiej strony zakaz grzebania zmarłych. Te cywilizacje czy te dwa światy się po prostu kompletnie wykluczają. Prawa boskie i prawa ludzkie to jest też coś, co możesz znaleźć w romantyczności Adama Mickiewicza, dlatego że bardzo bliskie tym prawom boskim, prawom natury, temu, co takie wypływa z nas, co jest związane z jakąś energią czy właśnie światem, jakkolwiek byś tego nie chciał, czy nie chciała opisać, to jest coś, co właśnie Adam Mickiewicz zestawi z racjonalizmem oświeceniowym, ze starca szkiełkiem i okiem. Mamy Karusię, która twierdzi, że widzi swojego ukochanego, który już nie żyje. No i właśnie ludzie debatują nad tym, czy ona ma prawo go widzieć. No i okazuje się, że tak, jak najbardziej ma prawo widzieć swojego ukochanego, nawet jeśli on nie żyje. Narrator stwierdza, że no właśnie to do niego przemawia, że skoro kogoś kochałeś czy kochałaś bardzo, to miłość jest tak potężną siłą, że po prostu tak działa świat, że jeśli kogoś bardzo kochasz, to go zobaczysz. Taka jest ta równowaga. A ludzie, którzy ci mówią, że nie no nauka nam mówi, że jak ktoś umarł, to już go nie można spotkać, po prostu nie mają racji. W Biblii widzimy też prawo boskie i prawo ludzkie w momencie apokalipsy. Można tutaj wprowadzić kontekst związany z apokalipsą świętego Jana i pokazać, że Biblia uczy nas dosłownie tego, że istnieje sytuacja, w której no to prawo boskie i ludzkie cała będzie będzie harmonia, powiedzmy. Tylko, że do tego momentu, do momentu, kiedy ta harmonia będzie, no trzeba otworzyć kilka pieczęci, muszą zadnąć te trąby jerychońskie, musi być deszcz meteorytów, walka dobra ze złem. Ale na koniec tego procesu, na koniec apokalipsy, wszyscy żyjemy z Bogiem jakby w jednym wielkim mieście, w nowym Jerozolem. I ten obraz, taki utopijny obraz, no to jest właśnie sytuacja, kiedy prawo boskie i prawa ludzkie wreszcie są w pełni równe sobie. Jakby są tutaj bardzo mocno są związane i mówią jakby to samo, opisują ten sam świat. To jest końcówka apokalipsy, przynajmniej na potrzeby tej wypowiedzi ustnej. A prawo boskie i prawo ludzkie będzie też akcentowane w historii Syzyfa. Syzyf najpierw zrobi przykrość Zeusowi, dlatego że opowie historię, którą ten powierzył mu w sekrecie, ale później głównym grzechem Syzyfa jest to, że będzie kontestował ten boski porządek, właśnie to prawo mówiące o tym, że człowiek to jest robaczek. Nie można się sprzeciwiać bogom, a co dopiero najważniejszemu z bogów, czyli Zeusowi. W tym sensie to nie jest żaden konflikt tragiczny, tylko mitologia pokazuje ci w micie o Syezzyfie, że prawo boskie jest ważniejsze i bogowie muszą na końcu wygrać. po prostu nie można im się sprzeciwiać i że to jest to prawo, które zawsze będzie nadrzędne i że bogowie zawsze będą nadrzędni względem człowieka. Mimo że Syzyf robi no po prostu co może. Unika śmierci, bo uwięzi Boga śmierci, ucieka później z Hadesu, ale na koniec dnia prawo boskie, czyli boża wola, w tym przypadku wola Zeusa musi zwyciężyć, czy musi być tym, co jest na wierzchu na sam koniec. I podsumowałbym to tak, że ten dylemat będzie nam towarzyszył bardzo często w kulturze. Będziemy mierzyć się z tym, że no czy nam się to podoba, czy nie. Są dwie racje, które będą ciągnąć w dwa różne kierunki i to będzie naraz główne przesłanie antygony, ale też jeden z częściej powracających w kulturze motywów. Człowiek wobec przeznaczenia. Omawiamy to na podstawie antygony Sofoclesa i w naszej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Los nie był szczególnie łaskawy dla Antygony, ale nie był też szczególnie łaskawy dla całego rodu labdakidów, którego częścią jest właśnie ta postać tragiczna w sensie antygona. Po pierwsze dlatego, że wcześniej w tym rodzie był na przykład Edyp, którego los potraktował w taki sposób, że po pierwsze dlatego, że to jest ta sama rodzina, w której był Edyp, który właśnie miał przepowiedziane, że ożeni się z własną matką, a później, że jeszcze zabije swojego ojca. Właściwie odwrotna kolejność. Najpierw, że zabije swojego ojca, a później, że ożeni się z własną matką. Dosłownie tak się stało, mimo że Edyb robił wszystko co w jego mocy, żeby no właśnie uniknąć zrobienia tych rzeczy, bo dowiedział się od wyroczni, że takie coś nad nim ciąży, no i właśnie robił co mógł, żeby lawirować i żeby nie doprowadzić do tego, to to się stało. To coś, co nad nim ciążyło, to jest fatum. Fatum, czyli właśnie taka klątwa, przekleństwo. Po prostu los będzie płatał całemu rodowi labdakidów figle. No i później ten sam ród. Właśnie tutaj przechodzimy do omówienia lektury. No w Antygonie sprawia, że Antygona ma konflikt tragiczny. staje w sytuacji, w której po tym, jak jej bracia toczyli między sobą wojnę domową, w której obaj zginęli, co jest w sumie ciekawym osiągnięciem, ona musi wybrać czy pochować swojego brata, czy też nie, czyli czy posłuchać się prawa boskiego, nakazującego grzebać wszystkich po prostu z szacunku do tych ludzi, z szacunku do bogów, czy z drugiej strony posłuchać się zakazu chowania zdrajcy Polinej Kesa, czyli tego z braci Antygony, który właśnie no jest obarczony winą za całą wojnę. Przeznaczeniem Antygony w tej scenie czy w tej sytuacji tragicznej jest wybrać. I Antygona wybiera w tym sensie sprowadza na siebie winę i bierze tą winę na siebie. Później jeszcze samodzielnie zabije się. I finalnie wiemy z tej historii, że gdyby tego nie zrobiła, gdyby nie doprowadziła do swojej śmierci po tym, jak została zamurowana, to by przeżyła. Dlatego, że surowy wujon, który najpierw skazał ją na śmierć, później chciał ten wyrok śmierci odwołać. No i tutaj no właśnie można powiedzieć, że to przeznaczenie dopełnia się w ten sposób, że antygona sama bierze na siebie full konsekwencji swoich decyzji. I w tej końcowej fazie dramatu możemy powiedzieć, że Antygona nie ma problemu z tym, że konsekwencją jej decyzji jest śmierć. Rozumie to doskonale i postanawia zagrać po prostu w tę grę. To znaczy świadomie chowa swojego brata. Później świadomie mówi, że zrobiła to ona, a nie ona z siostrą, z ismeną i później no też świadomie bierze na siebie konsekwencje swoich decyzji i pozbawia się życia. Antygony często będziemy zestawiać z Magbetem, żeby zrobić rozróżnienie pomiędzy właśnie ciążącym fatum, czymś co ci daje los, a twoimi własnymi decyzjami. No i właśnie Macbet jest osobą, której wiedźmy przepowiadają, że będzie królem, że będzie rządzić i przepowiadają mu też, że będzie tanem Kawdoru. To jest taki urząd po prostu. I kiedy zaraz później Magbet staje się faktycznie tanem Kavdoru, to zaczyna wierzyć wiedźmą też w to, że zostanie królem. I wierzy w to tak bardzo, że to już przechodzi nad jakąś taką manifestację czy próbę wymodlenia sobie tego, żeby los się spełnił, tylko bierze sprawy własne ręce i chce jakby samemu zrobić coś, co no właśnie powinien zrobić za niego los. Czyli znaczy nie wiem czy powinien, ale po prostu to nie jest tak, że Macbet zostanie królem, bo tak chciał wszechświat, tylko Macbet uczyni się królem zabijając poprzedniego króla Dana, swojego przyjaciela, swojego dalekiego krewnego, osoby, którą ślubował chronić i właśnie jego władcę w jego własnym domu, w sensie u Magbeta na zamku, kiedy król śpi, no właśnie Macbet zdecyduje się go zabić. W tym sensie on wobec jakieś przepowiedni, wobec czegoś, co mu powiedziały wiedźmy, po prostu nie mógł się tego doczekać. tak bardzo chciał, żeby to była prawda, że aż samodzielnie uczynił tę sytuację prawdziwą. A człowieka w starciu z przeznaczeniem też no bardzo mi przykro, ale poddają bardzo dobrze Dziady, część trzecia, bo w pierwszej scenie więziennej, ale też w scenie wielkiej improwizacji widzimy, że Konrad jest człowiekiem, który czuje, że jego przeznaczeniem jest wycie jest wycie, że jego przeznaczeniem jest bycie wybitną jednostką. Konrad ma taką sytuację, w której właśnie już w pierwszej scenie będzie porównywać się do ptaka. Będzie mówić, że jest poetą ptakiem w scenie więziennej i później wielkiej improwizacji też o tym będzie. Wcześniej jest coś co się nazywa małą improwizacją, gdzie właśnie mówi, że wzbija się i próbuje dostrzec co jest przyszłością Polski. Więc jest to człowiek, który czuje się wybitny. Podobnie jak prawdopodobnie też sam Adam Mickiewicz. W sensie po prostu ten wieszcz narodowy, czy w ogóle koncepcja wieszcza narodowego. To jest wybitna jednostka, która ma zagrzewać naród do walki. opowiadać jego historię, diagnozować jego problemy i właśnie trzymać nas wszystkich w naszej polskości i nas kształcić w tym poczuciu miłości do ojczyzny i zrozumienia czym jest nasza ojczyzna. No i właśnie to jest kontekst Adama Mickiewicza. A Konrad zdaje sobie z tego sprawę i na każdym kroku podkreśla, że jego przeznaczeniem tak czuje, że powinien być wybitny. Ale problem jest taki, że Konrad czuje się wybitny będąc zamkniętym w celi albo w wielkiej improwizacji, to on dosłownie gada sam do siebie patrząc w ścianę. No niewiele tu jest z tego bycia wybitnym, ale on się czuje wielkim. On się czuje, że powinien prowadzić cały naród. On się czuje, że nazywa się milion. I to jest właśnie człowiek wobec przeznaczenia. Czyli mamy człowieka, który jest zamknięty w więzieniu. Jego narodu nie ma. Jego ojczyzna cierpi, a on czuje, że jego przeznaczeniem jest bycie wielkim. No i ten rozdźwięk powoduje wielką tragedię. w sensie powoduje, że Konrad będzie gotowy sprzeciwić się Bogu, dać nam tę traumatyzującą kolejne pokolenia licealistów i licealistek wielką improwizację. No i to jest właśnie dlatego, że on tak mocno czuje, że jego przeznaczeniem jest robienie wielkich rzeczy, wielkiej poezji. No więc właśnie cała ta historia zasadza się na tym, że mamy ten rozdźwięk pomiędzy poczuciem bycia wybitnym czy bycia przeznaczonym do wielkich rzeczy, a obecnie zastanej sytuacji. No więc człowiek ma średnio wobec przeznaczenia. Często przydarzają nam się rzeczy, które są po prostu przykre i musimy sobie z tym radzić i po prostu lawirować, tak jak antygona, która podaje przykład osoby, która w starciu z przeznaczeniem ma przynajmniej tę odwagę, żeby podejmować decyzję i w tym bagnie chodzić z podniesioną głową. Tutaj podbijam moją odpowiedź na pytanie o heroizm, gdzie też odwołałem się do antygony, ale widzimy też i tutaj tą kartą jokerem jest Magbet, kiedy ludzie wobec przeznaczenia, wobec jakiejś przepowiedni czy czegoś, co może się wydarzyć, biorą sprawy we własne ręce, nawet jeśli oznaczać, to będzie dla nich własny prywatny upadek. Pozdrawiam cię i a cały czas się pozdrawiam. Nie ma potrzeby się pozdrawiać. Przecież to jest dziewiąte pytanie z 70 ponad. Motyw cierpiącej matki. Omów zagadnienie na podstawie znanych ci fragmentów lamentu świętokrzyskiego. No i w swojej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Motyw cierpiącej matki to jest coś, co w kulturze będzie powracać wielokrotnie. Tak samo jak motyw cierpienia, bo kultura jest po to, żeby opisywać te rzeczy, które są nieodłączną częścią naszej po prostu egzystencji na tym łezpadole, jak to się ładnie mówi, czyli na ziemi. I właśnie z pośród całego motywu cierpienia cierpiąca matka robi po prostu jeszcze większe wrażenie, bo raczej większość z nas ma pozytywne konotacje z rodzicami i obraz matki, która cierpi na przykład, bo zmarłe jej dziecko, no jest na wielu poziomach po prostu budzący współczucie i też no po prostu sprawiający, że odbiorca takiego tekstu kultury bardzo mocno ten tekst przeżywa. A trudno o bardziej popularny kulturowo motyw matki, która cierpi, niż właśnie Matka Boska. Ta, która jest przedstawiona w lamencie świętokrzyskim jest ciekawa, potencjalnie ciekawa dlatego, że Matka Boska w tym obrazie jest bardzo jak inne matki. No i widzimy tutaj taką ludzką, taką właśnie normalną, powiedzielibyśmy stronę Matki Boskiej, która nie jest boginią tutaj, tylko jest po prostu matką, która została skrzywdzona. Jej dziecko cierpi straszliwe męki, a ona nazywa te męki i mówi też o swoich uczuciach. To jest postać, którą kojarzymy z obrazów w kościele. To jest postać, do której mamy modlitwy. To jest postać, którą czci kościół. Także właśnie są kościoły pod wezwaniem Najświętszej Matki Boskiej, ale tutaj to jest po prostu cierpiąca mama. I na tym polega geniusz. Jeśli chcesz uznać ten tekst za genialny właśnie lamentu świętokrzyskiego. Pokazanie, że matka jest no po prostu człowiekiem. To znaczy pokazanie, że matka Boska jest przede wszystkim matką, a dopiero później ma jakieś super moce. Nie chcę tutaj się naśmiewać z wiary chrześcijańskiej, tylko po prostu na potrzeby tego omówienia. Nie musimy w ogóle w ten lor wchodzić. Tylko wystarczy zaznaczyć, że inaczej z reguły ją kulturowo przedstawiamy. W sensie Matkę Boską właśnie jako osobę z aureolą, od której można różne rzeczy załatwić, ale to o tym załatwianiu od Matki Boskiej to jeszcze zaraz będzie. Dopłniłbym jeszcze to omówienie lamentu świętokrzskiego tym, że tutaj mamy motyw średniowieczny motyw po łacinie to będzie Stabat Mater Dolorosa. Czyli to chodzi o to, że no właśnie mamy matkę cierpiącą. No i taki takie zobrazowanie będzie w kulturze częstsze niż tylko w Lamencie świętokrzyskim, chociaż to jest tego doskonały przykład. A właśnie załatwianie sobie rzeczy od Matki Boskiej, przedstawienie jej w inny sposób będzie w innym tekście średniowiecznym w Bogurodzicy. To jest modlitwa, w której wychwalamy Matkę Boską i prosimy o wstawienie się za nas do Boga właśnie przez Matkę Boską. I to jest pieśń, w której właśnie widzimy tą drugą stronę tej postaci, tą boską, godną pochwały. Nie żeby rozpacz mamy nie była godna pochwały czy godna współczucia, ale tutaj po prostu Matka Boska w tym obrazie z Bogu rodzicy jest kimś, do kogo zanosimy prośby, bo to jest wszechmocny człowiek, który może nam wychodzić coś u Jezusa, co też jest swoją drogą motywem średniowiecznym. Ten motyw to jest desis tylko przez dwa e z tego co pamiętam desis, chociaż wątpię, że to się tak wymawia, czyli że właśnie możesz załatwić sobie rzeczy u Boga poprzez wstawiennictwo, poprzez świętych albo właśnie matkę boską. Jeśli chcesz i jeśli masz dostatecznie dużo odwagi, no to możesz opowiedzieć o matce cierpiącej, jaką jest ojczyzna. I tutaj życzę ci powodzenia na początek tej podróży. No ale przychodzi mi do głowy przedstawienie właśnie czy to porównanie ojczyzny do matki, Rzeczypospolitej do matki. Możesz to pokazać na przykładzie tekstów romantycznych na przykład. No mamy właśnie tą koncepcję, w której twoja ojczyzna jest twoją matką i ona cierpi, bo na przykład jesteśmy pod zaborami, ale no tylko cię zostawiam z taką myślą, że jest to popularne na przykład potopie właśnie odwołanie, gdzie rycerze, oczywiście rycerze na warunki xwiiecieczne, ale no właśnie wielcy polscy żołnierze czy rycerze służący Polsce właśnie tłumaczą sobie tak, że ich matka cierpi. Trzeba chronić matkę ojczyzny. Trzeba chronić matkę Rzeczpospolitą. Jest nawet taka słynna scena, w której to akurat w ogniem i mieczem, a nie w Potopie. Ale w potopie też są takie dialogi, ale akurat z tyłu głowy mam ten z ogniem i mieczem. Bogdan Chmielnicki, czyli przywódca kozaków, którzy sprzeciwiają się temu, jak szlachta ich traktuje, jak polska szlachta ich traktuje. Nawet ten buntownik mówi, że dla niego Rzeczpospolita to jest matka i nigdy by nie podniósł ręki na króla, króla, który jest taką emanacją właśnie tej matki Rzeczpospolitej, tylko no właśnie sprzeciwia się temu, jak jest traktowany przez jakichś panów tam do swoich sąsiadów i tak dalej. Inny motyw cierpiącej matki czy cierpiącego rodzica to może być elegia o chłopcu polskim. To jest właśnie tekst liryka Kamila Baczyńskiego. To jest przedstawiciel pokolenia Kolumbów. On się urodził przed wojną i umarł w trakcie drugiej wojny światowej. To co znajdziemy w tym obrazie to jest opowieść matki albo ojca w sensie rodzica, który zrozpaczony albo która zrozpaczona przygotowała dla nas relacje z tego, jak syn wyszedł na wojnę i właśnie umarł na tej wojnie. Tam się zastanawiamy, jest to słynne, czy to była kula synku, czy to serce pękło, ale cała ta opowieść jest z perspektywy rodzica, który po prostu cierpi. Tutaj ten motyw wraca, żeby pokazać nam jak wielki jest rozdźwięk pomiędzy niewinnym dzieckiem a bardzo winnym i bardzo wrogim światem. Tak więc cierpienie jest w literaturze wszechobecne, a cierpiąca matka to jest jedno z bardziej po prostu budzących w nas jakieś emocje czy robiących na nich wrażenie po prostu sposobów zobrazowania tego cierpienia. Powodzenia. Motyw tańca śmierci. Omów zagadnienie na podstawie znanych ci fragmentów rozmowy mistrza Polikarpa ze śmiercią, a w swojej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Obecność motywu tańca śmierci w literaturze wynika z tego, że próbujemy sobie oswoić fakt, że śmierć jest wszechobecna. I zwłaszcza w średniowieczu z kontekstu historycznego czy z tego jak po prostu było w średniowieczu wiemy, że w wyniku zaraz różnego rodzaju w sensie chorób, w wyniku wojen, w wyniku głodu, biedy, życia na łasce przyrody społeczeństwa miały wszędzie dookoła siebie śmierć i właśnie takie obrazy. No i kultura próbowała jakoś to ograć, jakoś przygotować nas na to, że ta śmierć jest wszędzie. Więc w ten właśnie sposób pojawia się motyw tańca śmierci, czyli po pierwsze przedstawiający nam śmierć jako coś potencjalnie troszeczkę zabawnego. Zaraz powiem o tym więcej i z drugiej strony jak coś wszechobecnego. I omówię obie te rzeczy na przykładzie na początek rozmowy mistrza Polikarpa ze śmiercią. No więc zacznijmy od tego, jak wygląda przedstawienie śmierci właśnie w rozmowie mistrza Polikarpa ze śmiercią. Polikarp to jest stary dziad, który jest mądry i do którego przychodzi śmierć. śmierć go odwiedza i wygląda bardzo dziwnie. Wygląda tak jak bardzo stara, schorowana kobieta, ale rusza się tak bardzo zgrabnie. W sensie tak dość losowo, ale też zgrabnie. Ma ze sobą kosę i to jest obraz naraz straszny, ale też dziwny. Powiedzielibyśmy używając fachowego słowa, że jest to groteskowe przedstawienie śmierci. No i właśnie w tej rozmowie to też jest w ogóle groteskowe, że mamy żywego człowieka, do którego przychodzi śmierć. śmierć się będzie przechwalać i tłumaczyć, będzie opowiadać o sobie mędrcowi i musisz mi uwierzyć na słowo. Możesz też przeczytać ten tekst jak chcesz albo oglądnąć moje omówienie, ale generalnie ten obraz jest po prostu dziwny. Przede wszystkim to jest dziwna sytuacja i to już pełni funkcję oswajającą nas trochę ze śmiercią. Po prostu tłumacząc nam, że że śmierć jest dziwna. A to co mówi śmierć to jest definicja motywu tańca śmierci. Bo po pierwsze śmierć w tej rozmowie też trochę pląsa, ale też mówi, że śmierć zatańczy z każdym. To znaczy, że jest po prostu pewna. To znaczy, że nie ucieknie od śmierci osoba bogata, biedna, dobra, zła, jak ktoś jest rycerzem czy chłopem. Każdego po prostu czeka śmierć. Czyli w tej metaforze każdy będzie ze śmiercią tańczył. Czyli śmierć jest wszechobecna. No i właśnie jest też dziwna, bo dziwna jest ta rozmowa, dziwna jest ta charakterystyka śmierci, ale też samo wyobrażenie sobie, że umieranie to jest jakby tańczenie ze śmiercią, no to robi mniejsze wrażenie na odbiorcy. W sensie to jest mniej niepokojące niż gdyby śmierć powiedziała, że przyjdę i zabiję każdego. Zabiję księdza, zabiję władcę. No nie, ona będzie z każdym tańczyć. Właśnie na tym polega motyw tańca śmierci. On jest też na obrazie, niestety nie pamiętam nazwiska artysty, tak szkoda, ale jest obraz, który się dosłownie nazywa Taniec śmierci i który to właśnie obrazuje. No i tym głównym kontekstem, który bym tutaj wykorzystał, to jest pokazanie właśnie kontekstu historycznego albo społecznego, albo i tego i tego związanego z tym, że cały ten tekst powstaje właśnie w średniowieczu. A żeby sprzeciwstawić to czemuś, żeby tutaj zrobić jakąś intelektualną pracę, to można pokazać takie miejsca z naszej literatury czy z naszej historii, gdzie obraz śmierci, wszechobecnej śmierci nic w sobie nie ma. Właśnie z takiego luzowania i pokazywania, że nie, no to jest taka śmierć, która z każdym zatańczy, tylko właśnie chodzi o to, żeby możliwie poważnie przedstawić śmierć, czy możliwie surowo, jakby pokazać właśnie, że nie, no, że tutaj ktoś umiera i to o to chodzi, że to jest właśnie ludzka tragedia czy ludzki upadek. I tutaj wybrałbym sobie któryś z tekstów z literatury obozowej, na przykład Tadeusza Borowskiego. Proszę państwa, do gazu. Tam w tym tekście jest scena rozładowania transportu, który dociera do obozu zagłady. To nie ma nic wspólnego z tańcem śmierci. Tam jest dehumanizacja, tam jest zamach na ludzką godność. I właśnie o to chodzi w tej scenie, żeby tego znaczenia nie rozwadniać, żeby zmierzyć czytelnika po prostu z tym, że bardzo mi przykro drogi czytelniku albo droga czytelniczko, ale tak było. Śmierć sobie nie pląsała, tylko śmierć wymierzali ludzie, którzy najpierw po prostu upokarzali stronę, która nikt czemu nie była winna, a później jeszcze tych ludzi właśnie zabierali no na przykład do komór gazowych albo w inny sposób się ich po prostu pozbywali. No więc motyw tańca śmierci ma pełnić, to jest narzędzie, ma pełnić w kulturze rolę ułatwienia nam pogodzenia się z faktem, że prawdopodobnie wszyscy umrzemy, ale są takie miejsca w literaturze, gdzie ten motyw po prostu kompletnie nie będzie pasować i artysta będzie robić odwrotną rzecz. Będzie tak jak w motywie tańca śmierci, chowamy rzeczy za metaforą, za groteską i próbujemy rozśmieszyć naszego odbiorcę. Tak, tam gdzie zależy nam na tym, żeby pokazać jak okrutny jest świat, to używamy surowego języka i po prostu mówimy jak było. Taka odpowiedź. Średniowieczny wzorzec rycerza. Omawiamy zagadnienie na podstawie znanych nam fragmentów pieśni o Rolandzie. W swojej odpowiedzi uwzględni również wybrany kontekst. To jest giga długa pieśń, którą po prostu można odśpiewywać, no na przykład całą ucztę. I zacząłbym właśnie od tego, że średniowieczny wzorzec rycerza to jest pewne wyobrażenie o tym, jak powinien zachowywać się właśnie taki idealny wojownik w średniowieczu. I bardzo często właśnie o tym, o czynach rycerskich opowiadano sobie czy śpiewano sobie na ucztach, na różnego rodzaju wieczerzach czy imprezach, po prostu na dworach królewskich. Mamy taki gatunek pieśni francuskichon de żest, czyli pieśń o czynie. Jej przykładem jest właśnie wzorzec rycerza. Jestem pewien, że to się tak nie wymawia, ale no jakby umówmy się, że to jest mało istotne, jak się wymawia słowa pieśń o czynie po francusku. Właśnie. No i teraz możemy przejść do tego, dlaczego wzorem rycerza jest Roland. Bo sytuacja jest taka, że Roland pełni rolę straży królewskiej i kiedy całe wojsko francuskie, czyli państwa chrześcijańskiego napadają niewierni, to Roland decyduje się nie uciekać z pola bitwy. Mimo że mógłby to zrobić, tylko osłania odwrót swoich ludzi. w tym sensie broni swojego kraju, broni innych, którzy się wycofują. Jest też odważny, no bo stawia czoło wrogom, których jest też więcej. I jeszcze tam jest taki wątek, że jest rycerz, który zdradził Franków, no i właśnie zasugerował niewiernym, z której strony mają zaatakować. No jeszcze Roland no właśnie mierzy się z przeciwnikiem, który musiał się uciec do podstępu. No i w dalszej części tej sceny ten idealny rycerz umrze. Pokona mnóstwo wrogów, ale później umrze. Jeszcze żeby podnieść epickość tej sceny. On tam będzie dąć wróg. W sensie nie wróg, w sensie wroga, tylko wróg taki, w któryąć po to, żeby przypomnieć wszystkim, że jest mega epicki, a następnie umrze dając nam świadectwo, że taki wzorzec rycerza nie boi się umrzeć za wiarę, za swojego króla, któremu ślubował wierność i za swoich ludzi. I to jest ten obraz, który zostaje z nami po pieśni o Rolandzie. Doskonałym przykładem właśnie takiego heroicznego czynu, czy w tym przypadku takiego wzorca rycerza, który też dopełni całą tę historię, w sensie po prostu umrze w walce, jest Hektor z Iliady Homera. Hektor umiera i staje do walki z przeciwnikiem silniejszym od niego, wiedząc, że prawdopodobnie Achilles go pokona. Mało tego, robi to po prostu dlatego, że jest odpowiedzialny za swoje miasto, za troje. On sam jest bogu ducha winnym człowiekiem, dlatego że to jego brat Parys przywiózł sobie Helenę Trojańską, bo chciał mieć po prostu 10 na 10 drugą połówkę. A Hektor no musi teraz posprzątać. W sensie nie uda mu się to sprzątanie, ale no właśnie idzie z podniesioną głową i będzie teraz umierać, dając nam właśnie wzorzec w tym przypadku antycznego herosa, ale przede wszystkim po prostu rycerza, osoby, która właśnie po pierwsze jest świetnym wojownikiem, bo Hektor zanim zostanie położony przez Achillesa, no wycina w pień po prostu atakujących, a też jest osobą, która ma ten kodeks moralny po prostu na miejscu. Przychodzi mi też tutaj do głowy Longinus podbipięta z ogniem i mieczem. Wiem, że to nie jest lektura obowiązkowa, ale tam mamy właśnie poświęcenie rycerza z późniejszego wieku oczywiście, który próbuje się wykraść ze zbaraża do króla, ale zostaje złapany przez tatarów. No i w walce z wrogiem, którego jest dużo więcej, umiera właśnie w bardzo podobny sposób jak umiera Roland. Widać, że tutaj Sienkiewicz pisząc ogniem i mieczem miał bardzo blisko u siebie na biurku no właśnie przynajmniej jedną kopię pieśni o Rolandzie. A jak chcesz tutaj zrobić coś ambitnego, no bo czemu nie, co nie? Z czasem można przyświrować, zrobić coś bardziej ambitnego, jak ci się wylosuje pytanie. to można pokazać sytuacje, w których mamy obraz rzeczywistości, gdzie ten średniowieczny wzorzec rycerza kompletnie umiera. To znaczy on po prostu nie występuje, mimo że jesteśmy na wojnie. I tutaj można przytoczyć tak kontekst historyczny albo jakieś, nie wiem, filmy czy literaturę, postaci po prostu, które pokazują nam, że na wojnie nie ma miejsca tak naprawdę na honor, że wojna to jest bezsens, że wojna to jest maszynka do po prostu mielenia ludzi i nikt się tam nie zachowuje na wojnie jak Roland. Każdy walczy tylko o siebie i po prostu jest chaos i nie ma tam żadnych ideałów i żadnych wartości. Przychodzi mi tutaj do głowy książka albo film na zachodzie bez zmian albo Dunkierka. No jest mnóstwo takich obrazów, które pokazują ci po prostu totalny bezsens wojny. Ktoś siedzi w okopie albo idzie z punktu A do B i po prostu mija cierpienie. On sam cierpi. On wyrządza ludziom cierpienie. Nie wiadomo w ogóle o co chodzi. Jego dowódcy też nie wiedzą o co chodzi. No i tyle nam zostało po prostu kulturowo z tego Rolanda, który miał własną piersią zasłaniać jakieś tam kobiety. Można też w sumie powiedzieć o tym, że już wtedy, w sensie w średniowieczu, ten ideał był opowieścią, był jakąś narracją. No bo tak naprawdę odkąd istnieje wojna, odkąd istnieje konflikt między dwoma państwami czy wcześniej jakimiś plemionami, no wojna była po to, żeby się wzbogacić, żeby zdobyć wrogie kobiety, żeby mieć je u siebie. Swoją drogą w Iliadzie na przykład konflikt pomiędzy królem Agamem Nonem a Achillesem dotyczy tego kto ma mieć łup w postaci kobiety. Ona się chyba nazywała Bryzeida. I dosłownie Achilles pół tej książki, pół Iliady jest obrażony na króla, któremu niby miałbyślubować wierność, dlatego że ten mu zabrał 10 na 10 niewolnicę. także ten ideał ideałem, a realia wojenne, także te uchwycone w naszej kulturze często mówią zupełnie innym głosem, ale to tylko jeśli chcesz być ambitny czy ambitna, bo wcale nie trzeba tego ideału dekonstruować. Nie wiem, tak powiedziałem, żebyś miał albo miała na długie zimowe wieczory po prostu co słuchać. Czyli średniowieczny wzorzec rycerza to jest opowieść tłumacząca ci jak masz postępować. Wypływa z niego coś, co często pojawia się jako tak zwany kodeks rycerski. To jest nieodłączna część systemu feudalnego i nieodłączna część takiej po prostu opowieści o tym, jak powinien funkcjonować żołnierz. Moralna odpowiedzialność za czyny. Omawiamy to zagadnienie na podstawie Magbeta Williama Shkespeira. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Zaczynamy od informacji na temat generalnie literatury czy kultury. Tam znajdziemy mnóstwo sytuacji, w których ktoś zrobił coś złego, licząc, że mu się upiecze, nie myśląc o tym jakie będą konsekwencje. I bardzo szybko tacy ludzie odkrywają, że te konsekwencje, które są pewne, to jest fakt, że twoja własna psychika, twój umysł po prostu nie pozwala ci zapomnieć o tym, co złego zrobiłeś albo co złego zrobiłaś. Przykładem takiego bohatera jest właśnie Magbet Williama Shkespeira. No od niego sobie tutaj zaczniemy, no bo pytanie 13 nie pozostawia nam wyboru. No w sensie omów zagadnienie na podstawie Magbeta. Ta postać na początku zaczyna jako bardzo szanowany rycerz. To jest zaufany rycerz króla Dankana. Człowiek, który wsławił się w boju, który na samym początku tego dramatu zostanie mianowany, dostanie wyższy stopień tanaka wdoru, dlatego że właśnie wsławił się w bitwie. Jest to osoba, która budzi szacunek innych mężczyzn. W sensie jest bardziej męski niż wielu innych mężczyzn. jest zaufanym króla, jest też dalekim krewnym króla. Jest też wysoko postawiony w całej strukturze właśnie tej drabiny feudalnej w Szkocji. No i Magbet spotyka wiedźmy, które przewidują mu to, że zostanie tym całym tanem Kawdoru, czyli po prostu obejmie jakiś tam urząd, ale z drugiej strony przepowiadają mu też, że zostanie królem. No i jemu się ta przepowiednia podoba. Obok niego jest też Banko. Tam Banko mówi, że nie no to jest w ogóle jakiś bullshit, nie ma się co do tego przywiązywać. To jest przyjaciel Mcbeta. Ale ten jakoś tą myśl pielęgnuje w swojej głowie. Później dzieli się tą myślą ze swoją żoną. No i sprawa szybko skończy się tak, że kiedy król odwiedzi go u niego na zamku, Macbet zabije króla Dana i paradoksalnie, ponieważ jest najbardziej zaufaną osobą, żeby no właśnie przejąć te władze po królu właśnie dlatego, że jest takim według innych przykładem takiej ostoi moralności, Magbet stanie się nowym władcą. No i ta zbrodnia tutaj moglibyśmy doanalizować. No ona jest bardzo niehonorowa, bo zabija we śnie człowieka, któremu ślubował wierność. zabija człowieka, który był właśnie jego dalekim krewnym. Ale ważne jest to, że od tego momentu zaczyna się taki prawdziwy mbet w tym sensie, że zaczyna się upadek tego bohatera, bo do tego momentu dopiero go poznawaliśmy. Teraz Shakespeare pokazuje ci, co się dzieje w głowie osoby, która właśnie ponosi tą moralną odpowiedzialność za czyny. Zaczynają się wizje, czyli na przykład Macbet będzie siedział na wieczerzy i zobaczy zjawę człowieka, swojego przyjaciela, którego kazał czy zlecił zamordowanie. jest chaotyczny, źle rządzi, jego królestwo po prostu niedobrze sobie radzi, bo Macbet nie jest w stanie korzystać ze swoich cnód, nie jest w stanie być dobry, ponieważ jest zły po prostu. Koniec, kropka. On o tym wie i nie jest w stanie od tego poczucia, że jest zły, uciec. Mbet popada po prostu w paranoję. Tutaj można wprowadzić kontekst psychologiczny, jeśli czujesz się mocny albo mocna. No i właśnie przeanalizować czym cechują się osoby, które mają takie zaburzenia na przykład stany lękowe, czy jakąś takie właśnie lekkie czy poważne paranoje. Bo tego przykładem właśnie będzie Magbet. Warto też powiedzieć, to jest taki dodatkowe pogłębione przeanalizowanie tej lektury, że podobnie świrować zaczyna żona Magcbeta Lady Macbeth. Ona na początku w tej scenie morderstwa była, wydawałoby się silniejszą psychicznie postacią. Ona wspierała tam swojego męża, usprawiedliwiała go i bardzo chciała, żeby to była nowa para królewska. ona i jej mąż, ale później ją też będzie bardzo mocno ciążyć cała sytuacja za stana i to do tego stopnia, że Lady Macbet dołącza do grona postaci literackich, które samodzielnie opuszczają serwer literatury, serwer lektury, w której się znajdują, po prostu odbierając sobie życie właśnie ze względu na to, jak się czuła sama ze sobą, bo właśnie też czuła tę moralną odpowiedzialność za czyny. Swoją drogą scena, w której Magbet dowiaduje się, że jego żona umarła sama na siebie tą śmierć sprowadzając, też jest mocna, bo Magbet nie ma już w sobie dość po prostu pamięci ram, takiej przestrzeni intelektualnej, żeby współczuć swojej żonie czy żeby jakoś żałować te straty. No po prostu to jest kolejna rzecz, która się w jego życiu wali. Bardzo podobnie wygląda moralna odpowiedzialność za czyny u Raskolnikowa w zbrodni Karze po tym jak ten dokona morderstwa na lichwiarce myśląc że ma pełne prawo, żeby to zrobić bo po prostu on sam może ustalać dobro i zło na świecie i potem jak przy okazji zabije też siostrę elikwiarki która po prostu zrespiła się w złym miejscu w złym czasie jego psychika nie daje mu spać też mamy tutaj motyw wizji w sensie motyw snu w takich bardzo trudnych są też pytania na tej liście o sny ale no to po prostu potraktuj to jako przydatne także tamnikow gorączkę że ta moralna odpowiedzialność za czyny jest tak duża, że on po prostu nie może funkcjonować. Czuje się po prostu sam ze sobą bardzo, bardzo źle. On na swojej drodze spotyka Sonię, która jest dosłownie odwrotnością Lady Macbeth. Lady Mcbet u swojego męża wydobywała wszystko co najgorsze, a Sonia jest bohaterką, która pozwala Rodionowi Raskolnikowi wybaczyć samemu sobie na koniec tej powieści. po drodze sugeruje mu, mówi mu jak należy się zachować i sprawia, że finalnie ten przyzna się do winy, odbędzie karę na Syberii. Sonia cały czas jest przy nim i w peen sposób wybawia go. Czyli jest jakaś kara za to, co zrobił Raskolników, ale też jest obietnica jakiejś szansy na wybawienie właśnie dlatego, że po prostu Sonia trwała przy nim. Zawsze kiedy pada słowo odpowiedzialność za czyny, no to warto zaglądnąć do antyku. tutaj czy to przytoczenie Prometeusza, który jest odpowiedzialny za to co zrobił, za to, że wykradł ogień, czy to będzie antygona, która ponosi no po prostu odpowiedzialność za swoją decyzję, za pochowanie swojego brata. Czy to będzie Syzyw, który no właśnie zaburzył boski porządek, wygadał się na temat czegoś, co je Jezus, co Zeus powierzył mu w sekrecie. No i mamy z tego problemy. To są wszystko rzeczy, które możemy tutaj przywołać. Prometeusz i Antygona to są osoby, które robią rzeczy w 100% w zgodzie ze sobą i są gotowe ponieść karę i tą karę chcą. Syzyf będzie tutaj kontrzykładem, bo to będzie osoba, która unika odpowiedzialności, ucieka i moralnie czuje się, wydaje się bardzo dobrze z tym, co zrobiła. Po prostu daje mu satysfakcję, przechytrzenie bogów i robi to raz po raz. Na koniec można by powiedzieć, że literatura jest właśnie po to, czy kultura jest po to, żeby przypomnieć ci, że jesteśmy odpowiedzialni za to, co robimy i ta odpowiedzialność wypływa też z nas. W sensie nawet jeśli nikt nie wie, że zrobiłeś czy zrobiłaś coś złego, to po prostu twój mózg będzie tak emitować tą winę, że prędzej czy później wszyscy się dowiedzą, ale przede wszystkim po prostu ty nie zaznasz spokoju. Czy człowiek decyduje sam o własnym losie? Omawiamy to zagadnienie na podstawie Mcbeta Williama Shzakespeara. W swojej odpowiedzi uwzględniamy wybrany kontekst. To jest bardzo ważne pytanie w literaturze o to, czy los podejmuje decyzję za nas, czy jednak my mamy jakikolwiek wpływ na to, co my w ogóle robimy, co tu się dzieje na tym ziemskim serwerze z nami, z naszym życiem, kim jesteśmy i właśnie z kim jesteśmy, jacy jesteśmy, co o tym decyduje. No Macbet sugeruje raczej, że tak, że to my jesteśmy odpowiedzialni, bo Magbet słyszy na samym początku dramatu Szakespeira, że jest taka opcja, że zostanie królem. to mu przepowiadają wiedźmy, ale nie jest to wcale pewne. Nie jest to nawet szczególnie prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że król jest przyjacielem Mcbeta. Jest z nim w świetnych stosunkach, nic się z tym królem nie dzieje, ma ambitne plany. No co do zasady to nie ma żadnego problemu z tym, żeby po prostu ten król dalej żył. Ale Macbet po tym jak usłyszał taką przepowiednię coś w nim kliknęło. Jakiś program się uruchomił i ten program będzie prowadzić na koniec do jego autodestrukcji, bo Macbet tak bardzo polubił wizję zostania królem, że aż wziął sprawy w swoje ręce. No nie było żadnej przepowiedni mówiącej o tym, że król Dunkan umrze. Na pewno nie, że umrze z rąk Macbeta. A to się właśnie dzieje, kiedy ten odwiedza go i na zamku Mcbeta właśnie zostaje. Chyba Ivernesses się nazywał ten zamek, ale nie pamiętam. niepotrzebna kompletnie informacja, żeby się tak podkładać tutaj pod błąd rzeczowy. W każdym razie Magbet pozbawia życia we śnie swojego króla. No i tutaj on zadecydował o swoim losie. Później mamy spiralę złych decyzji, bo cały ten dramat Shzakespeara jest o tym, że od tej jednej najgorszej decyzji Macbet zaczyna się staczać i podejmuje już tylko złe kolejne. W sensie na przykład zleci zabójstwo swojego najlepszego przyjaciela, co jeszcze dodatkowo obciąży go psychicznie. Będzie źle zarządzał królestwem, będzie źle zarządzał obroną swojego zamku. zdecyduje się stanąć w potyczkę z człowiekiem, który go zamorduje. Stwierdzi, że najlepszym co można teraz zrobić to poradzić się wiedźmem. I dosłownie te same doradczynie, które na początku rozpoczęły tą całą spiralę, znaczy nie rozpoczęły, ale przepowiedziały mu coś, co oznaczało dla niego spirale po prostu nienawiści i spirale złych decyzji, no on stwierdzi w połowie mniej więcej tej książki, że trzeba jeszcze raz się poradzić w wiedźmę. Także człowiek decyduje sam o własnym losie, tak się wydaje z Macbeta, ale czasem robi to na podstawie po prostu złych doradców, złych sugestii. No właśnie, radzenie się wiedźm jest po prostu złą decyzją. Tak to sugeruje ci Shzakespeare. Chociaż przede wszystkim Szakespeare sugeruje ci, że po prostu zło wypływa z nas. O tym jest ten dramat, ale nie tego dotyczy to pytania. Zrobię to po to, żeby było troszeczkę bardziej ambitnie i wprowadzę tutaj Eviva Larte, czyli taki wiersz Kazimierza Przerwy Tetmeera. To jest włoskie zawołanie, które znaczy tyle, co niech żyje sztuka. W młodej Polsce mieliśmy wiersz dekadencki, który przedstawiał właśnie artystów i tłumaczył, że artyści to są wybitne jednostki, które w społeczeństwie, które jest nudne, które zajmuje się błahymi rzeczami, oni właśnie artyści zajmują się sztuką i walczą o przetrwanie, walczą o życie wieczne, o glorię, chwałę. budują sobie ten pomnik, jak mówił Horacy, exegib Monumentum, czyli że artysta to jest ktoś, kto właśnie walczy z rzeczywistością i ma odwagę, żeby mimo że to jest słabe, jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy, mimo że to się nie wiąże z jakimś respektem tu i teraz, no to po prostu artysta kształtuje swój własny los właśnie tworząc sztukę. Evarte no to jest takie właśnie taki apel do tego, że artyści to są ci odważni ludzie, którzy zdecydowali, że nie obchodzą ich konwenansy społeczne, nie obchodzi ich co kto o nich myśli, ile mają pieniędzy. tylko będą tworzyć sztukę. I to jest takie właśnie taka pochwała dla ludzi, którzy wzięli sprawy w swoje ręce i tworzą sztukę. To właśnie z takiego ambitnego koszyczka. A na koniec mam dla ciebie zestawienie tego przekonania, że człowiek decyduje o własnym losie z historią odwrotną. To będzie mit o edypie oczywiście. Znaczy mówię oczywiście dlatego, że to jest taki basic, który się omawia chyba zawsze w kontekście właśnie losu i fatum właśnie nadpem ciąży fatum. Jest taka przepowiednia, którą najpierw słyszą rodzice Edypa, że ich dziecko poślubi swoją własną matkę i zabije swojego ojca. Więc rodzice okaleczają dziecko i polecają sługom zostawić je w górach czy zabić. Ale dzieciak przeżyje i to będzie właśnie Edyp, który też usłyszy tą przepowiednię w sensie, że zabije swojego ojca i poślubi matkę i będzie całe życie starał się tego nie zrobić. W sensie na przykład po to opuści Korynt, myśląc, że pochodzi z Koryntu i myśląc, że jego rodzice to są władcy Koryntu i pójdzie do Tep. No i paradoksalnie właśnie przybliży się tylko do, znaczy do swojego ojca to się przybliży na tej drodze do Teby, bo go tam właśnie zabije w ramach takiego antycznego road rage incident, ale później jak już będzie w tebach to właśnie rozwiąże zagadkę sfinksa i poślubi własną matkę wypełniając w pełni przepowiednie. No i tutaj jest przykład historii człowieka, który nie zadecydował o niczym. w sensie robił wszystko, żeby nie wypełnić tej przepowiedni, a ona się dosłownie w pełni stała. Robi się tak w szkole, że się zestawia magbeta, Jedypa i ci ludzie właśnie oni się nigdzie nie spotykają. Te historie powinny być na dwóch krańcach tego bieguna decydowania o własnym losie i myślę, że to jest dobry materiał na podsumowanie właśnie to znaczy, że kultura i literatura nie daje tutaj jednoznacznej odpowiedzi. jest i tak, i tak, ale Macbet na pewno sugeruje nam, że zło wypływa z ciebie i mimo, że to jest kuszące, żeby zwalać na te wiedźmy, że one przepowiedziały przyszłość, to prawda jest taka, że każdą złą decyzję podjął Mcbet, ewentualnie w konsultacji ze swoimi złymi doradcami, jak właśnie wiedźmy czy jak swoja żona. Jaki wpływ na człowieka ma sprawowanie przez niego władzy? Omów zagadnienie na podstawie Mcbeta Williama Shkespeara. W swojej odpowiedzi uwzględni również wybrany kontekst. Władza jest generalnie czymś, co w literaturze będzie często ludzi korumpować i będzie ich niszczyć. Dążenie do władzy jak i samorządzenie to są rzeczy, przed którymi przestrzega nas literatura, przestrzega nas kultura. Mamy bardzo wielu złych władców, mamy też sporo szlachetnych i dobrych takich idealnych władców. Też postaram się o tym powiedzieć tutaj w kontekstach, ale generalnie wydaje mi się, że tendencja jest taka, że władza jest na pewno rzeczą, która człowieka może zniszczyć. No a Magbet jest przekrojowym przykładem czy przekrojowym okazem człowieka, którego władza zniszczyła. Przede wszystkim trzeba zacząć od momentu, kiedy Magbet nie jest jeszcze królem. Tutaj niszczy go dążenie do władzy. Dlatego, że w wyniku przepowiedni od wiedźm, tutaj mocno się sugeruje tą przepowiednią Magbet i właśnie zabije króla, któremu ślubował wierność, który był jego dalekim krewnym, który spał u niego na zamku. W taki haniebny sposób Magbet zostaje królem. No bo właśnie o Ironio, ponieważ jest najbardziej wiarygodnym, takim zaufanym przyjacielem króla, no to wszyscy powierzają mu władzę po królu Dankanie i po tym, jak reszta rodziny królewskiej opuszcza kraj, żeby ogarnąć, co tu się w ogóle dzieje. No i ten fakt, że w taki sposób Macbet dojdzie do władzy sprawia, że całe to panowanie jest w oparach paranoi. On po prostu się boi wszystkich dookoła. Boi się, że ktoś odkryje jego sekret, że będzie chciał go pozbawić władzy z zazdrości, tak jak on pozbawiał władzę wcześniejszego prawowitego króla. On podejmuje złe decyzje jako władca. Jego królestwo wcale nie prosperuje, co jest dużym zaskoczeniem, bo to był wcześniej naprawdę szanowany i taki rozsądny człowiek. No to Macbet jako król nie ma już nic z tego rozsądku. On na przykład jest taka scena na uczcie, gdzie całą tę ucztę zachowuje się dziwnie, ale też w środku uczty zaczyna halucynować, rozmawia z ludźmi, których tam nie ma. No władza go ewidentnie bardzo mocno tutaj podsuła. Podobnym przykładem, trochę tak jakby dosłownie ktoś chciał to przepisać tylko, że na polskie warunki to jest opowieść o balladynie Juliusza Słowackiego. Ja wiem, że to jest bardziej niszowy tekst, w sensie raczej jeśli jesteś po prostu na podstawie to Balladynom się nie częstowałeś albo nie częstowałaś, ale to jest właśnie postać. Ta kobieta Balladyna najpierw żeby zostać żoną księcia zabije swoją własną siostrę. To jest wynik, czy fakt, że przegra konkurs na to, kto zbierze więcej malin. No właśnie mniej malin zebrała Balladyna, więc zabiła swoją siostrę i przyniosła te maliny i powiedziała, że nie, no ta druga siostra w ogóle gdzieś poszła, nie wiadomo gdzie jest i to z jakiegoś powodu przeszło w ogóle. Ale później Balladyna już jako właśnie księżna na zamku robi bardzo dużo złego. Wyrzeka się własnej matki, dokonuje morderstwa po to, żeby ukraść koronę piastów. No właśnie te wszystkie rzeczy wychodzą z balladyny pod wpływem tego, że ma blisko siebie no rządzenie. ma na wyciągnięcie ręki bycie królem czy królową. No właśnie cały ten dramat kończy się, cała ta ballada kończy się tak, że balladyna Dupina swego staje na czele no właśnie całego tego organizmu państwowego, ale bardzo szybko sprawiedliwość wymierza jej po prostu świat. Natura pada rażona gromem, bo po prostu świat nie był w stanie zaakceptować jej jako swojej królowej, bo istnieje coś takiego jak sprawiedliwość natury czy jakaś wyższa moc, która po prostu nie była w stanie pogodzić się z tym, że Balladyna będzie rządzić. łyk herbatki. Gul, gul, gul. I jeszcze inny podręcznikowy przykład o tym, jak władza cię niszczy i po prostu psuje. To jest moment, w którym na folwarku zwierzęcym Georgea Orwella mamy rewolucję i do władzy dochodzą świnie na czele ze Snowballem i Napoleonem. Bardzo szybko jeden z tych dwóch, czyli Napoleon, wygryzie snowballa, zwalając za niego różne winy i rozgrywając to wszystko politycznie. I po prostu dowiadujemy się z tej historii, że mimo, że rewolucja zaczęła się od bardzo dobrych ideałów, od opowieści starego knura majora o tym, że na farmie jest źle, na folwarku zwierzęcym jest źle, no to w momencie, kiedy doszło do tego przewrotu rządów, świnie, które przejęły władzę, bardzo szybko, po pierwsze między sobą zaczęły się eliminować. W sensie mówię o tych dwóch przywódcach. Tutaj wygra to starcie Napoleon, a potem on sam staje się symbolem korupcji, symbolem zniszczenia i zepsucia. Okazuje się, że wszystkie przykazania na farmie, które właśnie miały stworzyć wreszcie normalnie fajnie funkcjonujące społeczeństwo dla wszystkich tych zwierząt tam, nagle się okazuje, że to w ogóle nie jest istotne. Istotne jest to, żeby świnie miały dostęp do picia, mogły sobie spać tam, gdzie wcześniej spali, no właśnie oprawcy, czyli ludzie. No i okazuje się, że władza tego człowieka po prostu całkowicie zepsuła. Nie trzeba jednoznacznie iść w tą stronę, bo możemy też przytoczyć tutaj przykład jakiegoś władcy, który jest pozytywny, czy przynajmniej jako kontekst mógłby posłużyć. No i taki władca, który przychodzi mi tutaj do głowy od razu, to jest Bóg, po prostu Bóg, ale ten nowotestamentowy przede wszystkim, który sądzi wszystkich sprawiedliwie. Może nie omawiajmy tego na przykładzie jakiegoś konkretnego tekstu biblijnego, bo to nie chodzi o to, żebyś odpalił czy odpaliła się na polskim z teologią, tylko po prostu jako kontekst, czyli taką obserwację, że mamy ideał władcy. I ten ideał władcy według no właśnie podań czy przekazów chrześcijańskich, to jest człowiek, który sprawiedliwie będzie sądzić po prostu twoje czyny, rozlicza cię z pewnego katalogu dobra i zła i to jest nieodłączny element właśnie władzy, która nie jest skorumpowana. To jest transparentny, to jest wyobrażenie władcy, który ma transparentne zasady dla ciebie jako swojego poddanego czy jakąś osobę zależnej od niej. No i jeszcze dodatkowo w tym obrazie chrześcijańskim już pomijam fakt, że to jest trochę taka ojcowska relacja, tak jest to podane, ale też mamy to, że właśnie sprawiedliwość musi być wpisana w władcę, który nie będzie zepsuty, czyli który nie będzie swojej władzy nadużywać, tak jak zgodnie z przekazami chrześcijańskimi robi to Bóg, który powinien być przez chrześcijan niekwestionowany. powinien być po prostu uznany za władcę właśnie ze względu między innymi na te cnoty, które reprezentuje, spośród których najważniejszą cnotą jest miłość. Tak to sobie tłumaczy chrześcijanin i nie musisz być do tego wierzącą osobą, żeby właśnie taki tekst kultury tutaj wykorzystać. Czy dobra materialne czyją człowieka szczęśliwym? Omawiamy to zagadnienie na podstawie skąpca Moliera. W swojej odpowiedzi uwzględniamy wybrany kontekst. z całej tej bazy pytań to jest jedno z takich, które dosłownie moim skromnym, niewykształconym zdaniem można omawiać na jedną i na drugą stronę. W sensie można odpowiedzieć tak, można odpowiedzieć nie, można odpowiedzieć nie wiem. Znaczy nie, nie, nie wiem, to raczej nie mów, ale to zależy i jest po równo kontekstów na każdą z tych odpowiedzi. Tylko jeszcze raz nie mów, nie wiem, jakby to nie tak powinno brzmiać odpowiedź na to pytanie. Ja odpowiem w tym przypadku tak. To znaczy, że dobra materialne czynią człowieka szczęśliwym i właśnie to jest coś, co z reguły w kulturze jest potępiane. To znaczy zacząłbym od tego, że materializm, czyli przywiązanie do pieniędzy, do samochodów, do domów, do jakiegoś statusu właśnie, który reprezentuje przede wszystkim to, jak się ubierasz na przykład. Wszystkie te rzeczy są w kulturze popularne, bo to jest po prostu nieodłączna cecha nas jako ludzi. Z reguły literatura będzie te rzeczy potępiać, ale w skąpcu dostajemy przykład Harpagona, czyli główny bohater skompca. To jest głowa rodziny, ojciec dwójki dzieci, który ma kompletnego bzika na punkcie pieniędzy. On całą tę komedię w taki sposób przerysowany, bardzo komiczny będzie właśnie preferował to, żeby zarobić na ślubie swojego dziecka, niż to, żeby uszczęśliwić to dziecko tak, żeby wyszło za kogoś, kogo kocha. W sensie Harpagonowi nie mieści się w głowie w ogóle, że jego dzieci mogłyby nie chcieć zarobić na ślubie. I takich sytuacji, gdzie wyjdzie, że on jest na przykład no skąpcem, ale zaskoczenie, czyli na przykład, że oszczędza na tym co ma być dane koniom do jedzenia albo oszczędza na tym, ile płaci swojej służbie. Wszystkie te rzeczy będą pokazywać ci człowieka, który wariuje na punkcie tego, żeby na wszystkim zarobić. Ale to co jest bardzo ważne, to fakt, że na koniec dnia zarobienie czyni go szczęśliwym. W sensie tak się przynajmniej wydaje, bo Harpagon jest w tym do bólu konsekwentny, co najlepiej pokazuje zakończenie skąpca, bo no właśnie fakt, że odzyska na koniec tej lektury swoją szkatułkę, mniej więcej w połowie tą szkatułkę zgubi. Właściwie to zostanie mu ukradziona przez służącego jego syna, ale później ją odzyskuje na koniec historii i to jest dla niego ważniejsze niż to, że tam ludzie odnaleźli jakiś swoich ojców zaginionych, że jego dzieci będą szczęśliwie wychodziły za mąż. No spoko, ale dla Harpagona najważniejsze jest to, że odzyskał swoje pieniądze. W tym sensie jest to prawdziwe szczęście. To jest przykry obraz patrząc na niego zewnątrz, ale w jego własnej głowie w sumie no tak. No pieniądze właśnie uczyniły go na koniec szczęśliwym, a wcześniej pewnie też czyniło go szczęśliwym. Czy w jaki sposób miał takie poczucie, że realizuje jakieś potrzeby może bezpieczeństwa finansowego swojej rodziny właśnie oszczędzając na różnych rzeczach. No innym przykładem osoby, która na pewno jest szczęśliwa przynajmniej do pewnego momentu właśnie ze względów finansowych, to jest pierwszy raz jesteśmy przy pytaniu numer 16, a pierwszy raz odpalamy tutaj laleczkę, to będzie Izabela Łęcka. No człowiek, który no właśnie robi bardzo wiele rzeczy, ciesząc się po prostu z korzyści materialnych czy z dóbr materialnych. Wokulski, czyli główny bohater lalki, żeby zaimponować Izabeli Łęckiej, zabierze ją na przykład na wyścigi konne. On tam z tego co pamiętam w ogóle kupi sobie konia po to, żeby właśnie zabawiać swoją Izabelę. zabierają na różne wycieczki. Mamy dworek w Zasławiu, który jest niczym innym jak emanacją statusu tak zwanej prezesowej zasławskiej, który daje mnóstwo przyjemności wszystkim tym zgniłym arystokratom. Możemy to oceniać negatywnie. Możemy mówić, że Izabela Łęcka to jest gold dierka. Możemy mówić, że cała ta arystokracja to są zepsuci ludzie. Ale nie da się odmówić tym ludziom tego, że oni są w tym chyba szczerzy. W sensie oni po prostu nie mają tam jakiejś większej głębi, nie mają większych oczekiwań wobec życia niż właśnie spędzać miło czas w zasławiu albo dobierać się i żenić się tylko wzajemnie tak, żeby chronić swój własny majątek. Można powiedzieć, że dobra materialne czynią człowieka szczęśliwym jak najbardziej. Chociaż przypominam albo informuję, jeśli tego nie wiesz, Izabela Łęcka skończy lalkę w klasztorze. Zamknie się albo zostanie wysłana do klasztoru. Tego niestety nie pamiętam. po tym, jak właśnie swoją drogą sytuacja materialna rodziny Łęckich bez wsparcia Stanisława Wokulskiego podupadnie po tym, jak Stanisław Wokulski ostatecznie odetnie wszystkie swoje związki z Łęckimi, których przez długą część tej powieści w ogóle utrzymywał. Można by się chwilę pozastanawiać nad tym, czy to szczęście, którego doświadczają ci bohaterowie jest prawdziwe. W sensie czy cieszenie się z tego, że urodziłem, czy urodziłam się w rodzinie, który ma swój dworek, to jest prawdziwa wizja szczęścia. No ale nie wiem, czy chcesz walić tutaj przed komisją taką filozoficzną rozkminę. Jeszcze jeden bardzo podobny obraz szczęścia wynikającego w dużej mierze właśnie z takich dóbr materialnych. To będzie dworek inny dworek szlachecki w Nawłoc sprzed wiośnia Stefana Żeromskiego. Oczami Cezarego Bariki również oglądamy no właśnie bohaterów, którzy oddają się takim bardzo codziennym przyjemnościom związanym z tym, że właśnie trzeba się napić, trzeba zjeść coś fajnego, mamy jakieś imprezy, Cezary Baryka będzie tam flirtował z kilkoma paniami właśnie z wyższych sfer i te panie ich głównym zadaniem na przykład w jakimś tygodniu jest przygotowanie imprezy, która jest stylizowana na jakąś tam okazję. W sensie są jakieś przebieranki, już nie pamiętam jakie. No i obraz tego jest przykry znowu jak się patrzy na to z zewnątrz biorąc pod uwagę, że w podobnym okresie jest wojna z bolszewikami, Polska jest generalnie krajem bardzo biednym. Jest świeżutką, świeżo narodzoną ojczyzną, którą trzeba ratować, budować, a ci ludzie no właśnie bawią się. Ale znowu, jeśli nie zadamy pytania, czy to jest takie prawdziwe szczęście, no to na pewno jakąś formą szczęścia właśnie dobra materialne człowiekowi zapewniają, całym klasom społecznym zapewniają, co raz po raz pokazuje nam literatura. Z tym, że tak jak mówię, te obrazy na pewno nawłoź, ten dworek w Zesławiu też w pewnym sensie, no ten molier to już w ogóle one służą temu, żeby potępić tych ludzi, co nie zmienia faktu, że oni mogą szczerze jako postaci literackie być szczęśliwe. No zrobiłem to tak troszeczkę bardziej ambitnie, bo oczywiście można by tę wypowiedź właśnie tak jak powiedziałem, albo powiedzieć, że to zależy, albo że nie. Absolutnie nie. Dobra materialne to jest fałszywe szczęście. Przyczyny nieporozumień między rodzicami a dziećmi omów zagadnienie na podstawie skąpca muliera w swojej odpowiedzi uwzględni również wybrany kontekst. Rodzina to jest częsty temat w literaturze, głównie dlatego, że wszyscy jakąś tam ją mamy. No i po prostu ponieważ to jest nieodłączna część życia człowieka, coś co nam towarzyszy razem z konfliktami, które się z nią wiążą, no to właśnie literatura będzie to opisywać. Czasem po to, żeby coś obśmiać, czasem po to, żeby nas czegoś nauczyć, na przykład przestrzec, kim nie być. I właśnie taką formą przestrogi jest swoją drogą skąpiec Moliera. Tak mi się przynajmniej wydaje i tak właśnie spróbuję to uzasadnić. No bo Harpagon, czyli główny bohater skąpca, to jest człowiek, który przede wszystkim po prostu zawiódł na poziomie komunikacji. W sensie on się ze swoimi dziećmi nie dogaduje i nie wie, co jest dla nich ważne. Tutaj możemy zrobić kontekst psychologiczny, bo on robi coś, co się nazywa projekcją, czyli myśli, że inni ludzie mają jego przekonania, myślą jak oni, mają jego cechy. No w tym przypadku to będzie skrajny materializm. i decydując o tym, co jego dzieci będą robić w życiu, z kim wezmą ślub, on się kieruje właśnie swoimi kryteriami i tak planuje im życie. No i to jest zarzewie do konfliktu, bo dzieci Harpagona nie chcą się żenić z ludźmi, których on im przygotował. Nie chcą się żenić tak, żeby to się maksymalnie opłacało, tylko chcą być szczęśliwi. No i właśnie ten brak komunikacji, brak szczerej rozmowy i też drugi powód, to znaczy skrajnie inne wartości, które wypadałoby właśnie przedstawić sobie nawzajem. skrajnie inne wartości dwóch jakby pokoleń sprawiają, że mamy tutaj konflikt. Dość podobnie i też na śmiesznie konflikt pokoleń i przyczyny tego konfliktu pokazuje ci Sławomir Mrożek w swoim Tango, bo tam mamy przedstawienie bardzo groteskowe, miejscami naprawdę zabawne domu, w którym mieszkają w sumie trzy pokolenia, bo jest najstarsze pokolenie babcia i wujek, są Stomil i Eleonora. No i jest też Artur i jeszcze ktoś tam jest, ale Artur będzie tutaj bardzo ważny jako przedstawiciel tego młodego pokolenia. Ten dom jest takim domem bez zasad, czyli to jest kontrolowany chaos, bardzo mało kontrolowany chaos na każdym poziomie. Mamy tam bałagan, mamy totalną swobodę, brak oczekiwań wobecno właśnie Artura, czyli najmłodszego w domu. Rodzice Artura, czyli właśnie Stomil przede wszystkim, to są ludzie, którzy walczyli z zasadami i właśnie zaprojektowali dom tak, żeby dawał maksimum swobody dzieciom. I okazuje się, że to jest najgorsze, co można było zrobić dla tego dziecka, bo teraz Artur będzie się buntować przeciwko temu, że nie ma się przeciwko czemu buntować. Czyli wobec braku oczekiwań, wobec braku narzucania tych wartości. Czyli ponieważ rodzice Artura są odwrotnością Harpagona, nic mu nie narzucają, to jego też to dalej wkurza. I w tym sensie to jest po pierwsze o tej przyczynie. To znaczy przyczyną konfliktów u w tango jest właśnie brak zasad, brak oczekiwań. Artur się domaga, żeby te oczekiwania były. To po pierwsze. Ale po drugie przyczyną konfliktu jest fakt, że on jest po prostu naturalny. On jest wpisany w to, jak funkcjonujemy. Sławomir Mrożek bardzo się uśmiecha. ewidentnie dobrze się bawi, kiedy pisze te historie, ale przede wszystkim mówi, że czego byśmy nie zrobili, to po prostu różne pokolenia będą się między sobą trzeć, nawet o to, że nie mają się o co trzeć, nie mają się przeciwko czemu buntować, więc jesteśmy trochę skazani na taki konflikt, tak by sugerowało nam tango. A mega mocne w ogóle to ja myślę, że komisja eksploduje śmiechem jak znaczy nie wiem czy śmiechem, ale zrobi duże oczy jakby to tak przedstawić. Ale formą konfliktu między pokoleniami jest lament świętokrzyski i obraz Matki Boskiej, która cierpi po stracie Jezusa. Ona lamentuje i kompletnie nie godzi się na to, że jej syn został przez Boga wyznaczony do właśnie funkcji pełnienia, no właśnie roli, jaką jest zbawienie świata. Jezus nacierpiał się na krzyżu. Matka Boska opisuje co czuje jako matka i ona mówi, że ona się nie zgadza na to, żeby jej syn brał udział w jakimś wielkim boskim planie, żeby się poświęcał. Ona jest po prostu mamą w tym obrazie. No i to jest konflikt pokoleniowy, jakby nie patrzeć. To znaczy problemem jest tutaj to, że syn Matki Boskiej został przeznaczony, został wskazany do wielkiego czynu dla całego, dla całej ludzkości. Ale ona jako matka nie jest gotowa na to. Ona by wolała syna, który po prostu jest synem, bo ma tą funkcję wtedy lepszą, że po prostu żyje, że nie cierpi. A w tym momencie, w którym mamy ten podmiot liryczny, który jest taką właśnie Matką Boską, widzimy te żale i to niezrozumienie świata. Tutaj tą przyczyną, tak jak powiedziałem, jest to, że po prostu to młodsze pokolenie, w tym przypadku syn, po prostu ma misję do zrealizowania. No i tą misją jest cierpienie za całą ludzkość. Także takie konteksty i takie omówienie dla ciebie. Myślę, że na koniec warto wrócić do tego, że ten konflikt pomiędzy różnymi pokoleniami jest wpisany, najwyraźniej widać to właśnie w tym tango. On jest wpisany zawsze i nawet jeśli dosłownie nie ma się o co sprzeczać, to my jako ludzie zajmiemy się tym i coś sobie wymyślimy. Wady ludzkie w krzywym zwierciadle satyry. Omów zagadnienie na podstawie znanej ci satyry Ignacego Krasickiego. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Zacząłbym tutaj od takiej obserwacji, że mamy wady od zawsze. W sensie po prostu ludzie są pełni wad i kultura ma różne sposoby, żeby jakby jakoś zarządzać tą informacją, że wady istnieją. Pierwsza jest taka, w sensie pierwszy sposób rozwiązywania tej sytuacji, że nasze wady istnieją, że po prostu to przemilczamy, nie ma tego i idealizujemy. Mamy ideał rycerza, ideał władcy, mamy obrazy po prostu idealne. Ale można też robić co innego. Można te wady nazywać wprost, można apelować, można pisać na przykład hymn do miłości ojczyzny, jak też swoją drogą zrobił Krasicki, zaraz o tym też powiem. Można po prostu mówić nie przekraczaj prędkości na drodze albo nie zdradzaj Polski i bądź patriotą, czyli mówić coś wprost, ale można też to robić naokoło i tak właśnie robi satyra. Satyra to jest gatunek literacki, który ma przejaskrawić pewien problem, opowiedzieć zabawną historię, ale pod którą kryje się jakieś ważne przesłanie. I co ważne, satyra to jest tekst dydaktyczny, czyli twórca satyry chce cię czegoś nauczyć i opowiada ci żart, ale ten żart jest o tobie. On ma być o tobie właśnie dlatego, żebyś ty się zreflektował albo żebyś się zreflektowała, tylko to jest schowane po prostu w żarcie. No i właśnie ten poeta oświeceniowy Ignacy Krasicki w satyrze pijaństwo opowiada o polskim szlachcicu, który jest pijakiem po prostu. To jest obraz człowieka w karczmie, który jest pijakiem i mamy przeanalizowany obraz szlachcica, który no idzie do karczmy i cały dzień tam spędza, gada o jakichś rzeczach, które się nigdy nie zmaterializują. No i obraz tego obraz jest właśnie zabawny, bo tam trzeba zamknąć z tego co pamiętam karczmę dlatego, że on tyle wypił alkoholu. On tam opowiada, że zrobi coś, a tego nie zrobi, budzi się na kacu, a przyszedł też na kacu. Mamy po prostu obraz przejaskrawiony pod każdym względem. Jeszcze po drodze mamy jakieś bijatyki, jak źle jest, kiedy jesteś pijakiem po prostu. Zwłaszcza, że kiedy jesteś szlachcicem, to właśnie zdajesz sobie sprawę, że na przykład Rzeczpospolita potrzebuje cię, potrzebuje twojego zaangażowania. mówisz o tym, czy jest to element tej satyry, właśnie ta opowieść o tym, że trzeba krajowi pomóc, ale prawda jest taka, że ten pijak w sumie jedyne co robi to pije i gada o rzeczach, które się po prostu przykro czyta. Znaczy to jest śmieszne, ale jak się właśnie nad tym zastanowić to jest to przykre. Inny przykład satyry to jest żona modna. To jest z kolei potępienie materializmu i kierowania się w życiu właśnie tylko i wyłącznie tą stroną materialną. Mamy tytułową żonę modną, czyli osobę, która jest zachwycona tym, jak jest na zachodzie. chce wyglądać jak jakieś paryskie panie i chce się tak dobrze prezentować. To jest pierwszy element tego obrazu, czyli właśnie osobę, która jest nieracjonalna, trwoni majątek, ale z drugiej strony żona modna to jest satyra, której podmiotem lirycznym jest mężczyzna, który się nią skusił się na nią, nazwijmy to tak, czyli po prostu chciał on sam się do jej majątku wpiąć, ponieważ ta kobieta była dość zamożna. No i po tym, jak właśnie on sam kierując się pieniędzmi stworzył związek małżeński z tą żoną modną, teraz jego majątek też jest zrujnowany, ponieważ decydował tylko pieniędzmi, to wziął sobie osobę, która teraz nie chce z nim współpracować i dalej jest właśnie tą modnisią. jest bardzo powierzchowna i źle zarządza już nie tylko jej gospodarstwem, ale też jego. No i właśnie to jest potępienie tego, żeby się w życiu nie kierować tylko i wyłącznie pieniędzmi. I to są właśnie teksty, które mają na celu po prostu pokazać ludzkie wady w takim bardzo wykrzywionym zwierciadle, przerysowanym, ale po to, żebyś ty w swoim codziennym życiu nie szukał sobie dziewczyny patrząc na to, jakim samochodem jeździ jej ojciec, albo żebyś nie szukała sobie chłopaka patrząc na to, czy nie wiem, jakie ma buty, czy jakie, jakiego ma chain. czymś, co też jest twórczością Ignacego Krasickiego, a co właśnie jest takim momentem, kiedy się ulało i kiedy trzeba było powiedzieć rzeczy wprost, to jest właśnie hymn do miłości ojczyzny. Tam Ignacy Krasicki mówi bezpośrednio, że nie szanuję cię, jeśli nie jesteś patriotą, nie szanuję cię, jeśli nie poświęcasz się dla ojczyzny. Cała twórczość Krasickiego dzieje się w kontekście, kiedy wisi nad nami utracenie niepodległości, co się zresztą zaraz stanie. No i Ignacy Krasicki właśnie najpierw próbuje apelować na miękko. Mówi: "Miło by było, gdyby szlachta nie była pijaczynami". No i właśnie daje to pijaństwo. Fajnie by było, gdybyśmy się nie kierowali tylko naszym własnym zyskiem i materializmem. A potem, kiedy sprawy już naprawdę eskalują, to pisze: "Bądź patriotą". Pisze hymn o miłości ojczyzny. To jest hymn, gdzie właśnie wychwala taką postawę kochania ojczyzny i pochwala też gotowość do poświęcenia dla ojczyzny. Ludzkie wady w krzywym zwierciadle satyry czy groteski ogólnie takiego obśmiewania to jest też coś co przygotował dla nas w Szewcach Witkacy. Tam mamy obraz rewolucji. Mamy trzy rewolucje dokładnie, które są hardkorowo przerysowane. Ja wiem, że to nie jest tekst z podstawy, a jak jesteś na rozszerzeniu, to pewnie po tej lekturze dalej nie rozumiesz o co tam chodziło, ale to właśnie o to chodzi, że nikt nie rozumie o co tam chodziło. Jedną z tych najbardziej pewnych rzeczy jest to, że rewolucje są tam pokazane w sposób super przerysowany właśnie. Czy to rewolucja prawicowa jakaś taka, która nam się może kojarzyć z rewolucjami pań państwowców albo rewolucja socjalistyczna albo rewolucja jakiś technokratów. Wszystkie te rzeczy są kompletnie bez sensu i kręcimy się po prostu w kółko jako społeczeństwo i Witkacy tłumaczy nam to na śmiesznie opowiadając ten krąg życia politycznego właśnie w takiej to nie jest satyra to jest groteska ale jestem pewien że tutaj jest to pełnoprawny kontekst generalnie można by też powiedzieć o tym że humor ma za zadanie śmieszyć ale też ma za zadanie uczyć i tutaj możesz przytoczyć dowolną komedię której ambicją jest coś więcej niż po prostu wytłumaczenie ci, że jak ktoś się poślizgnie na skórce od banana. To jest zabawnie. Tutaj tych tekstów kultury pewnie do dyspozycji mielibyśmy bardzo dużo. Ważne jest to, żeby na koniec w podsumowaniu wrócić do faktu, że kultura uczy cię czasem na śmiesznie. To znaczy ona zamiast ignorować, że problemy ludzkości występują, zamiast mówić je wprost, czasem schowa je po prostu pod jakimś żartem. I nierzadko, to już jest moja prywatna opinia, nierzadko to jest najbardziej skuteczny sposób, żeby do jakiejś zmiany doprowadzić. Chociaż przykład Ignacego Krasickiego pewnie nie potwierdza tego mojego poglądu, dlatego że no to nie tak, że nie mamy już problemu z alkoholem w społeczeństwie, dlatego że Ignacy Krasicki wydał satyrę pijaństwo. Świat ducha, a świat rozumu. Omawiamy zagadnienie na podstawie romantyczności Adama Mickiewicza, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy jakiś wybrany kontekst. Świat ducha i świat rozumu. To jest starcie dwóch wizji na to, czym powinniśmy się kierować w życiu. Jak myśleć o świecie? Czy racjonalnie używając naszego rozumu, faktów, które jesteśmy w stanie zbadać, może też empirycznie, czyli właśnie kierując się doświadczeniem, tym co jest po prostu pewne, mierzalne, da się to rozpisać, obliczyć, wrzucić na przykład w tabelkę w Excelu albo no jakoś inaczej. Po prostu można podejść do czegoś racjonalnie, ale też jest druga droga, ten świat ducha właśnie, czyli na przykład to jak czujemy. Kierując się tym jak czujemy, możemy znaleźć sobie partnera i na przykład nie patrzymy na to ile zarabia, czy gwarantuje nam bezpieczeństwo właśnie materialne, tylko po prostu czujemy, że ktoś jest nam przeznaczony. No i właśnie dlatego wchodzimy z nim w związek. To jest przykład tego dylematu. I tak będziemy podchodzić, czy ludzkość podchodzi do wielu decyzji. Właśnie o tym jest to pytanie, że my wszyscy nie wiemy czym się kierować i zawsze tych dróg będzie kilka, przynajmniej dwie. Te najpopularniejsze w literaturze, w kulturze to jest świat ducha, a świat rozumu. Właśnie wybór pomiędzy tymi dwoma. W romantyczności widać to bardzo wyraźnie, bo ballada romantyczność otwiera epokę romantyzmu. Jest takim trochę manifestem epoki, gdzie Adam Mickiewicz pokazuje, tak, żeby nie było wątpliwości, że romantycy kierują się właśnie tym światem ducha. On jest im bliższy. A w tej historii, jaką jest ballada romantyczność, świat ducha jest bliższy ludziom społeczności wiejskiej, która przyznaje rację Karusi. Karusia to jest kobieta, która twierdzi, że spotkała swojego chłopaka, ale problem jest taki, że ten chłopak już nie żyje. On się chyba Jasiek nazywał. No i on już nie żyje, ale ona rozmawiała z jego duchem i widzi tą zjawę i mówi, że o fajnie odwiedził mnie mój ukochany. No i cała wieś sobie myśli, no nie wiem czy to jest możliwe, no ale w sumie no dobra, spoko. Skoro skoro tak masz, no to fajnie tam pozdrów go, ale przychodzi stary dziad, przychodzi starzec i on ma swoje atrybuty. To jest szkiełko i oko. No i ten starzec reprezentuje racjonalny pogląd na rzeczywistość, taki oświeceniowy racjonalizm, który właśnie mówi, że jeśli czegoś się nie da wykazać eksperymentem naukowym, to to coś nie istnieje. No i ten starzec mówi, że w ogóle jakie zjawy. No nie, ktoś umarł. Przykro mi, że umarł, ale to tyle. Ale narrator w tej balladzie, ponieważ ballada jest gatunkiem synkretycznym, to jest liryka. To się czyta tak, jakby tu była jakaś pieśń, ale z drugiej strony mamy narratora właśnie, tak jakby to była powieść. No i narrator mówi, że silniej do niego trafia właśnie te ludowe prawdy do niego silniej przemawiają niż starca, szkiełko i oko. I w tym sensie narrator opowiada się po stronie właśnie świata ducha. No i mówi, że to jest to, czym powinniśmy się w życiu kierować. I najłatwiejszy kontekst tutaj to będzie kontekst epoki. Romantyzm jest po prostu o tym. Romantycy będą raz po raz albo pokazywać ci przykłady ludzi, którzy po prostu nawet nie mają dylematu, tylko kierują się emocjami czy jakimiś uczuciami, albo będą się opowiadać po stronie takich wyborów, gdzie właśnie te uczucia są najważniejsze. To jest właśnie romantyzm. Taka koncepcja romantyczna, która będzie dobrze to pokazywać, to jest koncepcja bratniej duszy. Wizja miłości romantycznej polega między innymi na tym, że każdy ma jakąś właśnie bratnią duszę, kogoś przeznaczonego dla nas. I to nie jest wynik równania matematycznego czy fizycznego, tylko po prostu każda dusza ma gdzieś na świecie kogoś innego, kto jest mu przeznaczony. Znajdziesz to na przykład w Dziadach części czwartej. Ja wiem, że to nie jest, w sumie nie wiem, ale zakładam, że to nie jest coś, co się poznaje w szkole, ale może jesteś super OP maturzystą albo maturzystką. W Dadach części czwartej jest właśnie Gustaw, który później zamieni się w Konrada w części trzeciej, dlatego że Mickiewicz nie umie liczyć do czterech i jakby to jest nie po kolei. No ale ta zjawałaś opowiada o tym, że związała się z kimś na całe życie i teraz cierpi, bo właśnie była zakochana w kobiecie i to była miłość nieszczęśliwa. Zjawa Gustawa cierpi, bo nie mógł być właśnie ze swoją bratnią duszą. w Dziadach część pierwsza to jest generalnie tekst w którym nie za bardzo wiadomo o co chodzi bo Mickiewicz nie dokończył tego tekstu ale w tej części pierwszej jest taka zajawka właśnie też o koncepcji bratniej duszy już w pierwszej scenie mamy postać która się nazywa dziewicą żeby nie było żadnych wątpliwości jakby na jakim jest etapie życiowym i właśnie ta oto dziewica opowiada o tym że no tak naprawdę to czeka na jakąś jedną osobę w życiu i to tyle tyle wystarczy po prostu czeka i ta kobieta jest pewna, że ktoś na nią czeka, że jest jakiś człowiek jej przeznaczony i że na spokojnie każdy znajdzie sobie taką drugą osobę. świat ducha, a świat rozumu, to jak one się przenikają, to też będzie robimy to samymi dziadami. No ale dobra, w dziadach części drugiej to jest ta część, która jest na cmentarzu. Tam się odbywają gusła. Jest święto dziadów i ono polega na tym, że do ludzi przychodzą duchy. No i one właśnie przyszły, objawiły się ludziom i teraz można razem z tymi duchami uczyć się od nich pewnych lekcji. Guślarz przywołuje kolejne zjawy i one mają lekcje dla ludzi. I to jest na potrzeby przynajmniej tego pytania. To jest połączenie świata ducha i świata rozumu. No bo duch polega na tym, że dosłownie przychodzą zjawy, które nie mogą trafić do innego serwera i się błąkają po świecie i dają nam lekcje. Mówią nam czego nie robić. Jest na przykład zjawałego pana, który mówi, że jakbyście kiedyś byli panami, to nie bądźcie nie fair czy nieuczciwi dla swoich poddanych, dlatego że utkniecie między światami tak jak ja. Czyli ten świat ducha ma dla nas śmiertelników cenne lekcje. Świat ducha, a świat rozumu dla mnie to też może być, znaczy dla mnie w sensie jak dalej odpowiadam na to pytanie, tak, ale przychodzi mi jeszcze do głowy poezja Zbigniewa Herberta. Fun to jest poezja współczesna, znaczy XXwieczna, ale na potrzeby podstawy programowej to jest zajebiście współczesne w ogóle. To jest jak najnowszy iPhone. No więc Zbigniew Herbert w Panu Kogito w takim wierszu przesłanie pana Kogito mówi o tym świecie ducha w sensie o tych ideałach zaklętych w takich hasłach czy w takich opowieściach jak na przykład opowieść o Gilgameszu, o Hektorze, o tych wyobrażeniach tego, jak powinniśmy żyć i mówi, że tym powinniśmy się w życiu kierować, w tym życiu codziennym, w tym świecie, gdzie właśnie oczekuje się od nas rozumu, chłodnej kalkulacji. Zbigniew Herbert mówi, że najlepszym drogowskazem jest właśnie bycie silnym duchowo, posiadanie takich wartości jak ci ludzie z Antyku, czy niekoniecznie z Antyku, jak po prostu ci herosi. Te ideały antyczne, one mogą być przydatne nawet we współczesnym świecie. Zbigniew Herbert pisze to swoją drogą w głębokim PRL-u, co no właśnie jeszcze dorzuca ten kontekst, że no może to jemu też służyło, w sensie może jemu te ideały antyczne służyły, żeby na przykład łatwiej było mu żyć z dnia na dzień w świecie, w którym większość osób kolaboruje z jawnie wrogą polskiej racji stanu formacji politycznej. No więc świat ducha i świat rozumu to jest po prostu odwieczny konflikt. Czym kierować się w takich codziennych ludzkich decyzjach? No i Adam Mickiewicz jak mało kto będzie odpowiadać na to pytanie także zdecydowanie trzeba słuchać samego siebie, zaglądać do swojej duszy i robić tak jak ci mówi instynkt jakiś czy właśnie duchy. Na czym polega ludowa sprawiedliwość? Omów zagadnienie na podstawie znanych ci ballat Adama Mickiewicza, a w swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. No to jeśli chodzi o ludową sprawiedliwość to muszę powiedzieć, że ogólnie czy generalnie kultura będzie ci tłumaczyć czy pokazywać, przedstawiać, sugerować, że warto robić dobro w życiu, bo po prostu jest oliwa jest bardzo sprawiedliwa i nie chodzi mi o oliwę w sensie do makaronu w ogóle niepotrzebnie tak tutaj powiedziałem, ale chodzi o to, że sprawiedliwości z reguły staje się zadość i jest jakiś taki ogólnoświatowy licznik złych i dobrych uczynków i wszyscy dostajemy na koniec to na co zasługuj ujemy. Ludowa sprawiedliwość to jest też taka prawda ludowa. To jest to, co myśli taki prosty lud, który z reguły, jak będzie ci pokazywać literatura, jest dużo bliżej takiej prawdy, jeśli to jest w ogóle możliwe, żeby właśnie dostąpić zaszczytu poznania prawdy, ale jest dużo bliżej takiej prawdy, sprawiedliwości, tej takiej intuicyjnej, niż jakieś prawa, które sobie wymyślamy, czy no właśnie cokolwiek innego. No i w balladzie Adama Mickiewicza widać to na przykładzie tego, że to lud decyduje o tym, kto ma rację. Czy Karusia twierdząca, że widzi swojego ukochanego, który już nie żyje, ale ona mówi, że ta zjawaz czy mędrzec, który mówi, że to jest niemożliwe, żeby zjawała Karusie. No bo przecież skoro ukochany nie żyje, no to nie żyje. I tutaj w ogóle mamy coś takiego jak pojęcie sprawiedliwości ludowej. Dlatego, że no właśnie cała ta sytuacja polega na tym, że lud ma zdecydować. Czyli prawda i to jakby rozstrzyganie o czym jest nasze życie. To jest coś co leży właśnie w gestii prostego ludu, który jest często, tak jak powiedziałem, właśnie bardzo blisko tej prawdy prawdziwej. Prawda prawdziwa. Super pytanie w ogóle. Tak naprawdę to okropne pytanie w sensie takie niezręczne językowo. Nie żeby było jakoś wybitnie trudne czy łatwe, po prostu dziwne. Na czym polega Ludowa Sprawiedliwość? To jest zaproszenie do porozmawiania o chłopach Raymonta. Ja spodziewam się, że jest dużo rzeczy bardzo ambitnych, które zrobisz. dużo wcześniej niż przeczytasz chłopów Raymonta. Mogę ci polecić moje opracowanie. Nie jest to najgorsza książka, ale jeśli jest o jednej rzeczy to o społeczności wsi Lipce. I właśnie w tej wsi Lipce jest tak, że co by się nie działo, jaka sytuacja by się nie działa na wsi, to jest ona komentowana przez całą społeczność wiejską, która działa jako taki live 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Analizator w sensie takie gremium analizujące czy coś jest dobre, czy złe, czy ktoś jest fajny, czy głupi, czy ktoś jest gold diggerem, czy ktoś jest, nie wiem, kogoś zdradza. Cały czas po prostu to gremium wiejskie wydaje wyroki, ocenia innych, ocenia siebie nawzajem i do tego magla jest wrzucona jagna. Mówi się czasem, że jagna to jest taka chłopska fanfatal, dlatego że ona uwielbia się wikłać w różne romanse. W sensie po prostu traktuje miłość dużo mniej poważnie niż większość osób. To znaczy może nie samą miłość, ale obyczaje i tradycje związane z tym, że no właśnie ludzie się wiążą w pary na całe życie. Jest wokół tego właśnie ta obudowa tej kopuły prawnej. No nie no, jak na sobie po prostu chodzi, ktoś jej się spodoba, to ona odwzajemnia uśmiech. Jest przy tym ładna, zwraca na siebie uwagę i jest bardzo szczera w swojej postawie. W sensie ona nie udaje tego, że nie trafia do niej bardzo wiele takich ludowych tradycji, ludowych obuczajów i norm społecznych. I za to społeczność lipiec po prostu ją nienawidzi. Przede wszystkim kobiety ją nienawidzą. I problem jest taki, że właśnie jak na przez swoje istnienie pokazuje prawdę o całej wsi Lipce. pokazuje na przykład jak wejdzie w romans z księdzem, no to pokazuje prawdę o tym jak obłudny jest kościół katolicki, który deklaruje właśnie różne rzeczy, a tu się nagle okazuje, że ksiądz ma romans z fanfatal chłopską. Pokazuje prawdę o różnych partnerach innych żon. Pokazuje prawdę o różnych facetach, kiedy właśnie oni albo się za nią obracają, zamiast myśleć o swoich żonach, albo w ogóle ją molestują, bo taki wątek też pada. No to jest właśnie duży problem. I tutaj ta sprawiedliwość społeczna będzie polegać na tym, że ponieważ jakna jest tak rażąco różna, zostaje dosłownie wyrzucona ze wsi, jest wywieziona na taczkach, bo po prostu gotuje się we wsi i nikt nie może sobie pozwolić na to, żeby jagna we wsi pozostała, bo to jest zbyt rażąca różnica względem, no, reszty społeczności. W tym sensie społeczność, która właśnie wydaje różne osądy, która często jest blisko prawdy, nie potrafi znieść, tolerować takiego sprzeciwu kogoś, kto kompletnie się w jakieś normy nie wpisuje. Innym tutaj wyobrażeniem sprawiedliwości ludowej to będzie z balladyny. Baladyna jest historią osoby, która najpierw zabije swoją siostrę wchodząc na drogę zła w konkursie na zbieranie malinek, a potem trafi na dwór księcia i ostatecznie po tym jak po trupach dojdzie do właśnie władzy i stanie się władczynią w swoim państwie, zostaje rażona gromem. I tutaj natura wymierza sprawiedliwość. Jakby my wiemy jako czytelnik, że balladynie się nie należy to rządzenie. W tej ostatniej scenie całej Ballady Juliusza Słowackiego Balladyna, zanim właśnie ta postać zostanie rażona gromem, ona jeszcze wydaje wyroki, tylko że dosłownie ona jest sądzona o swoich zbrodniach, czyli ona jakby wydaje wyroki na siebie, tylko że nikt nie wie, że ona popełniła zbrodnię. Ciężko mi to wytłumaczyć, jeśli nie czytałaś, czy nie czytałaś tej lektury, chociaż jeśli to się pojawia jako kontekst na twojej wypowiedzi, to musisz tak zrobić. No to właśnie chodzi w tej ostatniej scenie o to, że tam jest osąd, o to, że ktoś zamordował kobietę zbierającą maliny. To była balladyna. chodzi o to, kurczę, nie pamiętam o co chodziło w tych pozostałych sądach. W każdym razie są trzy sprawy prezentowane przed Balladyną i za wszystkie winna jest Balladyna i ona mówi, że okej, nie wiemy kto jest winny, ale ktokolwiek by to nie był, skazujemy go na śmierć. I potem się okazuje, że to Balladyna była, znaczy my wiemy to, że Balladyna była winna, ale właśnie trafia ją grom, żeby pokazać, że sprawiedliwość taka ludowa istnieje w tym sensie, że nie ma opcji, żeby ktoś tak bardzo niezasługujący na rządzenie mógł rządzić. wyszła z tego całkiem spora wypowiedź i myślę, że tak możemy to zostawić. Podsumowanie to będzie takie przypomnienie, że przede wszystkim romantycy, ale też generalnie no twórcy kultury upodobali sobie uczenie nas o tym, że właśnie oliwa jest zawsze sprawiedliwa i że sprawiedliwość ludowa istnieje. I nawet jeśli nasze prawa zawodzą, nawet jeśli nie wiemy jakie podejmować decyzje, to jest jakiś taki porządek, którego często najbliżej będzie właśnie prosty lód. Tego najlepszym przykładem właśnie chyba z całej literatury, jaką masz w szkole, jest romantyczność Adama Mickiewicza. Losy młodzieży polskiej pod zaborami. Witam cię bardzo serdecznie. Bardzo ciepło wewnątrz Dziadów części trzeciej. To jest pierwsze pytanie. Będzie ich łącznie osiem albo dziewięć, nie pamiętam. Omawiamy to zagadnienie właśnie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. Losy młodzieży polskiej pod zaborami nie są kolorowe i myślę, że na samym początku można po prostu we wstępie powiedzieć, że dziady powstały między innymi dlatego, żeby poradzić sobie z faktem, że jako kraj jesteśmy w bardzo złej sytuacji, że mamy problem i to właściwie bardzo duży problem. To znaczy nie istniejemy, nie ma nas na mapie Europy i nasz naród cierpi katusze. Naszą winą jest to, że jesteśmy Polakami i chcemy dalej być Polakami. Chcemy być niepodległym państwem. A najbardziej taką grupą wyeksponowaną przez romantyków jest młodzież, o czym świadczy taki bohater romantyczny jak Konrad i jego towarzysze ze sceny więziennej albo sceny salonu warszawskiego, czy na przykład Kordian i reszta spiskowców z Kordiana Juliusza Słowackiego. Jeśli chodzi o no właśnie wypowiedź, no to zaczynamy od dziadów części trzeciej. dwie sceny, które tutaj omówimy. Pierwsza jest scena tak zwana więzienna, czyli pierwsze to jest tak zwana scena więzienna, czyli na samym początku historii po tym jak Gustaw przemienia się w Konrada i mamy już naszego wyjątkowego kochanka ojczyzny, nieszczęśliwego patriotę, który będzie prowadzić ludzi, to poznajemy tych ludzi. To są młodzi patrioci, którzy zostali zamknięci w klasztorze przerobionym na więzienie. Wszyscy ci ludzie dzielą się historiami, które są no po prostu mrożące krew w żyłach. opowiadają o tym, jak car robi branki, zabiera ludzi na Sybir, zabiera ludzi siłą do wojska carskiego, właśnie znęca się nad matkami, nad kobietami, nad dziećmi, nad właśnie młodzieżą. Sam fakt, że ta scena to jest dosłownie scena więzienna. No mamy młodych, zdolnych, kochających naród ludzi, którzy są zamknięci w więzieniu właśnie za to. Więc to są te losy. Po pierwsze radykalizowanie się wzajemne, ale po drugie bycie w więzieniu i cierpienie. Z tej grupy wyróżnia się pewnie ten młody człowiek, jakim jest Konrad. On się wyróżnia tym, że czuje, że powinien tych ludzi prowadzić. To też wypływa między innymi z takiej jego postawy, takiej, którą możemy łączyć z młodością. Czyli taką bezczelność tutaj mamy, no nie. No bo po pierwsze on jest też zamknięty w więzieniu, no jakoś się nie zapowiada, żeby specjalnie mógł nasz kraj uratować, ale on ma takie głębokie przekonanie, no tak jak właśnie jakiś młody człowiek myśli sobie, że w d lata stanie się, nie wiem, prezydentem Polski, mimo że nawet nie może kandydować, no to tak samo tutaj młody człowiek, on myśli, że może prowadzić naród. To jest kolejna taka postawa czy tak zniuansowanie tych losów polskiej młodzieży pod zaborami. Druga scena, którą tutaj przytoczę to jest scena salonu warszawskiego. Tam jest zestawienie ze sobą grupy starych kolaborantów elit, którym jest obojętne, czy żyją w Polsce, czy w Rosji, czy w Prusach, czy w zaborze, nie wiem, indyjskim, gdyby taki istniał. Ci ludzie nie mogliby się mniej interesować sprawami polskimi. Rozmawiają sobie o literaturze, popisują się jakie to nie znają języki, robią bardzo dużo, żeby nie robić nic dla sprawy polskiej. A z drugiej strony mamy już w tym razem wolnych polskich patriotów, ludzi takich jak Piotr Wysocki, ludzi, którzy będą synonimem po prostu no właśnie słowa patriota i to jest młodzież, która ze sobą po pierwsze gardzi, aktywnie pogardza tymi ludźmi, którzy kolaborują z zaborcami, którzy współpracują i którym sprawa polska nie jest bliska. I też po drugie ci ludzie po prostu ewidentnie tylko czekają na moment, żeby móc zaborcy dokopać. Padają takie słynne słowa, że nasz naród, w sensie Polska jest jak lawa, że jesteśmy z wierzchu tacy niepozorni, skostniali, ale w środku wiecznego ognia, jeśli dobrze pamiętam, 100 lat nie wyziębi, czyli no po prostu, że zaborca w pewnym momencie się doigra i będzie miał przerąbane po prostu. Losy polskiej młodzieży pod zaborami to jest też opowieść o powstaniach. Na pewno przychodzi mi do głowy jedna ze scen z powstania listopadowego, w której no właśnie na reducie Ordona młody przywódca właśnie tejże reduty umiera. Julian Ordon w tym liryku Adama Mickiewicza umiera, poświęca się za ojczyznę, bo kiedy jego pozycje są zalane przez wojska moskiewskie, dosłownie zalane w sensie, że tak jest to przedstawione w tym obrazie lirycznym, no to tą postawą jest po prostu położenie swojego życia w obronie ojczyzny. Nie wiem czy to się idealnie wkleja do polskiej młodzieży. W sensie trzeba by tutaj popracować trochę z tym, że no niekoniecznie Julian Ordon musi być traktowany jako młodzież, ale jakby myślę, że spokojnie tutaj popracuję to jako kontekst. Na pewno takim młodym człowiekiem czy polską młodzieżą będzie Kordian, czyli człowiek, który w pierwszym akcie jest dosłownie młokosem, który zajmuje się głównie tym, żeby być zakochanym w laurze, która go nie chce. Później podróżuje sobie po Europie, uczy się o świecie, a w trzecim akcie w spisku koronacyjnym ten młody człowiek jest zdeterminowany do tego, żeby pokonać cara. I kiedy reszta spiskowców mówi mu jest głosowanie na to, czy zrobić spisek koronacyjny zabijać cara, czy też nie i oni mówią, że nie, to Kordian i tak jest tak zdeterminowany, że on i tak tego cara będzie próbować właśnie zamordować. Mimo że mu się to nie uda i mimo że w starciu właśnie z takim zadaniem jak takie skrytobójstwo, to po prostu okaże się, że jego własna psychika stanie mu na drodze. To też jest forma losu tego młodego człowieka. Znaczy ten los prowadzi go później na egzekucję, dlatego że konsekwencją tego nieudanego spisku jest bycie pojmanym. Później trafia do szpitala dla osób w kryzysie zdrowia psychicznego, a następnie właśnie na egzekucję. I chociaż dramat kończy się w sposób otwarty, nie jesteśmy pewni czy Kordian umiera ostatecznie czy też nie, no to jego losy to jest po prostu walka o wolną Polskę i to też jest walka w której no jakby jest najwyższa stawka. No i Kordian w to po prostu wchodzi, więc nie jest kolorowo. Zbierając to wszystko do kupy, nie ma tutaj specjalnie optymistycznych obrazów. To znaczy to są wszystko opowieści, które warto kultywować, ale jednocześnie losy młodzieży polskiej pod zaborami są jednoznacznie negatywne, bym powiedział. Czy no wolelibyśmy pewnie wszyscy żyć w innych czasach? No i po to w sumie są obrazy literackie z czasów zaborów, żebyśmy bardziej pewnie doceniali moment, w którym tych zaborów nie ma. Mesjanizm jako romantyczna idea poświęcenia. Omawiamy zagadnienie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. W swojej odpowiedzi uwzględniamy też jakiś wybrany kontekst. Mesjanizm. Już mnie to po prostu śmieszy. Musisz mi wybaczyć. Nie polecam się śmiać na początku tej wypowiedzi. Omawiamy to zagadnienie zaczynając pewnie od powiedzenia, że mesjanizm jest koncepcją gdzieś na pograniczu filozofii jakiejś takiej myśli narodowej. To jest zawarte w literaturze, w tekstach kultury przede wszystkim autorstwa Adama Mickiewicza odpowiedzenie na pytanie, dlaczego Polska cierpi. Ta odpowiedź ma nadać sens temu cierpieniu i ma sprawić, że polski naród będzie miał większe prawdopodobieństwo przetrwania. Po prostu swoją drogą przepraszam cię, jeśli w tle będziesz teraz słyszeć kominek, ale po prostu zrobiło się zimno. No nic nie poradzę. Wyobraź sobie, że po prostu siedzisz z dziadkiem i on ci przy kominku omawia pytania z języka polskiego czy coś. No jakby nie jestem w stanie tego wyciąć. No więc wracając, mesjanizm niech to będzie koncepcja filozoficzna albo po prostu koncepcja albo myśl Adama Mickiewicza nadająca sens polskiemu cierpieniu. Od razu można tutaj wprowadzić kontekst historyczny. To znaczy jesteśmy pod zaborami, kiedy tworzy Adam Mickiewicz w XIX wieku. Polski na mapie nie ma. Jesteśmy rozbici na trzy zabory. No i zaborca jest naszym oprawcą. Polskie społeczeństwo cierpi. Wieszczowie narodowi, tacy jak Adam Mickiewicz tworząc na emigracji, Adam Mickiewicz tworzy głównie w Paryżu, będą próbowali odpowiedzieć na pytanie, co z tym fantem zrobić. No i dziady drezdeńskie tak zwane, czyli dziady część trzecia odpowiada na to tak, że pokazuje nam wytłumaczenie polegające na tym, że cierpienie jest elementem boskiego planu. Tą wizję mesjanistyczną ukazuje nam najlepiej scena widzenia księdza Piotra. Mamy tam zakonnika, który wierzy w to, że Bóg przewidział dla Polski jakiś coś fajnego na koniec, że na razie cierpimy, ale zakonnik ten nie traci wiary w Boga. Jak kończy się wielka improwizacja Konrada, to ksiądz Piotr pogoni złe duchy z celi więziennej. Generalnie jest taką postacią bardzo pozytywną w lekturze Dziady, część trzecia. W moim opracowaniu bohaterów literackich uważam, że znaczy trafił na pierwsze miejsce, bo uważam, że to jest bardzo ważna postać. No i właśnie on w nagrodę za swoją postawę dostaje taką wizję w modlitwie tego, co czeka Polskę w przyszłości i o co chodzi w zaborach. Mesjanizm polega na tym w tej wizji, że mamy opowieść o tym jak Herod skazuje Jezusa na śmierć, a później Jezus jest krzyżowany i odradza się na nowo. I mamy taką analogię, że to jest tak naprawdę Polska, czyli że to co przechodzimy obecnie, to jest cierpienie, które przechodził kiedyś Chrystus. Pan Bóg pokazuje zakonnikowi, że zobacz, ja to zrobiłem, to jest mój plan. Macie cierpieć teraz tak, jak miał cierpieć mój syn i odrodzicie się na nowo. Obecnie cierpicie za wszystkie narody. W tym sensie może trochę łatwiej będzie znosić właśnie bycie pod zaborami, jak się tak odbierze tę lekturę. Ważne jest, żeby podkreślić, że w tej wizji mesjanistycznej Adama Mickiewicza mamy 44, czyli mamy jakiegoś wybrańca, który ma przyjść i nasz naród uratować. No nie wiadomo do końca, kto to jest. To jest taka zagadka, ale to jest zawarte w tej wizji księdza Piotra. On mówi w pewnym momencie, że ukazuje mu się ten tajemniczy 40 i4. Wizją nieco różną jest Winel Ridyzm, który schował się u Cordiana Juliusza Słowackiego. Winkelri to był taki bohater szwajcarski, który w jednej z bitew ściągnął na siebie włócznie przeciwników. Czyli oni dźgali tymi włóczniami i on je wszystkie wziął sobie na klatę i wtedy jego koledzy czy reszta tej armii mogła z łatwością pokonać tamtych ludzi, bo oni wszyscy przebili włóczniami swoimi Winkelryda i się jakby zablokowali tymi włóczniami. To jest taka anatomia, powiedzmy, dla ciebie, lekcja anatomii dla ciebie. To jest ten przykład, który możemy zestawić z mesjanizmem, bo mesjanizm jest o tym, że powinniśmy pasywnie, grzecznie znosić nasze cierpienie. Tak, zabaworca ma nam robić bardzo duże kuku, dlatego że to kuku jest uświęcone. Ono jest częścią bożego planu. A Winkeleriut mówi o tym, że trzeba aktywnie szukać guza. Że jak będzie większe kuku, no to trudno, ale trzeba wziąć na siebie te włócznie. Może jakieś kolejne powstanie byśmy zrobili, może jakiś zamach. Po prostu trzeba szukać guza i walczyć o naszą wolność. To jest interpretacja dokładnie tej samej rzeczywistości. No i to jest romantyczna idea poświęcenia, dlatego że wiadomo, że jest duży koszt, który ponosi no właśnie polskie społeczeństwo przez to jaka jest sytuacja. O takim poświęceniu mówi nam też prometeizm. Często się mówi, że Konrad z trzeciej części Dziadów reprezentuje postawę prometejską, bo tak jak ten mityczny Prometeusz właśnie on się poświęca za to, w co wierzy. No bo w sumie gdyby się nad tym zastanowić to polskie cierpienia by się skończyły i naród polski przestałby cierpieć, gdyby tylko zaczął grzecznie mówić po rosyjsku czy po niemiecku i odpuścił sobie wierzenie w wolny kraj i jakby marzenie o wolnym kraju. No ale właśnie nie, my tego nie robimy. My chcemy się poświęcić dla naszego narodu. Czy przynajmniej w tej literaturze bohaterowie poświęcają się dla naszego narodu, bo bycie Polakiem znaczy dla nich bardzo wiele i po prostu tego chcą. Paradoksalnie jest to pytanie, które właśnie w tej puli kontekstów, no kurczę, no można by tutaj dodać po prostu w sumie konflikt biblijny. W sensie no nie da się ukryć, że Biblia opowiada nam o koncepcji mesjanistycznej, nieco innej, bo to nie jest o Polsce, tylko to jest o Chrystusie. Ale jak najbardziej można po prostu powiedzieć jak Nowy Testament opowiada nam pasję Jezusa Chrystusa, o co w niej chodzi. No bo to też jest pełnoprawny kontekst. Właśnie Adam Mickiewicz tworzy to nawiązanie, czyli tłumaczy nam rolę Polski na Mesjaszu, dlatego że wie, że to jest bardzo imponująca, bardzo znana historia, więc możesz to też tutaj na koniec charcharakteryzować. Także mesjanizm po prostu ma wytłumaczyć ci dlaczego cierpisz, jak to cierpienie powinieneś czy powinnaś interpretować. No i przypomnieć ci, że odrodzimy się na nowo. Pomoże nam w tym jakiś tajemniczy 44 i4, kimkolwiek ten człowiek, czy ten ktoś, czy to coś jest. No i będziemy żyli w wolnym kraju. A nasze cierpienie ma sens. Postawy społeczeństwa polskiego wobec zaborcy. Omów zagadnienie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Dobrze? Postawy społeczeństwa polskiego wobec zaborcy. Tak sobie wyobrażam, że można zacząć tę wypowiedź po prostu mówiąc, że są różne te postawy. Jest cały przekrój. Zacznę od tak. No i teraz już ja bym przeszedł po prostu do charakteryzowania tych postaw. No bo Dziady część trzecia to jest jeden z głównych tematów tego utworu. No właśnie jakie mamy te postawy wobec zaborcy czy względem zaborcy. I taka pierwsza która przychodzi do głowy i prosi się o scharakteryzowanie to będzie postawa kolaborantów. Ludzi którzy mają dobrze i nie jest dla nich ważne czy żyją w Polsce czy w zaborze rosyjskim czy w Rosji. Po prostu to są ludzie którzy chronią swoje interesy i to tyle. Nic innego ich nie interesuje. Takich ludzi widzimy w scenie tak zwanego salonu warszawskiego. Mamy tam tą arystokrację, zarobionych ludzi, przedsiębiorców, którzy popisują się tym, jak rozmawiają w jakichś różnych językach, rozmawiają o literaturze. Jeszcze Mickiewicz tam wrzuca takie wątki, że oni się śmieją z literatury narodowo-wyzwoleńczej, że to jest absurdalne. No i właśnie pokazują, że są płytcy intelektualnie, no i że nie zależy im na sprawie polskiej. Kolejna postawa to są ludzie, którzy po prostu przyjmują cierpienie. jest matka pani Rollison, która właśnie charakteryzuje się tym, że no umarło jej dziecko pod koniec tego czy w trakcie tego dramatu. No i generalnie rozpacza po stracie bliskich ludzi. Mamy też opowieści o brankach od Janka Sobolewskiego właśnie o ludziach, którzy zostali wywiezieni na Syberię. No czyli mamy po prostu postawa, to trudno może to nazwać postawą, ale po prostu ludzie, którzy przyjmują cierpienie, czy kary, czy jakieś formy innych przykrych rzeczy z rąk zaborców. Mamy też wreszcie postawę ludzi, którzy chcą się zaborce sprzeciwić. To jest przede wszystkim młodzież. Tak to rysuje Adam Mickiewicz, że to właśnie to młode pokolenie tych około 20estolatków to będą ludzie, którzy będą nieśli ten kaganek wolności. Scena więzienna zaraz na początku Dziadów to jest licytacja na to, kto bardziej nie lubi zaborcy i kto bardziej opowie o tym, jaki zaborca jest zły. Jest taka przypowieść chyba Gota opowiada, żegota to jest jedna z tych postaci. Opowiada o tym, że diabeł zakopał ziarno, liczył, że ono nie wykiełkuje, ono właśnie wyrosło, co nie? Ale to po prostu pokazuje, że diabeł jest nie za mądry. No bo jak zakopiesz ziarno w ziemi, to wiadomo, że coś wyrośnie, ale sens jest tego taki, że po prostu w nas w narodzie się kotłuje. W scenie salonu warszawskiego jest między innymi Piotr Wysocki i inni patrioci, którzy też właśnie mówią, że jak tylko będzie okazja, to oni się zbuntują przeciwko zaborcy, po prostu staną do walki, bo nasz naród jest jak lawa. Z wierzchu wyglądamy tak, jakbyśmy byli ospali, ale tego ognia narodowego, który w nas drzemie, to 100 lat nie wyziębi. Pomyliłem ten cytat, ale sens jest zachowany. Czyli mamy też postawę gotowości do walki. I wreszcie jest też postawa wybitnych jednostek takich jak na przykład Konrada. Znaczy Konrad jest wybitny dlatego, że mówi o sobie, że jest wybitny przede wszystkim, ale ten człowiek czuje, że powinien naród prowadzić. znaczy prowadzić go w tym sensie, że mówi, że czuje się jakby skupiał w sobie cały naród i jest gotów za te miliony cierpieć katusze, ale też chce te miliony prowadzić, bo po prostu jest przeznaczony do jakiś większych celów i jego tragedia polega na tym, że jest zamknięty w celi więziennej i no właśnie w wielkiej improwizacji próbuje się sprzeciwić Bogu i obraża Boga, ale to wszystko robi właśnie z miłości i z takiego poczucia, że on zasługuje na coś więcej. I w tym sensie naród zasługuje na to, żeby on mógł zrobić coś więcej. Jest tutaj potencjalnie wątek biograficzny Mickiewicza, który wsadza się trochę do perspektywy Konrada, bo on by chciał robić więcej, a zamiast tego siedzi sobie na emigracji i po prostu klika w komputer swoje teksty. Oczywiście nie wiem czy to jest błąd rzeczowy, bardziej po prostu taki dowcip, ale nie mów, że pisał swoje teksty Mickiewicz na komputerze, no bo nieprawda to jest, co nie? Pisał je na kartce. Tak ciekawa postawa społeczeństwa polskiego wobec Zaborcy to będzie postawa Ordona z reduty Ordona też Adama Mickiewicza, bo ten kiedy Zaborca w trakcie powstania, kiedy właśnie Ordon broni swoją pozycję, Zaborca zalewa jego pozycję, to ten się wysadza w powietrze. W tym sensie po prostu kładzie dla ojczyzny całe swoje życie, całe swoje zdrowie. No i to jest postawa takiego najwyższego poświęcenia dla ojczyzny i też postawa bohaterskiego wojownika. Ordon jest w tej reducie Ordona przedstawiony jako ktoś, kto nie boi się walki po prostu, bo stoi w pierwszym szeregu tych umocnień obronnych, walczy z zaborcą, a kiedy już się nie da z nim walczyć, no to po prostu wysadza się w powietrze, zabierając ze sobą na drugą stronę. No właśnie wielu Moskali robi takiego seryjnego pentakilla tam w końcowym momencie reduty Ordona. I szukając jeszcze czegoś po romantyzmie, no to na pewno wkleiłby nam się tutaj Cordian, który też jest przykładem na raz poświęcenia. to będzie Kordian, ale z drugiej strony takiej nieufności i obaw po prostu to będą spiskowcy, którzy w scenie właśnie gdzie jest głosowanie czy coś zrobić z tym, że car się u nas koronował, czy spróbować się go pozbyć, czy też nie, właśnie decydują, że nie, że czekamy, że nic nie robimy, czyli mamy taką bierność. Ludzie, którzy kibicują ojczyźnie, ale jednak jednocześnie są bierni. To jest ta sama epoka, to też będzie romantyzm. No i też jeśli chodzi o postawy wobec zaborcy, hm, jeszcze z romantyzmu, można by tutaj troszeczkę, może trochę tutaj strugam, ale po prostu chcę wycisnąć z tego romantyzmu jak najwięcej, żeby dać ci możliwie szeroką pulę. Mamy też taki wiersz Juliusza Słowackiego Group Aga Memnona i tam jest o tym, że Polska pod zaborami słabo sobie radzi i w sumie ciężko powiedzieć czy nam się w ogóle należy ta niepodległość dlatego, że grupamemnona jest o tym, że Polacy są po prostu przekupni, że polska szlachta wpędziła nas w zabory właśnie swoimi głupimi decyzjami i my teraz dalej jesteśmy materialistami, dbamy o własne korzyści i dalej mamy taką mentalność takiego właśnie pana na zagrodzie, którego nie interesuje, czy żyje w wolnej Polsce, czy też nie. I ten obraz jest zestawiony z królem Leonidasem z Termopili. No i Słowacki mówi, że dopóki nie będziemy mieć takiej postawy jak właśnie król Leonidas, który pod termopilami bronił starożytnej Grecji, dopóki nie będziemy się zachowywać jak ci wybitni herosi antyczni, no to niewiele z tego wszystkiego będzie. Aha. No i jeszcze o postawie Polaków pod zaborami doskonale opowiada Wesele. Będą swoją drogą o tym przecież pytania tutaj zaraz. Wesele jest o tym, że jesteśmy społeczeństwem podzielonym i tutaj przede wszystkim Wyspiański opowiada o konflikcie pomiędzy wsią a miastem. Chłopi mają dobre intencje, ale kompletnie nie wiedzą co robić i nie robią nic w kierunku tego, żeby coś z tym zrobić. Z kolei inteligencja w sumie jest po prostu przede wszystkim bierna, do tego gardzi chłopami i te podziały pomiędzy dwoma częściami tego samego społeczeństwa sprawiają, że jakiekolwiek skuteczne powstanie, zrobienie czegokolwiek groźnego dla zaborcy jest praktycznie niemożliwe. No trudno sobie wyobrazić, żeby naród tak podzielony, który kończy wesele tańcząc w koło razem z snopem siana, będąc pijanym i po jakiś ciężkich narkotykach. Tak wygląda ta scena, żeby ten naród był w stanie odzyskać niepodległość. To jest ta chłodna diagnoza od Stanisława Wyspiańskiego. Czyli postawy społeczeństwa polskiego wobec Zaborcy są bardzo różnorodne. Tą różnorodność pokazują właśnie dziady Mickiewicza, bo tamtych postaw jest cztery czy pięć, które omówiłem. Jeszcze moglibyśmy więcej tutaj znaleźć, a reszta kultury no też opowiada o różnych [śmiech] postawach. Myślę, że spokojnie ci komisja za to wlepi bardzo soczyste 100%. Różne postawy człowieka wobec Boga. Omawiamy zagadnienie na podstawie dziadów w części trzeciej Adama Mickiewicza, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Postawy wobec Boga są generalnie różne w literaturze. No w zależności od tego, czy mamy do czynienia z tekstem religijnym, takim który jednoznacznie będzie próbował Boga pochwalić, czy takim, który będzie pobudzał nas do jakiegoś krytycznego myślenia, no to Bóg będzie albo naszym wybawicielem, któremu należy się chwała, albo kimś, kto zrobił dla nas świat, ale coś na tym świecie nie gra, albo kimś, przeciwko komu się sprzeciwiamy. I właśnie od tego bym zaczął. Pierwszą taką postawą jest sprzeciw wobec Boga wyrażony w postawie Konrada z Dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. Wielka improwizacja to jest scena w więzieniu, w której Konrad jest sam, patrzy się w ścianę i stwierdza, że zwróci się teraz do Boga i wyleje swoje żale. Pierwsza część tych żali jest o tym, że Konrad mówi, że czuje się wybitny. On czuje się po prostu całym naszym narodem i czuje, że powinien ten naród prowadzić, a nie jest w stanie go prowadzić, bo jest zamknięty w więzieniu i generalnie nie ma specjalnie nawet natchnienia jakiegoś dużego. Poza tym, że czuje, że ma natchnienie, to nie ma na co je przelać. O, a z drugiej strony, no i dalszej części mamy żal do Boga. To znaczy Konrad mówi, że byłby lepszym Bogiem niż Bóg. I co to ma być, że Polacy cierpią, że jesteśmy pod zaborami, że to jest po prostu nie w porządku i no właśnie nie rozumie tego, co Bóg wymyślił dla Polski. I prawie na końcu też nazwie Boga carem, ale tutaj wkracza diabeł i my odkrywamy, że tutaj kusiło go do złego i były te złe moce, które targały duszom Konrada. A cała ta wypowiedź, cały ten sprzeciw czy bunt prometejski, czyli taka postawa właśnie sprzeciwienia się stwórcy, wynikała z tego, że no Konrad kochał ojczyznę, no i też właśnie był kuszony do złego, do bluźnierstwa. Skrajnie inną postawę będzie miał tutaj ksiądz Piotr, czyli bardzo pokorny, taki pełen dobrego ducha i też wiary w Boga, zakonnik. On w nagrodę za swoją postawę otrzyma widzenie. To słynne widzenie księdza Piotra, które wytłumaczy nam czym jest mesjanizm. To jest właśnie za to, że ksiądz Piotr po prostu w całej tej lekturze jest bardzo pokorny. wspiera na duchu swoich towarzyszy i w żadnym miejscu nie kwestionuje roli Boga. On rozumie po prostu, że są takie boskie plany, których po prostu człowiek nie ogarnie i tyle. Trzeba sobie z tym po prostu poradzić. To są dwie skrajne postawy. Jeszcze w Dziadach jest taka scena jak modlitwa albo widzenie Ewy. Tam jest Ewa. To jest po prostu osoba, która modli się do Matki Boskiej. No można powiedzieć, że do Boga, ale tak naprawdę do Matki Boskiej. Ona doznaje też takiej wizji. To jest takie spotkanie właśnie dostaje tam jest jakaś wątek róży, która się objawia, odwiedza ją Bóg. Ale to co jest ważne w tym widzeniu Ewy, no to fakt, że tą postawą tutaj też będzie pokora. Tylko Ewa nie ma za dużo czasu antenowego w tej lekturze. Ona po prostu jest pokazana jako pokorna, cierpiąca. Ewa nie czuje się dobrze żyjąc pod zaborami, ale modli się pokornie do Boga. I to też jest przykład właśnie takiej postawy. Ciekawą postawą wobec Boga będzie Hiob z no właśnie księgi Hioba. Bo tam mamy człowieka, który był bardzo głęboko wierzący, tak głęboko wierzący i tak mu się dobrze powodziło, że aż szatan namówił Boga, żeby sprawdzić Hioba. I no właśnie Hiob jest testowany poprzez cierpienie niezawinione. To jest jedno z pierwszych pytań, jeśli nie pierwsze w ogóle, które omawiam w ramach tej serii. Tam Hiob właśnie znosi różne cierpienia. Odbierany jest mu majątek, odbierana jest mu rodzina. Robią się różne przykre rzeczy, ale Hiop wytrwa, zda to cierpienie, ten test. I tutaj też będzie przykładem pokory. Hiop nie zwątpi w Boga. nie zwątpi w to, że on jest częścią boskiego planu i to cierpienie też jest częścią jakiegoś boskiego planu i też nie zwątpi sam w siebie, czyli nie uzna, że jest zły i że to cierpienie spotyka go za jakąś karę, tylko będzie rozumiał, że cierpienie jest po prostu nieodłączną częścią życia i nie odwróci się od Boga, ani też nie zwątpi w siebie. W tym sensie będzie no bardzo spoko bohaterem literackim, tak szczerze. A zupełnie inną postawą wobec Boga, ale zawsze jak pada Bóg, no to nie zaszkodzi zajrzeć do średniowiecza, będzie obrazować Bogurodzica. Mamy tam motywis, czyli motyw próbowania załatwienia sobie czegoś u Boga za pośrednictwem Matki Boskiej w tym przypadku. Czy to jest modlitwa do Matki Boskiej, ale o to, żeby właśnie wyprosić łaski u Boga i u Matki Boskiej. Czyli mamy ten motyw takiego pośrednictwa w Bożej łasce. Mamy ten motyw tego, że właśnie Maryja pośredniczy w tym otrzymywaniu bożej łaski. No i to jest po prostu pieśń pochwalna. To jest pieśń na chwałę Matki Boskiej. No i w tym sensie to też jest postawa no właśnie takiego jednoznacznego wychwalania Boga, bo na przykład ksiądz Piotr nie robi czegoś takiego. On jest pokorny, on się modli, rzuca spele w różne tam złe duchy, ale nie wychwala Boga, nie śpiewa jakiś psalmów. No ale przykładem czegoś takiego będzie właśnie Bogurodzica. Więc w tej wypowiedzi zawarłem każdą chyba możliwą postawę wobec Boga, jeśli chodzi o ten przegląd tych głównych tekstów literackich. No można jeszcze wprowadzić kontekst społeczny czy kontekst filozoficzny. Są ludzie, którzy po prostu w Boga nie wierzą. No i pewnie można by tutaj porozmawiać o właśnie tym, że są gnostycy, są ateiści. No pewnie dałoby się też tutaj urzeźbić jakiś kontekst, ale to już zostawiam tobie, bo powiedzmy, że to są takie obserwacje, których pewnie nie musisz usłyszeć ode mnie. Ja staram się tutaj wszystko nadgać literaturą z podstawy programowej, żeby jak najwięcej z tego w tobie zostało. Idziemy dalej. Jakie prawdy o człowieku ujawniają jego sny albo widzenia? Omawiamy to zagadnienie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Zacząłbym we wstępie od tego, że sny w literaturze z reguły pełnią taką funkcję, że pokazują o człowieku prawdę, o naszej podświadomości, o tym, co kryje się w tych miejscach, które wyciszamy w ciągu dnia, które zagłuszamy po prostu świadomie starając się udawać na przykład, że wszystko jest okej. To zabrzmiało dość depresyjnie, ale w sumie to nie jest najgorsze skojarzenie. Nawet dobrym przykładem właśnie czegoś takiego będzie w ogóle koncepcja psychoanalizy Zygmunta Freuda, która jest przynajmniej częściowo w podstawie programowej, która też właśnie kładzie bardzo mocny nacisk na sny i naszą podświadomość. To może być taka ciekawostka do wstępu. A teraz przeszlibyśmy właśnie do Adama Mickiewicza i do dziadów części trzeciej. Tam pierwszy sen, który przychodzi mi do głowy, to jest scena, która się dosłownie nazywa senatora. Z tej sceny dowiadujemy się, że senator Nowosilcow, czyli główny złol w lekturze, ten człowiek, który jest odpowiedzialny za no cierpienia, jakby reprezentuje cara w Polsce, w sensie w zaborze rosyjskim. Ten człowiek we śnie ma bardzo wiele zmartwień. Boi się tego, że car odwróci się przeciwko niemu, że coś mu się nie spodoba, w sensie, że carowi nie spodoba się coś, co robi Nowosylilcow. No i tak generalnie Nowosylcow jest człowiekiem bardzo bojaźliwym, bojącym się opinii innych, przerażonym i właśnie to widzimy w tym śnie, w którym odwiedzają go różne demony. To jest takie forma nawet takiego ukojenia. To znaczy możemy to tak odbierać, dlatego że to pokazuje, że nawet te osoby, które mają siłę w naszym kraju, mają realną władzę i dokuczają Polakom, chociaż dokuczają to jest bardzo delikatne słowo, no bo chodzi o te wszystkie okropieństwa, które opisywaliśmy we wcześniejszych pytaniach dotyczących cierpienia Polaków czy życia Polaków pod zaborami. No to właśnie ci ludzie we śnie tak naprawdę oni wcale nie odnoszą żadnego moralnego sukcesu. gniecie jak puszkę ich własna psychika i właśnie senator Nowosilcow będzie tego doskonałym przykładem i ten sen, który mu się objawia. Innym rodzajem snu to jest ni to modlitwa, ni to właśnie sen. To będzie wizja księdza Piotra, czyli widzenie po prostu księdza Piotra. To jest scena, gdzie na takiej półjawie ksiądz Piotr dostaje w łasce od Boga, widzenie, no właśnie, widzi przyszłość narodu polskiego. No i ten sen też mówi prawdę o nim. Prawdę po pierwsze prawdę o narodzie polskim. Można od tego zacząć, że właśnie Polska staje się tym Chrystusem narodów. Mamy to porównanie Polski do Chrystusa. To jest ta pierwsza część, pierwsza warstwa. Mój pies chodzi po Połóż się, połóż się, bo słychać pazury. Proszę cię, daj mi daj mi nagrać jebane pytania. No i zgubiłem wątek. Więc po pierwsze, Polska jest zrównana do Chrystusa, jest Chrystusem wśród narodów, a jej cierpienie ma głęboki sens, tak jak cierpienie Jezusa. To jest ta pierwsza warstwa znaczeniowa, ale to jest samo widzenie. A jeśli chodzi o fakt, że ten sen się księdzu Piotrowi przytrafia, no to dowiadujemy się, że ksiądz Piotr jest godny tego snu, tej wizji, która tłumaczy zamysł Boga. Bo chwilę wcześniej mieliśmy wielką improwizację Konrada, no i tam nie było żadnego objawienia, nie było żadnego Boga, który by się objawił Konradowi, bo po prostu Bóg nie rozmawia z chamami, no i z ludźmi, którzy go kwestionują. No i tutaj właśnie można w sumie też to widzenie czy tą wielką improwizację, czyli to co robi Konrad wciągnąć. Konrad próbuje wyzwać Boga na formę jakiejś potyczki słownej, obraża go, mówi, że czuje się wybitnym człowiekiem i próbuje właśnie go kontestować, wywołuje go trochę. No i okazuje się, że Bóg ma go kompletnie gdzieś, bo ta posta, to co mówi ta scena, to jest to, że taka postawa sprawia, że Bóg po prostu się w ogóle tobą nie interesuje i nie da się wymusić odpowiedzi od Boga. Nie da się wymusić reakcji, próbując go kontestować. Jak już to trzeba być tak jak ksiądz Piotr, zawierzyć losy narodu, swoje losy Bogu. No i wtedy spotka cię nagroda. Jest jeszcze wcześniej coś co się nazywa małą improwizacją. To też jest część Dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. Tam Konrad w towarzystwie swoich współwięźniów, polskich patriotów mówi, że on próbuje dostrzec. Ma coś takie mini widzenie. Mówi, że jest poetą, ptakiem. Mówi, że czuje się jak ptak. wzbija się w przestworza i próbuje zobaczyć jaka jest przyszłość narodu, ale nie może. Jest mgła i są też chyba jakieś inne ptaki tam z tego co pamiętam, które zasłaniają mu właśnie wgląd w tą rzeczywistość. No i w tej wizji znowu chodzi o to, że Konrad jest osobą niegodną, to znaczy kocha ojczyznę, jest gotów do poświęceń dla ojczyzny, ale jednocześnie no ma też ten problem, że właśnie nie jest w pełni godny tego zaszczytu doznawania takich wizji, doświadczania takiej wizji rzeczywistości. To jest bardzo dużo snów w jednym tekście. Dorzućmy sobie tutaj Magbeta, którego dręczy psychika we śnie i dorzućmy sobie też Raskolnikowa. Obie te postaci są tutaj bardzo podobne. Raskolnikow oczywiście ze zbrodni Kary Fiodora Dostojewskiego. Obaj ci panowie dokonali zabójstwa, a później ich własny mózg ich ściga i nie pozwala im zapomnieć o tym zabójstwie i nie pozwala im sobie przebaczyć. Magbet na koniec dramatu umrze i no po prostu jest w spirali nienawiści. A Raskolnikowa z tej spirali, z tej właśnie prawdy o nim uratuje Sonia marmioładowa. Ale obie te postaci w tym kroku wcześniej właśnie są dręczone we śnie, jakby mają koszmary. I właśnie te koszmary są wyrazem tego, że ich mózg, ich podświadomość po prostu nie ma cienia wątpliwości, że to są ci źli ludzie po prostu. sklepy cynamonowe to jest lektura może trochę bardziej niszowa, ale cała ta konwencja oniryczna tak zwana, czyli właśnie cały opis tych wspomnień młodego dziecka, które jest prawdopodobnie takim trochę no właśnie autorem w sensie Bruno Szulcem, tylko że z relacjonującym swoje dzieciństwo. To jest wszystko zanurzone w takiej koncepcji przypominającej sen. Nie ma tam za wiele logiki. Jak ojciec choruje, to jest to przedstawione jakoś magicznie, tak jakby to nie była zwykła choroba, tylko ojciec tracił jakieś magiczne moce, które posiadał. Te wspomnienia dziecka są takie, że na przykład on w jednej scenie wsiada do karocy, która sama jeździ, a potem koń dorożkarski się zamienia w konia na biegunach. No po prostu są to wspomnienia dziecka, tak jakby to był sen. No i tutaj ta prawda o człowieku jest taka, że wszyscy jako dzieci patrzymy na świat kompletnie inaczej. Postrzegamy go po prostu inaczej. Sen tutaj służy temu, żeby zniekształcić rzeczywistość. To mówię troszeczkę tak w kontekście bardziej dla rozszerzonych świrków. Ta konwencja posłużyła autorowi po to, żeby pokazać prawdę o dziecku. To znaczy prawdę o mózgu dziecka, którego wspomnienia są rażąco inne, czy którego po prostu interpretacja rzeczywistości jest rażąco inna od tego, co robi większość. Ale to już naprawdę jest ambitny wątek, który tutaj wrzuciliśmy. Generalnie te prawdy o człowieku to jest przede wszystkim czy on się czuje sam ze sobą w porządku. To są te przykłady Magbeta, Raskolnikowa, no i Nowosilcowa ze snu senatora z dziadów części trzeciej. Dodatkowo możemy na przykładzie dziadów uznać człowieka za godnego albo niegodnego jakiś nagród w tym przypadku od Boga w sensie dostępowania zaszczytów jakiejś wizji. Tutaj mówię właśnie o widzeniu księdza Piotra i wielkiej improwizacji. To są te prawdy, które właśnie odkrywa sen i to co jest zawartością takiego snu u bohatera literackiego. W jakim celu twórca nawiązuje do motywów biblijnych? Omawiamy to zagadnienie na podstawie dziadów w części trzeciej Adama Mickiewicza, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy wybrany kontekst. Główną odpowiedzią będzie pewnie to, że chcę zrobić na czytelniku wrażenie, ale we wstępie powiem, że Biblia pochodzi z antyku. To jest takie moim zdaniem dość niezręczne sformułowanie, ale Biblia jest bardzo wcześnie w naszej historii, historii kultury i literatury. No bo właśnie w antyku judeochrześcijańskim. No i od tego momentu, ponieważ po prostu nawet tak na logikę czy idąc zgodnie z chronologią, to jest jeden z pierwszych tekstów i to jeszcze jest tekst ogromny. Po prostu jest mnóstwo odwołań do Biblii w kulturze, dlatego że to jest ogromny tekst i dlatego, że był po prostu bardzo wcześnie. No siłą rzeczy jest mniej odwołań w kulturze do Wesela Wyspiańskiego, chociaż to też jest tekst bardzo popularny i często reinterpretowany. No ale Wesele Wyspiańskiego ma kilkaset lat, a Biblia ma kilka tysięcy. Więc tych odwołań jest dużo i to by był taki zgrabny wstęp, po którym można przejść do pierwszej funkcji, takiej, którą znajdziemy w dziadach. To znaczy chodzi o zrobienie na czytelniku wrażenia. Motywy biblijne podnoszą rangę czy wagę jakiejś sceny. Udział Boga, diabła, demonów w jakiejś scenie sprawia, że no ta scena nagle staje się właśnie ważniejsza. To jest jakaś walka dobra ze złem. Rozmawiamy pewnie o ważnych rzeczach, skoro interweniuje Bóg czy diabeł się w coś miesza. Przykładem właśnie takiej interwencji boskiej będzie widzenie księdza Piotra. I tutaj mamy dużo tych motywów biblijnych, bo dużo Biblii jest w tej scenie. No bo po pierwsze cała ta scena jest motywem biblijnym. To jest motyw po prostu zmartwychwstania Jezusa czy pasji Jezusa. Historia Jezusa z nowego testamentu jest tutaj użyta do tego, żeby opisać historię Polski i właśnie podnosząc tym samym rangę samej tej historii. Dlatego, że skoro Polska jest jak Jezus, no to Polska musi być bardzo ważna. Polska musi być bardzo właśnie taka święta prawie że czy to cierpienie też jest uświęcone? Do teraz mamy problem. Często dyskutuje się w debacie medialnej o właśnie czymś, co się nazywa martyrologią narodową, czyli że my uwielbiamy mówić o swoim cierpieniu. No właśnie dlatego, że mamy dużo tekstów kultury, które w taki piękny i też właśnie przekonujący, perswazyjny sposób mówią nam, że to cierpienie należy uświęcić czy należy jakoś szanować, respektować. I przykładem takiego tekstu są dziady, część trzecia, a motyw biblijny tutaj wykorzystany właśnie sprawia, że to robi na nas ten tekst aż tak duże wrażenie i tak bardzo wrył nam się w pamięć. motyw biblijny w dużo mniejszym stopniu, ale też jest obecny w wielkiej improwizacji w Dziadach. No bo tam mamy rozmowę z Bogiem. No obecność Boga chrześcijańskiego w scenie, mówienie o tym, że on w sensie Konrad, że chce żąda od Boga władzy nad ludzkimi sumieniami. To wszystko jest zwracanie się do Boga i budowanie tej sceny w oparciu o właśnie taki porządek chrześcijański, no i o motyw Boga wszechmogącego. To znaczy cała ta scena zasadza się na tej obserwacji, że jest Bóg, który przypomina bardziej tutaj takiego Boga ze Starego Testamentu. I do niego właśnie Konrad wylewa swoje żale też po to, żeby podnieść rangę tej sceny. I jeszcze jedna rzecz, którą robi odwołanie czy wykorzystanie motywu biblijnego, to znaczy upraszcza. Mniej rzeczy trzeba tłumaczyć w tekście, bo kiedy właśnie w widzeniu księdza Piotra Adam Mickiewicz pisze, że Polska jest Chrystusem narodów, to wiele rzeczy rozumie czytelnik po prostu wiedząc kim jest Chrystus. Nie trzeba od zera tłumaczyć na czym polega właśnie ten lor biblijny, bo my go znamy i w tym sensie nie chodzi tylko o zrobienie na czytelniku wrażenia, ale też napchanie bardzo dużo znaczenia do małej ilości scen czy do małej ilości tekstu. Znaczy wiem, że z twojej perspektywy pewnie dziady, część trzecia są zdecydowanie za długie, ale no po prostu mogłyby być dłuższe, a bardziej musiałyby być dłuższe, gdyby trzeba było tłumaczyć te wszystkie rzeczy, które da się ukryć po prostu mówiąc, że Polska jest Chrystusem narodów na przykład. Tak samo jeżeli widzimy, że ktoś jest bardzo blisko z diabłem, no to na skróty można powiedzieć, jak ja bym na przykład powiedział, że mój znajomy jest w dobrych relacjach z diabłem albo często odwiedza go diabeł, to jakby już wiesz, że to jest jakiś czarny charakter prawdopodobnie. No i tak samo, kiedy dowiadujemy się w jednej ze scen, że senatora Nowosilcowa odwiedza diabeł, no to też od razu mamy na skróty pewne znaczenie. Ta warstwa znaczeniowa, po prostu mamy takiego fast tracka znaczeniowego. Jeśli chodzi o motywy biblijne, można tutaj wykorzystać stylizację apokaliptyczną. Co prawda wydaje mi się, że o apokalipsę albo o katastrofizm jest osobno pytanie, no ale właśnie stylizacja apokaliptyczna to jest coś, co będzie właśnie wyjmowane z Biblii bardzo często po to, żeby no przedstawić ten świat apokaliptyczny, dlatego że apokalipsa jest po prostu bardzo imponującym tekstem na poziomie językowym i wykorzystanie tej symboliki to jest po pierwsze takie mrugnięcie okiem do czytelnika i z drugiej strony skorzystanie ze sprawdzonego sposobu, żeby zrobić na czytelniku wrażenie. przechodzi mi do głowy tutaj, tak, [odchrząknięcie] nic mi nie przechodzi do głowy, tak szczerze. Coś co może się tutaj przydać przede wszystkim uśmiecham się do rozszerzających świrków, to będzie mistrz i Małgorzata. Cały ten tekst jest opisany w formie no naraz opowieści w Moskwie z XX wieku i mamy nawet nie tyle motyw biblijny, co całą część tej historii umiejscowioną po prostu w Biblii. No i tutaj mamy nawiązanie, które po pierwsze podnosi warstwę znaczeniową, po drugie no pozwala autorowi Michałowi, Michajłowi Bułakowi. Michajł Bułakow, ja pierdolę, ja już nie myślę. To chyba tak. Nie będę tego sprawdzał już. jak on się nazywał. >> [parsknięcie] już za moment będę. O ja pierdolę, jeszcze tego słonecznika tyle zjadłem [śmiech] w ogóle. Co to jest za informacja? Jak coś to zjadłem dużo słonecznika. Możesz tak powiedzieć komisji, że pan, który omawia pytania zjadł słonecznik. Jezus, nawet nie jesteśmy w połowie. Jesteśmy dla moich rozszerzonych świrków mistrz i Małgorzata może się tutaj przydać dlatego że jest to lektura nawet nie tyle oparta między innymi o motyw biblijny co po prostu częściowo umiejscowiona w historii biblijnej w Judei tam gdzie Jeszua jest sądzony. Jesza, to znaczy Jezus jest sądzony i właśnie zarówno rozmowa z Piłatem, jak i później ukrzyżowanie Jezusa i męka, która spotka Piłata, to jest wszystko skorzystanie z historii biblijnej. Ale tutaj ten to wykorzystanie Biblii jest po to, żeby umiejscowić historię, którą znamy i opowiedzieć ją z innego konta, tak jakby wywołać takie poczucie zaskoczenia czy odczucie zaskoczenia. Ale z drugiej strony cała ta historia jest o walce dobra ze złem. Mamy diabła, jest Jezus właśnie. No i te postaci jakby widać, że jednym z tematów tej lektury jest po prostu moralność i i to jest bardzo poważna, bardzo ważna lektura w tym sensie to się będzie tutaj spinać. Inny motyw biblijny, bardzo prosty, to będą teksty średniowieczne, przychodzi mi do głowy Bogurodzica albo Lament Świętokrzyski, czyli te teksty, które opowiadają albo w sposób wychwalający Matkę Boską, tak jak właśnie Bogurodzica. To jest modlitwa, której celem jest właśnie zbudowanie takiego loru biblijnego po to, żeby wychwalić Matkę Boską i wyprosić coś u niej, jakąś łaskę u niej i u Boga właściwie, bo tutaj mamy zrealizowany motyw Desis. I z drugiej strony lament świętokrzyski to będzie pokazanie takiej prawdziwej twarzy Matki Boskiej. Prawdziwej w tym sensie, że takiej bardzo ludzkiej i przedstawienie jej cierpienia. To nawiązanie do Biblii ma na celu znowu, powiedziałbym, że formę takiego zaskoczenia, pokazanie właśnie takiej nieoczywistej strony Matki Boskiej i jednocześnie dotknięcie motywu cierpienia i skorzystania z tego, że wszyscy znamy historię losów Jezusa. Uważam to pytanie za bardzo niewygodne. Nie chcę ci tutaj sugerować, co jest proste, a co nie, ale wydaje mi się, że jest to jedno z takich bardziej właśnie niekomfortowych pytań do otrzymania, ale mam nadzieję, że sobie poradzisz. W podsumowaniu pewnie warto powiedzieć, że tym nadrzędnym celem, jak widzimy w dziadach, jest to, żeby podnieść rangę, wagę czy po prostu powagę jakiegoś dzieła poprzez uczynienie go takim, który konwersuje sobie właśnie na takim metapoziomie z Biblią. Wszystkie inne powody, które podałem w tej wypowiedzi dla ciebie, to jest tylko taki przegląd, żeby po prostu twoja wypowiedź była troszkę bardziej kompletna. Walka dobra ze złem o duszę ludzką. Omawiamy zagadnienie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. A do odpowiedzi dorzucamy wybrany kontekst. Walka dobra ze złem to jest przekonanie, które towarzyszy nam w kulturze od dawię dawna, że jest dobro i zło. Czasem tym uosobieniem dobra będzie Bóg, czasem to będzie jakaś natura na przykład czy coś innego, co jest po prostu metafizyczne, a tym złym możemy być my, to znaczy ludzkość. Ale też czasem to zło też jest reprezentowane przez jakieś demony, dusze nieczyste czy inną formę złej energii. Tak kultura tłumaczy nam świat od dawien dawna. A w romantyzmie, ponieważ to pytanie pada w kontekście dziadów części trzeciej, kluczowe będzie pojęcie mistycyzmu, czyli częstym towarzyszem czy uzupełnieniem lektury w romantyzmie będzie właśnie uwzględnienie tego świata sił nadprzyrodzonych, które są dobre i złe, no i toczą starcie o duszę ludzką. Jeśli szukamy tutaj jakiegoś stanowiska, można by spróbować powiedzieć, że walka dobra ze złem o duszę ludzką pokazuje, czy jej umiejscowienie w lekturze pokazuje jak ważne są zagadnienia, które dotyka dana lektura, czego doskonałym przykładem będą właśnie dziady Adama Mickiewicza, ale też inne dzieła, które próbują zaangażować bóstwa, demony Boga do swojej lektury. W Dziadach części trzeciej taką sceną gdzie in your face widać starcie dobra ze złem to jest scena wielkiej improwizacji Konrada. Konrad buntując się w sposób prometejski zaczyna wychwalać swoją poezję. Moc którą posiada on jako twórca jako artysta, ale jednocześnie później zaczyna czynić obserwacje na temat zaborów, na temat niesprawiedliwości bożej i domaga się od Boga, żeby ten dał mu moc taką, jaką on sam posiada, w sensie jaką Bóg posiada do tego, żeby zmieniać świat. Jak odkrywamy w trakcie wielkiej improwizacji czytając Dziady cały czas w tle toczy się starcie właśnie o duszę Konrada, o to czy zbluźni czy też nie. Wielka improwizacja skończy się powiedzeniem, że Bóg jest carem, ale to nie są słowa, które mówi Konrad. To jest coś, co szepta mu do ucha zło diabeł, który chce, żeby ten zbluźnił. Czyli dowiadujemy się, że mimo że powodem wielkiej improwizacji była miłość do Boga, to jedną z motywacji Konrada, czy jednym z czynników, który wpływał na to, co padło w wielkiej improwizacji, była właśnie walka dobra ze złem. Dobro starało się chronić duszę Konrada, wspierało go w tej miłości. Z drugiej strony zło liczyło na to, że Konrad po prostu w swoim buncie prometejskim przesadzi. Inny taki przykład, gdzie widzimy walkę dobra ze złem, która jest już wygrana przez zło, to jest senatora. Scena inna z dziadów, gdzie mamy Nowosilcowa, czyli głównego złola tej lektury, którym widzimy, że interesuje się diabeł. Mamy wgląd do jego głowy i kiedy zaglądniemy do głowy senatora Nowosilcowa, kiedy Adam Mickiewicz zaprosi nas tam, to widzimy, że w jego głowie toczą się projekcje, które dosłownie serwuje mu diabeł. Diabeł pokazuje mu na przykład czy sugeruje mu, że car odwróci się od niego. I to są wizje całkowicie przerażające, ale zawarte właśnie w dziadach części trzeciej. Jeśli czujesz się bardziej komfortowo ze snem senatora, to to by był przykład walki wygranej przez diabła. Senator Nosilsow jest jednoznacznie złą postacią w tej lekturze. Jednocześnie diabeł się nim po prostu interesuje. W Kordianie, to też dzieło romantyczne, chociaż nie z podstawy, również mamy uczestnictwo diabła, który będzie się naśmiewał z Kordiana w szpitalu dla osób w kryzysie zdrowia psychicznego. Kiedy Kordian trafi tam po tym, jak nie uda mu się zgładzić cara, to będzie doktor. Będzie scena z doktorem, który okaże się, że jest diabłem tak naprawdę, który będzie się z Kordiana naśmiewał. Innym przykładem walki dobra ze złem o duszę ludzką będzie księga Hioba. Jeśli to nie jest dla ciebie oczywiste, ja musiałem chwilę nad tym pomedytować, to wszystko jest w porządku, ale historia Hioba polega na tym, że mamy człowieka, który zrobił wszystko dobrze, był poprawnym katolikiem i właśnie dlatego po prostu żył w zgodzie z Bogiem i w miłości do Boga. Właśnie dlatego szatan namawia Boga na to, żebyśmy go stestowali. Fakt, że Bóg się tutaj zgadza na te cierpienie, które będzie testem Hioba, to jest bardzo surowy obraz Boga, tak swoją drogą. No ale właśnie za tą sprawą, czy przez to, że tak jest, możemy obserwować jak Hiob jest testowany i nie zwątpi ani w siebie, ani w Boga. A my wszyscy widzimy właśnie walkę o duszę ludzką. To znaczy diabeł jest święcie przekonany, że Hiob przestanie wierzyć w Boga, kiedy diabeł odbierze mu jego zaszczyty, jego bogactwo, jego rodzinę, jego zdrowie. Ale okazuje się, że nie. W tej walce oczywiście w cudzysłowie Bóg będzie zwycięski. No i Hiob, bo cała księga Hioba kończy się pozytywnie. Tutaj dorzuciłbym kontekst chrześcijański, bo właśnie w chrześcijaństwie tłumaczymy sobie obecność diabła po to, żebyśmy widzieli ten tak zwany dualizm świata. To znaczy to co zrobisz to jest albo coś na co liczy szatan, albo coś na co liczy Bóg. I to jest coś z czym fajnie wejść do właśnie podsumowania. Znaczy spinając to wszystko widzimy wyraźnie, że to co robimy ma odzwierciedlenie także w takim metafizycznym świecie zamieszkałym przez demony i anioły. Lektura regularnie nam o tym przypomina. A te przykłady, które przytoczyłem, to jest jedna z ważniejszych ksiąg biblijnych, prawdopodobnie pokazująca, dlaczego czasem cierpimy, nawet jeśli nie zrobiliśmy nic złego. No a w dziadach części trzeciej Adama Mickiewicza ta scena, to znaczy scena wielkiej improwizacji będzie kluczowa do zrozumienia tego, jak bohater romantyczny, najważniejsza postać w Dziadach, prawdopodobnie interpretuje wagę swojej czy swoją misję, swój cel i jak próbuje zmienić losy naszego kraju. W tym sensie obecność właśnie walki dobra ze złem w trakcie tego dzieła literackiego znacznie wzmacnia odbiór tego dzieła. Czym dla człowieka może być wolność? Omów zagadnienie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. W swojej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. O wolności rozmawiamy od początku tak naprawdę tworzenia kultury, odkąd są państwa, cywilizacje. Jedna będzie próbowała zniewolić drugą. Tak po prostu jest. Myślę, że spokojnie tutaj kontekstem będzie mogła być jakaś po prostu wojna albo jakiś historia jakiegoś powstania. Ale zaczynamy od jakiegoś stanowiska. No i tutaj warto by było, oczywiście można pójść w stanowisko mówiące, że wolność dla człowieka nie jest istotną wartością. I pewnie takie przykłady też byśmy znaleźli, ale sugeruję tutaj powiedzieć, że wolność jest bardzo istotną rzeczą dla człowieka i wszyscy jej potrzebujemy, co regularnie udowadnia nam kultura. Jeśli chodzi o wolność czy to zagadnienie to zaglądnijmy na początku do romantyzmu, dlatego że mamy dziady, część trzecia. Tutaj o wolności czy o braku wolności, o tym jak ona doskwiera ludziom, doskonale może poświadczyć scena więzienna. Mamy tam przegląd różnych patriotów, którzy mają dla nas różne historie. Mamy Żegotę, jest Janek Sobolewski, jest oczywiście Konrad i kilka innych młodych ludzi, którzy opowiadają sobie na przykład o tym, jak car wywozi ludzi na Sybir, albo mówią o tym, jak to mają źle, no bo są tutaj zamknięci. Widzimy, że ludzie ci desper, może nie desperacko, ale bardzo potrzebują czych pragną wolności. Cała ta scena więzienna będzie się kończyć tak zwaną małą improwizacją, czyli to będzie Konrad próbujący dostrzec kiedy będziemy wolni i czy będziemy wolni, co nas czeka w przyszłości. Konrad nie jest w stanie tego zrobić i będzie też pieśń o zemście i fakt, że wszyscy ci młodzi ludzie kończą scenę więzienną śpiewając o zemście, to jest coś, co może tutaj popracować dla ciebie, żeby pokazać, że no oni się wszyscy radykalizują, bo chcą być wolni. Inny przykład takiego właśnie zauważenia, że wolność jest ważną wartością czy czymś, co z nami będzie też widoczna w Dziadach. To będzie pewnie scena salonu warszawskiego, gdzie mamy dwa towarzystwa. Jedno towarzystwo to są ludzie skompromitowani moralnie, chroniący swoje interesy, rozmawiający o książkach i mówiący, że patriotyzm to jest w ogóle ble. I to by mogło posłużyć, gdybyśmy robili tezę o tym, że wolność nie zawsze jest najważniejszą wartością, bo takich skompromitowanych ludzi na kartach naszej literatury trochę znajdziemy. Ale mamy to drugie towarzystwo. Tam jest tutaj pada słowo klucz. Pan Piotr Wysocki i inni ludzie, którzy też są młodymi patriotami. Piotr Wysocki to jest też postać historyczna, jeden z inicjatorów powstania listopadowego. Ci ludzie nie mają w ogóle żadnych złudzeń co do tego, że zabory są okej i chcą po prostu naszą sytuację zmienić. Padnie to słynne sformułowanie, że nasz naród jest jak lawa. I chodzi w tym o to, że chociaż z pozoru jesteśmy zniewoleni, to to pragnienie wolności, ta gotowość do zrywu narodowotwórczego zawsze w nas będzie. Po prostu tak bardzo młodzi patrioci kochają Polskę. No i to też jest tutaj ważne sformułowanie. Jeśli chodzi o wolność, to myślę, że rok 1984, który większość z użytkowników platformy YouTube bardzo lubi, z tego co mogę stwierdzić po komentarzach, doskonale tutaj może popracować. To znaczy Winston Smith, kiedy orientuje się, że coś jest nie okej, że jest robiony w bambuko i że sam robi innych w bambucho, pracując w Ministerstwie Prawdy, czyniąc nieprawdę, zaczyna swoją walkę o wolność. To będzie podróż, na której towarzyszy mu także Julia. Ich relacja jest zaskakująco bardzo o tej sferze seksualnej, zaskakująco mało o wolności, jak się to przeczyta, ale ci ludzie razem starają się odkryć prawdę o reżimie totalitarnym, który warto by było tutaj właśnie scharakteryzować, przejrzeć przez teleekrany, przez nową, przez seanse nienawiści, przez przekazy dnia, które po prostu fałszują rzeczywistość i poznać prawdę o wielkim bracie i o tym, co się na świecie po prostu dzieje. Ważne jest to, że to jest próba, która wynika z szczerej potrzeby tego, żeby właśnie wiedzieć jaka jest prawda, ale ta próba zakończy się niepowodzeniem, bo Winston Smith zostaje złamany w Ministerstwie Miłości. No i toś tak się kończy jego dążenie do bycia wolnym. Tutaj myślę, że kontekstem dobrym może być historia strajków z PRL-u. Jeśli jesteś historycznym świrkiem czy świruską, to jakiś poznański czerwiec czy strajki na wybrzeżu pewnie mogą tutaj popracować, żeby pokazać, że na przykład nasze polskie społeczeństwo w swojej dość niedawnej historii buntowało się niejednokrotnie właśnie mając takie poczucie, że ich władza tylko z nazwy jest polską Rzecząpospolitą Ludową, tak naprawdę jest rosyjską Rzecząpolitą Ludową pewnie bardziej. Żeby tu jeszcze dorzucić kontekstów, myślę, że spokojnie jako kontekst, że wolność jest najważniejszą wartością, może popracować Syzyw, który próbował uciec kilka razy śmierci. Uciekł z Hadesu, uwięził Tanatosa, robił wszystko, żeby nie umrzeć i nie dać się zamknąć. No i tutaj też nie mamy happy endu. To znaczy Syzyw, kiedy w końcu zostanie schwytany i jego spryt już mu się nie zda na nic, bo po prostu Zeus go każe, no to ta kara będzie prawdopodobnie jedną z najbardziej surowych kar z danych człowiekowi, czyli będzie tachał ten głas i on mu cały czas będzie spadał. coś na kontrargument, coś z drugiej strony. Jeśli chcesz właśnie mówić o tym, że wolność nie musi być zawsze najważniejszą wartością, może byśmy Jumę zinterpretowali w taki sposób, że ludzie będący w Oranie w pewien sposób dobrowolnie zrzekli się swojej wolności. Mamy Ramberta, który chce uciekać z Oranu, ale zostanie pod wpływem jego towarzyszy. Pewnie gdyby chcieli, to każdy z bohaterów Jumy po prostu mógłby z Oranu uciec i być w cudzysłowie wolnym. W sensie na potrzeby dżumy, być wolnym, nie być w mieście dotkniętym dumą, ale ci główni bohaterowie, czyli Jean doktor R czy właśnie Ramber ostatecznie zostają i razem pracują na rzecz społeczeństwa. Czyli tutaj widzimy, że ta wolność, bycie fizycznie wolnym nie jest pewnie najważniejszą wartością. W ogóle jest taka scena, że Jeanta Rot i doktor R dosłownie wychodzą z Oranu, żeby sobie popływać w morzu i potem wracają dobrowolnie do miasta, w którym jest ta zaraza. Czyli czasem wolność to jest coś z czego dobrowolnie rezygnujemy. Jest też bajka Ignacego Krasickiego o dwóch ptaszkach w klatce. Mamy jednego ptaka, który był zawsze w klatce, a drugi ptak zostaje zamknięty w klatce. To jest bajka oświeceniowa, która ma morał. Ona moralizuje. Tutaj ten morał polega na tym, że jeden z tych ptaków mówi, że bycie w klatce jest całkiem okej, a ten drugi, który został zamknięty w klatce, powiedział, że no nie, nie jest, jest mu źle, dlatego że on wie jak jest na wolności. I tak Ignacy Krasicki próbuje pokazać społeczeństwu, że no powinniśmy wszyscy cenić sobie wolność. Dodatkowo mamy też u Ignacego Krasickiego hymn do miłości ojczyzny. To jest pochwała dla postawy, jaką jest walka o wolność, chronienie naszej ojczyzny. Trochę więcej kontekstów, trochę więcej przykładów tutaj, tak żeby było ci łatwiej. Pewnie do podsumowania w tej OG tezie, że wolność jest z reguły najważniejszą wartością albo szalenie ważną wartością. Po prostu powiedzielibyśmy, że ta obserwacja jest czyniona przez kulturę cały praktycznie czas. A w naszym kraju, w szczególności w kontekście zaborców czy innych narodów, które życzą nam źle. Motyw samotności. Omawiamy zagadnienie na podstawie dziadów części trzeciej Adama Mickiewicza. W swojej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Samotność to jest motyw, który w kulturze często będzie towarzyszyć jednostkom wybitnym. Dobrze widać na przykładzie bohaterów romantycznych. Ale ogólnie często jest tak, że człowiek niezrozumiany, człowiek samotny, to jest jednocześnie ten człowiek, który będzie główną postacią. Będziemy się na nim skupiać, będziemy śledzić jego losy. To jest taka transakcja, którą bardzo często musi popełnić główny bohater tych lektur, które mamy w podstawie programowej. I jakbym miał zabierać jakieś stanowisko tak z miejsca, to pewnie bym poszedł właśnie w to, że samotność w naszej kulturze często towarzyszy jednostkom wybitnym i jest jednym ze czynników, które sprawia, że dochodzą do na przykład jakichś wybitnych wniosków albo są zdolni zrobić jakąś wielką rzecz. Omawiamy to na podstawie dziadów części trzeciej w pierwszej kolejności. Tutaj samotnikiem będzie bohater romantyczny jakim jest Konrad. Poznajemy go najpierw w scenie więziennej, gdy przemienia się samotnie z Gustawa w Konrada, czyli z kochanka kobiety do kochanka ojczyzny. Punktem łączącym te dwie postawy będzie to, że obie te miłości są nieszczęśliwe. Bo tak jak Gustaw nie miał kobiety, tak Konrad nie ma ojczyzny, bo jesteśmy pod zaborami. Później w scenie więziennej widzimy, że Konrad wyróżnia się na tle reszty patriotów. Wszyscy dobrze życzą Polsce, wszyscy opowiadają sobie historię, zagrzewają się do walki. Ale kiedy jest wizja tak zwanej małej improwizacji, to Konrad mówi, że jest ptakiem i to Konrad będzie próbował dostrzec przyszłość Polski, chociaż mu się nie uda i to Konrad będzie przewodniczył pieśni Patriotów zemsta, zemsta, zemsta, która też jest właśnie w scenie więziennej. Później w wielkiej improwizacji cały ten tekst zaczyna się od obserwacji, którą czyni Konrad. Samotność. Cóż po ludziach. To znaczy on mówi: "Jestem sam i w sumie co ja potrzebuję więcej? Po prostu teraz ja i Bóg, którego wyzywam na pojedynek, sami będziemy ze sobą rozmawiać. Właśnie o to chodzi." Tak, czyli mamy jest północ, jesteśmy w celi więziennej i Konrad staje sam naprzeciw Boga i ta samotność tutaj dodaje jeszcze powiedzmy punktów aury. I też okazuje się, że kiedy człowiek jest sam, to zawsze tam gdzieś z tyłu będą właśnie tak jak w pytaniu o walka dobra ze złem o duszę ludzką. Jeszcze dodatkowo w tle dzieje się starcie sił po prostu metafizycznych. No ale właśnie można by pewnie zaryzykować, że to w tej samotności, że to w momencie kiedy Konrad może się w pełni skupić. Znaczy to nie jest ryzykowanie, bo on to mówi w wielkiej improwizacji, tak że właśnie teraz on sam rzuca Bogu wyzwanie i ta samotność w pewien sposób go napędza. Z drugiej strony to, że Konrad jest zdolny do takich rzeczy czy do wyzwania Boga, do tego swojego buntu prometejskiego, można powiązać z tym, że jest po prostu inny od swoich towarzyszy i to jest w sposób klarowny, jasny, czytelny widoczne. Jeśli chodzi o taką samotność bardziej skomplikowaną, bardziej taką przenośną, ale też spokojnie mogącą tu dla ciebie pracować w zwiadach części trzeciej, to Polska jest samotna. Jesteśmy, jak widzimy w widzeniu księdza Piotra, samotni. Stoimy, zostajemy wydani na łaskę Heroda. Zostawia nas Francja, zostawia nas Anglia, wszyscy się odwracają i jesteśmy po prostu rozebrani na części przez zaborców. To jest element obietnicy, że kiedyś się odrodzimy, że przyjdzie 44 jakaś wybitna jednostka, która nas ocali. Ale kluczem tutaj jest właśnie to, że Polska na arenie międzynarodowej jest całkiem sama. Inne przykłady z innych lektur. Pewnie Cordian i jego praktycznie większość Cordiana jest o tym, jak samotny jest ten człowiek. Kordian, kiedy podróżuje przez Europę i uczy się różnych rzeczy, że ma jakieś interakcje z ludźmi, ale tak naprawdę jest całkowicie sam i uczy się po prostu świata, analizując to w swojej głowie. Potem mamy scenę na Mont Blan, ten monolog, w którym właśnie znowu mamy bohatera romantycznego, który jest całkiem sam. Inny bohater romantyczny, który będzie całkiem sam przez większość historii, to jest Jacek Soplica, który po tym, jak zastrzeli stolnika Horeszko, jest wyklęty, jest wygnany, uznany za zdrajcę. No i teraz będzie się tułać po świecie, będzie emisariuszem, będzie działał jako patriota, ale jednocześnie jest cały czas sam i musi dosłownie zmienić tożsamość, dlatego że jego imię i no no właśnie Jacek Soplica dla szlachty polskiej jest synonimem słowa zdrada przez większość Pana Tadeusza. Taka bardziej filozoficzna samotność to będzie coś, czego doświadczają bohaterowie opowiadań obozowych. Zarówno Tadeek, proszę państwa, do Gazu, jak i bohaterowie innego świata, przynajmniej większość z nich. To są ludzie samotni. samotni w tym sensie, że muszą sami decydować o tym, co jest dobre, a co złe, bo moralność nie działa. To jest taka egzystencjalna forma samotności, to znaczy człowiek wobec uznawania, co jest prawdą, a co nie, pozostaje sam. To są kolejne przykłady, które ci przytaczam. Pewnie już by nam starczyło, ale dorzucam ci więcej i więcej takich propozycji, gdzie te historię można by zabrać, czy twoją wypowiedź. Samotność to jest też coś, czego doświadcza Jagna w chłopach. Ona jest sama na własne życzenie, bo jest autentyczna, jest szczera sama przed sobą, więc będzie samotna. Dlatego, że społeczność próbuje jej narzucić, że ma być wierna, ma być zadowolona z tego, że ma partnera, który jest zamożny. Różne rzeczy próbuje jej narzucić społeczność, a jak ma to głęboko w pompie, dlatego że zupełnie szczerze do niej te tradycje nie przemawiają. albo zakaz flirtu uważa za sztuczny zakaz na jakiś taki niepisaną po prostu tradycję polegającą na tym, że jak ktoś jest zajęty, to nie można się do niego uśmiechnąć czy nie wiem wejść z nim w interakcję. To są rzeczy, które jak na po prostu ma w głębokim poważaniu. Ciągnie to na nią wiele problemów. Jednocześnie czyni ją po prostu najbardziej szczerą, najbardziej autentyczną postacią przez całą tę lekturę, z którą społeczność lipiec poradzi sobie tak, że ją po prostu wyrzuci na taczkach, bo nie będzie w stanie znieść takiego jawnego przykładu tego, że po prostu te normy to jest coś, w co ona się nie umie wpisać. No więc samotność z reguły towarzyszy najciekawszym czy przynajmniej najważniejszym postaciom w danej lekturze. Te osoby ze względu na to, że izolują się od grupy, często będą właśnie doznawać czy dokonywać jakichś wielkich czynów albo dochodzić do jakichś wielkich wniosków, które są bardzo, bardzo ważne dla dzieła kultury, w którym te postaci się znajdują. Jednocześnie romantyzm zasługuje tutaj na wyróżnienie, dlatego że wpisane w bohatera romantycznego, w ten typ bohatera jest to, że będzie to człowiek samotny, niezrozumiany przez świat i mierzący się z jakimiś wyzwaniami, którym najczęściej sam musi stawić czoło. Jeszcze na drugą stronę, jakbyśmy chcieli mówić o tym, że samotność to jest przekleństwo dla człowieka, pewnie przydałaby nam się tutaj zbrodnia i kara. Można by poczarować z Raskolnikowym, który potrzebuje Sony do tego, żeby no właśnie przejść przemiany czy zrozumieć swoje błędy, wybaczyć samemu sobie po tym, jak odbędzie karę na Syberii. Może tutaj by też popracował Winston Smith, który potrzebuje Julii, a Julia potrzebuje Winstona Smiha i to ten romans właśnie jest formą takiego wehikułu do tego, żeby budować sprzeciw. Może oni w pojedynkę nie byliby w stanie, a razem są. Czyli tutaj mielibyśmy tezę odwrotną, że często w literaturze samotność jest pokazywana jako coś absolutnie dramatycznego. To tyle. Dorzucam tutaj trochę więcej kontekstów i idziemy dalej. Teraz będą pytania z lalki. Yes. Miłość, siła destrukcyjna czy motywująca do działania? Omawiamy zagadnienie na podstawie lalki Bolesława Prusa, a w odpowiedzi dorzucimy jeszcze jakiś wybrany kontekst. No to zależy. To znaczy to pytanie jest stworzone idealnie pod to, żebyś sobie wybrał czy wybrała swojego championa i po prostu mejowała albo miłość jako siłę destrukcyjną, albo mejnował miłość jako siłę motywującą do działania. Zacząłbym we wstępie od tego, że miłość towarzyszy nam od zawsze, więc literatura też będzie miłość od zawsze opisywać, próbować opisać potęgę tego uczucia i właśnie pokazać nam co ludzie są w stanie robić dzięki miłości, ale też czasem do jakiej ruiny doprowadza nas właśnie miłość. jest włączony czajnik i pewnie słychać to. Ja na potrzebę tego pytania wybieram taką drogę rozwoju bohatera, że to będzie siła destrukcyjna. W lalce przede wszystkim będziemy to widzieć na przykładzie Stanisława Wokulskiego i tutaj nikt nie oczekuje od ciebie tego, żeby streścić lalkę. Czy nawet to by było słabe, ale żeby jakoś dużo przykładów przytaczać z tej lalki, ze dwa wystarczą. Czy bardziej od przykładów konkretnych zachowań pewnie wypada poczynić taką ogólną obserwację, że Stanisław Wokulski przez to jak bardzo upatrzył, upodobał sobie Izabelę, która z jednej strony jest jego ukochaną, wymarzoną ukochaną, ale też z drugiej strony reprezentuje też awans społeczny, który mu się marzy. No właśnie Stanisław Wokulski, który był już kiedyś w związku, teraz dla tego nowego związku będzie próbował zrobić bardzo, bardzo wiele. Obciąża się finansowo, wspierając finansowo właśnie Łęckich, próbując się wkupić w łaski Tomasza Łęckiego, który będzie kluczowy do tego, żeby mogło dojść do właśnie tutaj relacji. Tomasz Łęcki stoi na straży ręki swojej córki. Tak to działa w XIXwiecznej Warszawie. Więc mamy wysiłek finansowy, ale też mamy wysiłek psychiczny i po prostu energetyczny, bo Stanisław Wokulski będzie się uczył na przykład języka angielskiego, będzie wokół Izabeli chodził i na przykład zaryzykuje swoje życie, stanie do pojedynku w obronie kobiety, która na koniec tej historii dalej nie da mu swojej ręki. To znaczy formalna zgoda na wydanie Łęckiej za Wokulskiego jest, ale nie ma po prostu zmiany myślenia. Łęcka do samego końca będzie miała Stanisława Wokulskiego w głębokim poważaniu. Jest tutaj lekka sinusoida. Są takie momenty tej relacji, gdzie nam się wydaje, czy tak narracja wygląda, jakby było tam jakieś uczucie. Ale kiedy jedziemy razem z głównymi bohaterami do Krakowa, z Warszawy, no to jeszcze przed Skierniewicami, czyli na samym początku, kiedy Izabela Łędzka rozmawia ze swoim kuzynem starskim, my wszyscy odkrywamy, że Izabela Łęcka gardzi dalej Wokulskim, śmieje się z niego, uważa, że jest nudny, ale jednocześnie chce polegać na jego majątku. I to jest moment, w którym Stanisław Wokulski, no właśnie jest prawie że zniszczony, tak jak w temacie mamy tą siłę destrukcyjną, wysiada z pociągu i rozważa ostatnią złą decyzję na torach, której ocali go, tutaj pada słowo klucz, pan Wysocki, brat Wysockiego, który mu tamten wcześniej pomógł. Ten Wysocki pracuje na kolei, więc jest na miejscu i tym samym nasz główny bohater ocali się. Ale fakt, że był zdolny do takich decyzjiświadczy, że na Stanisławie Wokulskim miłość właśnie wywarła takie destrukcyjne piętno. Pewnie moglibyśmy te historię opowiedzieć zupełnie inaczej i mówić na przykład o tym, że jest mnóstwo osób, które Wokulski poznał tylko dlatego, że właśnie zapindzialał tam dookoła Izabeli Łęckiej. pewnie moglibyśmy powiedzieć, że jest mnóstwo rzeczy, które się udało temu człowiekowi. Na przykład nauczył się angielskiego i to wiemy, że komunikatywnie, skoro zrozumiał, że Łęcka o nim rozmawiała w sposób negatywny ze swoim kuzynem właśnie po angielsku. Także to nie jest jednoznacznie postawione pytanie, ale na potrzeby odpowiedzi warto by się było określić, którą drogę bohatera wybierasz. Tak pewnie jest na to pytanie odpowiedzieć najłatwiej. My wybraliśmy siłę destrukcyjną, więc idąc tym właśnie krokiem, ja tutaj jako destrukcję wykonaną przez miłość podam przykład Prometeusza. To jest człowiek, który najpierw właściwie to nie jest człowiek, to jest tytan, który najpierw stworzył ludzkość. W micie o Prometeuszu jest o tym, że pomiesza sobie ten tytan błoto czy glinę z jakimiś iskrami z rydwanu Heliosa, jeszcze łzy tam chyba były. No i tak powstała ludzkość zdaniem grekor-rzymskiej części antyku. No i właśnie Prometeusz później z miłości do nas wykradnie od Boga ogień. Tym samym stanie się ofiarą kary od Zeusa za to, że właśnie wyrównał trochę reguły gry i uczynił nas silniejszym względem bogów. nas w sensie rasę czy ludzi po prostu. No i właśnie za to czeka go kara. Ten człowiek zostanie przykuty do skał Kaukazu i tam ptak będzie mu wyjadał wątrobę. To jest właśnie ta destrukcja, która się dokonała, w którą Prometeusz wchodzi dość świadomie. To znaczy on zdaje sobie sprawę z tego, że jakieś konsekwencje jego czynu na pewno będą i pewnie będą surowe, bo to jest sprzeciwienie się przeciwko Bogu. Miłość jako siła destrukcyjna to też może być tutaj taki ciekawy, prosty przykład. To jest Iliada. Tam mamy śmierć Hektora i mamy całą jedną pieśń poświęconą żonie Hektora, która po prostu płacze za tym, że jej mąż, obrońca Troi, wybitny wojownik, po prostu umarł. Mimo że pewnie z osób, które byśmy szukali tam, które zasługują na śmierć, Hektor pewnie nie byłby jedną z pierwszych, bo jest to człowiek wybitny w walce i no po prostu honorowy, ale właśnie musi on stawić czoło Achillesowi, który jest od niego potężniejszy. Żona Hektora, czyli ta Andromacha będzie właśnie dla nas przykładem człowieka czy kobiety, która jest po prostu rozbita emocjonalnie. Ją totalnie zniszczyło to, że jej mąż umiera, mimo że tak powinno być. Iliada jest też o tym, że tak po prostu wygląda wojna. Ciekawy spin na miłość jako siłę destrukcyjną to będzie też historia Hioba. Hi kocha Boga. Bóg będzie go w zamian za to, w cudzysłowie, ale na potrzeby tej wypowiedzi testować. Cierpienie niezawinione, które na niego ściągnie, właściwie ściągnie szatan za pozwoleniem Boga. To jest jakaś forma relacji właśnie z tym starotestamentowym Bogiem, która jest bardzo surowa. No bo właśnie fakt, że Hioby był tak bardzo pokorny, tak bardzo kochał Boga, ściągnął na niego zainteresowanie szatana, który zamierza go stestować. No i jest to jakaś forma destrukcji. I znowu tą historię można opowiedzieć zupełnie inaczej, bo fakt, że ta historia kończy się dobrze, że Hiob zostaje przez Boga zrehabilitowany, mamy happy end, wynika właśnie z tej miłości, jaką ten Boga darzy. I to jest w tym sensie siła motywująca. No tutaj mniej do działania, bardziej do po prostu wytrwania. Także to pytanie jest takie bardzo w zależności od tego, co opowiadasz, to możesz pójść w dowolną stronę. Pewnie do podsumowania w naszym przypadku można powiedzieć, że mamy w naszej historii mnóstwo bohaterów, którzy ze względu na miłość po prostu przesadzają na tej skali po prostu zaangażowania, maksują zaangażowanie i z tego powodu ściągają na siebie problemy, czy mają po prostu zawód miłosny, tak jak Wokulski. Z drugiej strony mamy też przykłady miłości, która po prostu ponieważ kogoś kochasz, to to ściąga na ciebie różne problemy czy trudności od losu. No pewnie dalej jest tego to warte. Na przykład miłość do Boga to jest dla chrześcijaństwa najwyższa wartość. Więc to nie jest tak, że Hob jest przedstawiony jako postać negatywna, dlatego że go kocha. No ale mamy tutaj właśnie taki obraz. Miłość oznacza ryzyko negatywnych konsekwencji. Praca jako pasja człowieka. Omawiamy zagadnienie na podstawie lalki Bolesława Prusa. W swojej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Lalka jako powieść pozytywistyczna będzie pokazywać pracę jako niesamowicie ważną wartość. I to zawarłbym już we wstępie. To znaczy mówiąc o tym, że podstawowe wartości epoki pozytywizmu to jest praca organiczna, praca u podstaw i właśnie praca jako wartość, utylitaryzm, czyli to, że człowiek tym co ma do zaoferowania społeczeństwu może być po prostu sklasyfikowany jako albo wartościowy, albo niewartościowy. To jest coś bardzo ważnego dla całej epoki pozytywizmu. A dodatkowo jeszcze pozytywiści czy tacy jak Bolesław Plus pokazują nam, że praca może być też po prostu pasją. Chyba najciekawszym przykładem tego będzie w lalce Julian Ochocki, który próbuje opracować maszynę latającą i jest to człowiek, który chociaż pochodzi z wyższych sfer, odróżnia się od właśnie reszty arystokracji, od większości otoczenia, które poznajemy właśnie na salonach warszawskich, tym że ma jakiś cel w życiu, który jest trudny, skomplikowany, ale uwielbia o tym rozmawiać. Doskonale dogaduje się z główną postacią tej historii, czyli Stanisławem Wokulskim. wspólnie rozmawiają o tym wyzwaniu i właśnie Stanisław Wokulski po pierwsze jest pod wrażeniem intelektu Juliana Ochockiego. Lubi go jako człowieka, ale też wesprze go finansowo. Pod koniec tej historii, kiedy mamy testament Wokulskiego, część środków finansowych właśnie jest przeznaczona dla Juliana Ochockiego na jego badania. Ta postać drugoplanowa jest praktycznie jednoznacznie pozytywnie przedstawiona właśnie po to, żeby nam zasugerować tutaj, że to jest coś, co warto po prostu robić. To znaczy po pierwsze, że przedstawianie pracy jako pasji jest jak najbardziej możliwe, ale po drugie, że jest to coś godnego uwagi i szacunku. Główny bohater to też jest postać, którą będziemy z pracą kojarzyć. Ten człowiek dorobił się przede wszystkim tym, że jest skłonny do ryzyka czy gotów do ryzyka, ale jednocześnie jest gotów do poświęcenia się pracy. Jeśli byśmy mieli zdefiniować Stanisława Wokulskiego jako człowieka, no to pewnie byłby to właśnie po prostu przedsiębiorca, który spędza mnóstwo czasu w sklepie albo myśląc o interesach po prostu. Więc w tym sensie możemy też postawić tutaj taką charakterystykę przy Włokulskim, że jest to człowiek, dla którego jego praca jest także pasją, bo daje jej bardzo dużo czasu i raczej nie narzeka, zwłaszcza, że jest właścicielem swojej własnej firmy, więc to nie tak, że ktoś stoi przy nim z pistoletem przy głowie. Swoją drogą ten wątek jeszcze zaraz wróci. Ciekawą formą pracy jako pasji może być zachowanie doktora R pewnie w Oranie. Ten człowiek z zawodu jest lekarzem i właśnie traktując swoją pracę jako formę jakiegoś takiego obowiązku wobec społeczeństwa, coś czym chce się zająć dla dobra innych, ale też po prostu wobec tego jak duże zło pojawiło się w oranie, ten człowiek będzie pracować nie dlatego, że jest to jego psi obowiązek, nie dlatego, że ma wypłatę, tylko że dlatego, że realizuje formę misji. A taka realizacja misji względem społeczeństwa, leczenie ludzi, pomaganie tym ludziom pewnie spokojnie może tutaj popracować dla ciebie jako pasja człowieka. Inny przykład takiego właśnie podchodzenia do pracy jako pasji to będzie coś, co możemy znaleźć w chłopach. To znaczy w chłopach Rymonta mamy coś takiego jak sakralizacja ziemi i czas cykliczny. Mamy mityczną przestrzeń, w której zamknięta jest cała wieś lipce i ci ludzie po prostu dla nich praca to jest nawet coś więcej niż pasja. To jest po prostu świętość. W tym sensie, że kalendarz roku, kiedy są zbiory, kiedy trzeba coś zasiać, kiedy trzeba obrać kapustę, to to jest to, co dyktuje po prostu całe życie tej społeczności. W tym sensie dla żadnej pojedynczej osoby to może nie być pasja, ale to jest po prostu fundament całego tego społeczeństwa, które spotyka się najpierw na polu, później przy obieraniu kapusty, później robi coś innego związanego właśnie z pracą. To nie jest tak, że ci ludzie są zatrudnieni i wstają rano i mają takie: "Boże, znowu do tej pracy, tylko to jest po prostu ich ich życie". Bardzo mocnym kontrargumentem na pracę jako pasję człowieka będzie literatura obozowa. Mamy relacje Tatkas, proszę państwa, do gazu Borowskiego i z drugiej strony inny świat. Tam przede wszystkim Misza Kostylew, czyli jedna z postaci opisanych przez Gustawa Henlinga Grudzińskiego. Tutaj mamy obraz pracy, która jest no odwrotnością pasji. To jest kara i to jest narzędzie do zniewolenia i narzędzie do tego, żeby złamać cię psychicznie. Przede wszystkim te opisy głęboko sięgają w innym świecie Gustawa Hemlinga Grudzińskiego. Tam Kostyle właśnie analizuje to, jak system używa pracy do tego, żeby wydobyć od ciebie jakieś zasoby, żeby wykorzystać cię po prostu na rzecz wysiłku państwa, które jest państwem totalitarnym, ale też praca jest narzędziem do tego, żeby łamać komuś głowę, odbierać mu godność. W tym sensie jest to odwrotność właśnie pracy jako pasji, gdybyś potrzebował czy potrzebowała tutaj w tę stronę sobie pójść. Jednocześnie podobnym przykładem będzie kara Syzyfa. W mijcie o Syzyfie mamy zakończenie polegające na tym głazie, który jest wtachany na szczyt góry, ale ten głaz cały czas spada. Syzyf musi powtarzać swoją pracę, ale wie, że to się nie uda, ale i tak to robi. No i właśnie to jest forma najwyższej kary, jaką bogowie serwują społeczeństwu. Czy bogowie serwują komuś, kto się sprzeciwił właśnie bogom, czyli praca nie mająca sensu, praca nie mogąca być pasją człowieka, bo trudno sobie wyobrazić, chyba że jesteśmy Albertem Kami, ale trudno sobie tak generalnie wyobrazić, że praca może posłużyć jako pasja dla człowieka. Także to by był też tutaj kontrargument, chociaż może nawet niekoniecznie kontrargument, dlatego że spokojnie można to też przypasować do pracy jako pasji człowieka w tym argumentowaniu, że praca jest pasją. I właśnie widzimy też przykład tego, kiedy ona nie jest pasją. I to jest pokazane właśnie po to, żeby pokazać tak, nie rób, znajdź sobie jakieś zajęcie, które ma dla ciebie sens. W tym sensie to może być sens zakończenia mitu o syzyfie. zbierając to wszystko, wartości pozytywistyczne, praca organiczna polegająca na tym, że pokazujemy, że społeczeństwo powinno po prostu wspierać się w tym, żeby razem budować naszą gospodarkę i nasz kraj, nasz naród, czy praca u podstaw skupiająca się na tych osobach najbiedniejszych, apelująca o to, żeby dawać im przestrzeń do tego, żeby ci ludzie też mogli się przyczyniać dla dobra społecznego. rzeczy są widoczne w lalce, w pozytywizmie, ale też w wielu innych miejscach, które próbują pochwalić cię za to, że pracujesz i nagrodzić cię za to, że po prostu jesteś człowiekiem wartościowym z perspektywy społecznej. Jaką rolę w relacjach międzyludzkich odgrywają majątek i pochodzenie? Omów zagadnienie na podstawie lalki Bolesława Prusa. W swojej odpowiedzi uwzględni również wybrany kontekst. Ta teza tutaj aż ciśnie się na usta, bo jedną z takich szkolnych przyczyn, tak jak to poznajemy właśnie wszyscy, że lalka w ogóle powstała, jest pokazanie, że właśnie w relacjach międzyludzkich ogromną rolę odgrywa majątek i pochodzenie. W sumie trochę o to chodzi Bolesławowi Prusowi, żeby powiedzieć, że chyba tutaj jest coś nie tak, albo przynajmniej te rzeczy opisać i zrobić taką fotografię, która będzie kłuć w oczy tym, jak niesprawiedliwi i jak dziwni jesteśmy jako ludzie, jako naród. Znaczy nie to, żeby to była tylko polska cecha. No więc raczej w tę stronę byśmy szli z tezą. Możemy powiedzieć jeszcze we wstępie, że relacje międzyludzkie, różnice społeczne, klasy społeczne, to jest coś, co zauważyliśmy już bardzo, bardzo dawno temu, że istnieją, bo już w antyku, już w starożytności mieliśmy klasy społeczne. Byli ludzie skrajnie biedni i byli ludzie skrajnie bogaci, mające wpływy, tworzące takie zamknięte kasty, niedopuszczające na przykład ludzi do rządzenia. To mógł być Dwór królewski, czyli władca i jego rycerze. To mogli być senatorzy w starożytnym Rzymie. Od prawie zawsze mamy rządzących i rządzonych. No i jednocześnie tak samo to się pokrywa z takim podziałem po prostu majątkowym i to bardzo często będzie piętnować kultura właśnie sugerując, że takie podziały tworzą niesprawiedliwości i krzywdzą wiele osób, które są na dole tej drabiny społecznej. Taką historię widzimy w lalce na przykładzie próby awansu społecznego, jaką chce dokonać Stanisław Wokulski i pewnie niezależnie od tego, co dokładnie będziesz przytaczać później tą relację należy przeanalizować. Majątek i pochodzenie to jest coś co nie pozwala Stanisławowi Wokulskiemu z łatwością poderwać Izabelę Łęcką. Znaczy to jest jedna z przyczyn, bo też ważna jest postawa Izabeli, która jest po prostu flirciarą. Może moglibyśmy powiedzieć, że po prostu jest niepoważna, ale ma do tego pełne prawo. No po prostu podchodzi z dystansem do wszystkich propozycji miłosnych, a w szczególności takich, które spływają z niższego stanu społecznego. Stanisław Wokulski nie ma nazwiska, które reprezentuje coś imponującego na salonach warszawskich. Jest scena na obiedzie u prezesowej Zasławskiej, kiedy prezesowa Zasławska mówi, że ona sama miała romans z kimś z rodziny Wokulskich. to to powoduje oburzenie. Mimo że prezesowa Zasławska jest osobą o bardzo silnej pozycji właśnie tam na salonach właśnie dlatego, że ma taką wysoką pozycję. To jest po prostu oburzające, że taki ktoś miał do czynienia z kimś z niższego stanu społecznego. No więc to jest ten kontekst, ale nie kontekst, który przytaczasz, tylko to jest kontekst, który wrzuca nas lalka, pokazując, że arystokracja dba o to, żeby być dużym w cudzysłowie, ale czystej krwi. To znaczy mieszać się tylko między tymi rodami, za którymi idą wpływy, historia, no i właśnie na przykład jakieś wielkie majątki budowane nierzadko od jakiś głębokiego średniowiecza jeszcze w systemie feudalnym i właśnie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wiele trudu Stanisława Wokulskiego w lalce to będzie właśnie próbowanie przyzwyczajenia do siebie arystokratów i całej tej śmietanki towarzyskiej, która po prostu postrzega go jako osobę gorszą od nich ze względu na jego pochodzenie. Co ciekawe, Stanisław Wokulski ma majątek wielki i używa swojego majątku po to, żeby na przykład wspierać finansowo Tomasza Łęckiego. Ale generalnie w trakcie tej historii poznamy właśnie na przykład prezesową Zasławską, poznamy baronową Krzeszowską. Za większością tych rodów stoi także olbrzymi majątek, którym może nie umieją dobrze dysponować. Na pewno nie tak jak właśnie przedsiębiorcy jak Stanisław Wokulski, ale dalej no to pracuje po prostu na to, że mogą się odróżniać czy odcinać od niższych warstw społecznych. Z drugiej strony w lalce mamy też obraz skrajnej biedy, czyli ludzi, którzy są zamknięci w takim kręgu ubóstwa. Dobrym przykładem jest woźnica czy furman wysocki, który nie mając konia po prostu siedzi na powiślu i nie jest w stanie nic zrobić, bo nie ma narzędzia pracy i nie jest w stanie sobie na nie pozwolić. Także gdyby nie pomoc Stanisława Wokulskiego, to ten człowiek byłby po prostu skazany na biedę, co jest dobrym, dobrą propozycją na tytuł jakiegoś kawałka rapowego. Pewnie już takich kilka powstało, skazany na biedę, ale też pokazuje właśnie odpowiada na pytanie, to znaczy jaką rolę w relacjach międzyludzkich odgrywa majątek i pochodzenie. No na przykładzie obrazu skrajnej biedy widzimy, że gigantyczną, bo część ludzi po prostu nie może się wyrwać ze skrajnego ubóstwa. Gdyby nie na przykład w tej scenie objawił się Stanisław Wokulski, no to byłby tutaj duży problem. Majątek i pochodzenie z wyższych sfer może cię też kompletnie zaślepić. Przy tym dalej odgrywa w twoim życiu wielką rolę. To będzie pewnie Harpagon ze skąpca. Generalnie historia skąpca, czyli ojca, który jest tak skąpy, że chce układać życie swojej rodzinie właśnie przede wszystkim na tym poziomie, z kim mają się żenić, czy za kogo mają wychodzić za mąż. No właśnie przez ten pryzmat kryterium majątkowego i kryterium pochodzenia, patrząc na to co się opłaca, tutaj też będziemy widzieć w scenie, w której Harpagon na przykład konkretnie analizując z kim on chce się związać, no widzimy właśnie, że ten człowiek jest do cna zepsuty i zaślepiony. No ale z drugiej strony, że dosłownie to jakim majątkiem ktoś dysponuje z drugiej strony, to jest kryterium doboru tego jak będzie wyglądać przyszłość Harpagona. Z kim się właśnie zwiąże, on czy jego dzieci. Majątek i pochodzenie to jest bardzo ważny też element opowieści w łopach. To znaczy Ziemia to jest z jednej strony świętość dla której na której ludzie pracują. To jest miejsce, gdzie trzeba coś zasiać, trzeba coś zebrać. Ale też z drugiej strony prawie cała hierarchia w chłopach czy większość hierarchii między sobą chłopi układają tak, że po prostu ustalają kto ma ile ziemi, kto jest jak zamożny, to znaczy czym dysponuje, ile ma krów na tej ziemi, ile ma jakiś kur, ale przede wszystkim jakie ma pole. I właśnie cały czas ktoś coś dzieli tam, ktoś coś przenosi, są testamenty i relacja na przykład ojca z synem będzie determinowana, czy jej zdrowie, czy jakość będzie miała bezpośredni wpływ na to, czy na przykład syn zostanie wydziedziczony przez swojego ojca, czy otrzyma ten majątek i właśnie stanie się godnym dziedzicem i sam będzie później potężnym chłopem we wsi Lipce. Także majątek tutaj przekazywany z pokolenia na pokolenie. To jest po pierwsze opowieść o tym, że właśnie tak to wygląda, a po drugie też wskazanie na to, że to jest niesamowicie ważne w tej hierarchii we wsi Lipce, w której na przykład pan Maciej Boryna jest właśnie szanowany między innymi ze względu na to, że posiada jak na tę wieś ogromny majątek. Jest też młynarz, który ma młyn i on też jest właśnie niezależnie od tego co powie, co myśli, jest po prostu potężny, wpływowy dla reszty społeczności, no bo ma ten cały młyn. Także podsumowanie tutaj byłoby takie, że kultura regularnie będzie nam pokazywać o tym, jak ten porządek społeczny, czy twoja hierarchia zależy od twojego majątku, od twojego pochodzenia i od tego zależy jak cię widzą po prostu inni. Nie zmienia to faktu, że często też doznajemy po prostu pochwałę tego, że należy majątek gromadzić i starać się awansować do góry, przynajmniej próbować. No i to będzie pewnie na jednym z wymiarów właśnie historia chociażby Stanisława Wokulskiego. A kontekstem tutaj, który można by wrzucić, to będzie pewnie, nie wiem, piramida feudalna czy drabina feudalna. To znaczy ten podział na klasy społeczne towarzyszy nam od dawien dawna. To może być też manifest komunistyczny Marksa i Engelsa. Jeśli tylko umiesz o tym powiedzieć coś więcej niż dosłownie kilka zdań i przytoczyć mema jakiegoś o socjalizmie, no to my też na poziomie takim naukowym czy filozoficznym czynimy te obserwację, że właśnie jesteśmy podzieleni na klasy społeczne i istnieje coś takiego jak problem w mieszaniu się pomiędzy klasami społecznymi. Awans społeczny jest po prostu często trudny. Konfrontacja marzeń z rzeczywistością. Omów zagadnienie na podstawie lalki Bolesława Prusa, a w odpowiedzi dorzucamy jeszcze jakiś wybrany kontekst. Stanisław Wokulski to będzie postać, którą będziemy konfrontować z rzeczywistością. Ale na początku warto powiedzieć, że marzenia czy jakieś oczekiwania wobec świata mają to do siebie, że z reguły świat wygląda inaczej. Kultura opowiada nam często o osobach, które zderzają się ze swoimi marzeniami jak ze ścianą i marzenia z reguły będą prowadzić do rozczarowań. Taką tezę bym tutaj ci zasugerował. Oczywiście możesz to zabrać w inną stronę i da się na pewno powiedzieć też, że marzenia często są po prostu rzeczywistością. Czy da się uczynić rzeczywistość tak jak sobie to wymarzysz? Ale ja zabieram to w kierunku, że marzenie z reguły będzie prowadzić do surowego zderzenia z rzeczywistością. Zacząłbym tutaj od właśnie Stanisława Wokulskiego, który wymarzył sobie, wyśnił sobie Izabelę Łęcką jako kobietę, która po prostu będzie dla niego taką wisienką na torcie w pewnym sensie dla jego życiorysu, dla jego sukcesu finansowego, dla jego sukcesu na salonach warszawskich, czy bardziej będzie dla niego przepustką do tego sukcesu, ale okazuje się, że to zadanie jest niezwykle trudne, bo w teorii wszystko jest okej. Stanisław Wokulski ma dość majątku, żeby dosłownie wspierać finansowo kobietę, którą się interesuje i ma dość ogłady, jest po prostu spoko gościem, więc może imponować na przykład w rozmowie z kimś. Ma honor, więc staje do pojedynku, czy odwagę, czy honor, czy głupotę, ale staje do pojedynku za swoją kobietę. W wielu miejscach lalki ten człowiek po prostu udowadnia nam, że jest zdolny do pokazania Izabeli, że mu na niej zależy, zasługuje na nią. Taki pewnie będzie wniosek z uważnego śledzenia tej lektury. Ale oczywiście łęcka nie ma żadnego przymusu do tego, żeby zaakceptować czy przyjąć miłość Stanisława Wokulskiego i po prostu tego nie robi. Śmieje się z niego i to śmieje się z niego konsekwentnie do samego właśnie końca ich relacji, bo w pociągu, kiedy ci jadą z Warszawy do Krakowa, no wychodzi, że właśnie śmieje się razem ze swoim kuzynem starskim, który jest taką postacią mało imponującą moralnie. Raczej niewiele ten człowiek osiągnął. To jest taki lekkoduch. No właśnie ten człowiek będzie się śmiał razem z Izabelą Łęcką z Wokulskiego, że ten jest nudny, ale tak naprawdę nazywają dość pozytywne cechy tego bohatera, to znaczy, że jest sumienny, że poświęca się pracy, no i że bardzo wiele robi dla Izabeli Łęckiej. No i właśnie to zderzenie marzeń z rzeczywistością. Wokulski rozumie to, co oni mówią po angielsku, bo się nauczył angielskiego właśnie dla Izabeli Łędziej między innymi, sprawia, że ten człowiek jest gotów popełnić ostatnią złą decyzję, z której zatrzyma ten proces pan Wysocki, który pracuje na torach. No i właśnie mu tutaj pomoże, czy bardziej ocali mu życie, po prostu ściągnie go z tych torów. I tutaj mamy, jeśli postawimy kropkę na potrzeby naszej historii lalki, mamy pokazanie jak bardzo konfrontacja marzeń z rzeczywistością może człowieka po prostu zmieść z planszy. Podobny przykład to będzie Cezary Baryka sprzed Wiośnia. Ten człowiek kiedy trafia do Polski po tym jak nasłuchał się od ojca swojego Seweryna Baryki którego spotyka w Baku. Kiedy Polska odzyska niepodległość ci dwaj ruszają przez Rosję do naszego kraju do niepodległej Polski i w trakcie tej podróży Seweryn Baryka opowiada o Polsce. Opowiada o Polsce jego marzeń. Właśnie mówi o tym, że Polska jest rozwinięta technologicznie, że niepodległość oznacza dla nas, że będziemy teraz krajem bogatym, że no nigdy takiej Polski nie było jak teraz będzie. No i to wszystko chłonie Cezary Baryka na sucho, dlatego że nigdy nie był w Polsce, nie wie jak tam jest. kiedy dociera do naszego kraju, to odkrywa, że tak naprawdę niepodległość to jest oczywiście fajna sprawa, ale to jest też przekleństwo, bo mamy problemy z infrastrukturą, mamy stany społeczne, które się kłócą ze sobą, jesteśmy sklejeni z trzech zaborów i to jest po prostu brutalna konfrontacja z rzeczywistością, a zaraz później będzie jeszcze wojna z bolszewikami o naszą niepodległość, którą dopiero co odzyskaliśmy. I to jest właśnie taka konfrontacja marzeń z rzeczywistością, która bardzo jasno pokazuje, że no no nie pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i jeśli sobie wyśnisz, że jest super, to nie znaczy, że jest super. Seen Baryka umrze w ogóle zaraz po tym, jak poda synowi te wizję. Więc to też podbija fakt, że to było odklejenie od rzeczywistości. Ciekawą konfrontację marzeń z rzeczywistością może prezentować mit o dedalu i Ikarze. Chodzi mi konkretnie o moment, w którym Ikarz zlatuje zbyt wysoko, bo chce się wzbić wyżej przestworza, korzystając z wynalazku jego ojca Dedala, kiedy uciekają z wyspy, na której jest labirynt minotaura. No i właśnie spada konfrontując chęć bycia w przestworzach z rzeczywistością. Po prostu jego skrzydła się roztopiają i ten wpada w głąb oceanu, dając do końca życia traumę dedalowi, ale też pokazując nam wszystkim właśnie czym się kończy, czym grozi takie przekonanie o tym, że jesteśmy nad jakąś rzeczywistością. I też bardzo ciekawy przypadek tutaj to będzie magbet. To znaczy ten człowiek ewidentnie ma ambicje, powiedzmy, że to jest forma marzenia, znaczy to jest forma marzenia, żeby być królem. I kiedy da się skusić na to, żeby właśnie być tym królem, da się przekonać do tego, że to jest możliwe przez wiedźmy, no to aż dokona zabójstwa króla. Ale odkryjemy bardzo szybko, że to chyba nie jest coś na co ten człowiek naprawdę liczył. A jeśli tak, to musiałby być masochistą, dlatego że czeka go teraz paranoja. Czeka go walka z jego własnym sumieniem, które po prostu toczy z nim bitwę codziennie. On będzie złym królem, to znaczy będzie podejmował złe decyzje i też będzie brutalnym człowiekiem, który bardzo szybko doprowadzi się do izolacji. To znaczy zostanie po prostu sam ze sobą. Jego żona Lady Macbet, która na początku go wspierała, będzie przeżywać swój własny dramat i ona też przeżywa konfrontację marzeń z rzeczywistością. Ona na samym początku wydawała się najbardziej pewna tego, że czy bardziej nawet pewna od przyszłego króla, w sensie od Mcbeta na etapie robienia zbrodni. wydawała się, że nawet bardziej trzeźwo patrzy na rzeczywistość, ale ją też dopadnie ta właśnie rzeczywistość po prostu, że teraz jesteś niby królową, ale jesteś też zbrodniarzem. I tak samo właśnie król z jednej strony jest królem, ale z drugiej strony jest zbrodniarzem i paranoicznie boi się o to, że ktoś jemu teraz odbierze władzę. Także mamy w literaturze mnóstwo przykładów tego, że jeśli sobie coś wymarzysz, to nie znaczy, że rzeczywistość będzie taka sama. I często to zderzenie jest absolutnie dramatyczne. To znaczy po prostu niesie negatywne skutki dla bohatera. Jako do wisienka na torcie tutaj dokładam coś, co nie ma właśnie tego zderzenia z rzeczywistością, ale może się przydać na konfrontację marzeń z rzeczywistością, która opowiadałaby o tym, że czasem marzenia służą ci po to, żeby sobie radzić na przykład z rzeczywistością. I to może być Pan Tadeusz, Arkadia, jaką jest Soplicowo, większość takich utopii, które będziemy poznawać w literaturze mają taką funkcję, że jest po prostu miło. To jest wymarzony, wyśniony obraz rzeczywistości, której nie ma, w której Polska zaraz będzie wolna, w której szlachta się świetnie bawi w Soplicowie. Niby się kłócą ze sobą, ale się wspierają. Jest wspaniały romans, który fajnie śledzić i to tam wszystko wychodzi na koniec, czyli no mamy właśnie pana Tadeusza i Zosię. To jest marzenie, wspomnienie z dzieciństwa Adama Mickiewicza i marzenie o tym jak ta Polska wyśniona, jak ten obraz Arkadii właśnie wygląda. To tak tylko na dobitkę nie wrzucaj tego do zakończenia, tylko po prostu chciałem o tym kontekście czy przykładzie jeszcze powiedzieć, chociaż absolutnie nie pasuje do tej tezy, którą ja sobie wybrałem. miasto, przestrzeń przyjazna czy wroga człowiekowi? Omów zagadnienie na podstawie lalki Bolesława Prusa, a w swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. No to jest zaproszenie do rozmowy o przestrzeni, jaką jest miasto. Mamy kilka takich obrazów miasta w literaturze, które będziemy wykorzystywać, bo miasto jako przestrzeń skupiająca ludzi często będzie tematem kultury. Gdybym miał się pokusić tutaj o jakąś tezę, tak od razu, to powiedziałbym, że obraz miasta często wpływa na człowieka. Literatura próbuje cię przekonywać do tego, że to w jakim miejscu jesteś, czym się otaczasz, jak wygląda twoje otoczenie wpływa na to jak się czujesz. I dodatkowo ja bym tutaj budował swoją argumentację raczej w kierunku przestrzeni wrogiej człowiekowi, czyli że miasto jest otoczeniem, które realnie przekłada się na to, że ktoś się czuje gorzej niż by mógł, gdyby miasto wyglądało inaczej. W lalce będzie to bardzo proste, żeby w tym kierunku pójść, dlatego że mamy dwa różniące się od siebie obrazy miasta. Będzie z jednej strony Warszawa, miasto powiedzmy sprzeczności. My, ponieważ to jest powieść panoramiczna, lalka to jest powieść panoramiczna, będziemy w bardzo wielu miejscach tej Warszawy. Widzimy naród wybrany, który będzie wykluczany i z którego będą się ludzie naśmiewać. Widzimy skrajną biedę na przykład na Powiślu. Tam rozmowa z Wysockim na temat tego, jaka jego sytuacja jest tragiczna. Widzimy też salony arystokracji z miasta. Wyjeżdżamy do Zasławia i tam odpoczywamy, relaksujemy się i wracamy później do kamienic tych bogatych ludzi. Mamy na przykład scenę obiadu u prezesowej zasławskiej, tam wszędzie jakieś godła, bogactwa rodowe. Także poznajemy miasto z każdej strony. Warszawa będzie raczej zatopiona w chaosie. Bardzo dużo się tam dzieje, ale to nie umywa się do Paryża. Kiedy Wokolski trafia do Paryża jest pod wrażeniem tego, jak infrastruktura tego miasta wydaje się robić właśnie takie wrażenie. miasta zwartego, miasta przyjaznego czy przyjemnego. [śmiech] Więc tutaj mamy to zestawienie, że ta przestrzeń imponuje Wokulskiemu w przeciwieństwie do Warszawy, która wydaje się być sprzecznością czy miastem kontrastów sprzeczności. Jeśli masz poczucie, że to już jest takie mega pieprzenie, no to trochę o to chodzi w tym pytaniu. Właśnie Paryż jako miejsce, do którego Warszawa chce dążyć, ale na razie wydaje się być przede wszystkim właśnie wroga. przede wszystkim pełna chaosu, pełna kontrastu, sprzeczności ludzi, którzy się ze sobą wykłócają o coś, albo właśnie Żydów, którzy są spychani przez resztę społeczeństwa, albo salonów arystokracji, którzy panicznie boją się tego, że ktoś będzie awansować i wygryzać ich z ich pozycji. Ważne pewnie będzie, żeby powiedzieć, że Warszawa i Paryż czy generalnie powieści czy obrazy miasta w tej powieści będą bardzo realistyczne, dlatego że lalka jest powieścią realistyczną i jedną z rzeczy, które robi dobrze ta lektura to jest właśnie oddaje każdą z tych przestrzeni w detalu. To znaczy kiedy jest biednie na powiślu, to my widzimy opisy właśnie ludzi, którzy biedują, widzimy opisy rozpadających się domów, brudu na ulicy. To wszystko tam będzie dokładnie tak jak salon arcystokratyczny jest pokazany z dużą dokładnością. Inna powieść, która będzie właśnie stosować realizm, którą można tu przytoczyć, to jest zbrodnia Ikara i Petersburg. My poznajemy na samym początku tej historii Rodiona Raskolnikowa, ale poznajemy też innego bohatera. Tutaj mamy miasto, które jest bohaterem tego tekstu właśnie dlatego, że jest tak obrzydliwe. Dostajemy bardzo dużo obrazów patologii. Widzimy brud, widzimy błoto, widzimy znowu gnijące mieszkania, ale widzimy też z drugiej strony wybrane przestrzenie jak na przykład właśnie kamienica lichwiarki czy mieszkanie lichwiarki, które będzie skrajnie różniło się od tego, co widać na ulicach, po których chodzi Rodion Raskolnikow. Chyba taki najważniejszy, najbardziej wyraźny wyraz patologii na ulicy to będzie śmierć marmiładowa, który umiera właśnie stratowany przez konie na środku ulicy. I to jest obraz Petersburga, który obciąża głównego bohatera. W tym sensie Petersburg jest wrogi i stanowi obciążenie psychiczne dla mieszkańców takich jak Rodion, Raskolnikow ze względu na to jak wygląda, jak zachowują się, w jakiej sytuacji są mieszkańcy Petersburga i też jak to miejsce wygląda. Tutaj aż się prosi o kontekst typu Gotham City z Batmana. Jak znasz to uniwersum, to daj se co ci szkodzi. Mamy też obraz nawłoci i chłodka. To są dwie lokacje sprzediośnia. Tutaj mamy kontrast pomiędzy właśnie taką przestrzenią idealną dla szlachty, nazwijmy to, czy dla wyższych sfer, dla arystokracji poprawnie należy powiedzieć. Z drugiej strony mamy chłodek, czyli miejsce, które stanowi taki korytarz do tego, żeby bogaci ludzie pojechali sobie wypoczywać i relaksować się i chodzić na jakieś imprezy. A po drodze jest właśnie skrajnie biedna wieś, gdzie ludzie mają dramatyczne potrzeby, a nikogo to nie interesuje i ten kontrast pewnie też by mógł tu popracować, jak po prostu zestawienie tego obok siebie, jakie to jest wielkie oskarżenie przeciwko arystokracji i z drugiej strony właśnie wrogość jednej lokacji do drugiej. Po prostu ci ludzie odcinają się od chłodka, odcinają się od biedy, bo mogą sobie na to pozwolić. A z innej strony, gdybyśmy chcieli zrobić miasto jako przestrzeń przyjazną, to pierwsza rzecz, która tak nastrzała, przychodzi mi do głowy, to byłoby to nowe Jerozolem, czyli zakończenie apokalipsy, świętego Jana i miasto, które jest idealne [muzyka] i polega na tym, że zgodnie z wykładnią wiary chrześcijańskiej wszyscy żyjemy pośród Boga w nowym Jerozalem. To jest to, co się dzieje na sam koniec apokalipsy po tym, jak już się skończy wojna, którą wygrywają siły dobra. Fałszywy prorok jest obalony i właśnie wszyscy godni tego ludzie doznają daru życia pośród Boga. to by była ta wizja utopijna z kanonu chrześcijańskiego, z dogmatu wiary chrześcijańskiej. Pewnie coś innego też trzeba by dorzucić, jeśli robimy, że miasto jest przestrzenią przyjazną człowiekowi. Do podsumowania, tak jak ja to ułożyłem, należy powiedzieć, że bohaterowie literackcy mają jakąś relację z przestrzenią, która ich otacza. Z reguły to będzie takie przekonanie, że miasto może po prostu denerwować, może odkrywać jakąś prawdę o społeczeństwach, o podziałach między nami, ale może też po prostu obciążać psychicznie czy motywować do działania, ale w taki sposób, że po prostu jest tak źle, że chcesz coś zrobić. I pewnie właśnie przykładem tego jest obraz Warszawy, w szczególności scena spaceru po Powiślu. Z drugiej strony zbrodnia i kara Petersburg namalowany przez Fotra Dostojewskiego, tam literkami oczywiście namalowany też będzie sprawnie pracować. Czym dla człowieka mogą być wspomnienia? Omawiamy zagadnienie na podstawie lalki Bolesława Prusa, a w naszej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Wspomnienia dla człowieka to jest coś, co możemy zabrać do rzeckiego, możemy wziąć do Wokulskiego, jeśli chodzi o lalkę. Ale zaczniemy pewnie od tego, żeby powiedzieć, że wspominamy bardzo często, bo to jest rzecz ludzka, żeby wracać w naszej głowie do czegoś, co było. Albo po to, żeby przypomnieć sobie jakieś błędy, które popełniliśmy, żeby ich teraz nie popełnić, albo po to, żeby się rozmarzyć, żeby wspomnieć coś, co kiedyś nam się podobało, coś chcemy odtworzyć w naszej głowie, to wtedy właśnie będziemy sobie takie wspomnienia odtwarzać. I to jest kierunek, w którym ja zabieram te historię czy tę wypowiedź. Ja powiem, że dla człowieka wspomnienia mogą być ucieczką, miejscem, do którego on ucieka, żeby znowu poczuć się dobrze. I weźmiemy sobie teraz Ignacego Rzeckiego na tapet, który będzie romantykiem. I co to znaczy? Bo to pytanie często pada do mnie. Znaczy Ignacy Rzecki pracuje z pozoru, jest zaangażowany w te sprawy doczesne, nazwijmy to, opiekuje się sklepem Wokulskiego, prowadzą razem biznes, ale człowiek ten żyje trochę zawieszony w rzeczywistości, bo uwielbia uciekać do swojej głowy i żyć wspomnieniami. Dowiadujemy się tylko na kartach przede wszystkim pamiętników starego subiekta, gdzie to on przejmuje rolę narratora i opowiada nam o Wokulskim, ale też często wraca do dawnych czasów. Wiemy o tym, że ojciec Ignace Gorzeckiego służył w armii Napoleona i też dodatkowo wiemy, że on sam miał epizod walki w powstaniu na Węgrzech. No i on wraca do tych elementów historii, do tych stopklatek historii, gdzie właśnie trzeba było się bić o jakieś ideały, takie, które przypisuje Napoleonowi. Wolność, równość, braterstwo. Te ideały rewolucji francuskiej gdzieś tam wybrzmiewają w tych opowieściach o właśnie wielkich czynach armii Napoleona. I to jest forma wspomnienia, które lubi odtwarzać Ignacy Rzecki, bo właśnie żyje tamtą epoką. Mówi się o nim, że to jest człowiek z innej epoki, bo właśnie w pozytywizmie właśnie w tej epoce, gdzie liczy się to, żeby się przyczyniać do sprawy społecznej, żeby pracować, on ma w sobie to takie wzdychanie do epoki napoleońskiej, do armii Napoleona i sam lubi myśleć o sobie jako o żołnierzu, jako reprezentancie tamtego honoru. Ignacy Rzecki umrze na kartach lalki i to jest śmierć samotnika. On generalnie jest taką samotną postacią, bo po prostu można by sformułować takie stanowisko na potrzebę tego pytania czy wniosek bardziej. No stanowisko już mamy wniosek, że Ignacy Rzecki tak lubi wracać do swoich wspomnień, że aż nie potrzebuje za bardzo rozmowy, nie potrzebuje towarzystwa na co dzień, bo jemu jest dobrze tak jak jest. Po prostu kiedy może wracać do wspomnień swoich. Stanisław Wokulski też w trakcie tej historii parę razy wróci wspomnieniami do swojej byłej, do kobiety, która już nie żyje, no i kobiety, której zawdzięcza część swojego majątku. I to będą wspomnienia, które są dla niego całkiem miłe. To znaczy on to nie jest tak, że wspomina jakieś traumatyczne przeżycia związku, który się rozpadał, tylko po prostu miło jest mu czasem wrócić myślami do swojej byłej kobiety. Jeśli chodzi o inne miejsca w literaturze, gdzie wspomnienia są taką bezpieczną odskocznią, od razu tutaj z bomby wsadzam Soplicowo z pana Tadeusza. Ta Arkadia, ten obraz Soplicowa, w którym wszystko jest idealnie, jest piękna natura, piękne grzybobranie, są łowy, niby są jakieś problemy, ale jest wygrana walka z Moskalami. Mamy piękną opowieść o romansie Tadeusza i Zosi. Każdy chłopak pewnie by chciał być Tadeuszem w tej historii. Każda kobieta nie miałaby nic przeciwko, żeby być Zosią. Oczywiście jeśli masz inaczej to nie musisz mi tego pisać. Po prostu mówię tak na flow, że jest to romans prawie że idealny. Niby są jakieś perpetje, ale wszystko się udaje. Taka opowieść i taki obraz Soplicowa to jest wspomnienie Adama Mickiewicza. To jest właśnie takie poczucie, poczucie, które daje mu takie bezpieczne schronienie dla niego. Adam Mickiewicz daje nam też sonety krymskie. Będąc na Krymie, on wspomina Litwę, tęskni za Litwą. Nie on osobiście, ale podmiot liryczny, czyli pielgrzym będzie kilka razy w trakcie podróży przez Krym wspominać Litwę i no właśnie trochę się rozpływa nad tym, że kurczę, ale mi brakuje tego kraju. Tu jest pięknie, ale dobrze jest pomyśleć o Polsce. Szkoda, że jej nie ma, ale na pewno kiedyś będzie wolna. Tak w domyśle można powiedzieć, że to sugeruje podmiot liryczny obserwując piękno Krymu, ale jednocześnie myśląc o Polsce. Można by to pytanie zabrać w całkowicie inną stronę i wspomnienia, pamięć o tym, co było może być też dla nas czymś tragicznym czy czymś strasznym. Tutaj może jakiś Magbet, może jakiś Rodion Raskolnikow, w sensie ci ludzie, którzy zrobili coś złego i ta świadomość, że zrobili coś złego będzie im ciążyć. To jest pewnie taki przykład wspomnienia, który może być formą takiej całkowitej destrukcji naszego mózgu. Więc pewnie jest też taka wersja odpowiadania na to pytanie. I też ciekawa sprawa, może warto ją tu zaznaczyć, niezależnie od przyjętego stanowiska, jeśli starczy ci minutkę czy dwie, można powiedzieć o wspomnieniach jako świadectwa historii. To jest forma wspomnienia czy forma wykorzystywania literatury, jaką przede wszystkim wykorzystują autorzy opowiadań obozowych, jak Tadeusz Borowski czy z innego świata Gustaw Herling Grudziński czy w pewien sposób też wspomnienia Marka Edelmana, które zapisuje w rozmowie z nim Hanna Kral. To jest świadectwo wydarzeń, które są bardzo trudne, dotyczące bycia w obozie koncentracyjnym, bycia w obozie pracy w łagrze, no i też bycia w getcie warszawskim kolejno. I właśnie każda z tych historii jest takim strażnikiem pamięci o tych czasach. I to jest też funkcja wspomnienia. Tym dla nas kulturowo są te rzeczy. To jest wspomnienie i to jest pamiątka bardzo trudna, przestroga przed tym, jak nie powinniśmy się prowadzić. Ale wracając, kultura bardzo często tworzy, czy autorzy kultury bardzo często tworzą obrazy albo pokazują bohaterów tworzących sobie obrazy rzeczywistości, której już nie ma, ale do której miło się wraca. Albo to jest bohater, jak na przykład Ignacy Rzecki, czasem Stanisław Wokulski, albo to jest autor, który opowiada nam historię, do której jemu jest dobrze wracać, co dowiadujemy się z inwokacji Pana Tadeusza. Postawy, odwagi i tchórzostwa omawiamy zagadnienie na podstawie znanych nam fragmentów potopu Henryka Sienkiewicza. W swojej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Bardzo dużo jest o odwadze i odchórzostwie w potopie Henryka Sienkiewicza. Ta lektura opowiada o Polsce w X wieku. No i bohaterowie w tej historii po pierwsze wszyscy oni rozumieją słowo honor. I honor rycerski, taka postawa, którą wywodzimy od Rolanda czy może dalej nawet od antycznych herosów będzie dla nich bardzo ważna. No a tutaj do tezy można powiedzieć, że właśnie takie wyobrażenie o tym, jak człowiek powinien postępować. Co to znaczy być odważnym? Czym jest tchórz? czy kim jest tchórz, którego z reguły należy potępić. To jest coś, co towarzyszy nam w historii, w kulturze od dawien dawna, bo promujemy pewne postawy, a inne potępiamy. I z reguły w kulturze jest tak, że potępiamy tchórzy, a pochwalamy odwagę. I właśnie taka jest moja teza. To znaczy, że kultura potępia tchórzostwo i pochwala odwagę. Zaczynając od potopu, mamy dwóch radziwiłów, którzy będą kluczowi i obaj oni reprezentują tchórzostwo. I teraz pierwszy z nich, to jest Janusz Radziwił. Ten człowiek dokona zdrady stanu, to znaczy opowie się za Szwedami wobec kryzysu właśnie szwedzkiego i to będzie coś, czy Szwedzi nadciągają z północy, bo armia szwedzka dokona potopu, co jest wydarzeniem historycznym. Przejmą nasz kraj i go zrabują na chwilę, a następnie dojdzie do sytuacji, w której część polskiej szlachty opowie się za Szwedami, mówiąc, że w sumie jest im obojętne, czy są Polakami, czy Szwedami, byle by im się dobrze żyło. Janusz Radziwił jest jedną z tych osób. I właśnie na początku ten człowiek nawet zrekrutuje do siebie Kmic. No i Kmic jest jedną z osób, która faktycznie funkcjonuje czy działa w ramach armii zdrajcy Radziwiła. Ten człowiek zachowa się niehonorowo, będzie miał gdzieś wszystko, co nie jest jego własnym interesem. Rodzina tego Radziwiła. Janusz Radziwił z Radzi kraj, a Bogusław Radziwił, czyli jego rodzina kilkukrotnie w tej historii wystąpi przeciwko honorowi rycerskiemu. Na przykład będzie taka scena, kiedy Uda przed Kmicem, głównym bohaterem tej historii, który go pojmał, no właśnie chce z nim porozmawiać, żeby się nachylił i wtedy strzeli mu w twarz z pistoletu. No bardzo niehonorowe zachowanie. To jest tchórz. On w tej historii skończy źle. Będzie tą osobą, która próbuje poderwać przyszłą dziewczynę, Kmica, Oleńkę, to się nie powiedzie. I mamy tutaj właśnie potępienie takiej postawy, która może na krótką metę pozwoliła na przykład właśnie Radziwiłowi uciec Kmicowi, ale generalnie koniec końców, na koniec tej historii honor wygrywa czy odwaga wygrywa i mamy konfrontację tego bohatera, to znaczy Bogusława Radziwiła z Kmicem na koniec potopu i tam Kmic nie tylko pokona go w walce swojego przeciwnika, ale też nie odbierze mu życia, kiedy już go rozbroi, pokazując właśnie ten honor i taką postawę właśnie pełną odwagi, ale też miłosierdzia w pewien sposób. Właśnie tutaj na tej postawie odwagi i tchórzostwa kmic na samym początku tej historii myślę, że spokojnie może zostać zinterpretowany jako postać, która nie ma odwagi być po prostu honorowym. To znaczy on jest takim zawadiaką, wszyscy go lubimy, on ma taki błysk w oku, ale nie jest to postać honorowa, szlachetna. będzie się tego uczyć w trakcie tej historii. Kiedy na przykład zmieni stronę i zradziwiła zacznie wspierać szlachtę polską, która walczy o nasz kraj, zmieni imię na Babinicz i będzie na przykład ostrzegał o ruchach wojsk nieprzyjaciela, o ruchach wojsk szwedzkich i w ruchach wojsk Radziwiła. w klasztorze na Jasnej Górze, kiedy będą go bronić przed nadciągającymi szwedami, no to tutaj da popis swojej odwadze, rozwali armatę ryzykując własne życie, a później będzie torturowany, a nie powie nic, w sensie nie będzie proponował żadnych układów ludziom, którzy go torturują, opalając go nad ogniem. Także właśnie Kmitic jest postacią, która w pewien sposób można powiedzieć, że nauczyła się nie być tchórzem i być osobą odważną. Inne takie zobrazowanie w literaturze osoby odważnej i osoby, która jest tchórzem i jest jednoznacznie zła. To jest pieśń o Rolandzie. Tam mamy Ganelona, który wyda armię Arabom. To znaczy armia frankijska zostaje zaatakowana przez Arabów, a Ganelon to jest człowiek, który sprzedał się i po prostu powiedział im, gdzie mają zaatakować. Mamy tam też Rolanda, który będzie przykładem odwagi. Roland umiera za kraj, za słabszych, osłaniając odwrót swoich wojsk, no i za swojego króla i za Boga. No i to wszystko składa się na taki jednoznacznie pozytywny obraz odwagi. No i też coś, co znamy z pytań jawnych, czyli to jest dosłownie wzorzec średniowiecznego rycerza. Ciekawa, może mniej oczywista postać odwagi w lekturach obowiązkowych to będzie Antygona. Kiedy staje w konflikcie tragicznym, heroizm Antygony polega na tym, że podejmuje wybór i decyduje się pochować swojego brata Polinakesa, mimo że wcale by nie musiała, to znaczy mogłaby po prostu nic nie robić, powiedzieć: "dobra jest jak jest, trudno." Antygona ma w sobie dość sprzeciwu do rzeczywistości, że właśnie decyduje się to zrobić. Jeśli znasz Antygonę trochę lepiej, to wiesz, że jest tam Ismena jej siostra, która na początku próbuje mu powiedzieć Antygonie, żeby tego nie robiła, żeby dała sobie spokój, ale później kiedy Antygona zrobi to sama, mimo tego, że Ismena jej to odradzała, to Ismena w ogóle chce wziąć na siebie część winy. Widzimy, że ona na początku stchórzyła i teraz ma z tym problem, bo wie, że to była właściwa rzecz do zrobienia. No i to jest forma potępienia i smmeny, ale na pewno jest to też forma pochwały dla Antygony. No więc kultura generalnie dostarcza nam mnóstwo przykładów ludzi odważnych. Czasem ta odwaga nie ma żadnego uzasadnienia, usprawiedliwienia. Jest po prostu robiona po to, żebyś ty czuł się sam ze sobą, czy czuła się sama ze sobą dobrze. Można by tu jeszcze dorzucić postawę Kostylewa i jego heroizm z opalaniem sobie ręki nad ogniem. Można by dorzucić bohaterów Jumy jak Jeanna Tarot czy doktora R. Wszystkie te postawy odwagi są w kulturze po prostu pochwalane. W potopie mamy właśnie Kmicica, który uczy się jak tym odważnym człowiekiem być. Z drugiej strony mamy tchórzy radźwiłów, którzy są jednoznacznie potępiani. Walka człowieka ze swoimi słabościami. Omów zagadnienie na podstawie zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego, a w swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Wszyscy jako ludzie jakie słabości mamy, coś nam w życiu po prostu zawsze nie będzie wychodzić, nie będziemy idealni. Jak masz mnóstwo pieniędzy, to jesteś skłonny czy skłonna chodzić do kasyna. Jak masz, nie wiem, mnóstwo przyjaciół, no to twoją wadą będzie to, że nie umiesz się zdecydować i określić na jakąś stabilną relację, tylko masz same płytkie relacje. W każdym z nas jest jakaś wada, coś zawsze się zjawi, no i kultura będzie nam te słabości opisywać i opowiadać nam o tym, jak sobie z nimi radzić. w zbrodni i karze to będzie przede wszystkim wada rodiona skolnikowa. Więc moja propozycja tezy będzie taka, że walka człowieka ze swoimi słabościami jest możliwa do przezwyciężenia i kultura nam pokazuje przykłady ludzi, którzy właśnie swoje wady przezwyciężają, jak na przykład właśnie Rodion Raskolnikow, który dzięki miłości Sony stanie się człowiekiem, który będzie zdolny sobie przebaczyć i będzie żył prawdopodobnie szczęśliwie w dalszej części swojego życia po zakończeniu zbrodni i kary. To jest człowiek, którego wadą jest przekonanie, że może sam stanowić swoją moralność. w przekonaniu do tego, że nie obowiązują go takie zakazy moralne jak na przykład nie zabijaj czy zakazy prawne. Człowiek ten pod wpływem właśnie przekonania, że powinien zabić lichwiarkę, bo to będzie coś dobrego, dokonuje tej zbrodni, zabija lichwiarkę oraz jej siostrę Elizabietę i od tego momentu jego własny łeb nie da mu po prostu spokoju, bo ten człowiek się boi. Przede wszystkim się boi, że zostanie schwytany, że zostanie rozliczony. No myślę, że się spodziewał tego, że będzie poszukiwanie zbrodniarza, ale nie mógł przewidzieć tego, jak źle będzie się czuł z tym, co zrobił. Właśnie ten strach, ta paranoja nie będzie mu dawać później spokoju do momentu, aż nie pozna Sony. Ta po pierwsze otoczy go miłością i to najszczerszą miłością. Po drugie da mu wskazania takie moralne, jak należy postępować. Zbiórka tych dwóch czynników jeszcze podlana tym, że Rodion po drodze podejmie kilka dobrych decyzji na drodze do swojego odkupienia, bo na przykład przyzna się do winy, mimo że by nie musiał, bo Porfiry prowadzący śledztwo znalazł kogoś innego na jego miejsce. To wszystko pozwoli mu pokonać swoją słabość, jaką było to przekonanie, że sam wie najlepiej, że może sam po prostu zdecydować o tym, co jest słuszne. No po tym, jak odbędzie swoją karę, po tym jak Sonia cały czas będzie przy nim, ten człowiek dochodzi do takiej głębokiej przemiany i na końcu możemy powiedzieć, że jest uzdrowiony z tej wady, którą posiadał na początku. Chociaż żeby też być zupełnie nie szczerym, no to Fiodr Dostojewski nie dyskredytuje racji, jakie Rodan Raskolnikow podnosił, które motywowały go do tego, żeby pozbawić życia lichwiarkę. No ale jego głowa po prostu może sobie odpocząć wreszcie na końcu tej historii, więc możemy powiedzieć, że pokonuje swoją słabość. Inną taką słabością, która będzie pokonana to jest strach. Strach to będzie coś, co będzie towarzyszyć Rambertowi, jednemu z bohaterów Jumy. Ten człowiek, kiedy w Oranie zaczyna się Jumy Alberta Kami oczywiście w ten człowiek, kiedy w Oranie zaczyna się epidemia czuje, że to nie jest jego sprawa, że on się nie chce w to mieszać i on chce uciekać stamtąd, ale pod wpływem swoich towarzyszy widząc jaką postawę reprezentuje doktor Rie, jaką postawę reprezentuje Jantero, on po prostu stwierdza, że przepracuje swój strach. Bardzo szybko przepracowuje swój strach. No i staje się pełnoprawnym członkiem tej ekipy do zadań specjalnych, która próbuje z Jumą walczyć. Więc tutaj też widzimy, że da się swoją wadę jakoś przepracować. Podobną formę słabości i przepracowania tej słabości będziemy widzieć u Hektora Williadzie. Człowiek ten jest wielce honorowy. Jest to po prostu heros, który walczy po stronie trojńczyków i on się boi konfrontacji z Achillesem, bo spodziewa się, że umrze. No i faktycznie umiera. Ale ten moment, w którym namyśla się do tego, żeby stanąć do tej walki, tam jeszcze dochodzi do zamieszania, dlatego że tam są bogowie zaangażowani i Atena trochę go wprowadza w taką sytuację, że jest mu trudniej uciekać. No i właśnie Hektor wstaje do walki, podejmuje wyzwania Achillesa i oznajmia mu w ogóle na samym początku, że spodziewam się, że zginę z twojej ręki, ale jeśli nie, no to super. Jeśli tak, no to niech świat wie, że jestem na to gotowy. Przezwyciężyłem swój strach, który przed momentem jeszcze miałem. No więc tutaj też mamy, że tak, jak najbardziej można wygrać ze swoimi słabościami. No i jeszcze po to, znaczy Kmic jako bohater dynamiczny, który zmienił nam się w trakcie tej historii, przeszedł przemianę z zawadiaki lekkoducha, człowieka szarmanckiego, ale po prostu nieokrzesanego, utaczającego się innymi nieokrzesanymi ludźmi, przechodzi przemianę w tak naprawdę patriotę. Można powiedzieć, że jego wadą było właśnie to wszystko, co opisałem. Chociaż nie są to cechy jednoznacznie złe, no ale nie jest to pożądany wzór patrioty takiego idealnego, ale na końcu tej historii Kmiciec już taki będzie. List od króla Jana Kazimierza, któremu ten wcześniej uratuje życie, rehabilituje na koniec potopu Kmidzica i mówi, że człowiek ten nie tylko pokonał swoje słabości, ale też powinien być uznany za człowieka godnego reprezentowania Rzeczypospolitej Polskiej. Także kultura ma tutaj dla nas często bardzo pozytywne przesłanie. To znaczy mówi, że walka człowieka ze swoimi słabościami jest możliwa do przezwyciężenia. Żeby była jasność, nie musielibyśmy zabierać w tą stronę tej wypowiedzi, bo spokojnie znajdziemy też w literaturze przykłady ludzi, których nie da się zmienić i ludzi, którzy no po prostu nie są w stanie się zmienić. Chociażby taki kotar z Jumy, który do końca nie zmieni się i będzie zły, będzie liczył na to, że Juma będzie trwać. A kiedy Juma odejdzie z miasta Oran, to Kotar będzie jedyną niezadowoloną osobą, która przypłaci za to wysoką cenę, bo dojdzie do strzelaniny już w wolnym od zarazy mieście. Także spokojnie możesz zabierać tę wypowiedź w obie strony. Ja zrobiłem tak. motyw winy i kary. Omawiamy zagadnienie na podstawie zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego. W swojej odpowiedzi uwzględniamy także wybrany kontekst. Jeśli zrobimy coś złego, to czeka nas kara i kultura konsekwentnie uczy nas tego, że nie da się od tej kary uciec. I właśnie ja takie zabieram stanowisko. To znaczy kultura jest o tym, czy większość bohaterów literackich ma być dla ciebie przykładem, że jeśli popełnisz jakąś zbrodnię, to czeka cię za nią kara. Doskonałym przykładem na to będzie właśnie Fiodor Dostojewski i jego zbrodnia i Kara. Tam główny bohater Rodion Raskolnikow to będzie człowiek, który ma takie głębokie przekonanie, że jest zdolny do tego, żeby nie ponieść kary za coś co zrobi. Dlatego, że zbrodnia jest potrzebna. Motywuje to tak, że widzi postać prawie że jednoznacznie złą. W jego głowie jednoznaczny szkodnik to jest właśnie lichwiarka. Jeśli usunie ją ze świata, to po prostu wszystkim nam będzie lepiej. To jest ta filozofia, która w jego głowie pracuje. Po tym, jak to zrobi, dowiadujemy się wszyscy, że jednak strach przed zostaniem schwytanym to jest kara, od której ten nie jest w stanie uciec, mimo że myślał, że może. Widzimy to bardzo wyraźnie. Ta zbrodnia nie poszła dokładnie tak, jak on planował. Tam jeszcze pojawiła się zupełnie niewinna Elizabieta, która na pewno nie była na celowniku. To jest siostra icharki. Była w złym miejscu w złym czasie, ale teraz ten strach będzie go po prostu gniutł jak puszkę. Dalej w tej historii za sprawą Sony człowiek ten dosłownie samodzielnie przyzna się do tego, że tą zbrodnię popełnił i jeszcze odbędzie poza tą karą psychiczną karę fizyczną, bo zostanie zesłany na Syberię. Czyli po prostu dosłownie człowiek święcie przekonany o tym, że czyni dobro i że może sobie pozwolić na takie rzeczy, zostanie ukarany, bo nie da się nie zostać ukaranym za swoje zbrodnie. Bardzo podobna historia to będzie też Magbet. Tutaj mamy to samo, to znaczy mamy wymiar czy realizowanie jakiejś ambicji czy marzenia, jakim jest zostanie królem. Macbeth pozbawia życia na swoim zamku. Zabija prawdziwego króla przy wsparciu swojej żony Lady Macbeth i od tego momentu gniecie go jego własne sumienie i popada w paranoję. Mimo że na początku nikt nie wie, że to on popełnił zbrodnię, on dosłownie zostanie mianowany królem ze względu na swoje zaszczyty, ze względu na to, jak jest szanowany, jaki jest honorowy. Magbet będzie złym królem. Magbet będzie się cały czas bał, że ktoś odkryje jego właśnie winę i też z drugiej strony odkryje to znaczy dokona na nim tego, co on dokonał na poprzednim królu, czyli boi się wrogów politycznych. to doprowadzi do tego, że zleci na przykład zabójstwo swojego przyjaciela, zleci zabójstwo wrogów politycznych razem z ich rodzinami. Takie rzeczy, takie decyzje to jest właśnie efekt tej paranoi. I na końcu tej historii Mcbet umrze też zostanie pokonany w walce o swój własny zamek. Więc mamy dwa wymiary kary w przypadku Mcbeta. Dwa dowody na to, że jeśli jest wina, to musi też być kara. Ciekawa sytuacja jest wtedy, kiedy my nic nie zrobiliśmy, a i tak mamy właśnie jakąś karę. Los nas po prostu każe za to, że tak jest napisany świat. To jest koncepcja fatum znana z antyku i tutaj można powiedzieć po pierwsze o fatum, które spotkało Edypa. Człowiek ten po prostu ma przepowiedzie, nic nie zrobił, ale ma tą winę, tak zwaną winę niezawinioną i czeka go kara. Tą karą jest to, że on musi poślubić swoją matkę, czego nie chce zrobić i musi zabić swojego ojca, czego też nie chce zrobić. aktywnie walczy z tym, żeby tego nie zrobić, ale Edyp i tak uciekając z miasta, gdzie myśli, że jest jego ojciec, zabije na drodze swojego prawdziwego ojca, a później trafiając do Tepsk Koryntu ożeni się ze swoją własną matką i później to odkryje, oślepi się i o tym jest dramat. Król Edyps oflesa dążąc do poznania prawdy, kto tak naprawdę zabił jego ojca i poślubił matkę, no po prostu odkryje, że to on, więc ściągnie na siebie jeszcze więcej nieszczęścia. To wszystko, mimo że on sam nic nie zrobił. To było mu po prostu przepowiedziane i jest to koncepcja tak zwanego fatum, coś co znamy z antyku. Mamy też antygonę, która też ma formę fatum nad całym rodem labdakidów właśnie ciąży taka klątwa. Antygona jest w konflikcie tragicznym, co jest właśnie formą tragedii. Już na samym początku mówimy, że Antygona to jest postać tragiczna właśnie ze względu na to, że musi podjąć wybór, gdzie nie ma żadnej dobrej decyzji. Więc co by nie zrobiła, to będzie miała jakieś konsekwencje, formę jakiejś kary za to, za tą winę, co zrobi, a czego nie zrobi. No i wybiera także jej karą to jest kara śmierci, dlatego że przykryje ziemią swojego brata, bo czuje, że tak się po prostu powinno robić. No i proszę cię bardzo, mój mój drogi widzu, moja droga Wicko, motyw zbrodni i kary w antyku. Także literatura pokazuje nam, że nawet jeśli to nie jest twoja wina, to za swoje zbrodnie, za to coś ci się przydarza, czy co robisz, spotka cię jakaś kara. Ale z reguły to jest tak, że ktoś myśli, że może coś zrobić, myśli, że może sobie na coś pozwolić, ale okazuje się, że absolutnie nie, bo jego własna głowa, ale też społeczeństwo, otoczenie po prostu wymierzą mu sprawiedliwość. Tu się jeszcze kłaniają utwory romantyczne, w których natura czy jakaś taka moc, siły nadprzyrodzone wymierzają sprawiedliwość. Na przykład Balladyna, którą dosłownie trafi piorun na sam koniec Balladyny. Skoro ludzkość nie wymierzyła jej kary, to zrobi to po prostu natura, która wie o tym, jakie zbrodnie popełniła Balladyna. Ale to już taki tylko bonusowy kontekst czy bonusowy przykład dla ciebie. Ile człowiek jest gotów poświęcić dla innych? Omawiamy to zagadnienie na podstawie zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego, a w odpowiedzi uwzględniamy wybrany kontekst. bardzo wiele. To jest pewnie to, co tutaj szuka dla nas egzaminator, żebyśmy powiedzieli, że ludzie dla innych poświęcają mnóstwo, poświęcają wszystko. Ja też tak zabieram te historie. Zawarłbym też we wstępie informacje o tym, że to jest bardzo pochwalana postawa przez kulturę, żeby poświęcać się w całości dla innych. I to jest coś, co ponieważ przyczynia się dla dobra społecznego, my lubimy opowiadać sobie takie historie ludzi, którzy poświęcają się dla innych i też staramy się pewnie, większość z nas stara się poświęcać dla innych, na przykład nie wiem, działając charytatywnie. robiąc coś, co w naszym poczuciu ma wartość dla reszty społeczeństwa. Nieważne, czy to jest praca jako pielęgniarka, czy robienie kanału na YouTubie. No mamy takie poczucie, że robimy to, bo to może być dla kogoś innego przydatne. W zbrodni Ikarze pewnie o poświęceniu mówilibyśmy przez pryzmat Sony marładowej, czyli osoby, która po tym jak pozna Rudiona Raskolnikowa, po tym jak się w nim szczerze zakocha, no to będzie po prostu poświęcać się dla niego. Przez dłuższą część tej historii to nie jest historia miłosna w sensie romansu, tylko to jest historia jakiejś takiej próby zrozumienia człowieka, który jest inny, ale który jest ci bliski. Sonia marmiładowa poświęci się przede wszystkim najpierw na takiej zasadzie, że wyjdzie trochę ze swojej strefy komfortu i mimo, że ona sama jest osobą pełni takiej moralności chrześcijańskiej, mająca taki pogląd na rzeczywistość, jaki kojarzylibyśmy właśnie z chrześcijaństwem, Bóg jest dla niej bardzo ważny. Ona dopuści możliwość, że Rodion Raskolnikow gdzieś tam w głębi serca jest osobą dobrą, mimo zbrodni na lichwiarce, którą popełnił. Następnie da mu szansę, żeby ten się zmienił i pomoże mu w tej przemianie czy w tym wybaczeniu sobie. Nie musimy tego nazywać nawet przemianą. Najpierw opowie mu różne historie biblijne, pokaże mu właśnie tą swoją moralność. Ta w szczególności ważna scena to jest ta historia, czy ten moment, kiedy Sonia czyta mu Łazarza czy przypowieść o Łazarzu, co kompletnie rozkleja Rodiona Raskolnikowa. Następnie będzie mu towarzyszyć w tej jego przemianie duchowej, która dzieje się w trakcie odbywania kolonii karnej na Syberii, czy czasu karnego na Syberii. No i na sam koniec w tych ostatnich scenach powieści Zbrodnia i Kara Sonia jest dalej przy nim. nie zostawiła go, nie znudziła się, więc można powiedzieć, że poświęciła swój czas, swoją energię właśnie dlatego człowieka, dając nam dowód na to, że człowiek jeden człowiek drugiemu może poświęcić naprawdę wiele. Pewnie dałoby się też przeanalizować tą zbrodnię na początku tej historii dokonaną przez Raskolnikowa jako formę poświęcenia dla reszty, bo to nie jest tak, że Raskolnikow zabija lichwiarkę dlatego, że po prostu ma ochotę sobie polepszyć statystyki, chce mieć kolejnego killa. Tylko chodzi o wypełnienie pewnej misji społecznej. Tylko Rodion Raskolnikow jak duże to jest poświęcenie. On nie wie co go czeka po tym jak zacznie się czuć winny tej zbrodni. Ale tam też na pewno jest forma poświęcenia dla innych, bo jego motywacją jest między innymi przekonanie, że to jest dla dobra społecznego. Jeśli chodzi o bohaterów gotowych poświęcać się dla innych, to pewnie przykłady śmierci w walce będą tutaj bardzo łatwe, że tak powiem. Po pierwsze, Roland, który umiera za króla, za wiarę, za oddziały, które się wycofują, a on właśnie swoją piersią je zasłania. Roland umiera na polu chwały, uświęca to Bóg. Cała ta scena to jest właśnie poświęcenie dla innych. Inny przykład takiej umierającej w walce postaci to będzie Longinus podbipięta z ogniem i mieczem. Ten człowiek też umiera próbując przedrzeć się ze zbaraża do króla Polski, poinformować o tym, że potrzebna jest odsiecz, umiera w walce, wszyscy są szczęśliwi. Jeszcze jedna to będzie Hektor umierający pod mieczem Achillesa. Hektor jest gotów na to poświęcenie. On umiera, ale to dlatego, że on chce chronić swój honor i chce chronić swoje miasto. Liczy na to, że może pokona Achillesa. Jest to mało prawdopodobne, ale może się uda pokonać Achillesa. To by na pewno pomogło stronie broniącej w Troi. Jeszcze jeden taki przykład, to już teraz jesteśmy w antyku. To pewnie będzie Prometeusz. To co prawda jest tytan, a nie człowiek. No ale poświęcenie z miłości dla naszego gatunku, w sensie dla ludzkości polegające na tym, że Prometeusz wykrada ogień bogom. bardzo bardzo ważny wymiar poświęcenia poświadczający tego, że Prometeusz, który spodziewa się jakiejś kary od Zeusa, no właśnie i tak jest gotów zrobić dla nas wszystko. Skoro jesteśmy przy Prometeuszu, no to to jest też forma prometeizmu. To znaczy coś, co widzimy w Dziadach części trzeciej, kiedy Konrad ryzykuje gniew Boży po to, żeby przekonywać go do tego, żeby dał mu boską moc, żeby zmieniać losy narodu polskiego. To też jest forma poświęcenia. Konrad zostawia tam całą swoją energię, bo zemdleje na koniec wielkiej improwizacji, ale też cały ten czyn, cała ta przemowa motywowana wielką miłością jest wymiarem takiej najwyższej formy poświęcenia. Człowiek dla innych, który jest gotów poświęcić prawie że wszystko, to też może być Jacek Soplica, który pod koniec Pana Tadeusza własną piersią zasłoni kogoś wrogiego muzy na poziomie rodów, czyli Choreszków. To będzie hrabia Choreszko, do którego strzelają Moskale. Jacek Soplica własną piersią zasłania hrabie Choreszko i tam chyba jest też grwazy. No i właśnie to też będzie czyn, gdzie dosłownie swoje życie oddajemy za kogoś innego. Mamy tutaj dużo kontekstów. Mamy na przykład księdza Kolbego, który zostawił swoje życie za innych ludzi. Takich takiej ofiarności jest w naszej kulturze bardzo, bardzo dużo, bo tak jak powiedziałem właśnie we wstępie, tutaj warto to zawrzeć w podsumowaniu, taka postawa jest sprawia, że jednoznacznie pożyteczna. Jeszcze będzie o Jumie, jak będziemy omawiać Jumę, no ale też można ją tutaj wrzucić. Doktor R czy Jean Ra oni poświęcają się dla innych, bo chcą się czuć w zgodzie samymi ze sobą. A my jako czytelnik mamy taką postawę po prostu podziwiać. Co może determinować ludzkie postępowanie? Omów zagadnienie na podstawie zbrodni i kary Fiodra Dostojewskiego. W naszej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Zaczynamy od tego, że motywacja w życiu jest ważna. Inaczej nic nie będziemy robić, ale kultura opowiada nam bardzo szerokie spektrum tej motywacji. I ja powiem, że generalnie w kulturze ludzkie postępowanie motywuje motywacja wewnętrzna, to znaczy nasz porządek wartości, co wierzymy, że jest słuszne. I tutaj w zbrodni karze widać to na przykładzie Rodiona Raskolnikowa, który podchodzi do lichwiarki z planem, żeby ją zamordować po tym, jak ta potraktuje go nieuczciwie, po tym jak przekona się, że jest to osoba, którą on uważa za szkodnika dla społeczności Petersburga. Jest to osoba, o której on myśli, że ona żeruje na tragedii innych. No i właśnie takie przekonanie to jest coś, co go motywuje. To znaczy zgodnie z jego własnym kompasem moralnym, z jego wartościami, które na bieżąco sobie tworzy, Rodion Raskolnikow uważa, że ten czyn, który dokona jest słuszny i właśnie dlatego to zrobi, nie wiedząc do końca na co się pisze, o czym będzie reszta część tej historii. Kiedy zacznie wpadać w paranoję, zacznie się panicznie bać, że zostanie wykryty, dosłownie się rozchoruje ze względu na to, co zrobił. To jest właśnie moment, kiedy ta jego motywacja okazuje się, że po prostu była złym doradcą. Inny przykład osoby, której czyny są determinowane przez jej własne wewnętrzne wartości, no to będzie Sonia w zbrodnie Karze. To jest osoba, która jest bardzo głęboko miłosierna, w sensie ma w sobie dużo miłosierdzia na takiej miłości. Ma taką miłość, którą możemy kojarzyć z takim dugmatem czy wykładnią chrześcijańską. I to jest znowu coś bardzo, bardzo przydatnego do tego, żeby ta historia szła dalej i coś, co silnie motywuje Sonie do tego, żeby dawać szansę Raskolnikowi patrzeć na niego nie jak na zbrodniarza, nie jak na wyrzutka, tylko jak na człowieka, któremu należy pomóc. I później to pewnie właśnie ta miłość i ta motywacja wewnętrzna pozwoli Soni trwać przy Raskolnikowie. Będzie mu towarzyszyć w tym procesie wybaczania samemu sobie. Innym przykładem motywacji wewnętrznej, którą widzimy w antycznych eposach będzie chwała, chęć chwały, chęć bycia herosem, chęć napisania wielkiej historii, wspaniałej historii o sobie. Tutaj Achilles, czyli jeden z bohaterów Iliady, może się nam przydać do tego, żeby pokazać, że właśnie chęć rozsławienia swojego imienia sprawia, że Achilles po prostu wymorduje praktycznie jednoosobowo połowę obrońców Troi, pokona między innymi Hektora, zrobi to z gniewu i moglibyśmy to analizować na zasadzie takiej motywacji wynikającej z gniewu, ale też jest to takie poczucie, że przez czyny, przez wyjątkowe czyny właśnie człowiek zapewnia sobie nieśmiertelność, jest herosem, jest podziwiany, a będzie to w Iliadzie robił. Podobnie jak Roland później, który będzie taką reprodukcją właśnie herosa antycznego, tylko że na potrzeby średniowiecza, za wiarę, za ojczyznę, dla swojego króla, z tego, że on jest tak wierny swoim ideałom, człowiek ten zdecyduje się pozostawić własne życie po to, żeby po prostu czuć się samemu przed sobą, że jest się fair wobec rzeczywistości. Podobnie zresztą zrobią bohaterowie Jumy, Doktor Rio czy Jeanta. Ci ludzie zostawią zaryzykują swoje życie na szali, będą je ryzykować regularnie, bo są tak silnie motywowani wewnętrznie do tego, żeby po prostu walczyć ze złem. mają potrzebę walczenia ze złem, które wiedzą, że jest w nich, widzą je na zewnątrz i po prostu chcą coś z tym faktem zrobić. Jeśli nie motywacja wewnętrzna, to w inną stronę można by zabrać te historię, mówiąc, że ludzkie postępowanie determinuje sytuacja. I tutaj na przykład Magbet można by powiedzieć, że to w dużej mierze fakt, że wiedźmy powiedziały mu, że może zostać królem. Czy ten kontakt z wiedźmami sprawił, że on tym królem został? to oczywiście robiąc wszystko samemu właśnie też mógłby tu posłużyć jako przykład ambicji, która jest motywacją wewnętrzną, ale z drugiej strony możemy mówić, że tym czynnikiem determinującym to wszystko był fakt, że Macbet usłyszał o tym, że jest w ogóle taka opcja, żeby tym królem zostać, czyli te okoliczności złożyły się na to, że on tego króla morduje. Możesz to zabrać w dwie strony, jeśli masz poczucie, że w takim razie jaka jest prawda, no prawda na potrzeby twojej odpowiedzi na ustnej to jest to, co chcesz, jak chcesz uczynić swoje argumenty prawdziwymi. Więc wracając do podsumowania, determinuje ludzkie postępowanie to, w co wierzysz, w co wierzymy. Mogą się te wartości zmieniać na przestrzeni historii, tak jak na przykład jeszcze kolejny bonusowy kontekst Hiob. Hiobowi się nic nie zmienia. On cały czas kocha Boga tak samo, jak jest super bogaty i ma super rodzinę i jak go Bóg testuje i w ogóle nie ma ani nikogo już koło siebie poza ludźmi, którzy mówią mu, że jest zły. Ten człowiek jest dokładnie cały czas taki sam i to go motywuje, ale też wartości twoje mogą się zmieniać. I tutaj doskonałym przykładem będzie właśnie Fiodor Dostojewski dający na Braz Kolnikowa. Ten człowiek zmienił swoje wartości, przewartościował swoje swój mózg. Ten człowiek popełnia zbrodnię, ale później kwestionuje czy to co zrobił było słuszne. Przede wszystkim dlatego, że nie spodziewał się tak dużych konsekwencji wynikających ze strachu jaki odczuwa po tym, jak tą zbrodnię popełnił. Także jest bardzo dużo bohaterów literackich, którzy mają wartości pchające ich w różne strony i do różnych działań. Motyw przemiany bohatera. Omawiamy zagadnienie na podstawie zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego. Możemy w literaturze przytoczyć przykłady bohaterów, którzy się w ogóle nie zmieniają. Są tacy sami na początku i na końcu. Ale szansa, jaką daje nam kultura, to jest ta obietnica, że człowiek może się zmienić. Jest sporo takich bohaterów, którzy tą przemianę doświadczą. Ja tak opowiem właśnie to pytanie jawne, czy odpowiem na nie mówiąc, że kultura pokazuje nam, że przemiana bohatera jest możliwa. Zaczynając od Rodiona Skolnikowa, głównego bohatera zbrodni i kary Fiodra Dostojewskiego, ten człowiek na początku ma głębokie przekonanie, że nie jest w stanie zostać pokonany przez strach i może zabić lichwiarkę i nie ponieść z tego żadnych konsekwencji, bo uważa, że jest to słuszne. Uważa, że lichwiarka ma negatywny wpływ na społeczeństwo i zamierza coś z tym faktem zrobić. I najpierw odkryje, że nie no, strasznie się boi po tym, jak tą zbrodnię dokonał. Straszliwie go męczy to, że zabił lichwiarkę i jej siostrę. Przede wszystkim właśnie wiedząc, że jest prowadzone w jego sprawie śledztwo, nie spodziewał się tego, co jego mózg mu przygotuje po tym, jak tą zbrodnię popełnił, ale i tak trwa przy swoim. To znaczy nie jest to jednoznaczna przemiana do momentu, kiedy na jego drodze nie pojawi się Sonia marmiładowa, która wysłucha jego historii i zaoferuje mu odpowiedź na jego problem w postaci takiej głębokiej duchowej przemiany i nauczenia się miłosierdzia, nauczenia się właśnie takiego rozumienia siebie samego, nauczenia się przekonania, że nie możesz być sam sobie sterym, żeglarzem, okrętem, tylko potrzebujesz innych ludzi dookoła ciebie. Potrzebujesz też się przyznać samemu przed sobą, że masz wady, że jesteś wrażliwy. I właśnie Rodion Raskolnikow będzie się uczył tego przede wszystkim po tym, jak się przyzna do tego, że popełnił zbrodnie i będzie spędzał czas na Syberii. Na sam koniec Rodion Raskolnikow dokona czegoś, co Fiodor Dostojewski sugeruje, że jest ultra trudne, to znaczy przebaczy sam sobie i to jest forma tej przemiany. To znaczy my się nie spodziewamy pewnie na początku tej historii, że to jest możliwe w przypadku Rodionera Skolnikowa, ale jak najbardziej okazuje się, że tak. taką miększą przemianę, ale dalej bardzo wyraźną. Przechodzi Ramber z Jumy. Ten człowiek na początku, jak zaczyna się choroba, chce uciekać z miasta Oran. Nie chce pomagać, ale patrząc na swoich towarzyszy, patrząc na wielkie czyn, wielkie czyny, no po prostu na postawę doktora Rie Jean Tarot, on zdecyduje się pozostać tam, gdzie właśnie powinien i będzie stróżować, będzie pomagać w walce z chorobą. Chociaż można się zastanawiać, czy w ogóle jest jakikolwiek sens tej walki i Ramber to wie, bo nazywał te argumenty, że to nie ma sensu, ale i tak będzie to robić. przeszło przeszedł tą przemianę, że w obliczu zła decyduje się po prostu walczyć z nim, mimo że to nawet nie ma sensu. Przemianę przechodzi także Kmic z Potopu. Ten człowiek, co charakteryzowałem zdecydowanie szerzej w pytaniu o potopie. Będzie na początku zawadiaką, będzie agresywny, będzie godny podziwu, będzie budził szacunek i respekt, ale będzie jednocześnie człowiekiem niehonorowym czy niedbającym specjalnie o honor, ale będzie też człowiekiem, który straci honor na początku, kiedy Michał Wojodjowski pokona go w pojedynku i da dowód sam przed sobą. czy przed oleńką, której obieca, że się zmieni, że już nie będzie awanturnikiem, że jest to dla niego trudne, bo dosłownie zaraz po tym, jak obieca, że nie będzie awanturnikiem, zabije część szlachty laudańskiej, która sprzeciwiła się jego towarzyszom. No i właśnie to jest coś, co jest na początku potopu. A na koniec potopu mamy rehabilitację Kmica, listem Jana Kazimierza, któremu ten uratuje życie. Po drodze Kmic będzie ratował klasztor w Częstochowie, czy będzie pomagał w obronie klasztoru. Może bardziej wysadzając na przykład wielką armatę szwedzką, będzie ostrzegał o ruchach wojsk szwedzkich, czyli da po sobie poznać, że jest człowiekiem honorowym i będzie pracował na to imię, które ma na końcu tej historii pod w ogóle innym imieniem, pod imieniem Babinicz, dlatego że tak mocno się skompromitował i na początku tej historii dorobił sobie łatkę zdrajcy. Przemiana bohatera to jest też coś, co znajdziemy u Jacka Soplicy w Panu Tadeuszu. Człowiek ten po zabójstwie Choreszki no będzie właśnie przechodził tą drogę odbycia zdrajcą, do bycia kolejnym bohaterem narodowym, naszym polskim emisariuszem, który jeszcze przed śmiercią zasłoni własną piersią innego przedstawiciela rodu Choreszków. Przemiana bohatera pewnie też atrakcyjna byłaby w kontekście Konrada, tylko ważne, że Konrad jako bohater romantyczny w dziatach części trzeciej jest nieszczęśliwy i to jest taka część wspólna. To znaczy mamy nieszczęśliwego kochanka ojczyzny, to jest Gustaw, a później w dziadach części trzeciej jest nieszczęśliwy kochanek ojczyzny. Tak jak Gustaw nie miał kobiety, tak Konrad nie ma swojej ojczyzny. No i mamy przemianę bohatera. To jest jakby kolejny poziom wtajemniczenia, ale dalej będzie się to wiązać z poświęceniem, z gotowością do ryzykowania na przykład wyzwania Boga w wielkiej improwizacji i próby zmienienia stanu rzeczy w Polsce. Także z każdej strony tak naprawdę dostrzegamy tutaj bohaterów, którzy się zmieniają, czyli zmiana jest możliwa i w zależności od tego, czym jest motywowana, jest bardziej lub mniej spektakularna. Ale kultura mówi ci, że tak jak Rodion Raskolnikow możesz na przykład zmienić się i wybaczyć samemu sobie. Co utrudnia porozumienie między przedstawicielami różnych grup społecznych. Omawiamy zagadnienie na podstawie wesela Stanisława Wyspiońskiego, a w odpowiedzi będzie także kontekst. Kultura mierzy się z tematem tego, że jako ludzie mamy wiele rzeczy, które nas włączy, ale też sporo nas dzieli. Pewnie w przypadku wesela kluczowe będzie to, że w Polsce staramy się jednoczyć nasz naród kulturą. Właśnie autorzy często będą albo nawoływać do zjednoczenia, albo tak jak Wyspiański pokazywać, że to jest bardzo trudne, pokazywać to po to, żeby nasz naród właśnie móc zjednoczyć. Moją propozycją tezy tutaj będzie powiedzenie, że porozumienie między przedstawicielami różnych grup społecznych, przede wszystkim na drodze temu porozumieniu, będzie stać wzajemne. Co co będzie stać? Na potrzeby mojej wypowiedzi powiem o tym, że to są wzajemne uprzedzenia między grupami społecznymi, bo takich przykładów w literaturze mamy sporo. Wzajemne uprzedzenia w weselu reprezentuje na przykład radczyni, która będzie na przykład wprost mówić, że czuje się lepsza od chłopów i będzie dawać im do zrozumienia, no że po prostu chociaż miło się razem bawi na weselu, to ona jest radczynią, ona jest z miasta, a tutaj mamy chłopów. Z drugiej strony mamy też dziada. To będzie przedstawiciel chłopstwa, który w pierwszym akcie wesela przypomni nam o rabacji galicyjskiej, sugerując, że no trzeba o tym po prostu pamiętać, że przecież chłopi zwrócili się przeciw szlachcie, przeciw właśnie tym elitom społecznym. Jeszcze niedawno w naszej historii w trakcie zaborów i właśnie przypomnij o tym trudnym wydarzeniu, które będzie też dobrym kontekstem tutaj historycznym. Można omówić żawację galicyjską, która wydarzyła się przede wszystkim właśnie w zaborze austriackim, gdzie chłopi wspierani przez zaborcę stanęli przeciwko i wyróżnęli wielu posiadaczy ziemskich, którzy byli po prostu przedstawicielami narodu polskiego, motywowani taką po prostu zawiścią właśnie w ramach jednego narodu. Dziadowi później objawi się w ogóle widmo Jakuba Shelli, czyli właśnie przywódcy rzezi galicyjskiej, żeby nam czytelnikowi na takim poziomie symbolicznym przypomnieć właśnie, że te widma przeszłości, ten strach jest dalej żywy. Mamy też rozmowę z dziennikarzem, którego pyta jeden z chłopów, co tam panie w polityce, a ten jest do niego tak uprzedzony, że nawet nie chce z nim rozmawiać. Mówi o jakichś zupełnie innych rzeczach, sugerując, że on po prostu nie ma ochoty tworzyć jakiejś wartościowej rozmowy na weselu. On tutaj przyszedł się pobawić, a nie traktować chłopów jak kogoś, kto jest po prostu pełnoprawnym członkiem do rozmowy czy do towarzystwa. Podobną formę uprzedzenia będziemy widzieć w lalce. Tam przykładem dobrym będzie sytuacja Wokulskiego, kiedy trafia na obiad do prezesowej Zasławskiej. To będzie sytuacja Wokulskiego. On trafia do prezesowej Zasławskiej na obiad. Tam będzie taki moment, w którym po raz pierwszy jest na salonach, czy my jesteśmy razem z nich na salonach. Mamy poczucie, że zbliża się do Izabeli Łęckiej, ale będziemy widzieć jednocześnie, że wszyscy są do niego uprzedzeni. To jest temat rozmowy, że on jest po prostu z innej sfery społecznej, że nie jego nazwisko nie reprezentuje sobą tyle co krzeszowscy czy zasławscy. Będzie tam też wątek tego, że prezesowa Zasławska, ona powie, że miała kiedyś romans z rodziną Wokulskiego, z kimś z Wokulskich i to spowoduje takie ogólne poruszenie, bo to nie będzie się mieścić w głowie wielu ludziom, że właśnie ktoś z niższego stanu społecznego z ich panią prezesową, z bardzo zamożną kobietą na salonach po prostu miał do czynienia. To jest taki wątek prawie że czystości krwi tutaj poruszony. Jeśli miałbym tu dawać jakieś konteksty, to można albo wprowadzić na przykład drabinę feudalną ze średniowieca, która sugeruje nam podział społeczny taki no in your face po prostu społeczeństwo podzielone na klasy, bo tak ma być właśnie tak sobie uregulowaliśmy po prostu jak działa świat, ale też można stworzyć tutaj odwołanie do Marksa i Engelsa, to znaczy do manifestu komunistycznego i właśnie takiej obserwacji wzajemnych uprzedzeń. Można też tutaj wprowadzić kolejną lekturę, czyli przedwiośnie i wskazać na wzajemną wrogość pomiędzy studentami, którzy reprezentowali właśnie takie poglądy socjalistyczne i chcieli reformować w taki sam sposób Polskę, a z drugiej strony arystokrację wielosławskich, którzy może nie byli uprzedzeni do tych studentów, ale właśnie reprezentowali taką pogardę do wszystkiego, co nie pochodzi z klasy wyższej. właśnie izolowali się w Nawłoci, mimo że zaraz tuż koło nich był chłodek, czy i ludzie, którzy no po prostu może nie umierali na ulicach, ale żyli w warunkach, które urągały godności, między tymi dwoma światami nie ma w ogóle praktycznie przepływu informacji. No te światy są odłączone od siebie, czy może informacji przepływ jest, ale jakby nawło ma w głębokim poważaniu pomaganie Chutkowi. No i to wynika z tego, że po prostu ci ludzie reprezentują dwa stany społeczne i żyją całkowicie osobno. Także kultura podkreśla dla nas to, że jesteśmy jako społeczeństwo podzieleni. Często taką diagnozę dostaje Polska właśnie naród polski. O tym pisze Wyspiański w Weselu pokazując tam przykłady takich wzajemnych uprzedzeń. To jest też diagnoza Stefana Żeromskiego. On miał przydomek w ogóle sumienie narodu. No to właśnie to jest jeden z tych wyrzutów sumienia, które robi narodowi polskiemu. Rola chłopów i inteligencji w sprawie niepodległościowej. Omów zagadnienie na podstawie wesela Stanisława Wyspiańskiego, a w odpowiedzi uwzględniamy kontekst. Tutaj ta rola będzie wymagała od nas interpretowania symboliki i tego co miał na myśli Stanisław Wyspiański. Jest to pytanie dość precyzyjnie sprawdzające twoją wiedzę właśnie z lektury. Także zaraz się tym zajmiemy, ale na samym początku jakaś teza i jakaś obserwacja. Zaproponowałbym ci tutaj zwrócenie uwagi na to, że kultura z reguły będzie wskazywać na to, że do Zjednoczenia Narodowego potrzebujemy zarówno chłopów, jak i inteligencji. Trochę no o to tutaj chodzi, tak? To znaczy sugerowałbym, żeby stworzyć opowieść czy wypowiedź, w której twoją tezą jest, że Stanisław Wyspiański i kultura mówi, że jeśli naród polski chce odzyskać niepodległość, to musi to zrobić razem, naraz, wspólnie. Właśnie wszystkie stany społeczne muszą się zjednoczyć. W weselu mamy diagnozę tego, że jest to bardzo trudne. Będziemy mieć dziada, który w pierwszym akcie wesela wspomina o rzedzi galicyjskiej, czyli o takim momencie w przeszłości, gdzie polski chłop zwrócił się przeciwko polskiemu posiadaczowi ziemskiemu. Polski chłop był wspierany przez austriackiego zaborcę. No i właśnie to była rześ na szlachcie. No więc jesteśmy rozbici, jesteśmy rozłączeni, mamy ze sobą nieprzepracowaną historię, ale potrzebujemy być razem do sprawy niepodległościowej. No i o tym padają też piękne słowa. W kilku miejscach wesela jest nawoływanie czy takie apelowanie o to, żebyśmy się zjednoczyli. Jest nawet na to szansa, dlatego że pod koniec wesela pojawia się Wernychora, czyli taki ukraiński wieszcz, który przynosi ze sobą złoty róg i wręcza go gospodarzowi po to, żeby zjednoczyć właśnie wszystkie stany społeczne. Ten złoty róg ma być czymś, co nam zagwarantuje to, że powstanie dojdzie do skutku i właśnie stawią się przedstawiciele wszystkich stanów. Ale to się nie stanie dlatego, że gospodarz zmarnuje te okazję, odda róg Jaśkowi, a Jasiek go zgubi, kiedy sięgnie po czapkę z piór, która będzie symbolizować jakieś prozaiczne rzeczy, mało istotne, interesujące, ale takie, które odwracają naszą uwagę narodową od właśnie tego trudu, jakim jest zjednoczenie. Rolą inteligencji ma być w tym wspólnym dziele zachęcanie chłopów i jakby zagrzewanie narodu i apelowanie do chłopów o to, żebyśmy stali razem. To znaczy właśnie wydawałoby się, że rolą inteligencji jest właśnie to, ale widzimy w weselu, że to się nie dzieje. I tutaj będziemy mieć dwie wizyty. Do poety przyjdzie nie Czarniecki, tylko Zawisza Czarny, a do dziennikarza przyjdzie Stańczyk. I obie te wizyty to są symbole tego, że należy naród jednoczyć. Że ci te dwie postaci wyrzucają osobom, do których przychodzą, to, że oni marnują swój potencjał, swoją zdolność intelektualną do tego, żeby tworzyć teksty nawołujące do zjednoczenia, opisujące rzeczywistość. A zamiast tego ci ludzie bawią się i tworzą poezję dla rozrywki. nie poświęcają swojej energii celowi jakim jest Zjednoczenie Narodowe i to też jest zaprzepaszczona szansa. No i warto pewnie powiedzieć o tym że pod koniec wesela mamy taniec hoholi. Zaraz będziemy go analizować w kolejnych pytaniach, ale w kontekście tego pytania, ten taniec hohoła, gdzie wszyscy goście na weselu tańczą będąc prowadzonym przez hohoła, może sugerować to, że po prostu ten trud zjednoczenia jest całkowicie zaprzepaszczony i zgubiliśmy złoty róg, nie wykorzystaliśmy go. Wernychora zgubił też złotą podkowę, która miała nam przynieść szczęście. To z kolei gospodyni odłożyła na później. Także my jako naród po prostu nie zjednoczyliśmy się, zawiedliśmy i nie jesteśmy zjednoczeni na koniec, tylko kręcimy się w kółko opierając się o jakieś puste deklaracje. I tutaj mam dla ciebie konteksty historyczne, dlatego że zarówno powstanie listopadowe, jak i późniejsze powstanie styczniowe, też w dużej mierze Insurekcja Kościuszkowska, wszystkie te wydarzenia historyczne, insurekcja Kościuszkowska jest pierwsza chronologicznie idąc, miały ten problem, że nie udawało się włączyć chłopów do właśnie tego trudu narodowo-wyzwoleńczego, bo to jest naprawdę trudne, żeby wytłumaczyć, czy było naprawdę trudne, żeby wytłumaczyć chłopom, którzy byli może nie własnością swoich posiadaczy ziemskich, no ale właśnie ta relacja była bardzo bliska czego czemuś takiemu, że powinni oddawać życie za to, że teraz będziemy w Polsce, a nie w zaborach. Dlatego, że tym ludziom no po prostu no brakowało im motywacji. Tak mówiąc delikatnie. Może powiedzenie, że nie robiło im to żadnej różnicy, kto nimi rządzi, to jest też daleko posunięte, ale właśnie to był realny problem. To nie jest tylko obraz literacki, ale też realny problem. Jeśli chodzi o rolę różnych stanów społecznych w Trudzie Wyzwoleńczym, też jest trochę o tym opowieść w Dziadach części trzeciej. To znaczy mamy z jednej strony młodych ludzi, młodych patriotów, którzy chcą i są gotowi do walki. Trochę tak jak chłopi w weselu, którzy mają taki ogień w sobie, taką ikrę. Z drugiej strony w Dziadek części trzeciej mamy w scenie salonu warszawskiego ludzi niezwykle zamożnych, mających olbrzymi potencjał finansowy, majątki, infrastrukturę do tego, żeby coś dobrego dla Polski zrobić. Jednocześnie zrzekających się tej roli, tej funkcji i po prostu izolujących się od tego trudu narodowo-yzwolniczego i skupiającego się tylko na rzeczach prostych. Tutaj nie ma chłopów, ale mamy właśnie prostych młodych ludzi. prostych w tym sensie, że to nie są elity społeczne, tylko po prostu młodzi, entuzjastyczni patrioci. A jeśli szukamy gdzieś chłopów i właśnie tak bardziej diagnozujemy różne stany społeczne, to można zaglądnąć do przedwiośnia. Tam można powiedzieć, czy znaleźlibyśmy pewnie z jednej strony arystokrację, która zachowuje się trochę tak jak ta elita z salonów warszawskich, to znaczy ma w głębokim poważeniu sprawę polską. to będą wielosławcy na przykład, to będzie właśnie ta społeczność włoci, a z drugiej strony mamy ludzi ryzykujących życie na przykład w walce z bolszewikami. To będzie nasz główny bohater Cezary Baryka walczący w wojnie o niepodległość właśnie z Rosją. Tam będzie też jeden z wielosławskich, to będzie pan Hipolit Wielosławski, ale to będą zdecydowanej większości prości ludzie, którzy właśnie no po prostu walczą za Polskę, bo wierzą w tą ideę i tutaj mamy do czynienia z pewną formą zjednoczenia i z pewną formą solidaryzowania się stanów społecznych. Także do podsumowania tutaj należałoby pewnie zaznaczyć jeszcze raz, że kultura nawołuje do jakiejś formy zjednoczenia narodowego, jednocześnie wytyka bardzo trafnie, tak jak Wyspiański czy właśnie Żeromski. Nasi autorzy z naszej kultury wytykają i wskazują na wielkie różnice między stanami społecznymi, po prostu sugerując, że no nie jest to proste, nie jest to łatwe, żeby wszystkie Stany zjednoczyć. Cen o Polsce czy sąd Polską? Omawiamy zagadnienie na podstawie Stanisława Wypmiańskiego, a w swojej odpowiedzi uwzględni również wybrany kontekst. [muzyka] Sen o Polsce czy sąd polską? To jest trudne pytanie, które najłatwiej sobie sparafrazować. To znaczy czy Polska jest bardziej krainą naszych marzeń, czy naszych koszmarów. Tak, bo ten sąd nad Polską to jest po prostu osąd nad Polską. pokazanie tego, co w naszym narodzie nie działa. A sen o Polsce to by było pokazywanie tego, co jest wspaniałe. Pokazywanie Polski jako coś cudownego. I taką parafrazę myślę, że spokojnie można zawrzeć do wstępu. I tutaj ja wybiorę dla ciebie najtrudniejszą drogę. To znaczy postaram się powiedzieć i o sądzie nad Polską, i o śnie o Polsce. Zrobię taką odpowiedź, to zależy, ale ty na potrzeby swojej tezy możesz sformułować stanowisko, w którym kultura raczej rozlicza to, co robimy i raczej pokazuje, że właśnie nasz kraj ma wiele wad i problemów, które autorzy wytykają. A możesz też powiedzieć, że autorzy kultury w zdecydowanej większości starają się przedstawić Polskę jako coś pozytywnego, jednoznacznie pozytywnego, czy niemalże jednoznacznie pozytywnego, tworząc obraz polski, który po prostu jest przypomina obraz snu. No ale właśnie sen o Polsce czy sąd polską jeśli mówimy to zależy, no to na przykładzie wesela Stanisława Wyspiańskiego z jednej strony mamy obraz pięknych polskich tradycji, są piękne tańce narodowe, piękne stroje, są ludzie, którzy są ewidentnie wykształceni albo energiczni, ciekawi, dobrze się czyta dialogi, takie to jest wszystko angażujące, widać, że ludzie się po prostu dobrze bawią. to na tą warstwę, że to jest sen o Polsce, to jest wesele jak ze snu. Ale z drugiej strony jest tam wiele bardzo brutalnych diagnoz na temat tego jak wygląda polskie społeczeństwo i te elementy sądu, jakie ma Stanisław Wyspiański dla nas, to są po pierwsze personalne po prostu uwagi do konkretnych ludzi reprezentujących konkretne stany społeczne. Mamy wizytę do poety, przybywa Zawisza Czarny, do dziennikarza przybywa Stańczyk. Po to, żeby nawyrzucać im po prostu, żeby wpłynąć na to, jak ci ludzie traktują swoje obowiązki jako przedstawiciele inteligencji. Widzimy, że społeczeństwo jest podzielone, że mieliśmy rzeź galicyjską, o której najpierw przypomni Dziad, a później przypomni zjawai, która się pojawi u Dziada. Właśnie. Więc to wszystko są takie przypominajki tych trudnych elementów naszej historii składające się na sąd nad polską. Na końcu mamy taniec. alkoholi i pokazanie przez Stanisława Wyspiańskiego, że nasze społeczeństwo kręci się w kółko i po prostu nie wie co ma zrobić. To też jest element sądu nad Polską. Ale tak jak mówiłem, mamy tutaj też ten komponent snu o Polsce, bo będzie też wizyta Werny Hory, czyli bardzo potężnego wieszcza narodowego, który daje nam artefakty. Jego koń zostawia złotą podkowę, symbol szczęścia. Z kolei, bo nam się to należy, dostajemy złoty róg, żeby móc wezwać powstanie czy zorganizować powstanie. To jest taki symbol tego, że jeśli wykorzystamy ten artefakt, no to dojdzie do powstania zbrojnego i zawalczymy o naszą wolność. Inna sprawa, znaczy nie inna sprawa, to jest ważne w tej historii, że te artefakty się gubią. To znaczy podkowę odkładamy na później, robi to pani gospodyni, a z kolei Jasiek, który dostanie od gospodarza róg, gubi go, bo po prostu jest nieuważny i nie wie też jaką wartość reprezentuje, więc go gubi i to już będzie sąd nad Polską. Czyli to jest z jednej strony marzenie o tym, jak mogłoby być i pokazanie tego, co jest fajne. Z drugiej strony mamy chłodną ocenę rzeczywistości. Jeśli chodzi o sen o Polsce to tutaj niemalże jednoznacznie pozytywną taką wyśnioną wizję Polski zaprezentuje pan Tadeusz Adama Mickiewicza. Soplicowo to jest Arkadia. Wszystko się tam prawie że udaje. Są tam elementy sądu nad Polską, dlatego że widzimy na przykład sceny kłótni szlachty, która kłóci się o naprawdę najbardziej absurdalne rzeczy. To znaczy na przykład o to, kto upolował jakiegoś zająca, kto ustrzelił niedźwiedzia, czyli cały czas mamy jakieś spory. Jest też spór o zamek, taka typowa kłótnia o ziemię pomiędzy dwoma rodami szlacheckimi, soplicami i chorzkami. Ale to wszystko to są tylko perypetie i jak trzeba się zjednoczyć, to od razu się jednoczymy. Więc mamy tutaj elementy sądu nad Polską. Jest kilka przywar, ale przede wszystkim jest to wizja snu o Polsce. Sen o Polsce czy sąd nad Polską to może być też coś, co znajdziemy w przedwiośniu. Cezary Baryka słucha snu o Polsce dosłownie. To znaczy takich trochę wymuszonych, to znaczy wymuszonych, będących efektem między innymi dosłownie choroby i złudzeń jego ojca Severyna Baryki. Słucha o szklanych domach, o rzeczywistości w Polsce po odzyskaniu niepodległości, rzeczywistości, która jest nieprawdą po prostu, która jest wyobrażeniem prawie że sennym. W tym sensie to pasuje, ale też jest taką utopijną wizją mówiącą, że Polska po odzyskaniu niepodległości będzie po prostu super potężna, a my potem wiemy, że to nie jest prawda i dostajemy drugi komponent odpowiedzi na to pytanie, czyli sąd nad Polską, bo Polska, do której trafia Cezary Baryka, to jest kraina pełna rozłamów społecznych. Jest skrajna bieda, jest po prostu źle, jest obrzydliwie. No i właśnie to jest coś, z czym trzeba się będzie mierzyć i będziemy się zastanawiać, czy bliższe są nam wizje reform Szymona Gajowca, czy może bliżej nam jest do tego, żeby Polskę zmieniać rewolucją socjalistyczną. Ale to będzie odpowiedź na pytanie dotyczące przedwiośnią. Ciekawa i może nieoczywista wizja snu o Polsce albo sądu nad Polską to będzie Górą Edek. To jest opowiadanie z samej końcówki podstawy programowej. Widzimy tam Polskę w kapitalizmie. Widzimy ją tak, jak sobie chcielibyśmy ją wyobrażać. Mamy bohatera, który będzie jeździł Fordem. jest przedstawicielem klasy wyższej, przynajmniej majątkowo jest przedstawicielem tej nowoczesności, tak jak ją rozumieliśmy pod koniec XX wieku w naszym kraju. I ten człowiek zajmie miejsce parkingowe przedstawicielowi polskiej takiej no właśnie klasy średniej, powiedzielibyśmy kulturalnego człowieka i właśnie zabierając mu to miejsce parkingowe w taki właśnie niepozorny sposób, ale jednak da chłodną diagnozę rzeczywistości. Czyli mamy sen o Polsce. To jest taka wyśniona kapitalistyczna polska sukcesu gospodarczego. Z drugiej strony mamy tutaj sąd, to znaczy chamstwo, jakie reprezentuje bohater nazwany Edek przez pana Nowakowskiego triumfuje i dominuje w tej nowej rzeczywistości. W tym sensie można się zastanowić, czy chcemy w takiej Polsce żyć. No czyli tak jak opowiadałem to pytanie, kultura stara się balansować, stara się naraz pokazywać, że Polska jest krajem, o którym można fantazjować w takim sensie, że jest to godna, fajna idea. Z drugiej jednak strony mamy mnóstwo wad na każdym etapie naszej historii, czy to jesteśmy w wolnej Polsce, czy to jesteśmy pod zaborami, jest na co ponarzekać. Symboliczne znaczenie widm i zjaw omawiamy to zagadnienie na przykładzie Wesela Stanisława Wyspańskiego i dorzucamy kontekst. omówię dla ciebie więcej zjaw niż jest potrzebne, bo praktycznie wszystkie, które przychodzą mi do głowy, ale pewnie przytoczenie dwóch czy trzech przykładów zupełności tutaj wystarczy. Na początku warto powiedzieć, że w kulturze zjawy symbolizują jakąś głębszą prawdę, którą kultura czy autor danego dzieła próbuje ci przekazać. I właśnie tak jest też w weselu. To jest dramat symboliczny, co pewnie jest bliższe osobom na rozszerzeniu, bo to jest kategoria, którą masz się po prostu nauczyć. Stanisław Wyspiański chowa do zjaw różną symbolikę, znaczenie i informacje na temat odbioru dzieła, które właśnie mamy wszyscy rozszyfrowywać. No i właśnie różnym osobom w trakcie tego dramatu będą pojawiać się różne rzeczy. Na przykład Marysi będzie pojawiać się duch dawnego ukochanego. To jest symbol niespełnionej miłości, powrotu do przeszłości czy powracania do przeszłości. Marysia wraca do przeszłości. To jest też powrót do tęsknoty za tym, co było, a czego nie da się odzyskać i taka przestroga. Mamy później Stańczyka, który pojawia się dziennikarzowi i to jest symbol takiego powiedzmy politycznego sumienia. To jest taka symbolika, że to jest gorzka ocena tego, co robi obecnie dziennikarz, bo właśnie Stańczyk wypowie mu bierność, konserwatyzm i brak wiary w jakieś realne działanie. Później do poety przyjdzie rycerz Zawisza czarny z bardzo podobnym przesłaniem, dlatego że poeta też reprezentuje inteligencję. To jest symbol dawnej siły, dawnej odwagi, honoru i czynu. W sensie zawsza czarny i właśnie fakt, że on się pojawia poecie sugeruje, że poeta tego nie ma. To jest taki znowu wyrzut sumienia do polskiego społeczeństwa, no i konkretnie do klasy inteligencji. A hetman Branicki, który symbolizuje właśnie hetmana Branickiego, czyli jednego z targowiczan, on pojawia się panu młodemu i przestrzega go przed jego postawą, jaką jest chłopomania, taką pustą fascynacją chłopami bez pokrycia, sugerując, że właśnie to będzie prowadzić do rozłamów narodowych, takich jakim była na przykład właśnie targowica. Upiór to jest zjawa Jakuba Shelli. Ona się pojawia dziadowi i ona przypomina nam wszystkim o rabacji galicyjskiej, czyli o buncie chłopstwa przeciwko szlachcie polskiej. To pokazuje, że no między różnymi warstwami społecznymi jest jeszcze gigantyczna dziura do zakopania. A później mamy Werny chore. Ona się pojawia dziennikarz czy on się pojawia właściwie dziennikarzowi. To jest wieszcz narodowy ukraiński symbol narodowego zjednoczenia i takie proroctwo. Zapowiedź nadziei na to, że powstanie się uda. Mamy złoty róg, który jest wręczony właśnie gospodarzowi. Gospodarz go później odda Jaśkowi, Jasiek go zgubi. Ale pojawienie się Werny Chory uświęca sprawę właśnie jakiegoś takiego wyzwolenia narodowego. No i sugeruje, że jak najbardziej jest ono możliwe. No i wreszcie mamy też hohoła. Hohoł jest symbolem uśpienia. Moment, w którym on wejdzie na wesele, no już będzie trochę dziwny. A pod koniec ta ostatnia scena wesela to będzie właśnie taniec hoholi. On będzie symbolizować marazm i taką po prostu takie odrętwienie. Jednocześnie hoho jest osłoną róży, która jest pod tym snopem siana, więc gdzieś tam pod tym marazmem, pod tą warstwą po prostu takiego shitu chowa się właśnie jakaś taka szansa na odbudowanie narodu polskiego, ale jest to na razie ukryte bardzo, bardzo głęboko. To są zjawy w weselu, te główne, które należy znać. Jeśli coś pominąłem, no to najmocniej przepraszam, ale walę tu wszystko po prostu z głowy. Ale wracając do pytania, symboliczne znaczenie widm i zjaw, no to możemy teraz zabrać tu gdzieś indziej. I tutaj widmo jakie widzi Magbet, czyli zjawa czy widmo swojego przyjaciela Banka, którego zlecił zamordować, to będzie taki głos sumienia i to też posłuży Szakespeirowi do tego, żeby pokazać nam wszystkim, co odczuwa główny bohater. Kiedy na jednej ze scen w środku dramatu bohater jest na uczcie i właśnie w jego głowie odwiedza go jego przyjaciel Banko, którego poznaliśmy jeszcze za życia na samym początku, że właśnie to był dobry kumpel Macbeta. No to my wszyscy widzimy jak sumienie odzywa się Macbeta i właśnie potwierdza nam ta scena tylko ten upadek i tą paranoję, którą Macbet odczuwa wewnętrznie. Taką sceną widzenia, którą jeszcze można tu wprowadzić jest profetyczne widzenie księdza Piotra. To jest nagroda od Boga za postawę księdza Piotra. Dostajemy tak naprawdę instrukcję obsługi mesjanizmu polskiego właśnie w scenie widzenia księdza Piotra. Widzimy, że Chrystus narodów to jest właśnie Polska. Widzimy jak Polska zostaje wydana na śmierć czy wydana na cierpienie tak jak kiedyś Jezus Chrystus. Widzimy później, że nasz naród cierpi i odradza się. Tajemniczy 44 przychodzi i wyswabadza, wyzwala Polskę. To jest właśnie znaczenie widzenia księdza Piotra. Więc możemy to wszystko podsumować, mówiąc, że symbolika widzenia i właśnie zjaw, które nawiedzają różnych bohaterów, to jest bardzo często główne znaczenie danego dzieła. Właśnie kryje się w tych scenach, kiedy w wyniku własnej podświadomości albo w wyniku jakichś działań nadprzyrodzonych właśnie bohaterom pojawiają się różne wizje albo odwiedzają ich zjawy. Można tu pewnie dorzucić natchnioną wizję apokalipsy, która pojawia się świętemu Janowi w no właśnie w apokalipsie świętego Jana na samym początku. Znaczy cały ten tekst to jest właśnie profetyczna wizja tego, jak to kiedyś z nami będzie. Sporo bohaterów literackich jakby się nad tym zastanowić ma jakąś formę wizji czy widzenia. Motyw tańca. Omawiamy zagadnienie na podstawie wesela Stanisława Wyspiańskiego. A w odpowiedzi dorzucimy sobie jeszcze jakiś kontekścik. Taniec w weselu będzie mieć dwa oblicza. Pierwszy to jest po prostu taniec weselny. No należy o tym wspomnieć, że elementem każdego solidnego wesela jest taniec. No i w dramacie wesele też taniec będziemy mieć. Ale oczywiście jest też ten drugi taniec, ten kluczowy, symboliczny, to będzie taniec. Hohohoła. I tutaj Stanisław Wyspiański odwołuje się do wielu innych tańcy w podstawie programowej. Najprawdopodobniej przynajmniej, głównie pewnie do poloneza, tak mi się wydaje, że to jest nawiązanie do poloneza Pana Tadeusza. Ale na początku omówimy sobie co to znaczy w kontekście wesela. Warto zaznaczyć na początku we wstępie też, że motyw tańca jest zaskakująco popularny w literaturze po prostu i że jest to element tradycji, ale też bardzo często w tańcu właśnie kryje się jakieś głębokie znaczenie nawiązujące w tym przypadku do fałszu i marazmu jaki panuje w polskim społeczeństwie. I to by była moja teza, że poprzez motyw tańca często komunikujemy bardzo smutne informacje na temat naszego narodu albo naszego życia, bo zaraz powołam się też na motyw dance macabr. No więc jeśli chodzi o chłodną diagnozę naszego narodu, to poza właśnie tym pozytywnym tańcem, który po prostu polega na tańczeniu sobie radośnie w pierwszym akcie wesela, mamy też taniec hohoła. Chodzi tutaj o to, że wszyscy bohaterowie Wesela, czy większość bohaterów Wesela, ci ludzie, którzy mówili o tym, że się jednoczą ze sobą, część z nich chce zrobić powstanie, wszyscy ci ludzie na końcu tańczą prowadzeni przez snop siana, przez hohoa właśnie. No i to ma sugerować taką chłodną diagnozę, że skoro, no po prostu jest z nami bardzo źle, skoro jesteśmy w stanie skończyć ten dramat tak, że przewodzi nam hoho i kręcimy się zupełnie bez celu. I może potencjalnie to być też taka odpowiedź na taniec poloneza z pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Tam mamy uroczysty taniec poleza na sam koniec. Mamy właśnie scenę, w której Polska wkracza w nową epokę w tym marzeniu sennym Adama Mickiewicza, w tym wspomnieniu Litwy. Właśnie nasz kraj wchodzi w nową epokę tańcząc Polaneza. Odwrotnością tego będzie właśnie symbolika z wesela Stanisława Wyspiańskiego. Jeśli chodzi o tantac ogólnie w literaturze to czy w kulturze no to mamy właśnie taki motyw jak dance Maabr. To jest z kolei taniec polegający na przedstawieniu śmierci, która sobie tańczy z ludźmi zabijając ich po prostu. To znaczy śmierć w rozmowie mistrza Polikarpa ze śmiercią na przykład kiedy mówi, że tańczy no to sugeruje nam, że po prostu zabija. Zabija nas, ale jest to przedstawione w sposób groteskowy, trochę na śmiesznie. No bo skoro śmierć, no bo jeśli komuś powiem, że śmierć go zabije, czy że umrze, to jest słabo. Takie przedstawienie właśnie śmierci jako kobiety tańczącej z kosą i po prostu zabierającej kolejnych ludzi ze sobą, takiego kościotrupa jest naraz dalej straszne, bo teraz naraz tym głównym przesłaniem jest to, że po prostu człowiek umrze, ale z drugiej strony rozbrajamy tą śmierć właśnie przedstawiając ją tak na śmiesznie. No i o to tutaj chodzi. To znaczy to jest to nawiązanie. Tutaj taniec jest wykorzystany do tego, żeby coś bardzo smutnego przekazać w sposób może nie zabawny, ale przynajmniej bardziej przyswajalny. Właśnie taki komunikat, że śmierć zatańczy z każdym. I w gruncie rzeczy to jest podobna sprawa, którą robi Stanisław Wyspiański. On nie mówi wprost, że nasz naród jest beznadziejny, nie jest w stanie się zjednoczyć i prowadzi nami nikt, nikt nami po prostu nie dowodzi. kręcimy się w kółko tylko właśnie mówi to tylko pokazując to snopem siana który dyryguje czy prowadzi w tańcu na weselu podobny motyw mamy w tango. Tam tango po pierwsze nazywa się Tango. To jest nawiązanie do tańca takiego wyzwolonych obyczajów tańca tańczonego przez przede wszystkim oryginalnie przynajmniej klasę niższą latynowską ale to znaczenie tańca tango będzie na samym końcu dramatu tango Sławomira Mrozka kiedy to tym razem Edek nie Hohoł będzie przewodzić w tango. I to też będzie przykład sytuacji, gdzie no właśnie najbardziej prymitywna postać, najdziwniejsza ostatnia osoba czy ostatni podmiot w ramach danego dzieła literackiego, po którym byśmy się to spodziewali, czyli człowiek, który sugeruje nam po prostu, że jest głupi, tak, że jest prymitywny, będzie w tym tańcu prowadzić. I tutaj mamy motyw tańca, który ma ośmieszyć rewolucję. To znaczy tutaj taniec pokazuje właśnie, że rewolucja prowadzi do chaosu, a chaos prowadzi do tego, że nagle w tańcu będzie prowadzić najbardziej prymitywna postać, jaką jest właśnie Edek tutaj. W sensie edek w tango, bohater tango. Także jak widać kultura pod motywem tańca kryje naprawdę dużo naprawdę poważnych komunikatów. Zaskakująco poważnych jak na to, że taniec tak oryginalnie będzie po prostu elementem naszej tradycji ludowej. Ale to też jest oczywiście widoczne tak w weselu jak i w Panu Tadeuszu właśnie mamy też tą po prostu ten warstwę znaczeniową tańca. To znaczy, wow, piękny taniec, piękny element naszej tradycji, ale jest to przede wszystkim wehikuł, takie mądre słowo, wehikuł do tego, żeby przenosić nam więcej, większe i więcej treści, tak schowanej gdzieś tam w warstwie symbolicznej. Obyczaj i tradycja w życiu społeczeństwa. Omawiamy zagadnienie na podstawie znanych nam fragmentów chłopów Władysława Stanisława Reymonta. A w naszej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. No tutaj ta teza raczej będzie taka po prostu, że obyczaj i tradycja są bardzo ważne w życiu społeczeństwa i tutaj raczej finezji nie będziemy robić z tą tezą. Możemy dodać jeszcze do wstępu to, że są takie dzieła literackie, które naprawdę wiele uwagi przykładają właśnie do tych tradycji. One są mniej o otaczającej nas rzeczywistości, a przede wszystkim skupiają się na tradycji ludowej. I to jest właśnie ta wartość, którą wnoszą do dla czytelnika. Nawet jeśli go to nie obchodzi, to musi po prostu wiedzieć na przykład jak jest obierana kapusta albo jak wygląda jakiś taniec ludowy. I właśnie przykładem tego tekstu będą chłopi Władysława Reymonta. Mówi się, że to jest epopeja chłopska między innymi dlatego, to znaczy to jest powieść realistyczna, która opowiada o wsi Lipce żebyśmy po prostu wiedzieli wszystko o tym miejscu, co gdzie jest, co kto co robi. Ważne jest, żeby uwzględnić, że ten obyczaj i tradycje są ściśle wpięte z kalendarzem po prostu. To znaczy mówimy o chłopach jako przykład czegoś, co ma czas cykliczny. No i właśnie jak jest jesień, to się robi to, co na roli trzeba robić. jak jest jesień, jak jest zima, to się głównie siedzi w domu. Czyli te obyczaje i tradycje są po prostu powiązane z cyklem natury. Trzeba wyjść coś zbierać na polu, no to się wychodzi zbierać. Trzeba coś sadzić, to się wychodzi sadzić. Także to jest ta pierwsza warstwa tutaj znaczeniowa. Po drugie mamy święta kościelne, święta, które się obchodzi po prostu, bo są co roku te każdy z tych świąt w chłopach są obchodzone z wielką uwagą przez społeczność jako całość. wyłamywać się z tego będzie jagna, która mało ma ochotę czy małą uwagę przywiązuje do świąt. I tutaj warto wspomnieć o jednym takim obyczaju, jakim jest wyjście za mąż, co będzie bardzo ważną tradycją dla wielu osób na wsi i pewnie warto by to było scharakteryzować, bo w tomie Jesień dostajemy opis tego, jak właśnie Maciej Boryna najpierw przychodzi pod domny, odbiera ją, później jest przemarsz i mamy mszę, później jest wesele i to jest wszystko opisane właśnie tak, że nie da się sobie tego nie wyobrazić. To znaczy nie da się nie wiedzieć jak wygląda chłopskie wesele po tym opisie. Tutaj każda z tych tradycji jest ważna i właśnie ważne też jest to, że na przykład jagna nie da sobie ściąć warkocza. Mimo że to jest coś czego społeczność oczekuje. To jest element tej tradycji, no to Jagna ma odwagę się temu sprzeciwić, ale jednocześnie to jest właśnie element tej tradycji. Także i jest takie oczekiwanie, że Jagna da się, że tak powiem, wygolić, ale nie dała się. Więc mamy opis tradycji, ale też mamy taką postawę sprzeciwu. Ważne, że to jest postawa jednostkowa. Ważne też jest w chłopach to, że te tradycje pełnią taką rolę naraz właśnie wydarzenia, ale też rolę areny do po prostu socjalizacji ze sobą, spotykania się ze sobą. Jest na przykład scena obierania kapusty, w niej uczestniczy bardzo dużo osób. No i właśnie w ramach tego obierania kapusty są rozmowy, są jakieś wzajemne flirty, tworzą się nowe związki, rozpadają związki. Tak samo na weselu. Na weselu mamy na przykład rozmowę o parcelizacji lasu, jest rozmowa o polityce. No po prostu wszystkie te obyczaje i tradycje pełnią taką rolę w życiu społeczeństwa nie tylko odfajkowania jakiejś imprezy, tylko też po prostu jest to nieodłączny element życia danej społeczności. Bardzo podobny obraz, łudząco podobny obraz, może mniej realistyczny, trochę bardziej bajkowy, ale nie dalej bardzo dokładny właśnie obyczajów i tradycji. To będzie Pan Tadeusz Adama Mickiewicza. Przez to, że pan Tadeusz wzdycha do czegoś, za czym tęskni, no to będzie nam dawał bardzo dokładne opisy tego, jak wygląda właśnie Soplicowo i jak wyglądają tamtejsze tradycje. Można powiedzieć o grzybobraniu. Jest w ogóle scena, że jest zapowiedź grzybobrania, a potem ludzie ruszają na grzybobranie. Mamy polowanie. Właściwie to kilka polowań, jeśli dobrze pamiętam. Na pewno jedno kończy się ubiciem niedźwiedzia przez Jacka Soplicę, to znaczy wtedy jeszcze księdza robaka. Taki mały spoiler dla ciebie, chociaż na tym etapie to nie powinien być już spoiler. Mamy też bardzo dużo takich momentów, gdzie na przykład szlachta kłóci się o to, kto upolował jakiegoś tam zająca czy kto właśnie ustrzelił tego niedźwiedzia. Czyli ta tradycja i obyczaj po pierwsze jest wszechobecna i jest przedstawiona bardzo dokładnie. Wiemy co mają na sobie ci szlachcice, jak wygląda dworek szlachecki w Soplicowie. Wszystkie te opisy dostajemy, ale też to jest coś o czym ci ludzie rozmawiają. Czyli na przykład to jest bardzo ważne dla społeczności, kto tam upolował kogoś albo kto coś tam coś zrobił. Po prostu warto by było pewnie powiedzieć, że to wszystko składa się na obraz Arkadii. No i jest właśnie jakimś takim wspólnym efektem tęsknoty. Można też przytoczyć ferdydurkę i powiedzieć, że obyczaj tradycja jest czasem pokazana w sposób taki prześmiewczy, bo mamy dworek w Bolimowie, gdzie w sposób bardzo groteskowy dostajemy przykład rodziny, w która właśnie na przykład stwierdza, że zupełnie normalną rzeczą jest bicie chłopów, dlatego że oni lubią być bici, bo są chłopami. będziemy mieć taki wypaczony właśnie taki takie odwrócenie d worków w Soplicowie z pokazaniem tych wszystkich absurdów z pokazaniem z tego, że jakby się nad tym zastanowić to bardzo dużo elementów naszej tradycji narodowej polega po prostu na nieszanowaniu siebie nawzajem pomiędzy klasami społecznymi i takim ślepym przekonaniu tej wyższej klasy społecznej że jest lepsza od innych. No więc taką formę tradycji i obyczajów dostajemy w Bolimowie i to jest ta forma obśmiewa tutaj Gąbrowicz. To znaczy właśnie podział na stany społeczne są tutaj podlegają tutaj obśmianiu, takiemu ukazaniu, że są po prostu fałszem. Ale nawet jeśli są one fałszywe, to dosłownie regulują życie w Bolimowie. Całkowicie dominują ten układ społeczny. Nie wiem czy bym się nie pokusił tutaj trochę o Rolanda może i powiedział, że obyczaj i ta tradycja rycerska, ten kodeks rycerski to jest coś co właśnie skłania go do tego, żeby zasłonić własną piersią swój kraj i właśnie umrzeć, położyć własne życie, poświęcić się za swojego króla, co właśnie wypływa z tej tradycji, którą sobie przekazują kolejne pokolenia rycerzy. Nie wiem czy to nie jest troszkę nad interpretacja, ale myślę, że spokojnie by tutaj przeszło jako kolejny przykład z lektury obowiązkowej. Także wrócilibyśmy na koniec do tego, że obyczaje i tradycje mają gigantyczny wpływ na to jak człowiek myśli, jak się zachowuje. O, może dorzucilibyśmy tutaj obyczaje i tradycje z roku 1984 polegające na tym, że mamy zakaz myślenia na przykład. Tak sobie teraz głośno myślę, ale do podsumowania na pewno warto spiąć to wszystko takim tejem mówiącym po prostu, że ten wpływ jest gigantyczny i nawet jeśli tak jak w chłopach dostajemy pojedyncze przykłady na przykład Jagny, że ten sprzeciw jest możliwy, to dalej społeczność sobie z Jagną poradzi i czy poradzi dosłownie ją wywiozą na taczkach z gnojem na koniec tej historii po to, żeby dosłownie wywiozą ją na taczkach ze wsi na koniec tej historii. że można założyć, że generalnie wszyscy poddajemy się tym tradycjom i obyczajom, czego dowodem będzie dosłownie praktycznie każda inna postać tej lektury. Witam cię w Przedwiośnią. Jakie znaczenie ma tytuł dla odczytania sensu utworu? Omawiamy zagadnienie na podstawie przedwiośnia, a jeszcze później dorzucimy sobie wybrany kontekst. Przedwiośnie ma tytuł przedwiośnie, dlatego że no mamy tutaj dwa znaczenia. Po pierwsze Polska jest zaraz po odzyskaniu niepodległości. Po drugie Cezary Baryka jest zaraz po zdobyciu pełnoletniości. I obie te sytuacje będą ważne. To znaczy młody baryka będzie uczyć się o sobie, będzie uczyć się co to jest prawda, co to jest fałsz. Będzie najpierw zachwycony rewolucją socjalistyczną w baku, później przerażony rewolucją socjalistyczną w baku, później będzie zachwycony wizją szklanych domów swojego ojca Severyna Baryki, a później będzie zdegustowany tą wizją w kontakcie z rzeczywistością. I takich historii jeszcze będzie sporo. Najpierw będzie podekscytowany troszkę wojną, później będzie przerażony wojną. Najpierw będzie podekscytowany nawłocią, później będzie przerażony nawłociom. No i właśnie o tym jest przedwiośnia, o takiej nauce po prostu życiowej. Z kolei nasz kraj jest w totalnym chaosie. Jesteśmy sklejeni z trzech różnych zaborów. Mamy trzy różne społeczeństwa. Mamy różne klasy społeczne. I to jest Polska w roku 1918, 19, 20, 21. My nie wiadomo, co z nas rozkwitnie. Znaczy jesteśmy jeszcze przed tym etapem, kiedy jest w Polsce pięknie. I o to chodzi z tytułem Przedwiośnie u Stefana Żeromskiego najprawdopodobniej oczywiście. Tytuł utworu sugeruje tutaj jedną tylko wersję tezy czy takiego wstępu mówiącego, że jak najbardziej tytuł ma gigantyczne znaczenie do tego, jak czytać dane dzieło. No i właśnie analizujemy to na przykładzie przedwiośnia. To jest dodatkowa warstwa znaczenia, którą autor może dodać ci do dzieła czy dać do dzieła. W podobny sposób właśnie korzysta z tej szansy, żeby nadać ci dodatkowe znaczenie dzieła. Autor innego świata Gustaw Herling Grudziński mówiąc inny świat mówi dosłownie to co opisuje. To znaczy bohaterowie, których wspomina, bohaterowie, których opisuje to są ludzie, którzy często będą się zachowywać bardzo dziwnie. Jest coś zupełnie nieracjonalnego, czyli właśnie pan Kostylew, który opala sobie rękę nad ogniem. Trudno jest sobie wyobrazić sytuację, w której ty wychodzisz dzisiaj z domu i idziesz sobie do ogniska opalać rękę nad ogniem. Nie jest to w żaden sposób uzasadnione, ale właśnie o to chodzi w innym świecie, że jest inaczej. Kiedy ktoś będzie podbierał sobie nawzajem racje żywnościowe, kiedy jeden człowiek będzie tępić drugiego, no to jedną z odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest, czy takim zwróceniem uwagi na to, dlaczego ta historia miała miejsce, jest to, że wszyscy byli oni zamknięci w łagrze, byli ludźmi złagrowanymi, żyli w innym świecie, żyli w świecie odwróconej moralności. Takie mądre słowo, które właśnie pokazuje, że takie nam bliskie zasady mogły tych ludzi po prostu nie obowiązywać. Oni sami musieli decydować o tym, co chcą robić. Czy na przykład chcą sami zadawać sobie krzywdę i jakoś to usprawiedliwiać jako Kostylew. Czy chcą pozostać moralni, właściwi, często kosztem własnego zdrowia albo własnego życia, czy na przykład nie wiem, swojej racji żywnościowej. No w każdym razie inny świat tutaj bardzo pomaga. Ciekawy przykład nazwania dzieła, który może posłużyć do pomocy przy interpretacji jego dzieła albo właśnie przeszkodzić. To będzie ferdydurkę Witolda Gąbrowicza. Tutaj autor opisuje bardzo groteskowo różne zachowania społeczne. Piętnuje to czy jakby nazywa po prostu może bardziej to, że mamy potrzebę nadawania wszystkiemu znaczenia, nadawania formy. Więc żeby się jeszcze dodatkowo z nas zaśmiać, to nazwał swoje dzieło słowem, które nie ma dosłownie żadnego znaczenia. Tak. No i właśnie musimy sobie z tym poradzić, że może jest to dźwięczne słowo, ale dosłownie mamy słowo, które nic nie znaczy, które jest tytułem dzieła opisującego sytuację, w której nawet jeśli coś nic nie znaczy, to my jako społeczeństwo mamy potrzebę nadania temu jakiegoś znaczenia. Można też tutaj podrzucić od razu górą edek. To jest tytuł, który jest szczególny dlatego, że nawiązuje w tytule do innego dzieła i jest też takie pytanie jawne. Może się to tutaj przydać górą Edek, bo to łatwo po prostu zapamiętać. górą Edek polega na Edku, to znaczy na bohaterze z innego dzieła, na edku z Tango Sławomira Mroszka, po to, żeby przyspieszyć twoje rozumienie, o co tutaj chodzi, wytłumaczyć ci swoje dzieło, polegając na tym, że ty znasz Tango i będziesz mieć większą łatwość, żeby zrozumieć kim jest główny bohater górą Edek. Ten, który właśnie triumfuje, rozumiejąc, że jest to postać, która ma cechy głównego bohatera właśnie tanga Sławomira Mroszka. Czyli tytuł dokłada nam kolejną warstwę do interpretacji dzieła. Czasem może pomóc nam coś zrozumieć na skróty albo wzmacnia to główne przesłanie na przykład w innym świecie. Wzmacnia właśnie ten apel czy taka taką fotografię tego, że to nie jest nasza rzeczywistość, to jest jakaś kompletnie inny świat. Z kolei w przypadku przedwiośnia właśnie też dokłada nam tą warstwę znaczeniową, że my rozumiemy, że Polska, którą śledzimy, to jest ekran ładowania tej prawdziwej rozkwitniętej Polski, tej Polski, która rozkwitnie. Tak samo Cezary Baryka. To jest człowiek, który po prostu uczy się dopiero kim tak naprawdę kiedyś będzie. Wojna i rewolucja jako źródło doświadczeń człowieka. Omów zagadnienie na podstawie przedwiośnia Stefana Żeromskiego. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Wojna i rewolucja jest z nami od bardzo, bardzo dawna. Kultura będzie te rzeczy opisywać i bardzo często dochodzimy do wniosku, że chociaż jest to bardzo trudne doświadczenie, to doświadczenie to ma dla nas wiele nauk i to będzie moja teza. To znaczy wojna i rewolucja uczą nas bardzo wiele o życiu i pokazują nam świat, jak on naprawdę wygląda. I tutaj będą przykłady pozytywne, nazwijmy to. Postaram się tak uzasadnić przedwiośnie, ale później powiem o lekturach, które pokazują ludzi, którzy są kompletnie łamani jako kontrargument sam dla siebie. Czy żeby poszerzyć twoje podejście do tego tematu, przedstawię tutaj dla ciebie też literaturę obozową i poezję wojenną, która właśnie pokazuje taką drugą perspektywę. Wojna i rewolucja przede wszystkim w Przedwiośniu. To będą dla mnie dwa przykłady z początku tej lektury. To będzie doświadczenie wojny Seweryna Baryki i to będzie doświadczenie rewolucji Cezarego Baryki. Więc Seweryn Baryka wyrusza na ierzą wojnę światową, walczy i wraca z tej wojny kompletnie wyczerpany. To znaczy to doświadczenie wojny dla niego nauczyło go przede wszystkim miłości do swojego kraju, do Polski, za którą tęskni i teraz wie, że jest wolna. I to nawet nie tyle, że bycie na wojnie go tego nauczyło, ale jakby wykrystalizowało w nim właśnie takie wzdychanie do naszego kraju. On trafia z wojny do baku, wycieńczony, schorowany. No i to jest po prostu trudne doświadczenie. Znaczy wojna jest trudnym doświadczeniem. Lektury będą regularnie o tym mówić. Poza pieśnią o Rolandzie, może elementami Iliady, ciężko mi sobie wyobrazić właśnie jakąś taką pochwałę wojny w ramach lektur obowiązkowych. Przynajmniej jest z kolei jeśli chodzi o Cezarego Barykę i jego doświadczenie rewolucji, ten człowiek jako osoba młoda, kiedy ojciec wyruszył na wojnę, no zachłysnęła się trochę ideałami rewolucyjnymi. To znaczy te argumenty rewolucji, która przelewa się przez całą Rosję, to jest coś, co jest kuszące dla młodego Seweryna Baryki. Ten człowiek chce zmienić to, jak wygląda jego otoczenie. Ma też ochotę po prostu na dymy i kibicuje tym dymom, kiedy zaczyna się w baku rewolucja, ale później okazuje się, że ten chaos przerasta jego najśmiesze oczekiwania. No i skończy się między innymi tym, że jego matka Jadwiga zostanie oskarżona o to, że właśnie jest jedną z przedstawicielek wrogów ludu i zostanie skazana na bodajże jakąś karę pracowania i umrze w trakcie właśnie odbywania tej kary. No i to będzie dla Cezary Goberki tragedia. Tak jak dla Baku cała rewolucja będzie tragedią. I w tym sensie Cezary Baryka nauczy się, czy przynajmniej zobaczy, że takie pomysły jakie przyświecały rewolucji zbudowanej na tych hasłach socjalistycznych, że należy od zera rozpocząć zarządzanie w Baku, że należy znieść klasy społeczne i po prostu doprowadzić do pełnej równości, że te hasła są dość odległe od tego, co się faktycznie dzieje po tym, jak rewolucja trafi do jakiegoś obszaru. Jeszcze krótko z kompletnie innego elementu właśnie przedwiośnia można wyciągnąć wojnę z bolszewikami, którą po rewolucji bolszewickiej Rosja będzie toczyć właśnie z Polską. Tutaj możemy powiedzieć, że Cezary Baryka na tej wojnie oczywiście napatrzy się na dużo cierpienia, ale też z drugiej strony pozna Hipolita Wilosławskiego, który będzie po prostu jego przyjacielem później, więc można powiedzieć, że wojna jest też źródłem przyjaźni, które w takich trudnych sytuacjach mogą się zadziać. Tutaj pewnie przykładem takiej przyjaźni może być doktor Ro Jantaro z dumy Alberta Kami. To też właśnie trudne doświadczenie akurat nie wojny i nie rewolucji. No chyba, że możemy pobawić się w taką interpretację, że to była wojna ze złem, tak, wojna z dżumą, ale też mamy właśnie trudne doświadczenia, w których wykuwa się przyjaźń pomiędzy tymi dwoma bohaterami. Mój kolejny przykład to będzie Iliada. Iliada cała jest o wojnie trojańskiej. Ona zaczyna się wtedy, kiedy wojna trwa i kończy się zanim wojna się skończy. Wojna to jest źródło doświadczeń w tym sensie, że Achilles, czyli główny bohater Iliady, on ma żal po stracie Patroklosa. To znaczy w trakcie Iliady Patroklos umrze w walce z Hektorem. I po pierwsze Achilles przekona się jak bliski był mu ten człowiek, ale po drugie przekona się też, że bólu po stracie nie da się tak łatwo zażegnać. Achilles zabije wielu trojańczyków, zabije później Hektora, później zbezcześci jego zwłoki i dalej mu nie przejdzie. Po prostu to to, co go nauczy czegoś, czy jakaś nauka płynąca z Iliady jest taka, że dopiero kiedy odda zwłoki Hektora, jego ojcu Priamowi, to wtedy dopiero kiedy król Priam się ukorzy przed nim, achilles odda ciało, czyli też okaże miłosierdzie, no właśnie wtedy dojdzie do jakiegoś takiego poczucia wyrównania rachunków i Achilles odczuje ulgę. Więc mamy tutaj taką lekcję płynącą dla Achillesa, ale też dla czytelnika właśnie z Iliady. Z kolei właśnie z drugiej strony wojna może być źródłem łamania człowieka i może nic nas nie uczyć, tylko być po prostu bezsensownym miejscem do cierpienia i zadawania bólu. No i tutaj pisze o tym na przykład w elegii o chłopcu polskim Krzysztof Kamil Baczyński. Człowiek, który też z kontekstu biograficznego wiemy, że umrze po prostu na wojnie. Także jest tutaj dość surowym czy dość problematycznym to, żeby traktować wojnę jako naukę w sytuacji, w której dosłownie cała cały ten poemat polega na tym, że wojna nic nas nie uczy, tylko po prostu jest bezsensownym wymierzaniem sobie cierpienia. Podobnie będzie pisał Tadeusz Różewicz w wierszu "Ocalony". Po wojnie napisze, że jedyne co mu dała wojna to jest to, że on nie jest zdolny już do rejestrowania w ogóle prawdy i fałszu. Nie jest w stanie wierzyć w Boga. Nie ufa nikomu i niczemu. Nie jest w stanie znaleźć sobie przyjaciół, bo tak zostawiła go wojna. Podobnie opowiadanie obozowe, to znaczy proszę państwa do gazu, jak i inny świat tutaj Tadeusza Borowskiego, tam Gustawa Herlinga Grodzińskiego. To są takie obrazy wojny, które pokazują nam wnętrza obozu Auschwitz Birkenau. Z kolei w drugim przypadku Wagru. Tam nie ma żadnej nauki. Ewentualnie człowiek uczy się jak daleko jest się w stanie posunąć, żeby przetrwać. to ewentualnie jest jakaś nauka, ale generalnie nie ma tutaj takiego uczenia się życia, jak mieliśmy u Cezarego Baryki, tylko jest to po prostu bezsensowne zadawanie sobie bólu. Ale ponieważ nasza teza obrzmiała, że to jest źródło nauki i że człowiek wobec rewolucji, wobec wojny może się czegoś dowiedzieć o sobie, o świecie, no to właśnie skończylibyśmy tym, że kultura pokazuje nam, że jest to możliwe. Achilles poznał prawdę na temat miłosierdzia. Właśnie ten Achilles z Iliady, na koniec Iliady odczuł ulgę po stracie właśnie dlatego, że doświadczył miłosierdzia i sam ukazał miłosierdzie. No i wreszcie Cezary Baryka dowiedział się bardzo wiele na kartach przedwiośnia właśnie obserwując rewolucję i obserwując wojnę i też uczestnicząc w wojnie z bolszewikami. Różne wizje odbudowy Polski po odzyskaniu niepodległości omawiamy zagadnienie na podstawie przedwiośnia Stefana Żeromskiego. No i dorzucamy sobie jakiś kontekst. Pewnie będzie to po prostu kontekst historyczny. No on tu się aż błaga o to, żeby opowiedzieć o tym, że Polska w 1918 roku odzyskuje niepodległość, ale nie jest to w wyniku naszych działań jako kraju. Bardziej jest to efekt po prostu zmian na arenie międzynarodowej. Ale na początek teza i wstęp. No pewnie warto by zauważyć, że ponieważ naszego kraju nie było na mapie przez 123 lata, no to duża część kultury, którą poznajemy jakoś definiuje czy podchodzi właśnie do tego, jak nasz kraj może się odrodzić. I jedną z propozycji jest właśnie to, co jest zawarte w Przedwiośniu. Tezą, którą bym sformułował byłoby to, że autorzy w trakcie kultury w różny sposób próbują wytłumaczyć to, jak nasz kraj ma się odrodzić i czemu się odrodzi. Ale punktem styku wszystkich tego typu wizji jest to, że musimy działać razem, musimy być zjednoczeni, tylko są różne próby podejścia do tego, jak ten naród zjednoczyć. Właśnie zaczynając od przedwiośnia, pewnie o tym zjednoczeniu mówić będzie przede wszystkim yyy mówić będą przede wszystkim dwie wizje zawarte tam. Z jednej strony mamy socjalistyczną, studencką wizję yyy której autorem czy głównym, główną twarzą będzie lulek, czyli przyjaciel Cezarego Baryki, student, który właśnie postuluje to, żebyśmy obalili stary porządek, żebyśmy pokonali obecnie rządzących, żebyśmy rozliczyli klasę panującą, klasę posiadaczy, no i właśnie weszli w nowy okres, czy w ten okres niepodległości po tym, jak nasze społeczeństwo będzie równe, jak wszyscy będą mieli równy dostęp na przykład do edukacji. Czyli mamy ten komponent socjalizmu, który jest jak najbardziej w porządku, który jest bardzo zdrowy i z drugiej strony mamy też tą taką nienawiść do właśnie zawodzącej społeczeństwo klasy panującej, którą należy wyrównać czy zrównać tak, żeby społeczeństwo mogło się rozwijać jako monolit. Tutaj jako kontekst może też posłużyć manifest Marksa i Engelsa, który po prostu wspiera na poziomie filozoficznym, na poziomie założeń to podejście do tematu. Z drugiej strony Cezary Baryka poznaje także wizję pozytywistyczną, wizję, którą proponuje mu Szymon Gajowiec. To jest urzędnik, to jest znajomy matki Cezarego Baryki. ten człowiek będzie mu proponował czy szeptał o na przykład reformie monetarnej, o takich nudnych pomysłach związanych z tym, jak napędzić naszą gospodarkę, doprowadzić do szczelnego, przyjaznego systemu podatkowego, do takich rzeczy, które może nie wydają się jakieś super rewolucyjne, właśnie nawet na pewno nie są, ale polegają na takim organicznym wzroście. Trochę jakbyśmy mieli epokę pozytywizmu tutaj, trochę jakby to był bohater lalki, który właśnie postuluje takie rzeczy jak praca u podstaw czy praca organiczna. No bo punktem wyjścia w roku 1918 jest to, że nasz kraj jest tak naprawdę w efekcie zaborów jest trzema krajami. Tak, każdy z zaborów wygląda trochę inaczej. Społeczeństwo jest na innym etapie rozwoju, jest przyzwyczajone do innego systemu. No i Szymon Gajowiec postuluje właśnie, żeby te wszystkie nierówności nie wprowadzać do rewolucji tego całego systemu, tylko zamiast tego stopniowo reformować i zbliżać do siebie systemy prawne, systemy podatkowe i gospodarczo kraj unifikować. To jest mądre słowo na to, żeby się po prostu połączyć, jednoczyć i y w ten sposób współpracować razem. Mamy jeszcze wizję, chociaż ona nie jest odbudowy Polski, no ale można ją tutaj napomnieć, bo ona jest najprostsza do wprowadzenia, czyli wyobrażenie Severa Baryki o tym, że kraj będzie po prostu wspaniały i jest wspaniały. Ojciec Cezarego ma takie wyobrażenie o Polsce, że to jest kraj po prostu jego marzeń, że jest tam cudownie. Ma taką nadzieję, ale to są też takie jego ułudy. Przed śmiercią będzie sobie tak wyobrażał Polskę po tym, jak właśnie ona zostanie niepodległa. Będzie mówił synowi o szklanych domach na przykład, ale raczej szybko się z tego wyleczymy, bo kiedy razem z Cezarią Baryką trafimy do Polski, to dowiemy się, że to jest po prostu wydmuszka i trzeba ten kraj odbudowywać. Faktycznie pytanie czy drogą rewolucji, czy drogą pozytywistyczną, drogą powolnych reform, których które n są nudne, nikt raczej nikogo nie porywają za serce, ale mogą wnieść coś do rozwoju naszego kraju. Inny pomysł na to, jak odbudować Polskę po odzyskaniu niepodległości. Czy może to będzie sposób na odzyskanie niepodległości razem z jej odbudowaniem? To jest mesjanistyczna wizja 40 i4. To znaczy ten wątek z widzenia księdza Piotra, że my jesteśmy mesjaszem i jakby stajemy się stajemy na czele wolnych narodów i właśnie odkupujemy cały świat potencjalnie, czy przynajmniej właśnie cierpimy obecnie pod zaborami za wolne narody, a potem stajemy z kolan. To też jest forma odbudowy naszego kraju. To jest wizja yyy w której dochodzi do sakralizacji, w sensie w przedstawieniu tego jak Polska wolna Polska ma wyglądać dochodzi do sakralizacji cierpienia i sakralizacji naszego narodu. No i właśnie ten pomysł, który ksiądz Piotr otrzymuje w profetycznej wizji od Boga może być tutaj wspomniany przez ciebie jako forma kontekstu tego, co może się stać z naszym krajem po tym, jak odzyskamy niepodległość. Mamy jeszcze wesele, które chociaż opisuje kraj, który jest pod zaborami, to bardzo chłodno diagnozuje właśnie brak zjednoczenia jako problem, z którym należy sobie poradzić. Stanisław Wyspiański recenzuje nas różne stany społeczne, inteligencja i chłopstwo przede wszystkim jako dwa stany, które są obok siebie, które nie współpracują i przez to zaprzepaszczamy takie szanse jak właśnie na przykład powstanie narodowe, które by zaangażowało każdą klasę społeczną, czego dowodem będzie ten złoty róg, który zgubimy, złota podkowa, którą gospodyni schowa na później. No i taniec hoholi. To są te symbole, które Stanisław Wyspiański umieszcza w swoim dramacie symbolicznym po to, żeby pokazać nam, że do odbudowy Polski, do odzyskania niepodległości i budowy silnego społeczeństwa i silnego kraju potrzebujemy właśnie być zjednoczonym, a zjednoczonymi nie jesteśmy. Także to jest to główne przesłanie. Chodzi o to, żebyśmy wszyscy współpracowali. To próbuje nam pokazać kultura czy literatura, czasem bardziej akcentując to, że do niepodległej silnej Polski potrzebna jest interwencja boska, jakaś wybitna jednostka, tak jak Konrad z trzeciej części Dziadów albo właśnie z widzenia księdza Piotra jakiś tajemniczy 40 i4, który przyjdzie i nas wybawi. Ale czasem mamy właśnie tak jak w roku 1918, 1919, tak jak opisuje to Stefan Żeromski, mamy albo sugestie rewolucji, albo sugestie reform, powolnych reform. Ważne jest to, że tak jak Cezary Baryka w Przedwiośniu nie podejmuje ostatecznie decyzji, bo Przedwiośnie kończy się zakończeniem otwartym. Tak samo my do końca w kulturze nie jesteśmy w stanie zdecydować jaka jest ta właściwa droga, ale możemy być pewni, że jej częścią jest bycie razem, bycie zjednoczonym, bycie Solidarnym. Młodość jako czas kształtowania własnej tożsamości omawiamy zagadnienie na podstawie przedwiośnia Stefana Żeromskiego i oczywiście dorzucimy sobie jakiś kontekst. Młodość w literaturze to jest okazja do tego, żebyśmy dostawali szansę. dostajemy szansę od autora na to, żeby się zmieniać i tak tworzy się coś, co się nazywa bohaterem dynamicznym, czego doskonałym przykładem będzie właśnie Cezary Baryka. I to teza niech brzmi tutaj, że młodość jest okazją do tego, żeby popełniać błędy i się na tych błędach uczyć. No i właśnie Cezary Baryka wydaje się, że się uczy na błędach. takim jego głównym błędem, który będzie kluczowy na początku tej historii i później pod koniec przedwiośnia, to będzie zawierzenie ideałom yyy socjalistycznym i rewolucji socjalistycznej, która przelewa się przez Rosję wtedy, kiedy on dorasta w Baku. Problem z Cezarem Baryką jest taki, że ten człowiek będąc bardzo entuzjastycznie nastawiony do rewolucji właśnie zachłyśnie się nią, zostawi matkę samą w domu wielokrotnie, będzie się angażował właśnie podglądał rewolucję, która dzieje się w mieście Baku, a później dosłownie straci matkę, bo Jadwiga Baryka zostanie dosłownie padnie ofiarą rewolucji, co będzie jego własną tragedią, znaczy tragedią rodzinną. To jak potoczy się rewolucja w Baku do jak krwawych czynów jakieś egzekucji właśnie śmierci osób kompletnie niezwiązanych z żadnymi wrogami ludu doprowadzi to wszystko będą doświadczenia które pokażą Cezaremu jakim potężnym żywiołem jest rewolucja i jak bardzo może się obrócić przeciwko tobie to jest ta pierwsza warstwa właśnie tej historii, bo potem pod koniec będziemy w momencie kluczowym, bo mamy zakończenie otwarte przedwiośnie kończy się właśnie w sposób otwarty. Cezary Baryka jest kuszony wizją rewolucji tylko tym razem w Polsce przez otoczenie Lulka, czyli studenta, który właśnie postuluje, żeby rozliczyć klasę czy tą sektę panującą w Polsce ludzi, którzy nie chcą się angażować w sprawy kraju dla kraju ważne, nie chcą leczyć tego kraju, a jednocześnie na nim korzystają najwięcej. Po prostu mają wielkie majątki. Cezary Berka nauczył się w trakcie swojego życia. widział na włoć widział to miejsce właśnie, w którym dochodzi do takiej rozpusty i takiego właśnie odklejenia od rzeczywistości, więc to są dla niego bliskie postulaty. No ale z drugiej strony właśnie już ma tą lekcję, którą odrobił w baku. No i właśnie w tym sensie młodość kształtuje go, to znaczy on się staje mniej skłonny do tego, żeby taką rewolucję wspierać, żeby ją postulować, mimo że angażuje się w spotkania studentów i na końcu właśnie idzie w szeregu razem z nimi naprzeciw policji, naprzeciw siłom porządkowym w Belwederze w Warszawie. My nie wiemy jak się to wszystko skończy, ale w trakcie tej historii Cezary Baryka najpierw zachłysnął się rewolucją, później zobaczył to jej krwawe, okropne oblicze, a później znowu zaczął z nią romansować. Chociaż wydaje się, że właśnie na przykład idee pozytywistyczne, które szepcze mu do ucha Szymon Gajowiec są dla niego bardziej przekonujące, odkąd on sam stał się człowiekiem, który rozumie jakie niebezpieczeństwo niesie właśnie zaufanie rewolucji. Procesem odwrotnym do tego, który właśnie opisaliśmy, a który by pewnie był z dużą korzyścią do dodania do twojej wypowiedzi ustnej, będzie to, co przechodzi Juzio z Ferdy Dururkę. Juzio, który jest Józefem na początku tej historii, ale zostaje sprowadzony do roli dziecka. Staje się właśnie Józiem. staje się upupiony. Tutaj mamy proces, w którym ktoś komuś narzuca bycie dzieckiem, narzuca komuś bycie młodym, bycie dziecinnym, po to, żeby pozbawić go tego, z czym właśnie kojarzymy dojrzewanie często w literaturze. To znaczy szkoła odwraca proces, w którym człowiek dojrzał, po to, żeby właśnie narzucać jakąś, jakieś swoje normy, móc z łatwością przekazywać informacje, nie interesując się w ogóle tym, co myśli człowiek, którego właśnie traktuje jak dziecko. W tym sensie właśnie takie odwrócone dojrzewanie to ma być dla nas przestroga przed tym, co się stanie z człowiekiem, kiedy my odbierzemy mu prawo do tego, żeby mógł myśleć o świecie tak jak dorosły, tak jak człowiek, który przeszedł ten etap dojrzewania i właśnie nauczył się czegoś o sobie. Jeśli chodzi o taki troszkę dalej leżący kontekst, spokojnie można powiedzieć, że na przykład Ikar z Mitu de Daloui Karze, który spada w otchłań morza po tym, jak wzleciał skrzydłami zbyt wysoko, mimo że przestrzegł go przed tym dedal, to też jest forma młodości, która kształtowała tożsamość. Człowiek ten nie słuchał się zakazów. Człowiek ten chciał się przekonać o tym, jakie są jego własne granice. Można to wyprowadzić właśnie z takiej pokusy, jaką ma młody człowiek, z takiej ambicji, może jakiejś formy chęci przetestowania własnych granic. No i właśnie Iar zapłaci za to najwyższą cenę. Jego ojciec Dedal do końca życia będzie żył z takim przeświadczeniem, że jego młody syn zmarł ze względu na to, co ten wynalazł. Więc mamy tutaj wątek młodości, która kształtuje tożsamość, ale też może prowadzić do właśnie na drodze do tej do tego kształtowania tożsamości może prowadzić do jakiś strasznych rzeczy. O młodości i kształtowaniu tożsamości mamy też wątek w dziadach części drugiej. To może być takie głębokie wykopanie, ale mamy tam jedną z dusz czyśćcowych. To jest Pasterka, która za młodu nie dopuściła do siebie żadnej miłości, nie przyjęła żadnych, żadnego mężczyzny, żadnego chłopaka, który się do niej przymilał. Może pamiętasz taką lekturę z podstawówki jak dziady część druga. No właśnie ta dusza czyścowa mówi o tym, że młodość to ma być czas doświadczania, to ma być czas tego, żeby kształtować swoją tożsamość i to ma być czas na przykład tego, żeby przechodzić zawody miłosne albo po prostu miłość. A winą tej kobiety właśnie faktem, że czy powodem dla którego jest teraz duszą czyścową jest to, że takich doświadczeń ta osoba nie ma, bo nikogo nie dopuściła do siebie, nie pozwoliła sobie przeżyć miłości i też nikomu nie pozwoliła przeżyć miłości z nią. I to jest dosłownie powód, dla którego ktoś zostaje duszą czyśćcową. Także mamy tutaj właśnie apel od Adama Mickowicza po to, żeby w młodości kształtować własną tożsamość. I to jest też coś, taki kontekst, który bym tutaj sprowadził trochę może na dziko. To jest y język reklamy, jaki mamy w XX wieku. Właśnie wszechobecną młodość. Mamy 30latki, 30latków, którzy próbują być cały czas ubierają się jak 15latkowie czy 20latkowie. Mamy kult młodości po prostu w społeczeństwie, który może zastępuje właśnie kształtowanie własnej tożsamości. Może się tak rozmarzyliśmy kulturowo w tej młodości, że po prostu bycie młodym staje się tożsamością. Ale nie wiem czy to się tutaj najlepiej klei. To jest taka moja refleksja totalnie na boku, że po prostu język reklamy czy komunikaty reklamowe uwielbiają mówić do młodych ludzi, żeby cenili sobie młodość. No jednocześnie wprawiają osoby starsze w kompleksy i sugerują im, że właśnie nie można być starym, tylko trzeba zawsze być tym 20latkiem czy 20latką przynajmniej z pozoru. Zakończenie tutaj mogłoby polegać na tym, że wracamy do Przedwiośnia i pokazujemy, że Cezary Baryka, czy większość historii Cezary Baryki to jest po prostu on popełniający błędy, które są całkowicie w porządku jak się jest młodym. I właśnie w ten sposób yyy Cezary Berka kształtuje swój ogląd na rzeczywistość, na te sprawy mniej ważne. Na przykład mamy też wątek miłosty w Nawłocie, o którym nie powiedziałem, a który by się tutaj bardzo dobrze wkleił, ale też na te sprawy najważniejsze, takie jak właśnie na przykład losy Polskie i nasz stosunek do losów Polski. Z drugiej strony mamy też wizję czy podejście Ikara z mitu o dalui ikarze, który przytoczyłem. Tutaj dosłownie młodość i błędy młodości mogą się skończyć nawet całkowitym, całkowitą klęską bohatera. No to jest to coś, co po prostu jest nieodłączną cechą czy ryzykiem związanym z tym, że jesteśmy młodym, ambitnym człowiekiem. Rola autorytetu w życiu człowieka. Omawiamy zagadnienie na podstawie Przedwiośnia Stefana Żeromskiego. No i dorzucimy sobie jeszcze jakiś kontekst. Pewnie warto powiedzieć, że często jest tak, że w kulturze poznajemy bohatera, który podgląda kogoś, uczy się od kogoś i autorytet jest człowiekowi potrzebny. Ewentualnie alternatywną tezę, którą sobie tutaj wyobrażam jest powiedzenie, że autorytet w życiu człowieka nie jest potrzebny i często takiego taki autorytet jest kwestionowany. Może tak zróbmy w ogóle. To w takim razie moja teza tutaj robocza będzie brzmieć, że autorytet w życiu człowieka jest niepotrzebny i [muzyka] mało tego, jeśli na jakimś etapie ten autorytet się pojawia, to z reguły będzie on zakwestionowany prędzej czy później, bo bohaterowie literackcy starają się uczyć sami na swoich błędach, czy po prostu mają takie przekonanie, że wiedzą lepiej. No i tutaj można to udowodnić najpierw na przykładzie autorytetu, jakim jest syn, to znaczy ojciec Cezarego Baryki, Seweryn Baryka. Ten człowiek będzie właśnie dla niego autorytetem, ale będzie jednoznacznie go wprowadzał w błąd. To znaczy wizja szklanych domów, jaką przedstawi swojemu synowi, jest po prostu nieprawdziwa. Wizja Polski idealnej Polski, która rozwija się dynamicznie po odzyskaniu niepodległości, to po prostu nie jest prawda i to wyjdzie bardzo szybko. Więc już na tym poziomie widzimy, że ten autorytet upadnie. Później poznajemy Szymona Gajowca, który będzie przekonywał Cezarego Barykę do reform pozytywistycznych, takich jak na przykład reforma monetarna, takich różnych zabiegów, które mają jego kraj zreformować, naprawić i poprawić. To znaczy mają po prostu doprowadzić do tego, że Polska będzie się stabilnie rozwijać. Ale mimo tych wszystkich mądrości, które Szymon Gajowiec prezentuje Cezaremu Baryce, dalej dla niego atrakcyjna wydaje się także wizja rewolucyjna. wizja rewolucji, którą poznał kiedyś w Baku. A teraz w podobny sposób takie socjalistyczne hasła głoszą jego znajomi, reprezentowani między innymi przez studenta Lulka. No i właśnie Cezary Baryka nie wie, nie chce polegać na żadnym autorytecie zewnętrznym. Nie wie co uważa na temat tego, co powinna zrobić Polska, co najlepiej pokaże nam zakończenie otwarte. Cezary Baryka jako główny bohater jest nieprzekonany do żadnej ze stron, sugerując nam właśnie, że my nie wiemy co zrobi Polska i też, że nikt nie jest dostatecznie wyraźnie przekonujący dla głównego bohatera. Taką formą właśnie autorytetu, który będzie kwestionowany i który nie przekona nas ostatecznie jako bohatera literackiego, będzie też dedal z mitu o dedalu i karze. Mamy zakaz ojca dla syna, żeby ten nie wzbijał się zbyt wysoko i nie leciał zbyt nisko na skrzydłach, bo może się stać tragedia z wynalazkiem dedala. No i podczas ucieczki z wyspy właśnie Iar decyduje się wzbić wyżej, mimo że to jest jednoznacznie zła decyzja. Zignoruje swojego ojca, zignoruje jego radę. No i kończy się to tragedią. No i ten autorytet, jedna z wyższych form autorytetu, czyli właśnie ojciec, znowu zostanie zakwestionowany. Rola autorytetu w życiu człowieka czasem może też polegać na kwestionowaniu jakiegoś autorytetu zbiorowości, społeczności. Mamy na przykład Jagnę, która będzie kwestionować tradycje i zwyczaje we wsi Lipce. Ma je po prostu gdzieś. I to wynika z tego, że jest szczera. Jest autentyczna, chce flirtować z mężczyznami. Nie chce na przykład golić włosów, znaczy ścinać warkocza. Niekoniecznie golić się na łyso, ale ścinać warkocza na potrzeby tego, żeby kiedy wychodzi za mąż, po prostu nie nie chce wzięcia wziąć udziału w tej tradycji. Ona nie hołduje tym autorytetom czy temu autorytetowi, jakie powinna mieć tradycja, czy ta społeczność. Nie nie nie chce się wpisać w te normy, które próbuje jej narzucić społeczność. Podobnie w roku 1984 mamy wielkiego brata, który jest autorytetem, jest postacią propagandową na plakatach, jest formą po prostu jednoosobowego symbolu władzy. No jest właśnie też partia, partia rządząca, która narzuca wszystkim jaka jest prawda, jak mają żyć. A z drugiej strony jest Winston, który na początku tej historii odrzuca autorytet i próbuje właśnie poznać prawdę. odrzuca tą prawdę objawioną, narzucaną przez partię przez przekazy dnia, przez informacje, przez nową mowę, przez całą machinę propagandową, którą warto by było tutaj szerzej troszeczkę opisać. I chociaż na końcu zostanie złamany w Ministerstwie Miłości w pokoju 1. tortury odwołujące się do niego, do jego traum, to cała ta historia pokazuje, że Winston nie potrzebował autorytetu. On potrzebował poznać prawdę. Fakt, że przegrał tę walkę nie zmienia faktu, że ona była słuszna prawdopodobnie na pewno była możliwa. Także autorytet w życiu człowieka niekoniecznie musi pełnić ważną rolę i bardzo wielu bohaterów literackich właśnie radzi sobie świetnie bez niego. A jeśli zawierzy jakiemuś autorytetowi, tak jak na przykład Cezary Baryka, to czasem prowadzi to do tragicznych skutków, czy może nie tragicznych, ale po prostu do pasma rozczarowań. I tak naprawdę na tym właśnie polega nauka bohatera literackiego. Oczywiście da się to zagadnienie poprowadzić w całkowicie drugą stronę i powiedzieć, że autorytet w życiu człowieka jest kluczowy i moglibyśmy tutaj właśnie przedstawić relację z Szymonem Gajowcem jako bardzo ważną w życiu Cezarego Baryki i właśnie możemy przedstawić Szymona Gajowca jako człowieka potrzebnego Cezaremu Baryce do tego, żeby się rozwijać. Możemy powiedzieć o relacji człowieka z Bogiem. Właśnie Bóg by był tutaj takim najwyższym autorytetem. No da się to zrobić bez najmniejszego problemu. Utopijny i realny obraz rzeczywistości. Omawiamy zagadnienie na podstawie przedwiośnia Stefana Żeromskiego, a w odpowiedzi dorzucamy też wybrany kontekst. Utopia to będzie wizja Sewery na Baryki, a ten realny świat to będzie to, czego będziemy się uczyć tak naprawdę przez resztę przedwiośnia. Zacznijmy od tego, że utopia to jest wyobrażenie świata idealnego, takiego, [muzyka] który do którego lubimy uciekać. Czasem dajemy go sobie po to, żeby było nam łatwiej znieść rzeczywistość, a świat realny jest właśnie pełen problemów i na tym polega ten rozdźwięk zawarty w poleceniu. Ja tworzę taką tezę mówiącą o tym, że utopia to jest właśnie kreacja, która pozwala nam poradzić sobie z smutną i trudną rzeczywistością. W tym sensie obrazy utopii mają dać człowiekowi nadzieję i służą do tego, żeby przykryć złą, smutną rzeczywistość. Dobrym tego przykładem będzie właśnie Cezary Baryka i Seweryn Baryka. U nich w rozmowie Seweryn Baryka podnosi właśnie taki powiedzmy temat, jakim są szklane domy i wizja Polski po odzyskaniu niepodległości. I ta wizja rodzi się, kiedy Seweryn podupada na zdrowiu. Kiedy Seweryn, czyli ojciec Cezarego, dowiaduje się, że Polska odzyskuje niepodległość, jednocześnie ma za sobą trudne doświadczenia wojny i to jest po prostu coś, co jest mu potrzebne. Do tego, żeby mieć nadzieję i też do tego, żeby po prostu mieć motywację, do tego, żeby mieć w życiu jakiś cel. No to tym celem jest dotarcie do Polski jego marzeń, która jest właśnie w jego głowie wolna, przez co może się bogacić, może rozwijać się technologicznie, właściwie już się rozwija technologicznie. Mamy właśnie szklane domy jako ten taki symbol właśnie tego rozwoju i postępu i wysokiej jakości życia. W przeciwieństwie do okoliczności czy okolicy Baku, tam gdzie Seweryn Baryka i Cezary Baryka znajdują siebie, czy Cezary odnajduje ojca po izej wojnie światowej. No właśnie tam mamy chaos, mamy rewolucję i tą ucieczką będzie wizja Seweryna Baryki, która okaże się nieprawdziwa. I tutaj właśnie będzie brutalne zderzenie z rzeczywistością. Kiedy Cezary Baryka dojdzie do Polski, zobaczy tam obrazy skrajnej biedy, zobaczy rozwarstwienie społeczne. Nasz kraj nie wie po prostu w którą stronę iść, jak się rozwijać, jak się składać. Po tym jak mieliśmy zabory i mieliśmy tak naprawdę jesteśmy trzema różnymi państwami na różnym poziomie zaawansowania, z różnym wyobrażeniem co robić dalej. Te wszystkie problemy będą skrajnie inne od tego, jak Severynberka w swojej głowie przedstawiał właśnie miasto czy Ukrainę mlekiem i miodem płynącą. Tutaj warto może wprowadzić od razu kontekst historyczny i właśnie powiedzieć o tym, że no faktycznie tak było, że odzyskaliśmy niepodległość w roku 1918. No i w efekcie odzyskania tej niepodległości mierzyliśmy się jako kraj z takim problemem, że po prostu byliśmy sklejką trzech różnych zaborów rosyjskiego, austriackiego i zaboru pruskiego. Byliśmy na różnym etapie zaawansowania. No i to jest skrajnie inna właśnie rzeczywistość niż to, co wyobrażał sobie Seweryn Baryka, myśląc o sprawnie rozwijającym się społeczeństwie. społeczeństwie bogacącym się, społeczeństwie ludzi wykształconych i no ludzi po prostu zaradnych i zamożnych. My mamy społeczeństwo analfabetów, mamy klasę wyższą, która nie chce się angażować w na rzecz rozwoju kraju, co zobaczymy w Nawłoci. To są wszystko takie brutalne lekcje rzeczywistości, które my będziemy razem z Cezarykiem z Cezarykiem razem z Cezaryem Baryką będziemy na kartach przedwiośnia właśnie odkrywać. Inny utopijny obraz świata, który można przytoczyć to jest Nowe Jeruzalem, czyli wizja tego, co się dzieje po apokalipsie. W Apokalipsie świętego Jana mamy nowy nowe Jeruzalem, czyli miasto, gdzie ludzie godni żyją pośród Boga. I jest to obraz idealny. No nikt tam nie umiera, nie ma żadnych problemów, nie ma zła, bo zło zostało wcześniej pokonane. I to też jest obraz, który jak się wydaje ma właśnie dawać nadzieję dla chrześcijan i ma pokazywać coś, do czego warto dążyć, coś, co warto mieć z tyłu głowy, kiedy rzeczywistość jest po prostu trudna, brutalna, surowa, no to właśnie taki obraz idealnej wizji rzeczywistości może się po prostu przydać w momencie, kiedy mamy problemy jakieś tak na co dzień. surowe rozliczenie i takie właśnie pokazanie, że takie łudzenie się, że jest idealnie, że jest super, że to odbiega bardzo od rzeczywistości. To będzie wesele Stanisława Wyspiańskiego. Tam mamy właśnie taki idealny obraz, czy mamy idealne hasła, czy hasła mówiące, że jest idealnie, że społeczeństwo się jednoczy. Mamy z pozoru połączenie się stanów społecznych, chłopstwa i mieszczaństwa, czy z chłopstowej inteligencji. Mamy wesele pana młodego, który reprezentuje właśnie inteligencję. Z drugiej strony mamy ym chłopstwo, która które jest reprezentowane przez wielu chłopów na weselu, ale także przez panią młodą, chłopkę. Yyy, no i z pozoru mamy właśnie taki mokry sen, powiedzmy, taki cel, do którego dąży każdy patriota. To znaczy połączenie się ze sobą ludzi z różnych stanów społecznych. Ale w praktyce przez całe to wesele będziemy odkrywać, że to są tylko pozory, że tak naprawdę mamy jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia, mnóstwo y barier czy jakiś takich uprzedzeń do nadgonienia i rzeczywistość jest taka, że nasze społeczeństwo jest dogłębnie podzielone. Mamy m takie traumy jak na przykład rzeź galjską, która bardzo świeżo jeszcze pracuje w naszym narodzie. Są ludzie, którzy to pamiętają, kiedy Polacy zwracali się przeciwko Polakom. Taka wizja Zjednoczenia Narodowego jest bardzo, bardzo odległa. Nie pomaga nawet złoty ró i złota podkowa odwerny chory, bo i tak nasz naród nie jest w stanie się zjednoczyć. Tutaj mamy brutalne rozliczenie, ale to wspiera ten mechanizm, ten mechanizm z mojej roboczej tezy, mówiący o tym, że nasza jest mamy bardzo naturalną reakcję, jaką jest kulturowo uciekanie do wizji utopii, do jakiegoś świata idealnego, która służy nam do tego, żeby poradzić sobie z brutalną rzeczywistością. A historia Cezarego Baryk jest dokładnie przykładem tego, dlaczego warto do takiej idealnej wizji uciekać, bo po prostu rzeczywistość w Polsce jest bardzo, bardzo trudna. Przedwiośnie skończy się nawet ma zakończenie otwarte, dlatego że to są bardzo trudne odpowiedzi. Czy bardzo trudno jest udzielić odpowiedzi na pytanie co zrobić? Dużo łatwiej sobie wyobrażać po prostu świat idealny, tak jak robił to Seweryn Baryka. Groteskowy obraz świata. Omawiamy zagadnienie. Na podstawie znanych nam fragmentów Ferdydurkę Witolda Gąbrowicza dorzucamy wybrany kontekst. Groteska jest przede wszystkim wtedy, kiedy jest dziwnie, [muzyka] kiedy mamy jakiś trudny temat, przynajmniej w naszej literaturze, to znaczy w podstawie programowej, to będzie z reguły trudny temat, który jest przedstawiany w taki sposób, że nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Mamy nagromadzenie absurdu, komizmu, też wątki właśnie bardzo poważne i to wszystko jest wymieszane tak, że w gruncie rzeczy czytelnik nie za bardzo wie co zrobić i doskonałym tego przykładem będzie Ferdydurkę. Moja taka robocza teza tutaj to by było, że groteska służy uczenia nas o rzeczach bardzo poważnych w sposób, który sprawia, że ten wykład czy ta wiedza, to co autor chce nam przekazać jest zmiękczone przez te formy. No i właśnie o tym jest ferdydurkę, która gdyby sprowadzić ją do warstwy znaczenia, to na przykład w szkole jest bardzo chłodną diagnozą systemu edukacji, który sprowadza wszystko do właśnie jakiejś formy, narzuca jakieś rozumienie wszystkiego. Rzeczy wieloznaczne, na przykład na języku polskim stają się jednoznaczne, czego najlepszym przykładem będzie lekcja o słowackim, który był wielkim poetą, dlatego że był wielkim poetą i tyle. I dzieci mają to po prostu zrozumieć. Ale poznajemy to wszystko z takiej perspektywy, która budzi właśnie zdziwienie i trochę sprawia, że może jest nam łatwiej przyjąć to przesłanie. dlatego że poznajemy bohatera Józefa, który jest sprowadzony do roli dziecka i to samo samo w sobie jest nazwane jako proces upupiania w szkole, czyli odbierania podmiotowości dorosłemu człowiekowi i wsadzania go do roli dziecka, mimo że już wiemy, że jest dorosły. I to jest kolejna rzecz, którą Gąbrowicz mówi, że wszyscy sobie robimy nawzajem i że robi nam to szkoła, bo traktuje 18latka tak, jakby był właśnie 12olatkiem zdaniem tego autora. Ale też pewnie dużo jest w tym prawdy w rzeczywistości, ale właśnie przez to, że widzimy to, że dosłownie mamy dorosłego człowieka, który teraz chodzi do klasy, no to mamy takie poczucie, że jest to w peen sposób zabawne, ale dalej ta warstwa znaczenia czy przesłania jest równie poważna. Bardzo podobnie do sprawy podchodzi rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią. To jest tekst średniowieczny, w którym groteska pełni funkcję tego, żeby oswoić nas ze śmiercią. Motyw dance makabr i motyw Mementoomori jest tutaj realizowany przez przedstawienie śmierci pod postacią kobiety z kosą kostuchy, która przychodzi do Polikarpa i w taki właśnie groteskowy sposób przechwala mu się ile to ona nie zabije osób i że zatańczy z każdym. To jest właśnie ten motyw dance makabr. I to też jest coś co jest super ważnym przesłaniem. To jest forma właśnie informowania czytelnika, że po prostu umrze i że ma o tym pamiętać i ma być na to przygotowany. Ale ponieważ mamy tutaj właśnie te motywy, ten motyw tańca śmierci i sama, sama kreacja śmierci, która musi przyjść do jakiegoś człowieka i mu się przechwala, że jest na łasce, że jest na służbie Boga i właśnie zabija ludzi, no to jest groteskowe, dlatego że w sumie to nie wiadomo, czy tutaj autor trochę nie chce nas rozśmieszyć. W sensie te ta kreacja śmierci jest dość zabawna, ale tematy, o których mówi, to są najbardziej życiowe i najbardziej poważne sprawy na świecie. Także tutaj znowu ta groteska ułatwia przyjęcie jakiegoś bardzo skomplikowanego przesłan nie skomplikowanego, tylko bardzo trudnego do przyswojenia przesłania i takiego takiej głębokiej prawdy o nas. Pewnie warto by tutaj się posłużyć szewcami z rozszerzenia. Można by powiedzieć o tym, jak Witkacy za pośrednictwem groteskie i kompletnego, totalnego absurdu teatru czystej formy pokazuje nam, że rewolucja w gruncie rzeczy nie ma sensu. A z podstawy można by tutaj zatrudnić Tango Sławomira Mroszka i też powiedzieć, że poprzez absurdalną i właśnie taką groteskową wersję konfliktu rodzinnego i rewolucji, którą próbuje przeprowadzić Artur, główny bohater, który buntuje się przeciwko normami, normom społecznym, a właściwie przeciwko braku tych norm, przeciwko temu, że nikt od niego nic nie oczekuje. Właśnie to jest taka groteska, taka to jest takie głupie, że kiedy to śledzimy, to po prostu widzimy jak bardzo bez sensu są starania wielu bohaterów i można przez pryzmat tej groteski i tego pomysłu na rewolucję spojrzeć na na przykład bohaterów romantycznych i się zastanowić czy w sumie to większość podstawy programowej nie przedstawia nam śmiertelnie na serio czegoś co w gruncie rzeczy jest po prostu tak głupie jak ta rewolucja którą przeprowadza Artur w tym sensie tutaj groteska czy ułatwia czy umożliwia nam zastanowienie się po prostu nad kulturą którą i nad właśnie bardzo popularnym motywem jaki jest jakim [muzyka] jest motyw rewolucji powtarzany w co drugim dziele literackim także u nas w kanonie czy w podstawie programowej. W ogóle fakt, że taki temat podejmuje mrożek sprawia, że to jest bardzo dobrze, że ta lektura jest w kanonie lektur obowiązkowych. No więc podsumowując to wszystko możemy powiedzieć, że groteskowy obraz świata służy do tego, żeby opisać rzeczywistość, zwłaszcza jej trudne elementy i pokazać je w taki sposób bardziej przyswajalny czy taki bardziej możliwy do właśnie odebrania, do pochylenia się nad nim, kiedy troszeczkę udziwnimy ten świat i właśnie sprawimy, że nad większością warstwy znaczeniowej można się trochę pozastanawiać i widz ma takiego trochę mindfacka z jednej strony, ale z drugiej strony kryje się pod nim jakaś głęboka prawda o nas jako kontekst ja mogę tutaj zaproponować, czy tak dorzuciłbym absurdyzm, czy filozofia absurdu, która była popularna bardzo w XX wieku. Witold Gomąbrowicz tworzy swoją lekturę tuż przed wybuchem II wojny światowej i to jest, no właśnie tak mi się wydaje, dość istotny kontekst, że ta groteska dzieje się w oparach takiego absurdu, jakim jest po prostu napięcie gigantyczne, które mamy w w całej Europie. Trochę tak jak na przykład rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią też dzieje się czy powstaje wobec tego, że po prostu śmierć jest w średniowieczu wszechobecna. Więc groteska może służyć też jako taki wentyl po prostu na takie momenty historii czy taki kontekst kulturowy, kontekst historyczny, jak po prostu całe całe społeczność czuje cała społeczność czuje się przytłoczona. To ta groteskowa forma może tutaj być bardzo pomocna, ale to jest tylko moja propozycja jakiegoś tam kontekstu, który bym gdzieś może wrzucił przy omówieniu jeszcze ferdydurkę. Tutaj człowiek wobec presji otoczenia. Omawiamy zagadnienie na podstawie znanych nam fragmentów ferdydurkę Witolda Gąbrowicza i dorzucimy sobie jakiś kontekst. Jeśli o jednej rzeczy jest fertydurkę, no to pewnie właśnie o formie i o presji otoczenia. Podam dwa przykłady. Tutaj będzie do młodziaków i będzie szkoła. Na początek wstęp będzie taki, że kultura regularnie opisuje relacje jednostka. A właśnie społeczeństwo, otoczenie, które wywiera bardzo duży wpływ na jednostkę. To będzie taka robocza teza, może dałoby się ją troszeczkę lepiej uformować, ale generalnie mój take jest tutaj taki, że presja otoczenia realnie wpływa na to jak się czujemy i jak się zachowujemy. Chociaż pewnie dałoby się argumentować też na podstawie różnych bohaterów literackich, że presja otoczenia nie jest w stanie wpłynąć na człowieka i z Juuzia możemy wyciągnąć i tą i tą postawę. Ale my idziemy w to, że presja otoczenia ma duże znaczenie i właśnie pokażemy to na przykładzie szkoły. W szkole Józef jest zamieniony w Juuzia, jest upupiony, sprowadzony do roli dziecka, od którego nie oczekuje się, że będzie dzielił się swoimi doświadczeniami, że będzie miał swoją, jak to się mądrze mówi, podmiotowość, tylko że będzie słuchać uważnie. Na przykład, że Słowacki był wielkim poetą, bo był wielkim poetą i ma po prostu być karmiony tymi informacjami i ma je respektować. To jest odebranie człowiekowi jakiegoś prawa do samostanowienia, do decydowania o sobie. zamian za to po prostu sprowadzenie go do roli dziecka. To jest presja otoczenia. Szkoła oczekuje, nauczyciele, profesor Pimko, cała kadra nauczycielska oczekują, że dzieci będą po prostu się słuchać, nie będą zadawać głupich pytań czy w ogóle pytań, nie będą kwestionować rzeczywistości i to wychodzi. Większość dzieci faktycznie tak robi. Z kolei w domu młodziaków presja otoczenia polega na tym, że starzy młodziakowie narzucają nowoczesność. Mówią o tym, że wszyscy są nowocześni w domu. Jest obiad u młodziaków, gdzie licytują się na najbardziej szalone tezy. na przykład mówią o tym, że są za karą śmierci, są za jakimiś różnymi właśnie takimi odklejonymi nowoczesnymi poglądami. Widzimy, ten obiad wygląda po prostu żałośnie. Ale jest takie oczekiwanie w domu młodziaków. Mamy tam mamę, tatę, Zutę, czyli córkę i właśnie Juzia. Mamy takie oczekiwanie, że cała czwórka będzie właśnie licytować się na to, kto jest bardziej nowoczesny, kto bardziej reprezentuje taką właśnie nowoczesność rozumianą jako zdolność do prezentowania takich szalonych, odklejonych poglądów i z drugiej strony rozwiązłość także na tym poziomie związkowo seksualnym, czego najlepszym przykładem będzie zuta. Zuta będzie tutaj moim dowodem na to, że presja społeczna faktycznie wpływa na człowieka, dlatego że rodzice oczekują od zuty, że ta będzie wchodzić w takie powierzchowne związki, skupione przede wszystkim na tej sferze seksualnej. I to się faktycznie dzieje. To znaczy Zuta faktycznie taki sposób podchodzi do relacji. Widzimy relację z Kopyrną, w której dochodzi do pocałunków, do zbliżeń, ale jest ta relacja bardzo powierzchowna i spokojnie można powiedzieć, że jest to efekt tego, w jakim domu została wychowana. Jej symbolem, jak i symbolem nowoczesności będzie łydka, czyli fakt, że ma po prostu sportową łytkę, dlatego że Zuta uprawia sport i że ją odsłania. To jest symbol całej nowoczesności zdaniem Gąbrowicza. Bardzo powierzchowne po prostu bycie zdolnym do tego, żeby mieć jędrną łydkę. Więc postawa zuty uosobiana przez właśnie odsłoniętą łytkę to jest kolejny dowód na to, że presja społeczna bardzo mocno wpływa na człowieka. Presja otoczenia jest też czymś, co bardzo mocno ciąży bohaterowi roku 1984, czyli Winstona Winstonowi Smiffowi. Bardzo ona ciąży. Próbuje odkryć prawdę na swoje potrzeby, później na potrzeby siebie, swoje i Juli, z którą ma romans, ale z którą też razem stara się odkryć właśnie prawdę o partii. Koniec końców to się nie uda. Czyli ta presja otoczenia z jednej strony oczekuje od niego, od obywatela państwa w roku 1984, że będzie właśnie słuchać się prawdy podawanej przez teleekrany, że będzie kochać wielkiego brata. A jeśli jakiś obywatel się temu sprzeciwia, to zostaje dosłownie schwytany yyy przez Charringtona i Obriana. Następnie poddany torturom w Ministerstwie Miłości i po prostu nastawiony, nastrojony. Dlatego, że ostatnia scena roku 1984, widzimy jak [muzyka] Winston Smith właśnie podziwia wielkiego brata. Widzimy, że system go w cudzysłowie naprawił. Także ta presja otoczenia odpowiednio zadziałała. O presji otoczenia możemy też mówić womie. Mamy tam Ramberta, który na początku chce uciekać z miasta, ale pod wpływem tego, że jego towarzysze, na przykład Jantaro, ratują, chowają zmarłych i generalnie nie myślą o ucieczce, bardziej myślą o to, jak można walczyć ze złem. M ten też właśnie ze względu na to, że wszyscy inni majchowują taką postawę, no on też zacznie pomagać i stwierdzi, że dobra to ja zostaję i tutaj pomagam, jestem częścią tej ekipy. Pewnie można się doszukiwać podobnej postawy też u księdza Panelou. Ten człowiek racjonalizował najpierw wszystko bogiem, ale w kontakcie z tym cierpieniem i też widząc jak wszyscy inni po prostu pracują stwierdził, że no dobra to w takim razie ja też będę pracować. Pewnie można by tutaj dorzucić jakieś konteksty psychologiczne czy socjologiczne mówiące o tym, że po prostu istnieje coś takiego jak presja otoczenia w naszych mechanizmach, w mózgu. Także możemy pójść także w tym kierunku. Skwitowalibyśmy [muzyka] to wszystko, mówiąc o tym, że człowiek z reguły poddaje się presji otoczenia. To znaczy jest to potężna siła, która jeśli narzuca to na cś na ciebie państwo albo religia, chociaż o religii mało było w tej wypowiedzi w moich przykładach. Na pewno mogłaby się tutaj pojawić albo po prostu inni ludzie, twoi przyjaciele, twoi towarzysze. No to będziesz zachowywać się w w konkretny sposób. O tym bardzo często mówi nam kultura. Człowiek zlagrowany jako ofiara zbrodniczego systemu. Omawiamy zagadnienie na podstawie utworu, proszę państwa, do gazu Tadeusza Borowskiego, a w odpowiedzi dorzucamy jeszcze jakiś kontekst. Człowiek zlagrowany to jest człowiek, który traci zdolność do odczuwania współczucia i łapie się na tym, że po prostu obojętnieje wobec świata, dlatego że liczy się dla niego przetrwanie. Jest on też właśnie ofiarą zbrodniczego systemu. O tym będziemy zaraz mówić, a do wstępu pojdziemy w to, że są takie utwory, które w naszym kanonie lektur są strażnikami trudnej pamięci. właśnie takim krzykiem ofiar i doskonałym przykładem jest właśnie proszę państwa do gazu. Moją tezą tutaj taką oczywiście roboczą będzie powiedzenie, że człowiek zlagrowany i przedstawienie ofiary zbrodniczego systemu niemieckich obozów śmierci to jest przestroga przed tym co się dzieje z człowiekiem kiedy otacza go zło. Dzieje się z nim zobojętnienie. Dzieje się z nim to, że kiedy Tadek, który opowiada nam tą historię w opowiadaniu, proszę państwa, do gazu wspiera komando Kanada przy tym, żeby wyładowywać ofiary idące na śmierć ludzi. którzy przyjeżdżają do obozu Auschwitz Birkenał w Oświęcimiu i będą najpierw są poddawani selekcji, część trafi do obozu pracy, część większość trafi do po prostu idzie na śmierć po prostu za moment, gdzie ludzie są dehumanizowani, to jest słowo, na które pewnie czeka komisja, to znaczy są bici, są traktowani jak zwierzęta, ci ludzie, którzy trafiają do obozu pracy. Mamy scenę kobiet, które mają golone głowy i to wcale nie w ramach akcji Cancer Fighters, tylko właśnie w ramach dehumanizowania ich i pozbawiania ich wyglądu też ze względów po prostu praktycznych, żeby były dłużej te osoby przydatne do pracy, co jest w ogóle okropną rzeczą, ale wypadałoby to powiedzieć komisji. Widzimy też ludzi, którzy nie dotrwali do końca. To znaczy jest scena na przykład jak Tadek wchodzi do wagonu kolejowego i tam są ludzie, którzy umarli w trakcie transportu po prostu, bo byli starzy, byli chorzy, zostali stratowani. Te wszystkie obrazy przez ich natłok sprawiają, że nasz główny bohater i narrator opowiadający nam te historie, Tadek po prostu obojętnieje. On się łapie na tym, tam rozmawia z kolegami, którzy są bardziej doświadczeni. Dochodzi do wniosku, że to po prostu trzeba grubej skóry i on już ją częściowo ma, ale cały ten proces to jest właśnie proces zostawania człowiekiem zlagrowanym. Masz tyle tragedii dookoła siebie, że już po prostu nie jesteś zdolny do sympatyzowania czy empatyzowania z tymi ludźmi. Kiedy pojawia się nowy transport, to dla ludzi z Komando Canada jest informacja na przykład o tym, że mają kolejną rację żywnościową. Czy jakieś znajdźki mogą zrobić czy zdobyć, dlatego że w tych wagonach zostają różne rzeczy po więźniach i oni je sobie po prostu podbierają. Także ten świat jest kompletnie odwrócony i tutaj można wprowadzić drugi taki przykład tekstu. To będzie inny świat Gustawa Herlinga Grudzińskiego. Zaraz o nim będą pytania, no ale na potrzeby tego tutaj też mamy relacje właśnie człowieka, który opisuje świat, w którym albo ktoś kompletnie obojętnieje na rzeczywistość i walczy tylko o swoje przetrwanie, albo zostaje przy swojej moralności, stara się dalej kierować na przykład moralnością chrześcijańską, stara się być dobry, ale tacy ludzie w łagrach, które opisuje Gustaw Herlin Grudziński będą mieli po prostu trudniej. Także ta granica, do której doprowadza człowieka obóz z mojej tezy, no właśnie jest tutaj jak najbardziej zachowana czy pokazana. Jeszcze kolejny tekst, też będą do niego pytania, to znaczy zdążyć przed Panem Bogiem. Ludzie, którzy spodziewali się, że trafią do obozu, spodziewają się, że mogą trafić właśnie jako ofiara do obozu koncentracyjnego na śmierć lub do pracy, woleli wybierać walkę zbrojną. Tak, tam tych czynników było więcej. Ta pogarda i warunki w getcie same w sobie wystarczały, żeby czy mogłyby wystarczyć, żeby podjąć taką decyzję. Ale jednym z czynników decydujących o wybuchu powstania było też to, że po prostu inaczej umiera się w walce, a inaczej umiera się w drodze do Oświęcimia albo już w Oświęcimiu. Także takie mroczne konteksty tutaj, dlatego że mamy bardzo mroczny temat. Można tutaj pewnie dorzucić jakiś kontekst. mi przychodzą do głowy filmy wojenne, y, nie wiem, pianista, pierwszy lepszy film wojenny, opisujący właśnie tragedi ludzi w obozach, ale pewnie tego tutaj możemy znaleźć naprawdę sporo. E, no i na koniec do podsumowania zawarłbym jeszcze raz informację o tym, że ten tekst tak jak na przykład inny świat, czy właśnie zdążyć przed Panem Bogiem, to są teksty, które pełnią rolę jakiegoś takiego powiedzmy strażnika pamięci. One pokazują właśnie ten obraz człowieka zlagrowanego, obraz człowieka posuniętego na skraj. jest tutaj po to, żebyśmy nie robili jako ludzkość błędów, które nam się wcześniej przytrafiały. Jakie znaczenie ma tytuł dla odczytania sensu utworu? A zagadnienie będziemy omawiać na podstawie znanych nam fragmentów innego świata. Gustawa Herlinga Grudzińskiego i w odpowiedzi uwzględnimy również wybrany kontekst. Inny świat ma tutaj takie samo pytanie, jak już było wcześniej w kontekście przedwiośnia, więc najłatwiej będzie tutaj sobie wykorzystywać wzajemnie inny świat i przedwiośnię. Ale ja w ogóle przy odpowiedzi na przedwiośnie użyłem innego świata, więc teraz już nie będę ci tak pluł w twarz, więc wykorzystam coś innego niż przedwiośnie tym razem. Ale zaczniemy od tego, że m teza jest tutaj raczej robocza, będzie też jedyną docelowo wartościową. To znaczy raczej będziemy szli w kierunku tego, że no ma duże znaczenie. To znaczy ciężko pewnie będzie argumentować na drugą stronę, chociaż jeśli chcesz no to śmiało. W zbiorze opowiadań Gustawa Herlinga Grudzińskiego Inny Świat, nieważne jakie fragmenty poznawałeś, poznawałaś, dostajemy historię ludzi, którzy zachowują się dziwnie z perspektywy naszej moralności, świata zbudowanego na przykład można wprowadzić kontekst dekalogu, chrześcijańskich wartości, prawa polskiego, nie wiem, konstytucji. Te rzeczy nie obowiązują po prostu w obozie. w łagrze, który opisuje Gustaw Herrudziński, który sam był właśnie skazańcem, który odbywał karę w ruskim łagrze w trakcie II wojny światowej. Więc człowiek ten pokazuje nam, że wszystkie historie, które będzie opisywał, kiedy poda nam historię człowieka, który na przykład najpierw opala sobie rękę nad ogniem, to jest Misza Kostylew, później popełni ostatnią złą decyzję i sam straci życie, samodzielnie się wyloguje na drugą stronę. Ten człowiek jest przykładem kogoś, kto właśnie nie działał w ramach świata, który znamy. On działał w ramach systemu wartości, które musiał sam sobie wyznaczać. No i wobec presji systemu, który poprzez pracę chciał go wyniszczać. W tym sensie fakt, że odmawiał pracy opalając sobie rękę nad ogniem, może czynić bohatera innego świata, Kostylewa nawet herosem. Mimo że nigdy w życiu nie powiedzielibyśmy, że herosem jest ktoś, kto dzisiaj rano wyjdzie z domu i opali sobie rękę nad ogniem, to w tych warunkach innego świata może to mieć kluczowe znaczenie. I teraz przywołam tutaj [muzyka] inny tekst obozowy. Proszę państwa do gazu. To jest literatura Tadeusza Borowskiego z obozów niemieckich. I tutaj to, proszę państwa, do gazu to jest coś, co jest m też wartościowe dla zrozumienia znaczenia tego utworu. On też opowiada o skrajnych hardkorowych sytuacjach, o skrajnym złu, ale przez ten tytuł, proszę państwa, do gazu, mamy tutaj element groteskowy albo takiego cynizmu i to dobrze pokazuje człowieka zlagrowanego, czyli człowieka tracącego zdolność do m odczuwania rzeczywistości. A właśnie obraz człowieka zlagrowanego dostajemy w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego. Proszę państwa, do gazu jest bardzo cyniczne, biorąc pod uwagę, że ten utwór dosłownie opowiada o tym, że Tadek, który opowiada nam te historie, odprowadza ludzi, czy pomaga odprowadzić ludzi do komór gazowych albo do obozu pracy rozładowując transporty w Oświęcimiu na rampie. No i właśnie taki cyniczny tytuł, proszę państwa, do gazu, jakby to był jakiś kulturalny zwrot, nie wiem, zaproszenie do opery, ma pokazać ten gigantyczny dystans. Czy to jest sugestia, że po prostu już autor tak bardzo już nie przyjmuje, nie, nie rejestruje tego okrucieństwa, nie robi to na nim wrażenia, nie jest zdolny do empatii, do współczucia, że aż bawi się tym tytułem tak jakby to była właśnie jakaś komedia czy jakaś, nie wiem, satyra, a jest to fotografia z bardzo trudnej kartki z naszego kalendarza. W tym sensie może to być tutaj bardzo yyy przydatne. I dorzucimy jeszcze jeden tekst także, który zaraz będziemy analizować. To znaczy zdążyć przed Panem Bogiem. Tutaj znaczenie tytułu jest takie, że zaszyta w tym tytule jest taka główna myśl całego tekstu i całej rozmowy Hanny Kral z Markiem Edelmanem. Zdążyć przed Panem Bogiem oznacza po prostu ratowanie ludzkiego życia. W getcie ratowanie ludzkiego życia to będzie podtrzymywanie kogoś na duchu. Bardzo często. Często pomaganie komuś uwierzyć w siebie. Często to będzie też oczywiście jakaś pomoc. faktycznie realna pomoc ze zdrowiem. Ale Marek Edelman opisując końcówkę powstania w getcie warszawskim mówi, że to głównie chodzi o po prostu ratowanie ludzi podtrzymujących na duchu. Z kolei po tym jak skończy się powstanie w getcie, które Marek Edelman przeżyje, to ratowanie życia polega na tym, że ten człowiek pracuje jako lekarz i właśnie po prostu na sali operacyjnej ratuje ludzkie życie i spieszy się, żeby zdążyć przed Panem Bogiem, zanim Pan Bóg zdmuchnie metaforyczną świeczkę życia czy płomień życia. On stara się na sali operacyjnej zasłonić go ręką. I to jest główny sens całego utworu w tym sensie, że Marek Edelman opowiada o tym, jak próbował właśnie zdążyć przed Panem Bogiem w kilku różnych lokacjach czy etapach czasowych. No i właśnie w tym sensie dostajemy najważniejsze przesłanie utworu od niego już w tytule, czy właściwie od Hanny Kralu już w tytule. Także podsumowanie tutaj bardzo bezpiecznie. Można powiedzieć, że tak jak widać, no po prostu te utwory byłyby trudniejsze do zrozumienia y lub byłyby mniej pełne znaczeniowo, gdyby tego tytułu nie dać. Gdyby go nie dać. I jeszcze raz mówię, że myślę, że da się tutaj powiedzieć, że znaczenie mały wpływ na odbiór utworu. Myślę, że da się taką tezę zrobić i to uargumentować, ale no to już jest twoja decyzja. Pamiętaj, że jesteśmy na na języku polskim i tutaj nie ma y tylko i wyłącznie jednego klucza odpowiedzi, zwłaszcza na tych ustnych, gdzie to zawsze dzieje się Meksyk. Konsekwencje zniewolenia człowieka. Omawiamy to zagadnienie na podstawie znanych nam fragmentów innego świata Gustawa Herlinga Grudzińskiego i będzie jeszcze kontekst. Warto zacząć od powiedzenia, że będziemy mówić tutaj o sytuacjach skrajnych. Lor innego świata to nie jest po prostu niewola. To są ruskie łagry i opis yyy systemu, który zaraz będziemy analizować, a którego głównym celem jest właśnie złamanie człowieka. Możemy powiedzieć, że konsekwencją m zniewolenia człowieka jest to, że ten jest gotów oddać własne życie, żeby ratować swoją godność. To będzie tutaj moja robocza teza, bo taki przykład dostaniemy w kilku różnych miejscach w literaturze. Także m to zniewolenie, tak, ja do tego podejdę, ale oczywiście możesz pójść w inną stronę i wyciągnąć jakąś inną konsekwencję zniewolenia człowieka, na przykład kompletne kompletny rozpad psychiki człowieka, bo takie przykłady w literaturze też będziemy mieć, ale ja idę w to, że ludzie wobec zniewolenia rozpaczliwie będą ratować swoją godność. Omawiamy to zagadnienie na podstawie innego świata i tutaj skupię się na postaci miszy Kostylewa, który dobrze pasuje do większości tych pytań jawnych, tych obozowych i to nie tylko dotyczących innego świata. Moim zdaniem człowiek ten najpierw był zwolennikiem systemu w Związku Radzieckim, ale później trafił do obozu jako wróg partii. Został po prostu padł ofiarą gry politycznej. to tak skracając po prostu między różnymi towarzyszami partii. No i będąc już w tym obozie człowiek ten szybko zorientował się, że praca służy głównie temu, żeby człowieka łamać, niszczyć i pozbawiać go godności. Więc jego sposobem walki z tym systemem było bycie niezdolnym do pracy. Okaleczał się poprzez opalanie ręki nad ogniem. Nie goiła mu się ta rana i nie mógł po prostu pracować. Później na koniec tej historii dostał informację, że zostaje przeniesiony jeszcze bardziej w głąb Syberii, co oznaczało de facto wyrok śmierci. Zaraz później ten człowiek umiera. Ale możemy interpretować to tak, że wobec tak tragicznej sytuacji, wobec tego innego świata, w którym się znalazł, człowiek ten dał radę zachować godność. Najpierw tocząc walkę m z systemem, który był w 100% przeciwko niemu, a później odchodząc w pewnym przynajmniej sensie na własnych warunkach. Bardzo podobnie możemy powiedzieć o ludziach, którzy w gercie warszawskim odchodzą też na własnych warunkach, nie dają się zlikwidować tak jak wyglądał plan likwidacji getta bez tej walki zbrojnej. Na pewno w getcie byli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy powstania, ale ci, którzy chcieli w taki sposób umierać i to była ich decyzja, pewnie mogliby powiedzieć, że właśnie wobec zniewolenia udało im się wyrwać przynajmniej to, że umierają tak jak chcą. Można pewnie wrócić do romantyzmu tutaj, bo konsekwencja zniewolenia człowieka to będzie postawa buntowników romantycznych. To znaczy przede wszystkim bunt prometejski Konrada to będzie konsekwencja zniewolenia człowieka. No bo widzimy jak Konrad buntuje się przeciwko temu jak wygląda w Polsce sytuacja pod zaborami. On chce żeby nasz kraj był wolny właśnie decyduje się nawet sprzeciwić Bogu. [muzyka] Jest gotów do sprzeciwu właśnie Bogu w wielkiej improwizacji. Żąda od niego, żeby zmienił sytuację naszego kraju. No i to jest konsekwencja tego, że nasz naród jest zniewolony, a on czuje się, że za milion, że się nazywam milion i za miliony cierpi katusze i teraz będzie nas po prostu tutaj wszystkich motywować do działania. Można też dorzucić kontekst mesjanizmu i widzenia księdza Piotra. Można powiedzieć, że konsekwencja zniewolenia człowieka to jest próba tłumaczenia sobie tego jakimś sensem metafizycznym. W kiedy powstają dziady, część trzecia, w Polsce jest tak źle. Mamy taką falę represji od cara po nieudanym powstaniu listopadowym, że zaczynamy to sobie tłumaczyć wizją mesjanizmu. Dosłownie ksiądz Piotr dostaje profetyczną wizję od Boga, w której widzi, że Polska jest Chrystusem narodów i nasze cierpienie jest uświęcone. Dochodzi do sakralizacji tego cierpienia. To jest sposób na to, żeby sobie wytłumaczyć, że właśnie jest jakaś nadrzędna wartość tej tragedii, którą która nas spotyka. Także konsekwencją zniewolenia człowieka będzie na potrzeby mojej tezy próba walki o godność. Tak jak właśnie w innym świecie widzimy heroiczną postawę Miszy Kostylewa. Heroiczną przynajmniej na potrzeby tej wypowiedzi do pytania jawnego. Widzimy też, że ludzie wobec zniewolenia będą walczyć o prawdę. Tu można by też wprowadzić rok 1984 albo folwark zwierzęcy. Tutaj walka o wolność, ale też będą próbować jakoś tłumaczyć sobie ten los albo na przykład przyjmować postawę pełną buntu. No tutaj tych przykładów i kontekstów wrzuciłem ci troszkę więcej, tak żeby po prostu było z czego wybierać. Przypominam, że to nie jest lista zamknięta. Żadne z tych pytań nie daje ci listy zamkniętej. Powodzenia. Czy możliwe jest zachowanie godności w sytuacjach skrajnych? Omawiamy zagadnienie na podstawie zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Kral i w odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. To pytanie wydaje mi się niepozorne, ale pewnie prosi cię o to, żebyś scharakteryzował jakichś bohaterów najlepiej. Czy scharakteryzowała najlepiej z imienia i z nazwiska. Ja pamiętam dosłownie kilka osób z tej lektury i ich tutaj uwzględnię. Moja odpowiedź będzie brzmiała tak. To znaczy możliwe jest zachowanie godności w sytuacjach skrajnych, ale pewnie dałoby się powiedzieć o ludziach, którzy zostali zarówno wzdążyć przed Panem Bogiem, jak i w reszcie literatury po prostu przytłoczeni i utracili godność z różnego powodu. Na przykład pewnie można by spróbować argumentować, że odebranie sobie życia, co będzie [muzyka] zachowaniem częstym wielu bohaterów na przykład znożyć przed Panem Bogiem, to może jest utrata godności w tej godzinie próby, ale ja nie będę zaglądał w tym roczne zakamarki i powiem, że zachowanie godności w skrajnych sytuacjach jest możliwe. We wstępie powiedzielibyśmy coś w stylu, że literatura pokazuje nam często sytuacje skrajne jako przestrogę, jako kartki z kalendarza naszej trudnej historii, ale mamy tą pozytywną to pozytywne przesłanie, że właśnie da się tą godność zachować. w Zdążyć Przed Panem Bogiem mamy scenę na beczce. To znaczy jest taka scena w trakcie transportu osób z narodu wybranego, kiedy Hitlerowcy każą jednemu z Żydów wejść na beczkę i właśnie upokarzają go w ten sposób, co jest ważną sceną dlatego, że Marek Edelman tłumaczy, że wiele osób właśnie dlatego zrobi powstanie w getcie. Czy tak będzie myśleć o życiu, żeby nikt im nie kazał już stawać na beczkę, co metaforycznie znaczy, że po prostu ludzie ci mieli dość upokorzeń. To znaczy, nie wiem nawet czy to jest metafora, no po prostu mieli dość bycia upokarzanym, mieli dość tego, że po prostu odbiera się im człowieczeństwo, ich godność dehumanizuje się ich i żartuje się z nich w trakcie transportowania ich na przykład do obozów pracy i obozów zagłady. Jeśli chodzi o takie konkretne przykłady tej godności, no to jest taka postać, ona się nazywa Pola Lwszc z tego co pamiętam to była pani, której najpierw udało się uciec z getta, ale ona później wraca wraca do getta i wchodzi do transportu razem ze swoją matką. To jest taki obraz, nie wiem czy to jest heroizm. Na pewno jest tutaj sporo o godności, o gotowości do poświęcenia swojego życia, żeby po prostu towarzyszyć swojej rodzinie w tym ostatnim transporcie. Mamy też taką postać jak Michał Klepisz. On był chemikiem, który uczył jak wykonywać różne materiały. On zginął w trakcie powstania, no i zasłonił tutaj kolegów własnym ciałem, czyli poświęcił się dla innych w tej godzinie próby. No i to też jest czyn, który czyni tą śmierć godną. Czyni ją trochę tak jak jakiś Roland, który będzie umierać za wiarę czy za swoich towarzyszy, za druchów i za ojczyznę, za króla. No to tutaj właśnie Michał Klepisz też może być takim nawiązaniem. Oczywiście nie kompletnie nie o to chodzi Markowi Edelmanowi, żeby tak przedstawić śmierć w getcie, ale na poziomie decyzji jednostki można powiedzieć, że ten człowiek y zachował swoją godność. Podobnie pewnie można powiedzieć o Marku Edelmanie, tak jak on opowiada o getcie warszawskim i o tym co tam robił. to chociaż mamy tutaj sporo demitologizacji, mamy sporo bezsensownej śmierci, mamy sporo ludzi, którzy po prostu nie mają nic wspólnego z herosami. To są ludzie, którzy boją się o swoje życie, często odbiorą sobie życie, podejmują różne trudne decyzje albo właśnie uciekają od podejmowania decyzji i czekają na to, aż umrą w strasznych warunkach. No to w tym wszystkim Marek Edelman wydaje się opisywać siebie jako człowieka, który nie stracił w miarę przynajmniej chłodnego umysłu, był w stanie podtrzymywać na duchu swoich towarzyszy. On jako osoba, która relacjonuje te historie, zachował godność i zachował też zdolność do tego, żeby pomagać innym na tyle trześwy umysł, żeby to później dla nas wszystko zrelacjonować. Myślę, że taka odpowiedź jest jak najbardziej odpowiednia. Trochę zastanawiam się nad tym wątkiem Marka Edelmana, czy on też może tu być przykładem, ale wydaje mi się, że tak jak to uargumentowałem, może być w porządku. W opowiadaniach, proszę państwa, do gazu Tadeusza Borowskiego też będziemy widzieć przykłady ludzi, którzy zachowują godność na przykład dlatego, że nie boją się idąc czy nie bronią się idąc na śmierć. Tłumie ludzi, którzy krzyczą, którzy się boją, którzy się wyrywają. Są ludzie, którzy idą obojętnie albo właśnie z podniesioną głową, mimo że idą prawdopodobnie na śmierć, czy zdają sobie z tego sprawę prawdopodobnie. I tacy ludzie też zdaniem opowiadającego pewnie zachowują godność, zwłaszcza na tle tych wszystkich innych, którzy tracą głowę. Mamy też takie dobre uczynki, które też mogą być taką formą zachowania godności. To będzie z opowiadania Inny świat czy z cyklu opowiadań Inny świat Gustawa Hlinga Grudzińskiego. To będą ludzie, którzy wspierają się, dają sobie racje żywnościowe. Tam jest z tego co pamiętam wątek matki i dziecka. Ta matka odmawia sobie racji żywnościowych, żeby wspierać dziecko. Szczerze nie wiem, czy to właśnie nie jest błąd rzeczowy, który teraz mówię, ale na pewno takie przykłady również w tym czy w tym cyklu opowiadań będą. Ludzi, którzy tą godność zachowują. No i na pewno godność przynajmniej w jego własnym miemaniu zachowa Misza Kostyle w innym świecie poprzez opalanie sobie ręki nad ogniem poprzez taki sprzeciw y wobec systemu, który oczekuje od niego, że będzie pracować, ten nie pracując zachowuje godność. A ponieważ sytuacją skrajną może być pewnie moment walki o swoje życie, to teraz robimy duży, duży zwrot do tyłu i mamy Hektora, który zachowuje godność, bo staje do walki z Achillesem z Iliady Homera. Mimo że może przewidywać, że umrze. Jest to forma sytuacji skrajnej bezprzecznie. To znaczy konflikt czy starcie z najpotężniejszym herosem świata greckiego. Hektor to starcie przegra, ale mimo że ten Achilles będzie później bezzcześcił jego zwłoki, mimo że go pokona, to Hektor dalej zostaje przez nas zapamiętany jako heros, dlatego że przestał uciekać, powiedział wszystkim, że boję się ciebie, ale i tak stanę z tobą do walki. Jest to forma zachowania godności. Sytuacją skrajną może też być konflikt tragiczny. Na przykład pewnie Antygona wybierając, że pochowa swojego brata zapewne zachowuje godność. jest mo jest postacią, która może spokojnie stać obok takich herosów właśnie jak Achilles czy Hektor, dlatego że ma odwagę podjąć decyzję w sytuacji, w której nie ma dobrej decyzji do podjęcia. Także myślę, że tutaj konflikt tragiczny jak najbardziej by przeszedł. Antygon zapamiętujemy jako postać raczej pozytywną w tym sensie, że jest dla nas symbolem odwagi, może nie cywilnej, ale odwagi takiej po prostu. Charyzmat też będzie słową godności. Ona będzie symbolem godności. To znaczy wierzy w coś, więc podejmuje taką decyzję, która jest zgodna z tym, w co wierzę. Do podsumowania pewnie literatura jest po to, żeby pokazywać nam ludzi godnych taką postawę promować i też nawet w starciu z takim złem, jakim jest to, co opisuje zdążyć przed Panem Bogiem, to znaczy okupacja, getto warszawskie, czy w starciu z rzeczywistością obozów koncentracyjnych, czy łagrów, czy trudnych życiowych wyborów, są tacy bohaterowie literacy, którzy godność zachowują. Zagłada z perspektywy świadka i uczestnika wydarzeń w getcie. Omawiamy zagadnienie na podstawie zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Kral. W odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. To jest kolejne bardzo trudne pytanie. Te pytania zdążyć przed Panem Bogiem. Znaczy nie chodzi mi nawet o to, jak na nie odpowiadać, tylko to jest bardzo wysoki kaliber analizy po prostu tragedii ludzkiego życia. I pewnie warto to we wstępie powiedzieć, że wszystkie te opowiadania obozowe, tak samo jak właśnie opowiadania z getta warszawskiego, to jest strażnik trudnej historii. I o to chodzi Markowi Edelmanowi. On to mówi wprost, że jednym z celów jego obecnie jest po prostu zachowanie pamięci o tym trudnym czasie. Zagłada z perspektywy świadka i uczestnika wydarzeń to jest obraz, który obdziera kulturę, te wydarzenia z takich ideałów, herosów i mitów greckich na przykład i pokazuje brutalną prawdę o tym, jak wygląda okrucieństwo. To by była mniej więcej moja teza. To znaczy to to jest może bardzo robocze, ale mówiłbym w kierunku tego, że y relacja zdążyć przed Panem Bogiem ukazuje cierpienie człowieka jako coś trudnego do usprawiedliwienia, do uzasadnienia, wojnę jako czyste zło. Będziemy tutaj mówić właśnie wzdążyć przed Panem Bogiem o deheroizacji, demitologizacji, czyli o takich zabiegach służących do tego, żeby pokazać zagładę jako po prostu ludzką tragedię i trudny do uzasadnienia splot cierpienia. I dobrym przykładem tutaj, takim od razu konkretem, który można podać, wzdążyć przed Panem Bogiem, będzie Mordechaj Anielewicz, to jest pierwszy przywódca w getcie czy powstania w getcie warszawskim. Ten człowiek był jednym z entuzjastów tego pomysłu. On w ramach żobu był takim powiedzmy aktywistą, człowiekiem, który właśnie był gotów do walki zbrojnej. Ten człowiek dosłownie odbiera sobie życie dlatego, że nie jest w stanie, jest tak przytłoczony skalą cierpienia i skalą tragedii, jaka się dzieje w getcie warszawskim zaraz po pierwszych sporcznych sukcesach, czy takich minimalnych sukcesach, po tym jak przychodzi fala odpowiedzi ze strony hitlerowców, no to po prostu ten człowiek jest tak przytłoczony psychicznie, że odbierze sobie życie i to będzie w ogóle bardzo częsta sytuacja. Mamy na przykład Adama Czerniakowa, który był prezesem gminy żydowskiej wtedy, co pamiętam w getcie i on w momencie, w którym usłyszał informacje o akcji przesiedleńczej, odebrał sobie życie, po prostu ludzie, którzy są pozamykani w getcie już mają taki tak mocno są gnieceni psychicznie przez te sytuacje, że ta zagłada jest po prostu czymś, co skłania cię do tego, żeby żebyś na własnych warunkach czy względem pod wpływem własnej decyzji wylogowywał się z tego świata, nawet nie czekając na to, jak twój oprawca wymierzy ci jakiś cios w ramach powstania albo przetransportuje cię do obozu. Także ta zagłada odbywa się w głowie bohaterów, ale też mamy sceny, które opisuje Marek Edelman. Robi wielką wielki akt oskarżenia na kartach zdążyć przed Panem Bogiem, kiedy opisuje Niemców idących od ulicy do ulicy przez teren getta warszawskiego po tym, jak właśnie powstanie się rozpoczęło i po prostu dokonujących no zbrodni wojennej po zbrodni wojennej, tak? odwiedzających szpital, gdzie są chorzy ludzie i po prostu likwidujących ten szpital, odbierających życie ludziom po tym, jak wcześniej upokarzali ich na przykład każąc im stanąć na beczce. To jest ta ważna scena z wcześniejszej części zdążyć przed Panem Bogiem, gdzie Marek Edelman opisuje sytuację, w której w trakcie jak kolejny transport był przesiedlany, to po prostu ludzie oczekujący właśnie widzieli, jak jeden z Żydów został umieszczony na beczce i kazano mu tańczyć na tej beczce. Marek Edelman opisuje to też jako element właśnie tej zagłady, to znaczy dehumanizacji, odbierania człowiekowi prawa do godności i śmianie się z niego nawet w tak skrajnej sytuacji. Tak wygląda zagłada z perspektywy świadka i uczestnika wydarzeń w getcie. Bardzo podobnie czy równie mrożąco krew w żyłach będzie wyglądać zagłada z perspektywy Tadeusza Borowskiego. Proszę państwa do gazu w całym zbiorze opowiadań Borowskiego. Będziemy mieć mnóstwo przykładów ludzi, którzy po prostu tracą swoje człowieczeństwo. Transporty przyjeżdżające na rampę, które pomaga rozładować właśnie Tadek opowiadające nam historię, proszę państwa do gazu. To będą ludzie, których którzy na miejscu spotkają się z przemocą fizyczną, z obelgami. Część tych osób będzie po prostu zapędzana jak bydło i będzie kierowana do komór gazowych. To jest wszystko tragiczny obraz. A jeszcze właśnie podane jest to przez uczestnika wydarzeń, to znaczy człowieka, który pełni rolę w ramach jednego z komand, pomocnika w dużym cudzysłowie oczywiście, bo ten człowiek jest do tego zmuszany i sam by pewnie skończył tak jak ci ludzie, którzy idą do komór gazowych, gdyby tylko coś złego zrobił. No ale uczestnik tych wydarzeń, to znaczy tej zagłady już nie jest zdolny do odczuwania emocji. Sam siebie łapie na tym, że trudno jest mu współczuć kolejnym transportom. traktuje te transporty jako potencjalne źródło yyy nie wiem jakichś papierosów czy dodatkowego prowiantu i to jest perspektywa jaką właśnie Tadeusz Borowski patrzy na tę rzeczywistość. I teraz ponieważ mamy bardzo dużo tutaj takich obrazów śmierci obozowej też te wszystkie wcześniejsze pytania o tym były, to ja dorzucam coś z trochę innej beczki. To znaczy zagłada z perspektywy apokalipsy świętego Jana. Jan, święty Jan po tym jak otrzymuje profetyczną wizję od Boga opisuje zagładę, opisuje apokalipsę, ale w przeciwieństwie do tego co było wcześniej w Apokalipsie zagłada i zniszczenie jest środkiem do osiągnięcia jakiegoś celu. To znaczy tutaj mamy obraz pełen właśnie imponujących obrazów poetyckich, imponującej stylizacji. Mamy mnóstwo metafor, jest mnóstwo symboliki, ale tutaj jest to pokazane jako środek do celu, jakim jest życie pośród Boga w nowym Jeruzalem. I to jest odwrotność tego, co ja powiedziałem w tezie. To znaczy ja w tezie mówię o tym, że obdzieramy właśnie zagładę i zniszczenie. Obdzieramy zło i walkę o siebie z jakiś wyższych idei. A w apokalipsie właśnie jest inaczej. To znaczy po tej drugiej stronie coś nas czeka. Nawet jeśli teraz jest piekło, jest najgorzej na świecie, to chrześcijaństwo i apokalipsa świętego Jana ma dla ciebie obietnicę, której nie mają takie teksty jak zdążyć przed Panem Bogiem, czy proszę państwa do gazu, czy inny świat. [muzyka] Zło jest złem. Tak twierdzą opowiadania obozowe. A dogmat chrześcijański twierdzi, że po tym najwyższym złu czeka nas jakaś nadzieja. Więc w kulturze mamy i to, i to. Ale te teksty, które opowiadają o tym, co działo się w getcie warszawskim albo co działo się w obozach, te teksty nie nie mają zawartego tego komponentu nadziei albo jakiegoś sensu. Właśnie o to chodzi między innymi Markowi Edelmanowi, żeby pokazać te rzeczy takimi jakie były. To znaczy bezsensownym i tragicznym w skutkach procesem zbrodni, której którą jeden naród dokonał na drugim. Tak już powoli się kończą takie hardkorowe pytania. Walka o życie z perspektywy wojennej i powojennej. Zagadnienie omawiamy na podstawie zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Kral. Dorzucimy sobie jeszcze jakiś kontekst. Do przeanalizowania zdążyć przed Panem Bogiem posłuży nam po prostu Marek Edelman. Ale jeśli chodzi o inne przykłady to spróbuję tutaj zrobić trochę czarów. Moją tezą będzie tutaj, że człowiek walcząc o życie w trakcie wojny często musi po drodze zrezygnować czy wyrzec się swojego człowieczeństwa. Jest bardzo trudne, żeby naraz zachować człowieczeństwo w trakcie sytuacji skrajnej, w trakcie wojny, być zdolnym do tego, żeby po wojnie dalej tym człowiekiem pozostać i pomagać innym. Marek Edelman pokazuje, że jest to możliwe, ale ale wiele innych tekstów pokazuje, że jest to szalenie trudne. Moim kontekstem tutaj będzie w ogóle PTSD, takie, które mają na przykład żołnierze po wojnie w Wietnamie. Po prostu trauma wojenna, ludzie, którzy wracają z różnych konfliktów zbrojnych i po prostu nie są w stanie przystosować się do rzeczywistości. Jest też taki film na przykład American Sniper, który to dobrze obrazuje na przykładzie Amerykanina, który właśnie trafił do Iraku bodajże. Ale jeśli chodzi o naszą nasze przeanalizowanie Marka Edelmana, człowiek ten będąc w powstaniu patrzy na śmierć. patrzy na najpierw urągającą godności sytuację w getcie warszawskim, a potem kiedy mamy powstanie w getcie warszawskim, patrzy na śmierć, patrzy na to jak kolejni przywódcy powstania, jego przyjaciele odbierają sobie życie, jak wszyscy podupadają na duchu. I tutaj ta walka o życie to jest tak naprawdę walka o to, żeby pomóc tym ludziom zachować godność. Czasem będzie się to wiązało z tym, że trzeba będzie komuś pomóc, tak faktycznie fizycznie mu pomóc, ale z reguły to będzie podtrzymywanie takiej osoby na duchu, takie towarzyszenie mu w często tej ostatniej podróży, bo zdecydowana większość osób, które które poznajemy w getcie warszawskim umrze tam po tym, jak Job zadecyduje o wyniku o wybuchu powstania. To by była ta perspektywa wojenna. Mark Delman przeżyje powstanie w getcie po wojnie pod namową czy pod inspiracją swojej żony czy dzięki wsparciu swojej żony odbuduje się psychicznie i będzie kardiochirurgiem będzie pracował przy profesorze Janie Molu bodajże i będą wspólnie leczyć ludzi na sali operacyjnej i to tam będzie ta walka o ludzkie życie w tym sensie Marek Edelman pytanie na ile jest on człowiekiem wiarygodnym ponieważ to jest jego własna opowieść którą Hanna Kral pewnie fakt czekowała, więc można zaułożyć że to jest prawda, ale no po prostu to są jego słowa jest przykładem tej osoby, która zarówno w trakcie wojny jest w stanie [muzyka] zachować człowieczeństwo, walczyć o życie innych, wspierając ich na duchu, będąc ostatnim przywódcą powstania w getcie warszawskim, a po wojnie fizycznie walczą o życie po prostu na sali operacyjnej ratując swoich pacjentów. Ale jest to bardzo trudne i o tym opowiada na przykład właśnie opowiadanie, proszę państwa, do gazu. Tam Tadek jest człowiekiem, który zgubił jak mu się wydaje, jak się reflektuje na kartach tego opowiadania, przynajmniej część swojego człowieczeństwa. Będziemy mówić o człowieku zlagrowanym, czyli o takim, który właśnie traci swoje człowieczeństwo, gubi część siebie kosztem tego, że jest teraz osobą skupioną tylko na tym, żeby przetrwać. Kiedy przyjeżdża nowy transport więźniów, to on nie chce tym ludziom pomagać. Nawet nie za bardzo potrafi im współczuć. On szuka na przykład, czy gdzieś tam między nimi nie są papierosy, które można wytrejdować na coś innego albo po prostu wykorzystać, czy nie ma gdzieś dodatkowej racji żywnościowej. To jest jego perspektywa patrzenia na transport ludzi, którzy który przyjeżdża do obozu pracy i do obozu zagłady. No i to jest postawa, która pomoże temu człowiekowi przetrwać. On przez to będzie później będzie zdolny właśnie dotrzeć do tej perspektywy powojennej i ludzie tacy jak on, ale jest to po prostu okrutne i okropne. No bo po drodze dochodzi do tego, że człowiek ten gubi trochę swojego człowieczeństwa i właśnie o takim zgubieniu człowieczeństwa doskonale opowiada wiersz ocalony Tadeusza Różewicza. To jest przedstawiciel pokolenia Kolumbów, który właśnie opisuje najpierw to, że w trakcie wojny było mnóstwo okrucieństwa i właśnie wiersz zacznie się od tego, że on powie: "Jestem, że ocalałem y prowadzony na rześ. Mam 24 lata bodajże i ocalałem prowadzony na rześ." To będzie wcale nie flex, to nie będzie pochwała życia po wojnie, tylko to będzie oskarżenie dla wojny i powiedzenie właśnie, że teraz po wojnie ja mam taką traumę, że nie wierzę już w Boga, nie wierzę w to, co jest dobre, a co jest złe, nie umiem rozróżnić przyjaciół od wrogów. Właśnie dlatego jak wyglądała walka o życie w trakcie wojny ja teraz nie jestem w stanie się przystosować czy dostosować. Jest też wiersz Miłosza Campo Fiori, który pokazuje naraz perspektywę wojenną i tak jakby powojenną. To znaczy pokazuje obojętność ludzi, na oczach których czy tuż koło których likwidowane było getto w Warszawie. No i teraz tak. Wiersz Campod Fiori jest przykładem tego, jak ludzie w trakcie wojny potrafili być obojętni na ludzką krzywdę. A po wojnie Czesław Miłosz będzie walczyć o to, żebyśmy nie zapomnieli o tym, że tak wyglądał świat. Czyli tutaj ta walka powojen z perspektywy powojennej to jest zdaniem Czesława Miłosza walka może nie o życie, ale w pewnym sensie tak o życie tej pamięci, tej historii, która wcale nie jest jednoznaczna. Jest to taka forma oskarżenia, cały ten wiersz kampod i Fiori, dlatego że jest tam porównanie do heretyka palonego na stosie właśnie z tym, co działo się w getcie, kiedy było likwidowane, a ludzie po prostu normalnie żyli tak jakby tak jakby to był normalny dzień. Można postawić pytanie, co mieli zrobić, ale ważne jest to, że po wojnie taka debata powinna się zdaniem Miłosza odbywać. No więc to są takie przykłady, które mam dla ciebie. Ciekawe by było, żeby porozmawiać o tym walka o życie z perspektywy wojennej i powojennej na przykładzie Polski, która najpierw walczy pod zaborami o swoją niepodległość, a później odzyskuje tę niepodległość. I tutaj mamy przedwiośnię, która opowiada o walce o życie, w sensie o naszą niepodległość już kiedy ten tą niepodległość odzyskaliśmy. No i jest na przykład wojna z bolszewikami, później musimy wybrać czy chcemy robić w Polsce socjalizm, czy chcemy robić w Polsce pozytywizm, czyli czy sugerujemy się rewolucjami i pomysłami Lulka, czy może bliżej nam do Szymona Gajowca. Jeśli nie znasz i nie rozumiesz tych nazw, które właśnie powiedziałem, to polecam ci moje opracowanie przedwiośnia na kanale. W każdym razie może potencjalnie warto by czy dałoby się zabrać walkę o życie z perspektywy wojennej i powojennej. do historii naszego kraju, albo może do antyku i pomyśleć o Odyseuszu, który brał udział w wojnie trojańskiej, a później po tej wojnie wracał do Itaki przez 10 lat. Także tutaj naprawdę ta pula jest dość szeroka, chociaż z pozoru temat wydawał mi się trudny. Ważne będzie to, żeby podsumować ten tekst także, znaczy to wypowiedź, tak przynajmniej tak jak ja ją opowiadam, że walka o życie oznacza z reguły przynajmniej ryzyko utraty swojego człowieczeństwa w procesie przetrwania, po prostu walki o przetrwanie. Chociaż Marek Edelman udowadnia, że jest to możliwe. Jego historia pokazuje, że człowieczeństwo da się zachować do samego końca, nawet w starciu z właśnie takimi sytuacjami skrajnymi. To historie ludzi opisanych na przykład w opowiadaniu, proszę państwa, do gazu czy w wielu innych tego typu świadectwach pokazują, że nie zawsze tak jest. Co skłania człowieka do poświęceń? Omów zagadnienie. Na podstawie dumy Alberta Kami. W swojej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. M poświęcenie to jest coś, do czego zachęca nas kultura. Bardzo często kultura pokazuje nam ludzi, którzy się poświęcają i mówią, że to jest super dobre. Ja powiem, że głównym czynnikiem skłaniającym człowieka do poświęceń będzie miłość do drugiego człowieka i silna potrzeba udowodnienia samemu sobie, że robisz rzecz, która jest słuszna. Oczywiście to pojęcie słuszna jest dość problematyczne, czy może oznaczać różne rzeczy, no ale to będzie ta moja teza. Tutaj na pewno to wystarczy. Czyli motywacją do poświęcenia będzie miłość do innego człowieka i też poczucie, że to co robimy jest słuszne. Trudno znaleźć bardziej czytelny przykład tego jak właśnie doktor R, który w trakcie będzie poświęcać się dla innych, będzie próbować czy będzie decydować się na to, żeby pomagać swoim współcierpiącym w Dumie mieszkańcom Oranu. Jest to doktor, więc ma więcej umiejętności, żeby to robić niż taki przeciętny obywatel, ale przede wszystkim jest to człowiek, który ma takie poczucie, że tak należy zrobić. Więc kiedy doktor Rio będzie rozpaczliwie ratować na przykład młodego Filipa, będzie próbować zatrzymać go po tej stronie świata, mimo że ten umrze, to robi to przede wszystkim dlatego, że po prostu nie wyobrażam sobie, że mógłby robić inaczej. Inna motywacja bardzo podobna do tej, którą ma właśnie doktor, to będzie Jeanta Ra kolei jest święcie przekonany, że ma zło w sobie. On chce sam przed sobą czuć się, że jest dobrym człowiekiem i właśnie dlatego będzie robił te rzeczy, czy będzie pomagać innym. W obu tych ludziach, czy pomiędzy tymi dwoma ludźmi dochodzi do pewnego rodzaju więzi. zawiązania się jakiejś takiej emocjonalnej więzi. Ci ludzie wspierają się w tym trudzie, żeby po prostu pomagać innym. No i też można zapewne przypisać każdemu z tych ludzi formę miłości do drugiego człowieka. To znaczy formę takiej wrażliwości po prostu na krzywdę, chociaż będzie ona dużo bardziej widoczna w tych przykładach, które przytoczę za chwilę. Raczej tutaj mamy motywację wynikającą z tego, że ktoś chce sam przed sobą wyjść na po prostu chce się czuć dobrze sam ze sobą ze względu na kompas moralny, jaki posiada. Tutaj można dodać kontekst od razu egzystencjalny czy kontekst egzystencjalizmu, bo właśnie Albert Kami jest egzystencjalistą i sugeruje nam, że to czy jesteśmy dobrzy czy źli to jest odpowiedź na pytanie jak zachowujemy się w sytuacjach skrajnych, kiedy właśnie możemy zrobić tak naprawdę wszystko. Tak jak w momencie w którym Juma przyjdzie do Oranu, można się zachować w dowolny sposób. Widzimy, że ludzie się izolują od innych, część korzysta w ogóle na tym, że jest zaraza jak kotar, a ci dwaj ludzie stwierdzają, że okej, robimy to, co jest słuszne i właśnie to nas będzie w życiu definiować. To sprawia, że na przykład możemy powiedzieć, że ten człowiek jest wartościowy. Tak będzie mówić egzystencjalista Albert Kami. Odpowiedź na pytanie jaki jesteś to jest odpowiedź na pytanie co robisz kiedy jest jakaś sytuacja skrajna. Oczywiście na potrzebę tylko i wyłącznie tego pytania jawnego, bo koło takiej dojrzałej debaty o egzystencjalizmie to nawet nie stało, ale na pewno przejdź. Jeśli chodzi o inne przykłady, no to jeśli chodzi o miłość, na pewno możemy tu wrzucić Prometeusza i Konrada z trzeciej części Dziadów. Te dwa zest to jest po prostu zestaw. Można ich praktycznie wymiennie używać. Prometeusz będzie motywowany do poświęcenia z miłości dla swojego stworzenia, do ludzi, bo ludzkość stworzył, wykradł dla nas ogień i będzie cierpiał. Ale to jest dla niego okej, dlatego że kocha nas tak bardzo, że jest gotów cierpieć. Podobnie Konrad ze względu na to jak bardzo kocha Polaków, którzy są pod zaborami, jest gotów kwestionować po prostu ludzki porządek przez to, że wyzwie Boga na pojedynek i powie: "Boże jest, ja jestem wybitny. Ty też jesteś wybitny, bardziej nawet jesteś potężny niż ja. Daj mi swoją moc". A jak Bóg się nie odezwie, to ten będzie Boga yyy kwestionował, będzie mówić, że to jest niesprawiedliwe, że źle robisz, źle rządzisz światem. Pozwól mi rządzić światem lepiej niż ty byś nim rządził. Czy nim niż ty nim rządzisz. Plus później dojdzie do kilku bluźnierstw. Nie uda się, czy nie uda się, nie obrazi Boga, nie powie, że jest carem, to już dokończy za niego diabeł. Ale mamy tutaj całą sekwencję sprzeciwu i buntu prometejskiego u Konrada, bohatera romantycznego, który jest wynikiem tego, że ten człowiek poświęca się dla ojczyzny. Ściąga na siebie gniew Boga, bo tak bardzo kocha ojczyznę. Poświęcenie to jest coś, coś czego oczekuje od ciebie kultura. Uczy cię to na wiele różnych sposobów. Pewnie można by to zabrać w kompletnie inną stronę. Powiedzieć, że do poświęcenie skłaniają nas na przykład oczekiwania innych i można by tak argumentować no mnóstwo innych bohaterów, nie wiem, herosów antycznych. Można by powiedzieć, że Roland się poświęca dla innych, bo takie jest oczekiwanie wobec rycerza, że Hektor staje do walki z Achillesem, bo takie jest oczekiwanie wobec obrońcy Troi. No można by to zabrać w różne strony, ale my zrobiliśmy tak, że poświęcenie wynika z tego, że jesteśmy człowiekiem, który albo kocha innych i robi to z miłości do gatunku ludzkiego, albo robi to z takiej silnej motywacji wewnętrznej, gdzie ta miłość również jest obecna. Człowiek wobec cierpienia i śmierci. Omawiamy zagadnienie na podstawie Jumy Alberta Kami. W swojej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Cierpienie i śmierć jest wszechobecna na świecie i o tym jest kultura, żeby nas na to po prostu przygotować. I w Dumie widać bardzo wyraźnie przekrój postaw. Ja powiem, że wobec cierpienia i wobec śmierci najbardziej bliską człowiekowi postawą jest pomaganie i próba walki z tym cierpieniem. Ale wcale nie musielibyśmy tutaj zabierać tej odpowiedzi, bo równie dobrze można powiedzieć, że najbardziej naturalną reakcją jest [muzyka] izolacja, odcinanie się i mówienie, że to nie jest mój problem, bo w sumie też grze takie przykłady znajdziemy. W sumie to zdecydowana większość ludzi pewnie tak będzie robić. To jest ta anonimowa część społeczeństwa miasta Oran, która po tym jak nadejdzie zaraza, po prostu zamyka drzwi, knebluje się i umiera w ciszy albo po prostu czeka aż zaraza przejdzie. Ale to nie jest przykład Jan Tarot i to nie jest przykład Alberta Kami i to nie jest przykład doktora R, bo oni oboje stwierdzają, że będą walczyć z chorobą i robią to z różnych motywacji. Dla doktora Ru to jest takie przekonanie, że tak wypada. Plus on jest lekarzem i po prostu może tym ludziom realnie pomóc bardziej niż pewnie przeciętny obywatel Oranu. Z kolei Jean Taro ma takie głębokie przekonanie, że w nim samym jest sporo zła i chce po prostu, żeby to dobro wyszło z niego i chce być dobry, chcę czuć się dobrze sam ze sobą. Odkrywamy te motywacje w trakcie jednej ze scen, kiedy ludzie ci rozmawiają ze sobą się po prostu sobą zwierzają w takim trochę scenie takiego bromansu na kartach właśnie naszych naszej podstawy programowej. Także to jest postawa wobec cierpienia i śmierci. Można też tutaj dorzucić księdza Panelu. On na początku interpretuje dżumę jako coś, co jest karą od Boga, czymś, co jest elementem boskiego planu. Dopiero kiedy zobaczy jak młody Filip umiera, jak zobaczy mnóstwo innej śmierci w oranie, to stwierdzi, że dobra mój Bóg by nie był aż takim hardkorem, to nie może być boski plan. W ten sposób zmieni swoje nastawienie czy podejście właśnie na bardziej takie, że dobra, jest to wyzwanie, które należy przezwyciężyć. Ale przede wszystkim chodzi nam tutaj o tych dwóch głównych bohaterów. To jest postawa czy wobec tego cierpienia, wobec zła jest taka, że trzeba coś z tym zrobić. Bardzo podobnie będzie miał Konrad z Dziadów części trzeciej. Tam tą postawą buntu romantycznego, czyli właśnie prometejskiego sprzeciwienia się Bogu, wielkiej improwizacji, też dostaniemy po prostu takie przekonanie, że wobec zaborów, wobec faktu, że zabory istnieją, trzeba będzie coś zrobić, sprzeciwić się Bogu i spróbować zaryzykować, odzyskać czy zdobyć moc, dzięki której Konrad będzie mógł swoją poezją, swoją sztuką, tym co robi, po prostu swoim natchnieniem zmieniać losy świata. On chce dostać się do głowy ludzi i po prostu zmieniać to jak ci myślą o rzeczywistości i zmienić fakt, że Polski nie ma wolnej Polski. Kordian też będzie robił podobne rzeczy. Tutaj będzie postawa winkelryzmu, czyli postawa mówiąca o tym, że w uproszczeniu trzeba szukać guza, kiedy w scenie spisku koronacyjnego Konrad Cordian, przepraszam, Kordian nie jest w stanie uzyskać zgody na to, żeby zrobić spisek przeciwko carowi. To mówi, że nie obchodzi go wynik głosowania. On po prostu i tak będzie robił spisek przeciwko carowi, tylko że zrobi go sam. I to też jest postawa aktywnej walki z tym, co ci się nie podoba na świecie. Mnóstwo takich przykładów w literaturze mamy. Także człowiek wobec cierpienia, człowiek wobec śmierci w literaturze regularnie będzie po prostu próbował sytuację zmienić, będzie próbował coś z tym zrobić. Można to zabrać w naprawdę skrajnie różne strony, bo moglibyśmy spokojnie mówić, że człowiek jest sprawcą cierpienia i śmierci i tutaj analizować sobie na przykład Magbeta. Ale ja zabrałem to w kompletnie inną stronę. Na spokojnie taka bezpieczna odpowiedź, którą tutaj mam dla ciebie. Myślę, że wystarczy. Czy możliwa jest przyjaźń w sytuacjach skrajnych? Omawiamy zagadnienie na podstawie Jumy Alberta Kami, a w odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. To jest zaproszenie do analizy bromansu pomiędzy Jeanem Taro a Albertem Kami, a nawet Jeanem Taro a doktorem Rio, a nie autorem akurat. Znaczy jestem ciekaw jaką relację miał Albert Kami z tymi bohaterami. Może uważał ich za przyjaciół. Szczerze nie uważam, żeby to była najdziwniejsza rzecz, jaką zrobił Albert Kami. Jeśli chodzi o odpowiedź na to pytanie, nasza tea, czy moja teza tutaj taka robocza, którą sobie przyjmuję, to jest, że jak najbardziej, no tak, no jest możliwa przyjaźń w sytuacjach skrajnych. Często nawet właśnie w takich sytuacjach skrajnych relacje międzyludzkie się pogłębią i właśnie [muzyka] dlatego, że jest coś ważnego, co trzeba wspólnie zrobić, ludzie będą ze sobą tym mocniej współpracować i tym mocniej właśnie zawiąże się jakaś taka forma sojuszu czy właśnie przyjaźni między ludźmi. Na przykładzie Jumy mamy doktora Rio, który w starciu z Jumą stwierdza, że chce działać, chce walczyć, chce leczyć ludzi, chce im pomagać. Nawet jeśli to jest pomoc w formie odprawiania ich na tą drugą stronę, no to po prostu towarzyszyć ich im w tym, żeby to było jak najbardziej humanitarne. Z drugiej strony Jantaro to jest człowiek, który na przykład zaangażuje się bardzo mocno w chowanie zmarłych. Ci ludzie większość rzeczy czy sporo tych rzeczy będą robić razem. Będą po prostu towarzyszyć sobie w tych w tym procesie. No i właśnie tak będzie rodzić się przyjaźń. Przyjaźń oparta na wartościach, na postawie wobec zła, no i na tym, że każdy z nich w każdym momencie może po prostu odejść na drugą stronę, no bo cały czas ryzykują będąc w kontakcie z chorobą. Więc to jest ten bromans. Mamy taką scenę bardzo mocno działającą na wyobraźnię, gdzie dwójka tych ludzi wymyka się z zamkniętego oranu, wchodzą sobie do morza, pływają i właśnie relaksują się. I tutaj nie chodzi o to, o czym oni tam rozmawiają, tylko że jakby razem dwóch herosów odpoczywa po tym, jak cały dzień ratowało ludzi i przed tym, jak kolejnego dnia dalej będzie tych ludzi ratować. Także taka wersja relacji, przyjaźni m dla ciebie. Inny przykład z lektury obowiązkowej to będzie potop, zarówno w Ogniem i Mieczem, gdzie poznaliśmy po raz pierwszy takich bohaterów jak Zagłoba, Michał Wołodyjowski, jak porucznik Jan Skrzytusski. Tutaj jeszcze będzie Kmic, ale przede wszystkim warto tutaj przeanalizować przyjaźń pomiędzy zagłobą, który charakteryzuje się tym, że udowadnia wszystkim, że najważniejszą umiejętnością w w Xwiecznej Rzeczypospolitej Polskiej, żeby sobie w życiu poradzić, jest to, że pijesz i się upijasz wolniej niż twój rozmówca czy twój partner do picia. A właśnie między Zagłobą a Michałem Woładyjowskim tworzy się bardzo silna więź, bardzo silna przyjaźń, która właśnie wzięła się z tego, że ci ludzie razem wzięli udział w mnóstwie potyczek, starć, walk. Bronili razem z baraż w ogniem i mieczem w potopie. Brali udział w mnóstwie różnych właśnie czy to zagrywek politycznych, czy jakichś starć na słowa, czy to dosłownie walki ze Szwedami. Także w każdym z tych y w każdej z tych sytuacji byli razem i właśnie to tworzyło taką komunę czy no właśnie takie poczucie więzi. Można też powiedzieć o przedwiośniu. Tam mamy Hipolita Wirosławskiego, który właśnie poznaje w trakcie wojny z bolszewikami głównego bohatera Cezarego Barykę. Później przerodzi się to w przyjaźni. Ten człowiek będzie mu po prostu będzie miał takie poczucie wspólnoty razem z tym człowiekiem przez to co przeszli razem na wojnie zaprosi go do Nawłoci. Tam da mu szansę, żeby Cezary Beryka wplątał się w kilka romansy i dał nam moim zdaniem bardzo nudną sekwencję scen właśnie z Nawłoci. Ale to też jest efekt przyjaźni, która zaczęła się właśnie w takiej sytuacji skrajnej yyy w trakcie yyy wojny. Ciekawy wątek przyjaźni w sytuacji skrajnej to jest to, co dzieje się za Hillesem. To znaczy moment, w którym Patroklos, jego druch, umiera z ręki Hektora na wojnie. Tutaj dostajemy przykład tego, co się dzieje, kiedy w trakcie właśnie takiej skrajnej sytuacji przyjaźń zostaje przerwana. To znaczy Hektor myśląc w ogóle, że walczy z Achillesem, dlatego że Patroklos ma na sobie jego zbroję, zabija Patroklosa, następnie daje Achillesowi pretekst do tego, żeby następne karty Iliady polegały po prostu na tym, że Achilles wybija wszystkich trńczyków na swojej drodze szukając Hektora, którego też najpierw zabije, a potem jeszcze będzie bezcześcić jego zwłoki właśnie ze względu na to, że ktoś w tej sytuacji skrajnej odebrał mu drucha, odebrał mu osobę, która była mu bliska. Także literatura będzie pokazywać ci, że przyjaźń w sytuacjach skrajnych jest jak najbardziej możliwa. Tak, nie ma co do tego bez dwóch zdań. Często pokazuje, że to właśnie te sytuacje będą ludzi ze sobą łączyć na poziomie wartości, wspólnych wartości, w które wierzą. No i też postaw takich pokrywających się ze sobą, postaw, które ci ludzie reprezentują. Jakie postawy przyjmuje człowiek wobec zła? Omawiamy zagadnienie na podstawie dumy Alberta Kami. No tutaj mamy duży przegląd postaw i tak właśnie zrobimy. No i nasza teza tutaj no właśnie w zależności od tego gdzie chcesz to zabrać będzie brzmiała inaczej. Więc m potrzeby tak bardzo roboczego omówienia tego zagadnienia powiem po prostu, że różne postawy. Najczęściej człowiek jest skłonny do działania i do walki ze złem, żeby jakkolwiek nadać temu jakieś zęby. No więc jakie postawy człowiek przyjmuje wobec zła? Po pierwsze taką postawą, którą mamy będzie izolacja. To jest yyy to są ludzie, którzy kiedy zaczyna się duma, po prostu albo umrą samotni, albo będą czekać, aż zaraza przejdzie. Regglują się po prostu w domu w oranie i tyle. Ale mamy też postawę ojca panelu, który zaczyna tłumaczyć sobie zło i mówi na kazaniu na samym początku dumy, że to jest kara za grzechy i w ogóle co wyście zrobili. Trzeba było nie grzeszyć, to by nie było czumy. No to jest hardcore, ale tak właśnie podchodzi do sprawy ojciec Panelu. Z innej strony mamy Jana Toro i doktora Ru. Tych ludzi można potraktować razem, ale oni chociaż ich motywacje się trochę różnią, to generalnie oni czują po prostu, że należy walczyć ze złem, że należy działać w ramach oddziałów sanitarnych, należy pomagać ludziom nawet tym śmiertelnie chorym, którzy stanowią zagrożenie po prostu i mogą cię zarazić. To należy okazać im człowieczeństwo, należy starać się im pomóc. No i właśnie pełnią taką służbę wśród trupów i wśród ludzi, którzy są zarażeni po to, żeby no właśnie nie wiadomo do końca po co, bo to nie tak, że ta choroba da się w ten sposób łatwo zatrzymać, ale chodzi o to, żeby czuć się dobrze samemu ze sobą. Jest też strach. Tutaj Ramber, który na początku boi się i nie chce pomagać, potrzebuje po prostu zobaczyć jak towarzysze i tak to robią, żeby samemu też móc to robić. I jest też korzyść, to znaczy wzłu Kotar będzie szukać korzyści i będzie próbować no jakoś sobie wytłumaczyć, że nie no w sumie warto jest, żebym skorzystał na tym, że jest duma, że jest dziwnie. No i właśnie Kotart będzie przykładem osoby, która próbuje w oparach dżumy, w oparach chaosu przemycać różne rzeczy, zarabiać i korzysta na tym, że nie działa za dobrze aparat prawny, który po prostu jest przeciwko niemu generalnie i będzie to bardzo widoczne, kiedy skończy się Juma, że właśnie Kotar będzie człowiekiem ściganym przez prawo, dojdzie do strzelaniny, bo on jest po prostu niezadowolony z tego, że dżuma przeszła. Także mamy też przypomnienie o tym, że są ludzie, którzy dosłownie cieszą się z tego, że jest na świecie zło. Wobec zła mamy literaturę obozową, która pokazuje nam tą ciemną stronę naszej postawy. To nie jest dokładnie po linii naszej tezy, ale nie zapominajmy o tym, że człowiek zlagrowany czy człowiek złagrowany to będą dwa przykłady ludzi, którzy właśnie odcinają się, nie są zdolni do człowieczeństwa, żeby przetrwać, zapominają o współczuciu. No i właśnie to będzie postawa, którą zlagrowanego człowieka będzie reprezentować Tadek, proszę państwa, do gazu. Ten człowiek mówi, że on nie jest zdolny do współczucia transportom, które przyjeżdżają. widzi w nich potencjalne papierosy, które zostawią po sobie. Widzi w nich jakieś ubrania, które może potem wytrejdować. Widzi jakieś racje żywnościowe, jakieś drogocenne kosztowności, które zostaną po prostu w wagonach. A nie za bardzo jest w stanie śledzić po prostu tych scen, które dzieją się na rampie w trakcie, kiedy ci ludzie są rozładowywani, a później trafią do obozów śmierci. W literaturze obozowej mamy też pojedyncze przykłady, gdzie wobec zła dochodzi do buntu heroicznego. Takim przykładem heroizmu może być na potrzeby twojej wypowiedzi ustnej Mis Kostylew z innego świata. To jest człowiek, który identyfikuje, że cały system polega na tym, że zmusza cię do pracy. Cały system łagru, który opisuje Gustaw Herling Grodziński Grudziński w zmusza cię do pracy, więc on pracować nie będzie. Tym samym buntuje się przeciwko temu, jakoś zachowuje swoje człowieczeństwo i wobec tego zła jest zdolny do walki. Wobec zła, wobec przeważającej liczby wrogów, mamy też przykłady rycerzy, którzy będą walczyć, będą się bronić i dokonywać heroicznych czynów. Mamy tutaj Hektora, w Iliadzie, mamy Kmica, w trakcie obrony Częstochowy, który wysadzi wielką armatę szwedzką, później przez zdrajcę zostanie schwytany, ale nie wyda żadnych informacji, zostanie uwolniony później, więc to też będzie taki heroiczny czyn. Jest też wreszcie Roland, czyli człowiek, który no właśnie pod wpływem tego, jaką tragedię, jaką tragedię zgotował na jego oddziałach y Ganelon, czyli zdrajca, decyduje się zostać i bronić do końca y swojego króla, osłania odwrót swoich wojsk po prostu umierając y w oparach chwały. Więc to jest postawa wobec zła, które tutaj uosabiają po prostu oddziały innowierców, które próbują podstępnie pokonać Rolanda i im się to uda, ale właśnie zmierzą się z postawą człowieka heroicznego, gotowego do walki ze złem. Także literatura mówi, że te postawy są różne. Mamy pełen przegląd postaw przede wszystkim w dżumie właśnie. Ale tak naprawdę warto zauważyć, że najczęściej dostajemy jednak obrazy ludzi, którzy chcą ze złem walczyć, są na to gotowi i to mimo poświęcenia i mimo nawet zapłacenia za to najwyższej y ceny. Pewnie warto by było gdzieś wcześniej w tym materiale jeszcze powiedzieć, że Juma jest powieścią parabolą. To znaczy ona dosłownie jest nie o walce z dżumą chorobą, tylko jest o walce ze złem, które na świecie jest zawsze. Mamy takie przypomnienie z jednym z końcowych segmentów dumy, że bakcel dumy jest wiecznie żywy, bo to nie chodziło o chorobę, tylko chodziło o to, że w życiu jest zło. I pytanie filozoficzne od Alberta Kami brzmi: Jak się z tym wszyscy [muzyka] zachowamy? Czy jak się zachowamy wobec tego zła? Czy jest możliwe zbudowanie doskonałego państwa? Omawiamy zagadnienie na podstawie rok 1984 Georgea Orwela. W naszej odpowiedzi uwzględniamy też wybrany kontekst. Tą odpowiedzią, którą ja proponuję jest powiedzenie, że nie. Pewnie dałoby się uzasadniać, że tak. Może nawet da się zrobić tutaj takiego fikołka umysłowego i powiedzieć, że państwo w roku 1984 jest idealne. Ale ja powiem, że nie jest to bardzo proste, tak mi się wydaje, czy bardzo logiczne do wytłumaczenia na przykładzie tej właśnie [muzyka] historii. George Orwell opowiada państwo, które jest antyutopią. Różni się to od dystopii tym, że antyutopia opowiada ci o rozwiązaniach, które mogłyby zadziałać, ale ewidentnie nie zadziałały. I mamy tutaj taki komentarz, że zobacz jak bardzo to nie działa. No i właśnie tak tutaj będzie. To jest dystopia, bo żyje się tragicznie w państwie, w którym żyje Winston Smith, jeśli tylko ma się w miarę krytyczne myślenie, taką zdolność. No i też dodatkowo jest to właśnie antyutopia, bo mamy mechanizmy, które miały działać, a ewidentnie są przeciwko obywatelowi. Policja z definicji jest czymś raczej, no proszę się nie obrazić, ale pozytywnym. To znaczy to jest strażnik bezpieczeństwa na ulicach. To jest zapewnienie tego, że nikt cię nie ukradnie, nikt cię nie pobije. Ale tutaj policja jest narzędziem przemocy tej fizycznej, ale też tej intelektualnej. To znaczy policja myśli, stoi na straży tego, żeby nikt nie myślał tak jak nie chce partia rządząca. No i to jest właśnie forma antyutopii. To znaczy bezpieczeństwo obywatela polega na tym, że ten ma nawet nie myśleć inaczej. Nie ma prawa myśleć inaczej niż chce tego partia. Więc to nie jest doskonałe państwo. To jest państwo najgorsze. To jest państwo, którego totalitaryzm i władza totalitarna sięga nawet do umysłu swoich obywateli. Mamy seanse nienawiści. Mamy przekonanie o tym, że obywatele są wrogami, których należy szczuć na siebie. Mamy teleereekrany, będziemy to charakteryzować jeszcze w kolejnych pytaniach z roku 1984. I mamy bohatera Winstona Smi, który orientuje się w pewnym momencie, że państwo go oszukuje, że jego państwo wcale nie jest idealne, że właśnie ta opowieść o idealnym państwie jest efektem fałszowania historii, fałszowania przekazów dnia, fałszowania po prostu rzeczywistości okłamywania obywateli. Czyli to nie jest prawda. Obywatel ten będzie starał się dotrzeć coraz głębiej do prawdy, ale zostanie złapany, będzie torturowany i zostanie przywrócony do roli NPC, czyli do człowieka, który bezgranicznie, bezwarunkowo wierzy w to, co mówi mu partia. I to jest forma, jedyna forma obywatela, który w takim kraju może czuć się w miarę przynajmniej, że że żyć w miarę normalnie, ale wszyscy ci obywatele żyją w ciągłym strachu. To znaczy tą normalnością jest bycie cały czas przekonanym o tym, że partia cię inwigiluje, że partia sprawdza co myślisz, mając po prostu kisiel w głowie za sprawą na przykład nowomowy albo właśnie przekazów partyjnych. W tym sensie państwo idealne po prostu nie może istnieć. Yyy, Cezary Baryka wysłucha w Przedwiośniu wizję o szklanych domach, o rozwoju technologicznym i o tym, jak nasz kraj bogaci się po tym, jak odzyskał niepodległość. I to będzie wizja idealna, to będzie utopia. To jest wizja tylko i wyłącznie w głowie schorowanego, desperacko potrzebującego takiej rzeczywistości, żeby było mu po prostu łatwiej żyć, ojca Cezarego Baryki, Seweryna Baryki. To po prostu nie jest prawda. Także tak to wygląda jeśli chodzi o yyy no właśnie przedwiośnie, które warto tutaj ten obraz Stefana Żeromskiego, te marzenia, wyśnioną wizję kontra rzeczywistość tutaj przytoczyć. Można też przytoczyć w podobny sposób hasła rewolucji bolszewickiej, które rozchodziły się po na przykład baku w trakcie kiedy no właśnie Cezary dojrzewał w Baku. No i później to co się stało z tymi hasłami, kiedy świat powiedział po prostu sprawdzam i kiedy doszło do rewolucji w Baku i okazało się, że jest gigantyczny chaos i na przykład matka Cezarego Baryki padła ofiarą rewolucji, została uznana za wroga ludu, za osobę, która pomaga innym wrogom ludu. Mimo że tak naprawdę kobieta ta no właśnie była po prostu kobietą, która na pewno nie była żadnym wrogiem ideowym nikogo i niczego, to właśnie rewolucja odbierała życie na lewo i prawo w taki sposób. Dla osób bardziej z rozszerzenia albo filozoficznych świrków mamy też koncepcję państwa Platona. To jest przekonanie, że państwo powinno dzielić się na trzy klasy społeczne, które są sztywno określone. To będzie klasa rządzących filozofów, klasa wojskowa i klasa wyrobnicza ludzi, którzy wyrabiają rzemieślnicza, może tak o różne towary i między tymi klasami nie powinno być żadnego przepływu ludzi. Ważne jest to, że to też jest koncepcja m tylko i wyłącznie teoretyczna. tak nie funkcjonują po prostu nasze społeczeństwa, ale taką harmonię i taki właśnie świat tłumaczy Platon w państwie, sugerując, że to może być coś, co właśnie będzie działać idealnie. Ważne, że on sam przedstawia to jako ideał i mówi, że te państwa, te ustroje, które znamy są na pewnej skali i po prostu w zależności od tego, czy są blisko, czy daleko od tego ideału, no to są lepsze albo gorsze. No więc tutaj też mamy takie powiedzenie, że tak wygląda moja wizja, ale to jest jakiś tam teoretyczny schemat tylko i wyłącznie. Pewnie tutaj jako kontekst mogą posłużyć wszystkie tak naprawdę prawie że rewolucje, które obiecują coś idealnego, a potem często wracają do dokładnie tego samego. Na przykład rewolucja francuska zbudowana na ideałach, wolność, równość, braterstwo, obalenie właśnie władzy, absolutnego króla i jej kontakt z rzeczywistością polegającym na tym, polegający na tym, że do władzy dochodzi Napoleon, który bardzo szybko okazuje się, że ma w sobie tyle [muzyka] władzy i taki aparat przemocy, jakiego nie miał żaden król wcześniej. A jeszcze chichot losu jest taki, że później wracamy, jeszcze jest zasada restauracji po kongresie wiedeńskim. No i tańczący kongres tak zwany znowu przywróci we Francji króla. Także to nawet nie jest tak, że nie da się zbudować państwa idealnego. Kręcimy się po prostu często w kółko. O tym jest częsta nasza historia i też spora część kultury. Kultura raczej nam pokazuje, że państwo idealne jest ciekawe, ale raczej niemożliwe do czy na pewno niemożliwe do spełnienia. Jak zachować wolność w państwie totalitarnym? Omów zagadnienie na podstawie roku 1984 Georgea Orwella. A z naszej odpowiedzi dorzucamy jeszcze jakiś kontekst. Sposobem na zachowanie wolności dla Winstona Smiha, głównego bohatera, będzie, ja tak powiem, po prostu z odwołanie się do swojego krytycznego myślenia i odwaga. I powiem, że odwaga to jest sposób na to, żeby zachować wolność. Możesz mieć ograniczone zasoby dostępu do informacji. Możesz mieć poczucie, że cały czas cię śledzą. Możesz mieć takie przekonanie, że wszyscy na ciebie wrogo patrzą i wszyscy oczekują od ciebie, żebyś był, była jakaś, jakiś. Ale jeśli masz w sobie dość odwagi, żeby swoją rzeczywistość kwestionować, żeby posłuchać się tego, co czegoś w głowie, co ci mówi, że coś tu jest nie tak, no to jesteś zdolny do tego, żeby ten sprzeciw stworzyć. Później dochodzi tutaj jeszcze ten wątek miłosny. Mamy Julię, z którą relacja jest zaskakująco mocno o tej sferze seksualnej. To jest taki romans bardzo mocno akcentujący tą fizyczność, ale ludzie ci we dwójkę też mimo, że się boją wspierają się wzajemnie. No i właśnie wspierają się na duchu w tym sensie, że dają sobie wzajemnie motywację do tego, żeby odkrywać prawdę o świecie, który otacza ich w roku 1984. Winston Smith ma tę odwagę, czy ma ten moment, w którym coś mu nie siedzi już na samym początku historii, bo pracuje w Ministerstwie Prawdy fałszując prawdę. No i to jest taki mocny punkt zapalnik, który sprawia, że zaczyna doszukiwać się prawdy na temat świata, który go otacza. Skoro on sam bierze udział w tym, żeby prawdę fałszować, no to co jest w ogóle prawdą? To znaczy, czy przypadkiem cała, całe to otoczenie nie jest zbudowane na właśnie krzywdzie dla tego jak wygląda prawda na temat świata. To jest jego pytanie. To jest to, co ma w głowie. Będzie na przykład pisać pamiętnik po to, żeby wiedzieć jakie rzeczy były, żeby nie dać sobie wyprać mózgu i żeby mieć narzędzia do walki z reżimem, który właśnie będzie próbować go zmusić do tego, żeby myśleć tak jak chce. Odwaga służy bohaterom literackim nie tylko zresztą w państwie totalitarnym, bo to jest też specyfika bohatera romantycznego, Konrada z trzeciej części Dziadów. Ten człowiek ma dość odwagi, żeby sprzeciwiać się Bogu, żeby nam dać wielką improwizację, żeby wcześniej powiedzieć swoim towarzyszom w scenie więziennej, że m on chce ich prowadzić i chce dostrzec, co jest ważne dla Polski i jaka jest przyszłość naszego narodu pod zaborami. No i tutaj też będziemy mieć właśnie ten motyw odwagi, który doprowadzi Konrada, przynajmniej na potrzeby twojej odpowiedzi ustnej, do buntu prometejskiego i do właśnie sceny wielkiej improwizacji, gdzie ten będzie próbował od Boga uzyskać różne rzeczy dla naszego kraju, dla naszego narodu. Przede wszystkim wolność za sprawą właśnie zażądania od Boga tego, żeby dał mu siłę, żeby móc Polskę zmieniać. Wolność na poziomie twórczości w państwie totalitarnym, czyli w relacjach czy w sytuacji, w której mamy cenzurę. może artyście pomóc zachować przyjęcie formy absurdalnej, odwołanie się do groteski. Przykładem tego dobrym może być tango Sławomira Mroszka. Tam rewolucja prowadzona w domu Artura jest zakończona tym, że władzę przejmuje Edek, czyli najbardziej chamski, najbardziej prymitywny bohater z całej tej historii. I to może być diagnoza, czy możemy to spokojnie interpretować tak, że jest to ocena władz PRL-u, które właśnie też nie grzeszą kibicowaniem sprawie polskiej. No i tutaj twórca, który to nazywa, zachowuje wolność i daje sobie prawo do tego, żeby w taki sposób tę rzeczywistość oceniać właśnie za sprawą tego, że przedstawia to pod płaszczykiem groteski, czyli humor, nagromadzenie tej kategorii estetycznej, jaką jest Gretyska groteska w dramacie tango Sławomira Mroszka pozwala mu po prostu tworzyć w taki sposób, w który sposób mniej czytelny, ale bardzo jednocześnie silny, potężny komentuje rzeczywistość i to też pewnie łączy się z dużą odwagą, zwłaszcza, że z kontekstu biograficznego my wiemy, że mrożek nie jest jednoznacznie pozytywny. postacią, bo w przeszłości na samym początku swojej twórczości legitymizował, jak to się mądrze mówi, władze PRL. W różnych miejscach tam wspierał ich działania, na przykład podpisał się pod takim listem popierającym proces, pokazowy proces przeciwko księżom, który był kompletnie zmyślony. Ale właśnie później widzimy takie elementy jego twórczości, które gdzieś tam łączą się z tą odwagą właśnie tworząc coś, co może być recenzją systemu totalitarnego w Polsce, czy coś, co mieliśmy zbliżone do tego systemu, czyli właśnie władze PRL. Także odwaga towarzyszy bohaterom, którzy mają właśnie czy mają w sobie dość odwagi, tak? Chcą sprzeciwić się systemowi totalitarnemu. Nie zawsze ta walka będzie wygrana na końcu, tak jak w przypadku Winstona Smitha, który koniec końców przegra i wróci do roli po prostu posłusznego obywatela. Ale właśnie ta odwaga była pewnie potrzebnym mu komponentem, tak jak w przypadku innych bohaterów literackich. Znaczenie propagandy w państwie totalitarnym. Omów zagadnienie na podstawie utworu Rok 1984 Georgea Orwella, w swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst. Teza tutaj będzie taka, że ta propaganda ma znaczenie kluczowe. Może da się to robić jakoś inaczej, ale wydaje mi się, że tutaj ta teza robocza jest pewnie jedyną taką czy taką mainstreamową zdecydowanie wersją odpowiadania na to pytanie. To ta propaganda ma znaczenie kluczowe i właśnie dlatego George Orwell tworzy takie ostrzeżenie dla nas. Zacznę tutaj od kontekstu biograficznego w ogóle moją wypowiedź, bo George Orwell sam najpierw w Birmie pracował w służbie imperialnej Wielkiej Brytanii. Później był na wojnie w Hiszpanii, gdzie uczył się właśnie o przekazach propagandowych na wojnie, a później pracował w BBC, gdzie też na usługach rządu brytyjskiego tworzył tak naprawdę propagandę. Więc ten człowiek będzie doskonale wiedział co mówi i ta przestroga, którą będzie dla nas miał tyczy się głównie systemów totalitarnych, gdzie jest wymaksowana po prostu skala tego oszukiwania obywatela czy dostosowywania przekazu do tezy, ale jest to uniwersalne przesłanie na temat tego, że kraj, państwo po prostu ma żywotny interes w tym, żeby cię do różnych postaw wmanipulowywać. No i właśnie jak to robi w roku 1984 państwo, partia i wielki brat. Po pierwsze mamy tego wielkiego brata. To jest taka jednostka, która jest symbolem partii, symbolem sukcesu i która jest przywódcą, którego masz się słuchać, którego masz szanować. Po drugie mamy seansę nienawiści. Jest o tym, że szczujemy na siebie różne części świata, pokazując cały czas dając takie przekonanie naszym obywatelom, że mamy wrogów. Mamy wrogów i trzeba się ich bać, trzeba ich nienawidzić. No i właśnie partia tutaj chroni nas przed tymi wrogami i jest potrzebna nam do tego, żeby ich pokonywać. Mamy też teleby, wszędzie obecne teleekrany tak zwane, gdzie właśnie są te kolejne przekazy różne, różne hasła, różne przekazy, które akurat partia potrzebuje. Ważne, że jest to wszędzie. Mamy też aparat przemocy. Jest ta policja, która jest widoczna na ulicach, ale jest też tak zwana policja myśli, która sprawia, że każdy obywatel boi się coś pomyśleć złego, bo wie, że to może się czekać, może go czekać za to jakaś konsekwencja i w Ministerstwie miłości może mieć na przykład jakieś tortury, tak jak główny bohater Winston Smith po tym, jak odważy się sprzeciwić. No właśnie. Ministerstwo miłości odpowiada za tortury, Ministerstwo Prawdy odpowiada za fałsze. Mamy instytucje, które właśnie są narzędziami tej propagandy, ale też mamy język, który sam w sobie jest narzędziem propagandy. Zaraz będzie pytanie o nową. No chodzi tutaj o to, że po prostu obywatel ma problem z tym, żeby myśleć inaczej niż to, jak pozwala mu partia. Mamy na przykład wolność, to nie wola. Takie zbitki językowe, które mają sprawić, że obywatel po prostu nie wie co jest pięć. To wszystko składa się na atmosferę i takie poczucie bycia inwigilowanym, bycie przytłoczonym i też już na poziomie języka sprawia, że obywatel ma problem z tym, żeby się sprzeciwiać czemuś po prostu, no państwu. Tak więc propaganda będzie tutaj kluczowa, żeby przekonać cię, że jest dobrze i żeby upewnić się, że nie myślisz inaczej niż chce tego partia. Jest taka lektura na rozszerzeniu. Ona się nazywa Mała Apokalipsa i tam jest bardzo dobrze pokazane przez Tadeusza Konwickiego, jak te przekazy propagandowe czasem są odklejone od rzeczywistości. Mamy na przykład w jednej scenie idąc po Warszawie wielkie hasła triumfu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i zaraz później most Poniatowskiego, czyli jeden z głównych mostów w Warszawie po prostu się rozpada i płynie sobie Wisłą. No i właśnie chodzi o to, że propaganda jest tak bardzo odklejona i tak bardzo nie pokazuje rzeczywistości, że aż to po prostu robi wrażenie. Można też tutaj przytoczyć profesora Andrusa w Warszawie. Yyy to jest yyy opowiadanie Olgi Tokarczuk i tam widzimy jak bardzo propaganda yyy i jak bardzo rzeczywistość PRL-u w naszym kraju w trakcie stanu wojennego robi po prostu wrażenie na osobie, która nie była od lat indoktrynowana tą propagandą. Właśnie dlatego ten obraz profesora Andrusa, który przybywa do Warszawy po to, żeby dać wystąpienie, jest człowiekiem, który wychował się na zachodzie, który żył na zachodzie. Jest tak potężna. To znaczy to zderczenie, to zderzenie z rzeczywistością jest bardzo mocne tam. A widzimy Polaków, którzy żyją na co dzień w tej rzeczywistości, na których na przykład nie robi wrażenia to, że są puste sklepy albo że sklep jest zamknięty, mimo że powinien być otwarty. Nawet niespecjalnie na Polakach robi wrażenie to, że jest czołg na środku ronda. jakby wszyscy patrzą na siebie spodęłba. Mamy takie ogólne poczucie, widać, że jest gęsta atmosfera, ale już po prostu wszyscy są tak przyzwyczajeni do tego, już mają tak wyprane mózgi przez tą ciągłą propagandę Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, przez panującą cenzurę i przez takie zabiegi jak na przykład godzina policyjna, która jeszcze w tym wymiarze takim dosłownym ograniczają swobody obywatelskie, że tym ludziom już się nawet nie chce zastanawiać nad tym jak to jest absurdalne. A dla profesora Andrusa, który jest osobą z zewnątrz wszystko to jest po prostu budzi olbrzymie wrażenie. To znaczy to wszystko, ponieważ on nie został poddany tej propagandzie, jest absurdalne. Jest po prostu komiczne. Prawie że jest, no właśnie to jest groteska. On nie jest w stanie się z tą rzeczywistością w ogóle pogodzić. Pewnie kontekst historyczny PRL świetnie by tutaj popracował właśnie, żeby pokazać, że propaganda ma kluczowe znaczenie do tego, żeby obywateli trzymać po prostu w ryzach i robić takie fake it till you make it na poziomie twojej partii. A jeśli chcemy dorzucić jeszcze jakąś inną fajną lekturę, no to może spoza kanonu, ale jednak bardzo znaną lekturą też Georgea Orwella, jest Folwark zwierzęcy. Tam po tym jak zwierzęta przejmują władzę nad farmą bardzo szybko nowi rządzący będą w szczególności Napoleon, będą odpowiadać za to, żeby prać mózgi zwierzętom na farmie i wkręcać im, że właśnie jest super, mimo że już nie jest super, albo znajdować wroga w snowballu, czyli raczej pozytywnej postaci, raczej pozytywnym knurze, który właśnie chciał dobrze dla wszystkich, ale on pada ofiarą właśnie aparatu propagandy i staje się kimś, kim się straszy resztę zwierząt po to, żeby uzyskać od nich zgodę na to, żeby właśnie robić różne rzeczy. czy żeby wytłumaczyć im różne niepowodzenia, to właśnie zwala się to wszystko na snowballa. Propaganda jest więc kluczowa po to, żeby ograniczyć swobodę myślenia obywateli, żeby wytłumaczyć mu, że jest super, nawet jeśli nie jest super, czy właśnie zwłaszcza kiedy kraj ma problemy. I wreszcie propaganda jest po to, żeby w razie kiedy mamy jakieś duże niepowodzenia zwalić winę, czy móc zwalić winę na kogoś innego. Troszkę się rozgadałem, ale tutaj z każdej strony postaram ci się ugryźć to zagadnienie. Nowomowa jako sposób na ograniczenie wolności człowieka. omawiamy zagadnienie na podstawie roku 1984 Georgea Orwella, a w naszej odpowiedzi dorzucimy sobie jakiś kontekst. Pewnie zaczniemy od tego, czym jest nowomowa, tłumaczenie naszej odpowiedzi, ale [muzyka] do tezy. Tutaj ta teza będzie taka mocno wymuszona, ale no należy powiedzieć, że nowomowa jest kluczowa, czy język jest kluczowy do tego, żeby ograniczać wolności obywatelskie czy wolność człowieka. No i tutaj wjeżdżamy w to, czym jest nowomowa w roku 1984. Zaczynając od takich banalnie prostych rzeczy, mamy Ministerstwo Miłości, które zajmuje się torturami i więzieniem obywateli. Mamy Ministerstwo Prawdy, które zajmuje się fałszowaniem historii, fałszowaniem przekazów dnia do gazet. To są instytucje, które nazywają się Kompletnie Na odwrót i to już trochę miesza człowiekowi w bani. Do tego mamy przekazy czy hasła obecne w przestrzeni publicznej, powiedzielibyśmy hasła propagandowe, tak jak na przykład wolność to niewolna, niewola, wojna to pokój. To hasło nie znaczy zupełnie nic. To hasło jest po to, żeby zmieszać ci wełbie i po prostu nauczyć cię tego, że nic nie ma sensu i oduczyć cię rozróżniania dobra od zła, bo taki właśnie obywatel jest najłatwiejszy do zmanipulowania. Taki, który nie ma własnych przekonań, bo nie wie po prostu w co ma wierzyć. Nowomowa to są też zabiegi językowe. Słowa oznaczające sprzeciw w języku są po prostu uważane za niemile widziane, za wulgarne. No i to też jest na poziomie takim kulturowym, językowym nastrojenie obywatela czy wytresowanie obywatela tak, żeby było mu po prostu łatwiej wierzyć we wszystko, co mu partia będzie podawać. No właśnie ważne, że nowomowa ma tutaj bardzo konkretny cel. Rozbrojenie obywatela, sprawienie, że jak się mu powie, że wielki brat jest wielki, to on w to uwierzy. Bardzo podobny sposób wykorzystania języka zobaczymy w Ferdydurkę w szkole i to jest element tej chłodnej diagnozy, jaką robi Witold Gąbrowicz na temat naszego systemu edukacji. Tam kiedy widzimy, że poetą wielkim był słowacki, bo był wielkim poetą. No właśnie wszyscy orientujemy się, że szkole zależy na tym, żeby nie tłumaczyć czegoś w szczegółach, żeby, żeby niuansować przekaz, tylko żeby wpychać do gardła ludziom po prostu jakieś formułki i zmuszać ich do tego, żeby odtwarzali je od linijki. Tam mamy proces upupiania, czyli dzieci traktuje się właśnie jak dzieci, to znaczy umniejsza się tym ludziom, umniejsza się też Józefowi, który jest właśnie dorosłym, złym człowiekiem. No to w szkole będzie dzieckiem uczonym tak jak wszyscy inni. Wszystkie te zabiegi mają na celu ograniczenie wolnego czy swobodnego myślenia, ograniczenie twojej wolności jako człowieka i właśnie z drugiej strony zmuszenie cię do tego, żebyś patrzył na rzeczywistość w bardzo konkretny sposób. Formą nowomowy będzie też pewnie to, co widzimy w języku reklamy. To jest moja taka sugestia, żeby w taki sposób na to spojrzeć, że jeśli na przykład ty wiążesz w swojej głowie sukces z dobrym samochodem albo masz takie przekonanie, że wysokie zarobki są formą właśnie osiągnięcia jakiegoś sukcesu, to też zostaliśmy wszyscy do tego wytresowani. Mamy jakieś konkretne obrazy na temat tego, co to oznacza być przegrywem w życiu i mamy konkretne obrazy, co to oznacza być Sigmą. to jakim jesteś człowiekiem na pewno nie determinuje to jakimi perfumami pachniesz albo jakim samochodem jeździsz. M. No i to jest właśnie efekt tego języka, który jest na nas stosowany. To też będzie pewnie forma nowomowy zatrudniona na potrzeby kapitalizmu. I to nie jest żaden manifest komunistyczny, tylko część tutaj kontekstu do twojej odpowiedzi yyy na to pytanie jawne. Nowomowa, którą też warto skorzystać. Może być takie rozróżnienie pomiędzy językiem, który stosujemy do tego, żeby na przykład mówić o śmierci ludzi, a śmierci zwierząt. Zwierzęta się ubija, yyy, a ludzi się zabija. Yyy, mamy ciało ludzkie, czyli coś po śmierci, a w przypadku zwierząt to może być na przykład tłusza zwierzęca. To są zabiegi językowe, które mają sprawić, że po prostu inaczej patrzymy na różne części naszej rzeczywistości. Mimo że i tu, i tu pewnie wiele osób mogłoby powiedzieć, że jest śmierć. Bardzo tutaj ciekawym slangiem może być slang używany przez myśliwych, którzy na krew zwierzęcia mówią, że jest farba, że poszła farba. No kiedy w rzeczywistości mówimy po prostu o tym, że zwierzę się wykrwawia albo krwawi. Także język ma potężną moc, bo od małego kształtuje nas, kształtuje naszą świadomość. Tutaj jeszcze można dorzucić kontekst po prostu społeczny czy kulturowy. Wszyscy wzrastamy ucząc się jakiegoś języka. Jeśli w tym języku nie ma konkretnych sformułowań albo już na początku dostajemy takie sformułowania, które właśnie ryją nam głowę na zasadzie skojarzeń nawet, no to będzie duży problem później, żeby się w tej rzeczywistości swobodnie obracać. To jest pewnie coś, co dałbym do podsumowania razem z tym, że no właśnie nowomowa stanowi kluczowe narzędzie do tego, żeby człowiek się nie buntował. No bo właśnie jeżeli dowie się bardzo młodo, że wojna to pokój, no to nie będzie wiedział, czym jest pokój, czym jest wojna. Bunt przeciwko porządkowi społecznemu. Omawiamy zagadnienie na podstawie tanga Sławomira Mrozka. W swojej odpowiedzi uwzględniamy również wybrany kontekst. Tango Sławomira Mrożka jest bardzo wdzięcznym tekstem, dlatego że będzie się śmiać z buntu w dalszej części podstawy programowej. W tym sensie może spoko go poznać na sam koniec tej przeprawy przez podstawę programową, bo można sobie trochę odreagować. Ja powiem, że bunt przeciwko porządkowi społecznemu jest nieodłączną częścią życia po prostu. To znaczy mamy jako ludzie potrzebę, żeby się buntować. To by była moja taka robocza teza. I udowodnię to Arturem. Artur to jest człowiek, który dorasta w domu, który jego ojciec Stomil, jego matka Eleonora [kaszel] przygotowali [odchrząknięcie] w taki sposób, żeby był maksymalnie pozbawiony jakichkolwiek ograniczeń, jakichkolwiek właśnie oczekiwań wobec Artura. I to jest powód do buntu Artura. Ten wrastając w domu, w którym nie ma żadnych oczekiwań wobec niego, ma rozpaczliwą potrzebę tego, żeby jakieś oczekiwania były i właśnie to mu przeszkadza. Co jest zaskakujące, bo na przykład starsze pokolenie, czyli właśnie na przykład 100 mil, oni obalili właśnie takie oczekiwania, coś co znamy z większości polskich domów, że ktoś się ożeni z konkretną osobą, że będzie szedł na konkretne studia. Tych rzeczy teraz nie ma. Mamy pełną swobodę obyczajową. No i to przeszkadza właśnie Arturowi, więc będzie bunt, będzie rewolucja. Problem jest taki, że nie ma żadnej wielkiej idei i nie za bardzo jest pomysł jak to zrobić. Pomysł pojawia się taki, że będzie małżeństwo i to właśnie przez małżeństwo będzie będą przywracane te normy społeczne. Ale wszystko to jest takich parach dziwności. Artur przychodzi na ten ślub pijany i mówiąc, że nie ma żadnej wielkiej idei, później w bardzo groteskowej scenie umrze babcia, która też jest w domu i Artur stwierdzi, że ta śmierć babci to jest jego wielka idea. Czyli to wszystko jest groteska. To wszystko jest obśmianie rewolucji właśnie obśmianie tej potrzeby buntu. Jednocześnie absolutnie szczerze wierzymy wszyscy Arturowi, że on ma taką potrzebę, żeby ten bunt zrobić. Tylko widzimy też, że nie wie jak i nie wie do końca dlaczego i nie wie co chce zrobić na sam koniec tej rewolucji. To znaczy ta rewolucja nie ma celu do którego zmierza. No i właśnie efektem tego władzę przejmuje Edek. Bo kiedy Artur doprowadzi do konfrontacji z Edkiem, jednym z bohaterów tanga, który jest prymitywny, który jest zdolny do zadawania innym przemocy, to on to zrobi. Zada tę przemoc i tango kończy się tak, że Edek jest teraz przywódcą rewolucji i właśnie prowadzi w tangu bodajże wujka Eugeniusza właśnie odpowiadając teraz za to, co będzie później. I to jest parodia czy naśmiewanie się z buntu i przestroga jednocześnie, bo pokazujemy tutaj czy Sławomir Mrożek pokazuje tutaj, że bunt czasem kończy się dojściem do władzy ostatniej osoby, która powinna do tej władzy dojść. Nawet jeśli to wcześniej nie ma sensu i on w ogóle nie był potrzebny, to dalej jest to przestroga przed tym, jak się skończył. No bo właśnie mamy takiego Edka u władzy. Ale zupełnie na serio też potrzebę buntu mają Prometeusz i Konrad z trzeciej części Dziadów. Ten pierwszy zbuntuje się po to, żeby wykraść ogień dla nas, bo nas kocha. To jest mit, który możemy znaleźć w mitologii Jana Parandowskiego. A ten drugi zbuntuje się przeciwko Bogu chrześcijańskiemu, dlatego że kocha nasz naród. Ona jest bardzo szczera i wynika z tego, że po prostu na świecie dzieje się źle. Mamy zabory, nie ma Polski, trzeba coś z tym zrobić i Konrad jest osobą, która coś z tym chce zrobić. Ten but się nie powiedzie, ale postawa prometejska sprawia, że dostajemy wielką improwizację i wszyscy widzimy jak bardzo szczere to jest. To znaczy jak bardzo Konrad faktycznie czuje, że za miliony kocha i cierpi katusze i ma tą potrzebę sprzeciwienia się Bogu. Bunt przeciwko porządkowi społecznemu w 100% na serio będzie też miała Antygona. Ona ma potrzebę zbuntować się przeciwko niesprawiedliwemu prawu, jakie ustanowił wujon. Stając w konflikcie tragicznym, wybiera pochowanie swojego brata Polinakesa, dlatego że po prostu kocha swojego brata Polinakesa i uważa, że tak się powinno zrobić. No i to jest właśnie otwarte zbuntowanie się przeciwko niesprawiedliwemu prawu. Mamy z tego śmierć Antygony, ale śmierć jej, która spokojnie może być obok Achillesa czy Hektora po prostu herosem w świecie greckim, bo odważyła się podjąć decyzję, odważyła się zbuntować i zrobić coś, w co głęboko wierzyła. Mimo że na przykład w trakcie Antygony Ismena odmawia, znaczy mówi jej, żeby tego nie robiła, żeby nie buntowała się przeciwko prawu ludzkiemu, bo czekają ją za to bardzo surowe konsekwencje. Ta mówi: "Trudno, bierze to na klatę". I to jest forma buntu zupełnie na serio. Więc o ile Sławomir Mrożek w swoim dramacie Tango obśmiewa rewolucję i obśmiewa potrzeby buntu, to jednocześnie ten człowiek pokazuje, że jest ona absolutnie naturalną potrzebą człowieka. A reszta literatury pokazuje nam właśnie całkowicie na serio takie przykłady buntów, które dzieją się na serio od początku do końca. Część się powodzi, część nie, ale ta potrzeba wynika po prostu z tego, że jeśli w coś wierzysz, to jesteś gotów czy gotowa się buntować przeciwko światu, czy robić po prostu po swojemu. Konflikt pokoleń. Omawiamy zagadnienie na podstawie tanga Sławomira Mrożka, a w odpowiedzi uwzględnimy również wybrany kontekst. U Sławomira Mrożka będziemy mieć odwrócony konflikt pokoleń. Do mojej roboczej tezy wrzucam coś w stylu: "Kultura przekonuje nas do tego, że konflikt pokoleń jest nieodłączną częścią yyy życia rodzinnego i po prostu wtedy, kiedy mamy hierarchię, społeczną hierarchię w rodzinie, to będzie jakiś konflikt oparty o wartości, które są ważne dla jednego pokolenia, a dla drugiego już nie." Czyli jest to naturalna część, naturalna kolej rzeczy w każdej rodzinie. Tak przynajmniej na potrzeby mojej tezy sobie zrobimy i pokażę ci to w tango, na przykładzie Artura, który dojrzewa w domu bez zasad. Mamy tam full dowolność obyczajową. Mamy na przykład wątek taki, że w trakcie robienia chyba śniadania czy jakiegoś innego posiłku Eleonora opowiada czy mama opowiada między innymi Arturowi o tym, że czy czy Arturowi po prostu o tym, że zdradza swojego męża. No i nikt z tym sobie nic nie robi. Tylko dla Artura jest to szokujące, że taki skandal obyczajowy w domu jest. Dużo mamy przykładów w kulturze, gdzie właśnie zdrada to jest jakaś najwyższa forma problemu w rodzinie. No tutaj nikt sobie właśnie z tego nic nie robi. Wobec Artura nie ma też żadnych oczekiwań. Ten człowiek nie ma zostać jakimś, nie wiem, lekarzem czy prawnikiem. Nie ma się dobrze uczyć, nie ma wstawać o żadnej godzinie i to będzie punkt wyjścia do konfliktu w rodzinie. To znaczy Artur oczekuje od swojej rodziny, że ci będą mieli jakieś wartości, będą mieli jakieś oczekiwania wobec niego i będą prowadzić dom na przykład sugerując się punktualnością. Albo próbuje też wprowadzić ślub, żeby doprowadzić do właśnie takiego tradycyjnego czegoś, jakiegoś wydarzenia, które będzie związane z jakimiś obyczajami, normami obyczajowymi, będzie oczekiwać na ślubie konkretnego ubioru. No i właśnie to jest próba zrobienia rewolucji wynikająca z tego, że ten konflikt, mimo że nie ma o co się nastąpić właśnie dlatego, że nie ma żadnego takiego standardowego pretekstu, żeby ten konflikt wywołać, no to konflikt właśnie będzie się dział. No i to jest coś yyy bardzo ważnego dla obserwacji, którą czyni Sławomir Mrożek w Tangu, dlatego że to doskonale pokazuje, co jego groteska robi z resztą podstawy programowej. To znaczy śmieje się z innych konfliktów rodzinnych, które są podawane zupełnie na serio i które występują. No bo właśnie z reguły będzie tak, że to ci młodzi ludzie będą potrzeby złamania jakichś norm obyczajowych, będą mieli potrzebę wyłamania się spod oczekiwań, no to w tangu mrozka tych oczekiwań nie ma, a młodzi ludzie i tak muszą się buntować, bo taka potrzeba drzemie po prostu w Arturze. Ale takie standardowe klasyczne konflikty pokoleń to będzie Harpagon i relacja z jego dziećmi. Mamy skąpca, człowieka do do cna właśnie skąpego, ale jednocześnie bardzo zaborczego. Jeśli chodzi o planowanie życia, to z konfliktu społecznego czy historycznego możemy powiedzieć, że jest zupełnie normalny. To znaczy małżeństwa rodowe, które są bardziej grą strategiczną niż wyborem ludzi, którzy właśnie wychodzą za mąż albo biorą sobie jakieś żony, no to jest zupełnie normalna rzecz w 15, 16, 17, 18, XIX wieku, czasem też w XX wieku nawet pewnie się zdarzają takie sytuacje u nas w kraju. No więc to jest coś, co nazywa właśnie czy obśmiewa Molier w skąpcu, pokazując przykład osoby skrajnie skąpej. Mamy tutaj do czynienia z z komizmem postaci, później też z komizmem sytuacyjnym i komizmem słownym, bo Harpagon będzie planował dzieciom życie tak, żeby ich małżeństwa się mu jak najbardziej opłacały. Podobnie swoje małżeństwo będzie tak planował, żeby to się jak najbardziej opłacało, czyli będzie próbował narzucić swoje wartości i swoją wolę swoim dzieciom, doprowadzając do konfliktu rodzinnego, na przykład do tak zabawnej sceny, jak moment, w którym jego własny syn będzie próbował wziąć lichwę i będzie ją brał u niego. I to jest wszystko konsekwencja tego, że dzieci chcą się uniezależnić od swojego ojca. Po drodze mamy po prostu szczerą nienawiść do ojca, którą darzą go właśnie dzieci. Inna forma konfliktu pokoleń to może być Dedal i Ikar. Iar, który po prostu nie posłucha Dedala, bo jest na tej jednej z warstw interpretacyjnych po prostu młody, ambitny i chce sprawdzić. nie wierzy ojcu na słowo, że nie można wzbić się zbyt wysoko, no i po prostu spadnie do morza dlatego, że wzbije się ze skrzydłami, które stworzył dla niego ojciec po to, żeby ratować siebie i jego z wyspy. No właśnie ta historia opowiada nam o tym, że ten ta młodzież to jest coś bardzo częstego w tym, że czy młodzież może ci doprow, czy taka głupota związana z tym, że jesteś tym młodym człowiekiem, że chcesz kwestionować te normy, czasem będzie po prostu dla ciebie tragiczna w skutkach. Ciekawy konflikt pokoleń to jest ballada. Romantyczność. Mamy pytanie 71. Ja chyba pierwszy raz używam tej lektury obowiązkowej. No tutaj mamy sytuację, w której Karusia mówi, że widziała swojego ukochanego, mimo że ten już nie żyje. I y wieść gminna się zastanawia, czy tak jest, czy tak nie jest, czy to jest możliwe, żeby widzieć kogoś, kto nie żyje. Ale przychodzi stary człowiek i mówi, że mędrzec. I ten mędrzec mówi, że nie, że to nie jest możliwe przecież jak on umarł, no to już go nie ma na świecie. Co ty plecisz, dziewczyno? Wtrąca się narrator i mówi, że starca, szkiełko i oko to jest nic dla niego, że jeśli, że serce i wiara to jest coś, co do niego mocniej przemawia, tym samym mamy manifest romantyzmu i widzimy ten konflikt pokoleń tutaj, także konflikt epok, konflikt oświecenia z romantyzmem, który dopiero nadchodzi. Także konflikt pokoleń jest wpisany bezpośrednio w każdą rodzinę, w każdą taką relację rodzinną. No i uczy nas tego, że po prostu normy społeczne czy oczekiwania rodziców są między innymi po to, żebyśmy się właśnie im przełamywali. Dostajemy mnóstwo przykładów właśnie takich rodzin czy takich relacji rodzinnych, w których dochodzi do tej walki z oczekiwaniami. Najczęściej jest tak, że oczekiwania mają starsi wobec młodszych, ale Mrożek śmieje się z tego i w groteskowo pokazuje ci, że kiedy ci starsi zawiodą w tej roli narzucania czegoś młodszym, no to to młodsze pokolenie będzie narzucać coś starszym, żeby tylko zachować tą tradycję, czy to prawdę, jaką jest fakt, prawdę o nas, jaką jest fakt, że dochodzi między nami do konfliktu pokoleniowego. Normy społeczne. Czy to jest ograniczenie dla człowieka, czy uporządkowanie życia. Omawiamy zagadnienie na podstawie tanka Sławomira Mrozka, a w odpowiedzi dorzucamy jeszcze wybrany kontekst. Normy społeczne bezsprzecznie są w stanie życie poukładać, ale też ograniczają człowieka. I ja odpowiem na to zagadnienie mówiąc, że normy społeczne to jest środek do ograniczenia życia człowieka i postaram się to uzasadnić tango, a później podam inne przykłady, ale spokojnie historia Artura z tango może też posłużyć ci do tego, żeby powiedzieć, że normy społeczne są desperacko potrzebne i porządkują życie. Ale o ile Artur, którego poznajemy jako najmłodszego członka domu Stomila i Elonory, ewidentnie ma głęboką potrzebę norm społecznych. On chce, żeby rodzice od niego oczekiwali coś w kontekście jego przyszłości, żeby w domu panował porządek, żeby się nikt nie spóźniał, żeby były egzekwowane takie prawdy moralne, że na przykład nie można się zdradzać. On chce tych wszystkich rzeczy, pragnie tego i ewidentnie robi to szczerze, to większość domowników ma to kompletnie gdzieś. W szczególności to starsze pokolenie, czy to nie najstarsze pokolenie, ale pokolenie Stomila to są ludzie, którzy już widzieli czy żyli w tych czasach z normami społecznymi. Oni obalili ten porządek i jest im po prostu bardzo dobrze. i to jak dom Stomila i Elonory wygląda tak generalnie w sensie wygląda dosłownie, znaczy jaki tam jest chaos, ale też to jak ci ludzie się zachowują w tym chaosie, jak się po prostu świetnie bawią na przykład grając ze sobą w karty albo rozmawiając zachowując się naprawdę w porządku do momentu kiedy nie pojawi się ta rewolucja, którą prowadzi Artur, a która właśnie doprowadzi do na przykład nieszczęśliwej śmierci Artura i do przyjęcia władzy przez Edka. Dom jest naprawdę szczęśliwy. Czy większość domowników jest wydaje się szczęśliwa. Więc w tym sensie można by uargumentować czy udowodnić, cały ten dramat może być dowodem, że rewolucja nie była potrzebna, a normy społeczne też nie były potrzebne, bo tylko ograniczałyby ludzi, którym było świetnie właśnie bez norm społecznych. Zwłaszcza, że wiemy, że ci ludzie wcześniej byli ograniczani przez normy społeczne i to jest ich szczera potrzeba, żeby teraz żyć tak, jak sobie żyją. Normy społeczne będą też ograniczać jagnę w chłopach, wieś lipce. rządzi się w ramach takich, powiedzielibyśmy, konserwatywnych dość tradycji i takich oczekiwań, że będzie dla ciebie bardzo ważna religia chrześcijańska i też obyczaje czy rytuały, nawet niekoniecznie związane z religią jako taką, chociaż mamy tam też wątek księdza, ale generalnie mamy tradycje i oczekiwania na przykład tego, że jeżeli jakaś kobieta jest zajęta, to się nie odwraca za mężczyznami. A jeśli jakiś mężczyzna jest zajęta, a jeśli jakiś mężczyzna jest zajęty, to żadna kobieta z nim nie flirtuje. Jak na ma to wszystko w głębokim poważaniu. Jak będzie brać nawet ślub z Maciejem Boryną, to po pierwsze ona będzie prawdopodobnie naprawdę mało czy dużo mniej zadowolona z tego niż się wszystkim wydaje. Ludzie będą jej zazdrościć, a ona podchodzi do tego tak bardzo lekko, że właśnie staje się żoną bardzo majętnego chłopa. Po drugie ona w trakcie tej ceremonii nie da sobie nawet obciąć warkocza, co jest po prostu oczekiwaniem względem kobiety stającej się teraz zajętą. No ona dalej będzie kusić wszystkich swoimi wdziękami i wieśli lipwce po prostu jej za to nie znosi. Oni ją wywiozą na końcu na taczkach tak symbolicznie. Ale wcześniej jest mnóstwo perypetii, bo właśnie te normy społeczne to jest coś, co ogranicza jagnę, sprawia, że ta będzie się mierzyć po prostu z nienawiścią ze strony społeczności lipiec. Ludzie będą o niej gadać, będą ją właśnie hejtować bardzo często, tak mówiąc kolokwialnie. No i właśnie z tego ograniczenia dojdzie do tej tragedii, czyli do banicji, do po prostu wydalenia osoby, która nie jest w stanie się wpisać w normy społeczne. Normy społeczne ograniczają też antygonę, bo to ta narzucona norma społeczna w postaci prawa. To jest element konfliktu tragicznego. Antygona wybiera nie hołdować normie społecznej, nie hołdować prawu, tylko właśnie wybrać coś, co jest w zgodzie z nią samą. Mimo że jej wujk Reon uchwala niesprawiedliwe prawo, to Antygona decyduje się pochować swojego brata. Nie dlatego, że jest takie prawo ludzkie, bo dosłownie grozi to śmiercią, tylko dlatego, że czuje, że to jest po prostu tak powinno być, tak to jest w zgodź z nią samą, więc tak zrobi. Normy społeczne, które będą bezpośrednio ograniczać człowieka, to jest też całe otoczenie roku 1984. To znaczy cała ta, cały ten klimat systemu totalitarnego, czy klimat to jest pewnie złe słowo, ale cały aparat, aparat propagandowy i z drugiej strony wyhodowani obywatele do tego, żeby się nie sprzeciwiać władcy czy władcy w tym przypadku wielkiemu bratu partii, nie kwestionować tej rzeczywistości. To też jest forma normy społecznej, która bezprzecznie ogranicza człowieka. To znaczy tutaj dosłownie mówimy o ograniczaniu jego krytycznego myślenia. To jest oczekiwanie, że obywatel będzie bezkrytycznie przyjmować kolejne wiadomości i nie będzie tych rzeczy kwestionować. o normach społecznych i ograniczeniu norm społecznych bardzo podobnie do roku 1984. Jest też ferdyturkę Witolda Gąbrowicza, bo wszystkie sceny w szkole właśnie też mają ci pokazać, jaką tragedią jest nasz obecny system edukacji, który właśnie sprowadza cię do roli dziecka. Ma gdzieś, że możesz mieć swoje zdanie na jakiś temat, że coś do ciebie nie przekonuje, czy coś do ciebie nie trafia, czy cię nie przekonuje. Właśnie chodzi o to, żebyśmy wszyscy myśleli mniej więcej podobnie i nauczyciele przechwalają się. Profesor Pimko i tam cała kadra nauczycielska, ona się przechwala na to jak bardzo dobrze wykłada nam materiał w sensie dzieciom za pośrednictwem po prostua czyzy poprzez wciskania go na siłę bez bez żadnych w ogóle kwestionowania tego, czy to ma sens co oni mówią czy też nie i bez rozmowy z ludźmi z dziećmi właśnie traktując ich jak dzieci jak jakichś dzieci w przedszkolu, którym trzeba wcisnąć do głowy jakąś informację. Kultura więc wielokrotnie będzie nas przed normami społecznymi po prostu przestrzegać, mówić, że one są nam potrzebne. Może tak, ale mogą też z drugiej strony być tym mieczem abosiecznym, bo właśnie krzywdzą nas niemiłosiernie. No i te przykłady, które przytoczyłem właśnie poświadczają, że ta krzywda jest prawdziwa, jest realna. Tangożka wyróżnia się na tle tego co przytoczyłem tym, że jest to podane tutaj w grotesce trochę na śmiesznie, ale główny wniosek płynący z tego utworu jest taki, że naprawdę dla zdecydowanej większości osób w domu 100 to nie był problem, że świat wygląda dość chaotycznie, przynajmniej na potrzeby twojej wypowiedzi ustnej. W jakim celu autor nawiązuje w swoim tekście do jakiegoś innego tekstu? Omawiamy zagadnienie na podstawie górą Edek Marka Nowakowskiego i w odpowiedzi dodajemy [muzyka] wybrany kontekst. Górą Edek nawiązuje do Edka Stanga, Sławomira Mroszka po to, żeby było wygodniej. I moja teza tutaj będzie taka robocza oczywiście, że autorzy rozmawiają między sobą i nawiązują do innych tekstów po to, żeby mogli szybciej czy zawrzeć więcej znaczenia w swoim dziele już na poziomie tytułu, który nadają swojemu dziełu. Mam nadzieję, że to ma sens. Chodzi o to, że po prostu takie odwołanie [muzyka] ułatwia odbiór ich własnego dzieła, ponieważ powołują się na jakieś inne dzieło w kulturze. Górą Edek wymaga od ciebie czy oczekuje, liczy na to, że znasz tango Sławomira Mroszka, które kończy się tak, że władzę w domu Stomila i Elonory po nieudanej rewolucji Artura przejmuje właśnie Edek. Postać prymitywna, chamska, postać, która po pierwsze nigdy byśmy się nie spodziewali, że przejmie władzę. Po drugie wyróżniającą jego cechą jest to, że była zdolna do przemocy, bo dosłownie zabiła Artura. Te dwie cechy to jest coś, co Marek Nowakowski wsadzi do swojego Edka, tego który właśnie będzie górą w swoim opowiadaniu, które w skrócie, skrót to jest też krótkie opowiadanie, ale polega na tym, że mamy kierowcę Fiata, który próbuje zaparkować, podjeżdża kierowca Forda i zajmuje mu to miejsce i to jest ten edek, czyli cham na drodze. To jest też postać, która jest osiłkiem, która ma Forda, nie polskiego Fiata, tylko ma Forda, czyli reprezentuje sukces kapitalistyczny ambitnego człowieka, ale jednocześnie człowieka prymitywnego i chamskiego. w kapitalizmie, po tym jak się wyzwoliliśmy spod PRL-u, no to górą będą właśnie etki, będą ludzie, którzy nie mają w sobie za grosz skrupułów i będą po prostu wyrywać innym miejsca parkingowe. Mimo że tamten świata był pierwszy, już wykonywał swój manewr na drodze, to nie ma to żadnego znaczenia. Ci ludzie będą mieli pierwszeństwo do zysków w kapitalizmie. Ci ludzie będą mieli komfortowe miejsce parkingowe. Poradzą sobie w każdej sytuacji, ale zawdzięczają to swojemu chamstwu, a ludzie z klasą muszą sobie po prostu radzić. To jest wniosek z górą Edek. To jest to, co wyciągamy z tej historii. Ale żeby to było dla nas jasne, żeby to przesłanie po prostu wybrzmiało, warto wiedzieć kim był Edek w Tango, bo dosłownie o to tutaj chodzi. Tak, to znaczy nie będzie się Marek Nowakowski powtarzać. Właśnie dlatego mówi tutaj o tym górą Edek. Przychodzi mi do głowy tekst z rozszerzenia Mała Apokalipsa. Tutaj mamy nawiązanie do apokalipsy świętego Jana. No i ten tekst będzie również polegał na tym, że wiesz czym jest biblijna apokalipsa. I będziemy się zastanawiać, czy główny bohater tej historii przechodzi swoją własną apokalipsę. O to chodzi w małej apokalipsie. Czy chodzi o małą apokalipsę ustroju PRL, która właśnie dzieje się na naszych oczach? Inny przykład tego z apokalipsą jest taki film Apocalypse Now. Czas apokalipsy. To jest film opowiadający o tym jak wygląda wojna. I tutaj również właśnie to odwołanie do apokalipsy pokazuje o co będzie chodziło w tej walce dobra ze złem i w tych obrazach właśnie scenach wojny i walki, które widzimy w czasie apokalipsy i też te wątki upadku człowieczeństwa, które w tej historii się pojawiają. Pewnie łatwiej jest odbierać czy możemy na skróty je interpretować właśnie wiedząc czym była apokalipsa, czym jest obraz sądu ostatecznego, który właśnie reżyser umieszcza w swojej historii. Wydaje mi się, że tutaj reżyserem jest Francis Ford Cowola. Inny utwór z rozszerzenia, który przychodzi mi tutaj do głowy, to jest antygona w Nowym Jorku. Nawiązanie do właśnie antycznej antygony. Reżyser, reżyser czy bardziej pisarz tutaj Janusz Głowacki będzie odpowiadał za to, żeby w swoim dramacie umieścić dramatygony w kontekście współczesnym. Będzie opowiadać o współczesnych problemach, będzie opowiadać o współczesnych dylematach, ale to jest ważne, że właśnie bierze ten konflikt tragiczny z Antygony i będzie go opowiadać w nowej rzeczywistości. Też przychodzi mi do głowy film Odyseja Kosmiczna, która polega na tym, że rozumiemy czym jest Odyseja z antyku. I właśnie ta opowieść o podróży Odyseusza, o tułaniu się od wyspy do wyspy, o wracając do swojej Itaki, teraz mamy po prostu ją, cały tą warstwę znaczeniową zabieramy sobie i umiejscawiamy ją w kosmosie. Jest też taki utwór Piosenka o końcu świata. To jest z kolei wiersz Miłosza i wydaje mi się, że tutaj spokojnie można powiedzieć, że jest to nawiązanie do apokalipsy, czyli właśnie sądu ostatecznego i końca świata. Tutaj ten tytuł mógłby nawiązywać właśnie po to, żeby pokazać, reinterpretować dzieło, jakim jest apokalipsa i mówić o nim, że koniec świata dla jednego człowieka jest zupełnie niczym dla drugiego człowieka. To znaczy ten ta piosenka opowiada o tym, że dla kogoś zatrzymuje się świat, a ktoś inny sobie tam plewi pomidory czy jakieś inne grząd. Te wszystkie rzeczy można spakować do właśnie takiego wniosku, że często autor wykorzystuje inne dzieło po to, żeby było po prostu łatwiej zawrzeć to przesłanie, które ma dla ciebie. Dodatkowo może to być pretekst do tego, żeby reinterpretować jakieś dzieło, które wcześniej było wykorzystywane w innym celu, czy opowiada o historii stawiając troszkę inaczej akcenty, tak jak na przykład Antygona w Nowym Jorku czy piosenka o końcu świata. Także to jest dla ciebie odpowiedź na to pytanie. Miejsca ważne w życiu człowieka. Omawiamy zagadnienie na podstawie miejsca Andrzeja Stasiuka. W swojej odpowiedzi uwzględni również wybrany kontekst. Miejsce to jest opowiadanie o miejscu. Ono będzie ważne dla społeczności uów. Do mojej roboczej tezy zrobimy powiedzmy coś takiego, że literatura i kultura bardzo często przekonuje cię do tego, że miejsce jest szalenie ważne w życiu człowieka i niekoniecznie jest związane z fizycznością tego miejsca, tylko z naszymi wspomnieniami i tym, kto ze społecznością, która dane miejsce tworzy. I właśnie o tym jest miejsce Stasiuka, tak ty hy, dlatego że to jest historia o kościele, właściwie to cerkwi prawosławnej, która najpierw zostaje zbudowana w konkretnym miejscu, a następnie będzie centrum ośrodności lokalnej, która po tym jak wspólnym wysiłkiem zbuduje to miejsce, później będzie tam odprawiać różne rytuały, będzie odprawiać sobie sakramenty, będzie się spotykać wokół tego tej cerkwi. No i po prostu ona będzie w centrum żyjącej, tętniącej życiem społeczności. Później dojdzie do przesiedleń i społeczność uówieni lokalizację. Będzie będzie część osób umrze, część osób zostanie wysiedlona bodajże Beskidzie niskim czy jakimś innym Beskidzie, w którym odgrywa się to ta rozmowa, bo cały czas śledzimy rozmowę ze sobą turysty i lokalsa, osoby, która tam na miejscu jest i opowiada właśnie te historie. My patrzymy już na gruzy tego miejsca, na ślad po tym miejscu i właśnie dochodzimy do takiej refleksji, że tak naprawdę magię tego miejsca i tą wyjątkowość czyniła ta społeczność. Odkąd jej nie ma, to to miejsce podupadło i chociaż cerkiew jest przeniesiona, wydaje mi się, że to była cerkiew świętego Dymitra, ona jest odbudowana w takim muzeum, takim skansenie, ma się dobrze, to prawdziwe miejsce jest tutaj, to znaczy nie tam, gdzie są, gdzie jest ten dach, gdzie są te mury, tylko tutaj, gdzie jest ta kupa kamieni, którą czasem przyjeżdża ktoś odwiedzić właśnie i wtedy wracają wspomnienia, które są w głowie tych ludzi, którzy właśnie to miejsce odwiedzają. Dostajemy też historię właśnie takiego starszego pana, który odwiedził to miejsce i w jego głowie była ta historia. Miejsce jest więc w pewien sposób święte. Dochodzi tutaj do sakralizacji tej opowieści, uczynienia jej jakąś takim mitem o cerkwi w konkretnym miejscu. Ale właśnie chodzi o to, że to nie jest tylko ten budynek. To jest historia jego powstania, ten wspólny wysiłek, historia ludzi, którzy tworzyli to miejsce i historia społeczności, której już po prostu nie ma. W podobny sposób magicznie o miejscu będzie opowiadać na pewno chłopi. Będą opowiadać chłopi. Czy Stanisław Reymond w chłopach opisując miejsce będzie sugerował nam, że właśnie Wieś Lipce jest w jakiś taki sposób magiczna. To znaczy Wieś Lipce jest bohaterem zbiorowym, bo będzie kilka takich scen, gdzie po prostu latamy od domu do domu i dowiadujemy się prawdy, co na przykład ludzie myślą o jagnie właśnie odwiedzając różne miejsce, gdzie kształtuje się opinia na jakiś temat. Takich scen będzie w chłopach parę, ale też wieś jest miejscem magicznym, dlatego że jest zawieszona w czasie cyklicznym. Średnio nas interesuje jaki jest rok. My tam nie rozwijamy nic konkretnego, nie dążymy do niczego. Jesteśmy zapętleni zgodnie z z kalendarzem zbiorów. Jest jesień, to trzeba coś zebrać czy posiać inne rzeczy. Trzeba coś obrać. Później jest zima, trzeba siedzieć w domu. Później jest wiosna i lato. No i każda z tych pór roku będzie determinować to, co robią chłopi. To jest też w ogóle tytuł każdego z tomów chłopów. To jest dosłownie jesień, zima, wiosna, lato, więc y mamy po prostu już tutaj zasugerowane na etapie tytułu jesteśmy wszyscy zapętleni. No i właśnie w tym zapętleniu, w tym takim mitycznym kręgu życia miejsce w jeśli lipce została zamknięta, została spakowana przez Stanisława, Władysława Reymonta. Dodatkowo jeszcze dochodzi w chłopach do tak zwanej sakralizacji ziemi. To znaczy praca w polu. To jest po pierwsze bardzo częsty element opisów rzeczywistości w tej realistycznej powieści Władysława Reymonta. Można powiedzieć też epopii chłopskiej, ale też jest jej poświęcone bardzo dużo uwagi. Chłopi na tym polu spędzają mnóstwo czasu i my widzimy z dokładnością po prostu do każdego z dziubła, które tam jest podnoszone, co jest robione i też wiemy, dlaczego to jest zrobione i dlaczego jest robione w konkretnym momencie. To wszystko składa się na to, że po prostu to miejsce jest ważne w życiu człowieka. No a jeśli mówimy o rzeczach ważnych czy miejscach ważnych w życiu człowieka, no to ojczyzna. No nic innego jak tylko ojczyzna. No i tutaj myślę, że spokojnie możemy wyciągnąć argumenty z puli bohaterów romantycznych, którzy chcą walczyć o wolną Polskę. Miejsce ważne w życiu człowieka to jest po prostu Polska, wolna Polska. Niech to będzie Kordian, niech to będzie Konrad, niech to będą młodzi patrioci jak Piotr Wysocki, czy niech to będziewiek inny młody patriota ze sceny więziennej. Ale to też może być Michał Włodowski, Zagłoba czy od pewnego momentu Potopu Kmic. Bohaterowie, którzy walczą o wolną Polskę, spokojnie tutaj siedzą, żeby pokazać, że miejsce ważne w życiu człowieka to jest po prostu wolny wolny kraj. Zarówno w przypadku opowiadania Andrzeja Stasiuka, jak i w przypadku tych wszystkich później przytoczonych przeze mnie przykładów. To miejsce to nie jest fakt, że coś ma jakiś budynek, który nie wiem, fajnie wygląda, ma fajne fajne gresy na ścianie czy fajną farbę. Tylko chodzi o to, że miejsce tworzy człowiek, tworzy historia tego miejsca i tworzy po prostu to, co to miejsce doświadczyło razem z bohaterami. Zarówno w przypadku tej cerkwi, jak i na przykład Rzeczypospolitej Polskiej. To jest coś więcej niż po prostu obszar na mapie, który fajnie gdyby był czy naszą własnością, a nie czyjąś. Stan wojenny z perspektywy obcokrajowca. Omawiamy to zagadnienie na podstawie utworu Profesor Endrus w Warszawie Olgi Tokarczuk, a w odpowiedzi dorzucamy wybrany kontekst. Z perspektywy obcokrajowca stan wojenny wygląda po prostu jak jakiś absurd. I powiemy tutaj w tezie tak roboczo, że stan wojenny z perspektywy obcokrajowca czy doświadczenie stanu wojennego z perspektywy osoby, która nie padła ofiarą propagandy jest absurdalne i groteskowe. No właśnie to będzie taka robocza teza. O to chodzi w tym opowiadaniu. Na tym się zasadza właśnie to, co robi Olga Tokarczuk, czyli bierze profesora Andrusa, który zna rzeczywistość zachodnią, zna rzeczywistość na wyspach i przyjeżdża do nas dać wykład m jako profesor. No i mierzy się z rzeczywistością pełną chaosu. Tutaj wypadałoby ten chaos opisać. Po pierwsze, osoba, która jest odpowiedzialna za to, żeby informować go o wszystkim, zaraz po tym, jak się poznają, gdzieś tam znika, po prostu nie ma z nią kontaktu. Profesor Andrus jest znany sam na siebie. Później mamy scenę, kiedy wychodzi sobie na spacer i na tym spacerze znajduje na środku ronda czołg. No i czuje się co najmniej wyobcowany. Ma mindfucka, nie wie co się dzieje. No więc z jego perspektywy wygląda to wszystko dziwnie. Potem mamy kontakt z ludźmi, którzy patrzą na niego spodłba, jakby był jakimś agentem, jakby coś szpiegował. Czyli widzi też wrogość na ulicach. Widzi też ludzi po prostu smutnych, przytłoczonych jakąś sytuacją, której on nie rozumie. I właśnie fakt, że dla niego jest to wszystko tak bardzo niezrozumiałe, pokazuje jak duży jest tutaj szok kulturowy. To się będzie składać na te elementy groteskowe, kiedy na przykład kilka razy w tej historii będzie miał kontpiem. Raz kiedy ktoś go spyta czy chce żywego czy na miejscu, a później kiedy spotka go w kiblu po prostu w wannie. Zgodnie z tym naszym moim zdaniem, bardzo nieetycznym zwyczajem właśnie trzymania ryby w wannie przed tym, jak się ją ubije. No profesor Andrus będzie po prostu w szoku, będzie doświadczał świata, ale nie będzie rozumiał co tu się w ogóle dzieje. Jest cały, cała ta wizyta jest przesączona taką atmosferą obciążania psychicznego i takiego poczucia, że jest po prostu duszno, ciasno. M stan wojenny nie jest miłym miejscem. Znaczy Polska w stanie wojennym nie jest miła, nie jest atrakcyjna. jest nie tylko szara i biedna, bo widzimy puste półki sklepowe, widzimy zamknięte sklepy, widzimy, że brakuje po prostu podstawowych rzeczy, taka polska bieda, o której ci opowiadał dziadek czy babcia, ale też z drugiej strony ten kraj jest po prostu wrogi. Jest wrogi, jest ewidentnie pod butem. Ale ponieważ profesor Andrew po prostu nie rozumie tych kodów kulturowych, nie rozumie co się dzieje, nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego tak jest, no to to wszystko z jego perspektywy jest przede wszystkim dziwne. Powiedzielibyśmy właśnie, że mamy tutaj do czynienia z groteską, ale ona przychodzi naturalnie. Ona po prostu wynika z tego zderzenia, jakie tutaj obserwujemy. Od razu kojarzy mi się tekst z rozszerzenia. Mała apokalipsa dokładnie to pokazuje, to znaczy pokazuje perspektywę PRL-u i właśnie się z niej śmieje, pokazując jak ona jest absurdalna, jak jest fałszywa. Na przykład mamy właśnie hasła propagandowe mówiące o tym, że polska władza ludowa jest po prostu wspaniała, jest wybitna, a z drugiej strony mamy most Poniatowskiego w Warszawie, który płynie sobie z Wisłą, bo się po prostu rozwalił. No i to pokazuje jak dziwnym miejscem jest Polska Rzeczpospolita Ludowa. Po prostu stan wojenny z perspektywy obcokrajowca można moim zdaniem porównać spokojnie do roku 1984 z perspektywy czy państwa w roku 1984 z perspektywy Winstona Smitha, który zaczyna dekodować rzeczywistość, zaczyna walczyć o prawdę i po prostu te przekazy, które do tej pory miały super sens, nagle tego sensu nie mają. No i okazuje się, że żył po prostu w iluzji i próbuje dojść do tego jak daleko, jak głęboko ta iluzja sięga. To też jest w pewien sposób groteskowe, chociaż nigdy w życiu byśmy nie przypisali takiej kategorii estetycznej, ale mówię tak roboczo, bo ten kontakt z rzeczywistością odkąd wiesz, że partia cię oszukuje, jest po prostu no dziwny. Jest przede wszystkim dziwnie. Jest strach, jest obawa, ale też jest bardzo dużo zdziwienia. Kojarzy mi się też ten wątek z Matrixem i z historią Neo, który próbuje od jakby zdekodować rzeczywistość i ma właśnie takie poczucie, że odkąd zrozumiał, że żył po prostu w symulacji, no to patrzy na to jak na symulację. Ma szok w zderzeniu z rzeczywistością i to jest trochę to, co ma profesor Andrew w Warszawie. On się zastanawia o co w ogóle chodzi, czy to jest jakiś, czy to są cosplaye. Trudno jest mu nawet docenić wagę sytuacji i być tak szczerze przerażonym, bo nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego na przykład czołg jest na środku ulicy, bo dosłownie ludzie, którzy mieliby mu to wytłumaczyć, którzy komunikują się w jego języku, po prostu nie ma z nimi kontaktu. też pewnie można by pociągnąć ten wątek izolacji i znaleźć jakieś jeszcze dodatkowe konteksty po tym, że właśnie kiedy nie masz w ogóle odpowiedzi na pytanie co się z tobą dzieje, masz jakieś zaburzoną rejestrowa zaburzone rejestrowanie rzeczywistości, bo jesteś odcięty od informacji o prawdzie, pewnie byśmy coś tu jeszcze znaleźli. No ale wracając, stan wojenny taki wiele, tak jak i wiele innych obrazów totalitaryzmu, obrazów przemocy państwa wobec obywateli jest po prostu absurdalny. To znaczy profesor Andrew służy Olzet Tokarczuk po to, żeby pokazać jak wielkim szokiem z jak wielkim szokiem mierzy się człowiek, który próbuje zrozumieć rzeczywistość stanu wojennego, kiedy nie jest przesączony propagandą prl-owską i nie jest przyzwyczajony do takiej rzeczywistości. I podobnych obrazów literackich, na przykład w kontakcie z władzą totalitarną znajdziemy w sumie dość sporo. Czym dla człowieka może być podróżowanie? Omawiamy zagadnienie na podstawie znanych ci fragmentów podróży z Herodotem Ryszarda Kapuścińskiego. Dorzucimy sobie jeszcze kontekst. Od razu mówię, że to będzie Odyseja, bo mam ochotę pogadać na oyssei. Na koniec tego całego pija Dolenia. Jeśli chodzi o Ryszarda Kapuścińskiego, tutaj podróżowanie będzie nas uczyć o świecie i o człowieku, o podróżniku, o osobie, która podróżuje. I zaraz sobie to omówimy. I właśnie na początku teza dla człowieka. Podróżowanie może być sposobem na to, żeby dowiedzieć się czegoś o samym sobie. Ryszard Kapuściński zaczyna podróżę z Herodotem tak, że mówi nam wszystkim jak wyglądała jego droga na studiach, że dorastał w PRL-u i jak zainteresował się właśnie podróżowaniem i byciem reporterem. A później zabierze nas na kilka podróży. Ryszard Kapuściński będzie na początku w Indiach. To będzie podróż z przesiadką w Rzymie i to będą dwa szoki kulturowe. Jeden w Rzymie względem PRL-u będzie miał wrażenie, że jest w Arkadii, a później będzie w Indiach i tam będzie miał szok kulturowy polegający na tym, że nie wiedział, że świat jest tak olbrzymi. I tutaj będzie lekcja dla niego, dla Ryszarda Kapuścińskiego polegająca na tym, że on nie wiedział po prostu, że właśnie, że tak mało wie o świecie. I to jest wniosek, z którego on wyciągnie, znaczy z tej lekcji wyciągnie takie wnioski, że na przykład zacznie się uczyć języka angielskiego po to, żeby być chociaż w miarę przygotowanym do tego, żeby świat poznawać. A z wizyty w Chinach, która się odbędzie później, on będzie miał taki wniosek, czy dowie się o sobie tego, że bardzo trudno jest świat poznać i właściwie to będzie lekcja pokory. Dojdzie do wniosku, że to jest praktycznie niemożliwe. Po wizycie w Chinach on studiuje tam konfucjonizm, taoizm, ale dochodzi w pewnym momencie tej historii do takiego wniosku, że gdyby miał serio poznać te wszystkie kultury, to wszystko, co tam się po prostu mógł dowiedzieć czy dowiadywał, no to nie starczyłoby mu życia, żeby zrozumieć chociaż jeden taki kraj, a on już był w Indiach i już był w Chinach. Czyli to jest taka lekcja pokory o świecie, że po prostu wszyscy układamy sobie świat trochę inaczej. No i tutaj oczywiście tych lekcji z podróży z Herodotem jest więcej, ale ja w tą stronę zabieram to opowiadanie. Można by też powiedzieć o tym, czego się uczy o świecie. Yyy, to znaczy, że każda cywilizacja układa sobie trochę inaczej różne wartości. Na przykład Ryszard Kapuściński korzystając z tego, że no jest zdolny do takiego formułowania bardzo lekko takich generalnych wniosków, mówi, że Hindusi lubią żyć w chaosie czy potrafią żyć w chaosie. z kolei uważa Chińczyków za naród bardzo mocno poukładany i taki, który, któremu zależy na dyscyplinie i który lubi uczyć się nawzajem dyscypliny. Jest do tego przyzwyczajony i to jest obserwacja, którą on czyni o świecie. Podróże z Herodotem dlatego się tak nazywają, bo mamy cały czas dzieje Herodota, które Ryszard Kapuściński czyta w trakcie podróży. Tam będą zawarte jakieś takie ponadczasowe prawdy o świecie. Jedną z takich prawd, którą odczyta sobie w Afryce jest to, że na przykład, że wojna od zawsze towarzyszy ludzkości i jest walka albo że historia powstaje tak, że zwycięzcy narzucają ci jakąś narrację i tak naprawdę historia naszych dziejów całych, cała, cała historia świata jest po prostu przekazywaną opowieścią, która się cały czas zmienia. To nam nie pasuje w ogóle do tej tezy, którą przyjąłem, ale po prostu wrzucam to tutaj, bo może chcesz to gdzieś tam, gdzieś indziej zabrać. Odyseja opowiada nam Homera opowiada nam o tym, że uczymy się bardzo wiele w trakcie podróży. Te wszystkie wyzwania, które czekają odseusza, pokonanie cyklopa, Polifema czy ucieczka z wyspy czarodziejki Kirk, to wszystko są sposoby do tego, żeby człowiek ten dowiedział się czegoś przede wszystkim o sobie. Odyseusz jest człowiekiem ewidentnie ciekawym, bo na przykład jak płyną koło syren razem ze swoim statkiem, to nawet nie da sobie y zatkać uszu, dlatego że chce słyszeć głos syrenda się przywiązać za to do okrętu, żeby zrobić to w miarę bezpiecznie. I właśnie te wszystkie rzeczy to są to jest opowieść tak naprawdę o tym, jak ten człowiek się zmienia. A wszystkie te przystanki to jest kolejna okazja do jakiejś lekcji życiowej. Czyli z jednej strony mamy podróż, ale z drugiej strony mamy jakieś próbę testu charakteru. Formę takiej podróży, która będzie testem charakteru i właśnie szansą do nauki będzie potop i przemiana kmica, który jako bohater dynamiczny właśnie podróżując przez Rzeczpospolitą Polską przemieni się dosłownie w babinicza. Tutaj uwaga, bo to nie fakt, że wyruszył sobie na wyprawę sprawia, że dochodzi do przemiany w Kmicu. Tutaj ta sprawa jest dużo bardziej złożona. To wynika z tego, że rozumie, że został oszukany. Ale podróż jest bardzo ważna. To znaczy bohaterowie później razem wcześniej Babinic ze swoją trupą czy ludźmi ze swoimi towarzyszami przemierzają Rzeczpospolitą i po prostu będą robić różne dobre uczynki. Będą się uczyć tego jak być patriotami po prostu pomagając polskiej sprawie, wysyłając różną korespondencję, która będzie sugerować się właśnie gdzie idą wojska Radziwiła czy ostrzegając przed różnymi ruchami wojsk ostrzegą na przykład klasztor w Częstochowie przed zmierzającym zagrożeniem. Później Kmic też go obroni. Czyli to jest taka forma kina drogi. W sensie to nie jest kino, to jest literatura drogi, ale właśnie podróż będzie pewnie jednym z tych wehikułów kształtujących Kmica do Patrioty, jakim stał się na sam koniec tej lektury. Pewnie warto tutaj wrzucić czy Władce Pierścieni, czy Hobbit, czyli Podróż tam z powrotem Tolkiena. To też jest forma, czy to książka drogi, czy opowieść o drodze, czy to kino drogi. Jeśli znasz filmy opowiadające o tym jak ludzie uczą się nawzajem między sobą, wspierania siebie nawzajem, ale też poznają właśnie swoje własne granice. To pewnie też robi kmic, ale też tutaj właśnie robi to na przykład Bilbo, człowiek, który opuszcza Shire będąc przekonanym, że w sumie nie jest w stanie się nawet przydać, a co dopiero być odważnym człowiekiem i wartościowym członkiem wyprawy Gandalfa i Tori na dębowej tarczy. A okazuje się na końcu, że no nie no, był kluczowy do tego, żeby był happy end w tej historii. Bardzo podobnie będzie z Frodem na kartach Władcy Pierścieni czy na pikselach Władcy Pierścieni, jeśli mówimy o filmie. No więc podsumowanie byłoby tutaj takie, że podróż pozwala ci sprawdzić swoje własne granice, znaleźć te granice i znaleźć jakieś takie lekcje o sobie. Tylko przypominam, że można by to zabrać też zupełnie inaczej. Powiedzieć, że podróż jest po to, żebyś poznał poznała świat po prostu. Bardzo ci dziękuję i gratuluję, jeśli dotarłeś albo dotarłaś ze mną aż tutaj. Jeśli właśnie kończysz kilkugodzinny seans, bo jechałeś od początku, czy jechałeś od początku. Jeśli to jest w ogóle możliwe, żeby wysłuchać to naraz, to gratuluję i życzę ci powodzenia, bo pewnie nie oglądasz tego materiału z nudów. Jeśli chcesz mi podziękować, to udostępnij ten materiał komuś, kto może potrzebować takiej formy pomocy edukacyjnej. Pamiętaj, że jest możliwość umówienia się ze mną na spotkanie, gdzie ćwiczymy pytania jawne, rozmawiamy o nich, dodajemy sobie dodatkowe konteksty. Odpowiadam na pytania co do kryterium oceniania, to na powtórkaowąkowa.pl albo powtórkaowąkowa.com. Wszystkie te formy pokazują mi, że cenisz to, co robię. Twoja obecność to też jest dla mnie wielki zaszczyt i radość. Pozdrawiam cię. Powodzenia i cześć. M.

Need a transcript for another video?

Get free YouTube transcripts with timestamps, translation, and download options.

Transcript content is sourced from YouTube's auto-generated captions or AI transcription. All video content belongs to the original creators. Terms of Service · DMCA Contact

WSZYSTKIE PYTANIA JAWNE W JEDNYM FILMIE (EGZAMIN USTNY Z ...