WSZYSTKIE LEKTURY 2026 - MATURA POLSKI! 🏆 | Powtórka Last Minute | OPRACOWANIE + NOTATKI 📝

Czarno na Białym - Matura15,085 words

Full Transcript

[Muzyka] la. >> Jeżeli wstęp cię kompletnie nie interesuje i chcesz przejść do mięsa, to przejdź do następnego rozdziału. A ja i tak na szybko ważne info. Gdybym popełnił tu jakąś gafę w streszczeniu, to przypięty komentarz na dole będzie to wszystko prostował. Druga sprawa, to potraktuj ten film jako odświeżenie, co mniej więcej działo się w danej lekturze. Jeżeli nad jakąś lekturą będę się rozwodził nieco bardziej, >> to chyba super. Oczywiście, że super. No to spoko, będziesz wiedział więcej, ale nastaw się, że jednak kilka minut poświęcone na jedną lekturę, no to może nie być w stanie zastąpić pełnego opracowania. Także to info dla malentów oczekujących, że im streszczę 4 lata liceum czy tam 5 lat technikum w jednym dłuższym filmie. Film jest ważny 2 lata, bo taka jest podstawa programowa i jeżeli wyjdzie update, będzie jakiś nowy spis lektur, to w prawym górnym rogu wyświetli ci się odświeżony film. Jeżeli teraz nic ci się tam nie wyświetla, to znaczy, że oglądasz najnowszą wersję tego filmu i jesteś po prostu na bieżąco. Ja wiem, że masz lepsze rzeczy do roboty niż słuchanie tego filmu, kiedy będę, >> ale podziel go sobie na jakieś kilka części, bo chociaż będę się starał, będę stawał na rzęsach, żebyś ty widzu nie zasnął, no to nie oszukujmy się, no film akcji to to na pewno nie będzie. W opisie masz link do pobrania wszystkich notatek, czyli tych slajdów, które będą się wyświetlać, a będzie ich naprawdę sporo i będą one stanowiły genialne uzupełnienie, bo ja będę trochę rzeczy pomijał, bo wiadomo jaki jest charakter tego filmu. Także to tyle z ogłoszeń parafialnych. Życzę przede wszystkim wytrwałości, no i ogólnie powodzenia na maturze. Zaczynam. No to mamy Biblię. Adam i Ewa, chyba każdy tutaj coś kojarzy z ważniejszych rzeczy. Żyli w raju, tak zwanym Edenie. Bóg nie kazał im jeść jakiegoś owocka. Specjalnie to powiedziałem, bo mówi się o jabłku. Aczkolwiek Biblia precyzyjnie nie podaje, czym był dokładnie ten owoc. Ewa nie posłuchała się, bo wąż ją skusił. Dalej dała owoc chłopu Adamowi za karę wypadł z raju za bramę. Macie grzech. Teraz każdy, kto się urodził będzie miał takie pasywne ability o nazwie grzech pierworodny. Ewa, za to żeś dała się skusić, od teraz poród dla ciebie będzie niesamowicie bolesny. cytując: "Pomnożę twe cierpienie i ból twych brzemienności i w bólu będziesz rodziła dzieci. Dodatkowo Ewa i kobiety będą podlegały teraz wobec męża, cytując: "Ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia. On zaś będzie panował nad tobą. Teraz Adam: "Aie, ty jako żeś dał się skusić Ewie, będziesz tak ciężko tyrał, aż narobisz w spodnie", cytując: "W trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie przez wszystkie dni swego życia". Dodatkowo Adam, pamiętaj, żeś jest śmiertelny cytując, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz. No i co będziemy teraz tak lecieli przez tą Biblię? No to Kain i Abel. Było dwóch braci. Kain był Rolusem. Nie płacił ZUSu, za to płacił Kru. Sprawdzam tylko twoją czujność. Faktycznie był tym rolnikiem, a Abel pasterzem i składali ofiary. Abel złożył trzodę, Kain plony ziemi. Bóg rzekł: Abel, koks ofiary zaimponowałeś mi. Kain, >> a co to za gówno? Ty co ty sobą reprezentujesz? Co to jest Kina? Od środka zżerała zazdrość oraz tasiemiec. Ponownie sprawdzam. Skup się. Kain kierując się słowami: >> "Bo nie wytrzymam zaraz. >> Dlatego ukatrupie swojego braciszka i tak też właśnie zrobił". Warto zapamiętać, że wówczas to było pierwsze morderstwo popełnione przez człowieka. Bóg wiadomo wszystko wiedzący, wszystko wiedział co się stało, spytał się dosłownie: "Gdzie jest twój brat?" Kain odpowiedział: "Tak samo jak ty na ustnej maturze, jeżeli nie obejrzysz tego filmu do końca." mianowicie rzekł: "Nie wiem". Dodając: "Nie wiem, czyż jestem stróżem brata mego?" No to Bóg jak to usłyszał, to tak być nie będzie. Kain, będziesz tułaczem i zbiegiem na ziemi. Wygnał go, pozbawił rolniczych ziem, które tak kochał, nie miał nic, a dodatkowo pojawiła mu się myśl z tyłu głowy, że skoro jestem wygnany i zrobiłem tak źle, to na bank ktoś będzie chciał się na mnie zemścić. Ale tutaj Bóg wszystko przewidział. Na jego czole pojawiło się znamię, które miało go oznaczyć, że jak ktoś go zabije, to cytuje: "Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotnej pomsty doświadczy, czyli po prostu będzie z nim źle." Dobra, kolejny utwór. Tutaj pozwolę sobie połączyć potop, arkę Noego i przymierze z Bogiem. Zatem tak, ludzie grzeszyli do takiego stopnia, że Bóg postanowił zainterweniować. zesłał na nich wielką powódź. Super Bóg swoją drogą. Ale nasz Bóg miał ulubieńca Noego, którego ostrzegł. Ostrzegł również jego rodzinę, że no nie będzie ciekawie, będzie wielka powódź. Przy okazji Noe kup bitcoina, kiedyś zwróci. Noe zbudował taką wielką łajbę, tą słynną arkę i tam zabrał tych swoich bliskich oraz po jednym z gatunków żywych stworzeń. Jak Bóg powiedział, tak też się stało. I przez 40 dni, nie więcej, nie mniej, padał deszcz. Noe miał taką gołębicę, która miała dać info, czy ta powódź ustała. No i tam za trzecim razem ten gołąb powrócił z zieloną gałązką, a No tym samym wiedział, że o ląd, bo jak jest gałązka to gdzieś musi być ziemia sucha. Zobaczył też tęczę, która jest symbolem, niestety dzisiaj daruję może sobie, która była symbolem przymierza Boga z ludźmi. Noe złożył zwierzęta w ofierze. Bóg spuścił nieco stonu. Obiecał, że dobra, potopu już więcej nie będzie. Wieża Babel. Według Biblii kiedyś było tak, że ludzie posługiwali się tylko i wyłącznie jednym językiem i był to język hebrajski. I pewnego dnia, jak to tam często w Biblii bywa, ludzie zbuntowali się przeciwko Bogu. Poniosły ich fantazję, chcieli dorównać stwórcy, sięgnąć nieba. Tym samym wybudowali miasto i taką wielką, jebitną wieżę. No i Bóg się zdenerwował. Jak to zobaczył, stwierdził: "Małpy nigdy się nie nauczą". I za karę im pomieszał języki. Dlatego teraz ty płacisz za korki z angielskiego i stąd też teraz takie różnice kulturowe, różne języki, te sprawy. Finalnie tej wieży nie dokończyli. Finalnie też wieża Babel jest uznawana za symbol pychy, ambicji i klęski i płacenie za korki z angielskiego. Księga Hioba. Pozwolisz, że uproszczę to po prostu do samego Hioba i przypowieści o nim. Zatem tak, był sobie niekto inny jak Hiob, który miał majątek potężny jak nasz premier. To stwierdzenie akurat jest ponadczasowe. Nieważne kto rządzi. Żył sobie elegancko, niczego nie brakowało i pewnego dnia szatan z Bogiem se zrobili taki chytry zakład. Szatan stwierdził, że nie no ten Hiop to na pewno tobie taki wierny być nie będzie. On cię wielbi tylko dlatego, bo żyje w dobrobycie. Jakbyś mu to wszystko zabrał, to by mu ta rura zmiękła od ciebie by się no odczepił, by cieb nie wielbił. Bóg stwierdził: Tak, tak. No to zobaczymy. Przyjdzie istny kataklizm, ale się ode mnie nie odwróci. Zobaczysz. Zatem zaczęło się. Trach. Pierwsze co Hiop stracił to majątek. Stwierdził: "No dobra, no Bóg dał mi ten majątek, no to Bóg mi może też zabrać. Trudno się mówi wielkie Michalo." Potem chlasob stracił dzieci, a miał ich 10. Siedmiu synów i trzy córki. No trudno. No stało się. No jak? No zrobię se nowe. Cities jego żona. Szykuj maskę lateksową dzisiaj spłodzę potomka. Nie no tak nie było. Smutno, ale się nie odwrócił od niego, od Boga. No to może choroba. Pstryk. Nie jedź w lewo rondem. Ciało Hioba pokryje się trądem. Żonka stwierdziła: Nie no, Hiob na Boga. Czemu tak ufasz mu? No ten Bóg ci już tyle zabrał. No zabrał ci wszystko, a ty jeszcze mu ufasz. Na to Hiop powiedział, że tak. A i owszem ufam. A ciebie zdradzam równiutko od pięciu lat z mężczyzną. Nie no dobra, sorry już nie będę. Mi się odkleja. Po tych wszystkich testach Bóg mówi: "No i co szatan?" A nie mówiłem, pochwalił Hioba, pomnożył majątek, dzieci, nie wiem jakimś cudem, ale przywrócił. Niesamowite. Tutaj już wnioski możecie wysnąć sobie sami. Jednak wiadomo, że Hiob miał zostać tutaj ukazany jako jako osoba, która za żadną cenę nie odwróci się od Boga. jest turbozący i w żadnym wypadku nie warto było słuchać żony. Księga Kocheleta. Jeszcze taki mały przerywnik. Ja wiem, że to jest Biblia. Trochę przeginam pałę i mogę kogoś urazić. Jak się nie podoba, to po prostu wyjdź. To nie jest lekcja religii. To jest film maturalny. Masz cokolwiek zapamiętać. A im więcej ja wplotę takich rzeczy, dla kogo śmiesznych, do tego śmiesznych, to w moim mniemaniu chociaż nie zaśniesz. Także to dla takich wrażliwców. A ja lecę dalej. Księga Kocheleta. Z tego powinniście zapamiętać takie słówko jak vanitas. Vanitas oznacza dokładnie marność. Chciałoby się rzec marność, marność, wszystko, marność. Taki cytat można zapamiętać, ale nie trzeba. I tak mniej więcej zaczyna się księga Kocheleta. A co dokładnie tu trzeba wiedzieć? Otóż Kochelet jest bardzo dobrym, bardzo prawym mędrcem. Lubi pokontemplować nad ludzką egzystencją, losem człowieczym i tym ziemskim łespadle. stwierdził, że pieniądze, rozkosz, sława, wódka, lasery, to w sumie to jest tyle warte co twoje świadectwo maturalne za 20 lat. Miał też przemyślenia, że powinniśmy się cieszyć rzeczami typu chleb, wino, owoce pracy własnych rąk, rodzina, całe te potępia władców, potępia konflikty i wszystkie takie złe rzeczy. nawet wiedzę trochę potępia, bo ostatecznie czy ktoś jest mądry, czy ktoś jest głupi, no to umiera tak samo. Jak mówiłem na początku, marność, marność, wszystko, marność. A żeby mogło to się znaleźć w Biblii, to rzecz jasna Kochelet wychwala Boga, bo Bóg odpowiedzią na próżność życia jest Pieśń nad Pieśniami. To taka księga złożona z serii dialogów między parą, nagrzaną na siebie jak blacha czarnego Camaro w 35 stopniowym upale, a dokładniej dialog między oblubieńcą i oblubieńcem. Zawsze mam z tym problem. Księga ta celebruje miłość, namiętność, piękno relacji międzyludzkich. Babka prezentuje się jako taka nimfomanka szukająca rozkoszy, że tak to ujmę i wyraża swoją miłość do ukochanego opisując go w pełnych namiętności słowach. Tęskni za nim zarazem ceni sobie każdy moment z nim spędzony. Chłop jak to chłop, proste stworzenie odwzajemnia te uczucie opisując jej piękno i wdzięk w równie poetyckich terminach. Masa metafor, jakieś kwiaty służące jako symbolika ich miłości. W ogóle tutaj nie ma stricte wzmianki o Bogu, ale na lekcji no to coś tam było, że można to odbierać jako rozmowę wiernych z Bogiem, coś takiego. Można to interpretować na wiele sposobów i chyba jedyny tego plus tego czegoś. Jakbym miał odpuścić coś z Biblii, to właśnie byłoby to oraz księga psalmów, do których przechodzę teraz. Księga psalmów. >> Pani Kleks, co z tym? Co to jest na moje oko? Szmelc. Tutaj jest problem zupełnie odwrotny jak do dzisiejszych wyrobów mięsnych. Często jest za mało mięsa w mięsie. Tutaj jest za dużo psalmów księdze psalmów zmierzam do tego, że tych psalmów jest około 150 i chyba oczywistym jest to, że nie będę tego streszczał ani ty nie będziesz tego się uczyć. Więc po prostu odpuśćmy sobie te pozycje. Jak jesteś na humanie, to proszę cię napisz na co ja tutaj mam zwrócić uwagę, jak będę robił kiedyś remake tego filmu, bo ja naprawdę nie mam pojęcia. Jedyne co mogę powiedzieć to że adresatem psalmów jest zazwyczaj Bóg, rzadziej człowiek. Boga wiadomo wychwalamy, pokazujemy jaki on jest cudowny i dalej możesz sobie lać wodę, a ja dalej już nie będę nic mówić, skoro się nie znam. Czasami zdarzy się tak, że będę miał tak ogromną niechęć do przerobienia i zrozumienia danej lektury, że wyrecytuję to, co mam w scenariuszu. Sorry, ale nie będę niektórych pozycji przerabiał. No po prostu nie jestem w stanie tego przyswoić. Łapie mnie dosłownie skręt kich, a moja awersja sięga zenitu. Nie chcę ciebie zostawiać na lodzie, dlatego i tak coś skleję, przeszukam internet, przewertuję notatki, inne dostępne mi źródła, no i jakoś to nadrobię. Jedną z tych pozycji będzie właśnie apokalipsa świętego Jana. Jak ci się nie spodoba taka forma, w jaki w jakiej to opracuje, to po prostu skipnij do następnego działu. W sumie zachęcam. No i co? Zaczynamy. Apokalipsa świętego Jana została napisana w pierwzy wieku naszej ery. Zaliczana jest do ksiąg prorockich. Opisuje ona koniec świata oraz sąd ostateczny. Księga rozpoczyna się na wyspie Patmos, gdzie święty Jan otrzymuje objawienie od Jezusa Chrystusa i widzi wizję zagłady. Bóg siedzi na tronie otoczony 24 starcami symbolizującymi 12 plemion Izraela i 12 apostołów. Towarzyszą im cztery istoty żyjące oraz Baranek Boży. Jedyny godzien otworzyć księgę zapieczętowaną na siedem pieczęci. I teraz tak mamy te pieczęcie. Przeczytam może co każda jakby zawiera, co ukazuje. Pierwsza pieczęć. Pojawia się jeździec na białym koniu symbolizując zwycięstwo. Druga, ukazuje się jeździec na czerwonym koniu symbolizujący wojnę. Trzeci, przynosi jeźdźca na czarnym koniu symbolizującego głód. Czwarty symbolizuje śmierć i tutaj objawia się jako jeździec na bladym koniu. Po otwarciu kolejnych pieczęci święty Jan widzi dusze męczenników i następuje trzęsienie ziemi oraz krwawe zjawiska na niebie. Następnie pojawia się siedem aniołów z siedmioma trąbami. Nie wiem czy sens jest to czytać. Ja to wkleję. Może, może będzie najlepiej. Ponownie zwracam się do humanów. Powiedz mi kiedyś na co ja tutaj mam zwrócić uwagę? Czy to jest w porządku? Możesz sobie zatrzymać ten film. Notatki są. Jak będzie tutaj coś naryte na ekranie, to w notatkach będzie na pewno poprawna wersja. Księga kończy się sądem ostatecznym, w którym Bóg każe niegodziwych, a zbawieni zamieszkają w nowym Jeruzalem. Kleję jeszcze symbole, może się to komuś przyda, a ja lecę do mitologii. Krótkie pytanie. Czy czujesz ten smród? Tak dokładnie pachnie mitologia. Nie wszystkie mity pojawią się w tym streszczeniu. Jak coś będzie film, który będzie odsyłał do tych wszystkich mitów, ale ja się skupię na tych najważniejszych. Zatem zaczynam powstanie świata. Jak powstał świat według mitologii greckiej? Otóż na początku był chaos, czyli taki burdel. W sumie nie wiadomo, nie da się tego opisać i nagle z tego chaosu powstali pierwsi bogowie. był Uranos oraz Gaja. Co ciekawe, świat mitologii greckiej powstał tak trochę no z dupy. W sensie nie było żadnej takiej, w cudzysłowie mówiąc iskry. Po prostu świat powstał tak o na pstrygnięcie palca. Zatem Uranos i Gaja mieli dzieci. Z tym, że Uranos stwierdził, że kurde te dzieci takie dziwne, ci jedni mają jedno oko. W ogóle oni może kiedyś mnie pokonają. Także dobra, na wszelki wypadek strącę je do Tartaru. Jako że matka Gaja kocha swoje dzieci, to ta decyzja starego się niezbyt spodobała. Matka namówiła syna Kronosa, aby ten ogarnął starego, co było toż same zaprzestaniem jego panowania. Jako że ród bogów trzeba przedłużyć, no to Kronos miał wiele dzieci. Co ciekawe z Reją, która była zarazem jego siostrą i żoną, ale to nieważne. Mając z tyłu głowy, co zrobił jego stary, to Krono stwierdził: "Kurde jeszcze jakiś dzieciak mnie obali i tyle będę miał z tego mojego panowania". Zatem aby temu zapobiec, no to stwierdził, że będzie dzieci połykał. Po narodzeniu Zeusa Reja zrobiła w ciula Kronosa. Otóż zamiast połknąć Zeusa połknął kamień zalepiony pieluchami. Zeus tak sobie dorastał w ukryciu z kozą i nimfami. Finalnie pokonał on swojego ojca. Tym samym wyciągnął z jego wnętrzności swoje rodzeństwo i podzielił się z nimi władzą. Mit kolejny Prometeusz, czyli w zasadzie jak powstał człowiek. Otóż był sobie taki ziomek o imieniu wow Prometeusz i pewnego dnia ulepił człowieka z gliny, łez, iskier rydwanu słońca. Oczywiście na swoje podobieństwo. Ludzkość prężnie się rozwijała, z tym, że brakowało im ognia. Jako że Prometeusz traktował ludzi jako swoje dzieci, no to pomyślał, że kurde no muszę wam ten ogień jakoś skombinować. Zatem wykradł go z Olimpu, co się bogom za bardzo nie spodobało. Zeus powiedział, że tak to my się bawić nie będziemy i nakazał, zlecił stworzenie Pandory Hawaistosowi, którą podesłano Prometeuszowi. Jak wiemy albo coś tam kojarzymy, to poza Pandorą, jedną z większych afer na polskim YouTubie, to puszka Pandory zawierała w sobie wszystkie nieszczęścia, tragedie, kiłe, mogiłę, inne gówna. Tu wchodzimy w sumie w kolejny mit. Otóż Prometeusz miał brata i ten brat się spiknął z Pandorą i oni razem otworzyli tą puchę. No i teraz tak tu jesteśmy, że Prometeusz nie dawał za wygraną. No i stwierdził, że musi się zemścić. Otóż zabił woła, podzielił go na dwie części. Ta pierwsza część to było mięso owinięte skórą, a druga część kości była okryta tłuszczem. Prometeusz powiedział coś w stylu Zeus. Dobra słuchaj wybierz sobie tą część, którą będziesz chciał i nie wiem, będzie to twoja ofiara i wybierz sobie co tam chcesz. No to Zeus z racji, że wybrał tę drugą część, czyli tusz i kości. Raczej to nie było to, czego on oczekiwał, no to nie pozostał mu dłużny. No i Prometeusz, Prometeusz powiedział Zeus. Był to twój ostatni taki szwindel i teraz za karę będziesz przykuty do skał Kaukazu i codziennie będzie przylatywał orzeł czy tam sęp. różne źródła mówią tam różne wersje. No i on będzie ci wyżerał wątrobę. A no i pamiętaj Prometeusz, że ty jesteś nieśmiertelny, no i ta wątroba będzie ci odrastać do usranej śmierci, także trochę sobie pocierpisz. Na końcu go uratował Herakles. No i tym sposobem kończymy mit o Prometeuszu. Orfeusz i Eurydyka. Dosyć krótkie, czyli stosunek ułożonej pracy do przydatności jest hm wybitny. Orfeusz grał sobie na lutni, do tego dosyć ładnie śpiewał. Ogólnie był taki FIFA rafa. Eurydyce również niczego nie brakowało, szczególnie jeżeli chodzi o urodę. Także byli taką bardzo udaną instagramową parą, nawet małżeństwem. Pewnego razu Eurydykę ujrzał Aristos i w tym momencie się w niej zakochał. On ją gonił, ona uciekała i po drodze ją ukąsił jakiś wąż, najprawdopodobniej żmija. I w ten sposób Eurydyka umiera. Orfeusz stwierdził, że on w to nie wierzy, co się stało. On no nie, po prostu ja tego nie przyjmuję do wiadomości. Uratuję cię, zejdę do Hadesu. Ogólnie to ciężko było tam się dostać, a w ogóle żeby negocjować, żeby kogoś, no daj Boże wyciągnąć z tego Hadesu, no to to już w ogóle był cud. Ale Orfeusz ładnie śpiewał: >> "Bóg się wam rodzi". >> I tym śpiewem jakoś pokonał te trudności. oddali mu tą Eurydkę, z tym, że broń Boże, Orfeusz nie mógł na nią zerkać podczas drogi powrotnej, inaczej ją straci na zawsze. Jak pewnie się domyślasz, Eurydyka, kto jak kto, ale ja naprawdę się dla ciebie poświęcam. A poza tym to kiedy obiad? Jezu, nasz, >> bo wszystkie mity są tak na jedno kopyto, że mówią: "Ej, nie masz tego robić, nie rób, bo coś się stanie". I oni za każdym razem to robią. Także jak się domyślasz, Orfeusz sobie zerknął na tą Eurydykę, no i tym samym stracił ją na zawsze. Co ciekawe, na końcu on sam umarł, cytuję: "Ofeusz zginął z rąk trackich kobiet". Stało się to po tym, jak zgubił się w górach i trafił na ich obrzędy ku czci Dionizosa. Krótkie, krótkie, przyjemne, no bez przesady. Lecimy dalej. Dedal i Ikar. Krótka piłka. Dedal ojciec, Ikar syn. Dedal to był ten ziomek, który wybudował labirynt dla króla Minosa, w którym trzymano Minotaura. Nasuwa się pytanie, które ciągnie za sobą dosyć sporą część fabuły. Otóż dlaczego Dedal nie mógł zwyczajnie opuścić krety? No to wszystko wynikało z tego, że Minotaur był sam w sobie niebezpieczny, a dodatkowo narodził się i teraz tak albo dzięki, albo przez klątwę Posejdona. Minos miał ofiarować Posejdonowi byka, pięknego rozpłodowego byka. To akurat od siebie dodałem dla siebie, ale koniec końców Mino stwierdził, ja sobie go przywłaszczę. No i temu właśnie Posejdon się striggerował. Ten rzucił klątwę na żonkę Minosa, a ta zakochała się w Byku i dlatego Minotaur jest półbykiem, półczłowiekiem. Na początku myślałem, że Minos miał jakieś zoofilskie zapędy. Genetyka rządziła się swoimi prawami, ale nie. A mówię o tym wszystkim dlatego, że nasz tytułowy bohater Dedal o wszystkim wiedział. A jak wybędzie on z krety? Teoretycznie jakby wybył no to może puścić parę z ust. A tego na pewno by Minos nie chciał. Dadal bardzo tęsknił za Atenami. To stwierdził z synem, że ej, no w sumie co nas tu trzyma. Uciekamy. No w sumie co nas trzyma? No coś nas trzyma. No i wykombinował. Wykombinował, że stworzy skrzydła zrobione z piór i wosku i powiedział synowi: "Słuchaj gnoju, masz zapamiętać jedną rzecz, jedną jedyną. Masz nie lecieć za wysoko, bo ten wosk się stopi i nie leć też za nisko, bo jak polecisz za nisko, to te skrzydła nasiągną wilgocią. No i jak się znowu domyślasz, typowy taki typowy plot twist z mitologii, czyli masz nie robić tego, masz nie robić owego, oni tak to robią. No i w tym wypadku Ikar tak się podjarał, że lata i ogólnie super, on zawsze o tym marzył. No i kompletnie zapomniał o słowach ojca. Kto by się spodziewał i jak nietrudno się domyślić, skrzydła odmówiły posłuszeństwa i kar spadł i zmarł. Co ciekawe na jego cześć, nie wiem czy jego, czy jego głupoty, to tam gdzie spadł, no to tak nazwano wyspę i to była Ikaria. Możesz gdzieś tam błysnąć, nie wiem kurde gdzie. A co z Dedalem? Dedal uciekł, spokojnie się zestarzał, więcej nie trzeba wiedzieć. >> Syzyf. Otóż Syzyf był królem Koryntu i zapewne kojarzysz frazeologizm Syzyfowa praca. Chodzi o to, że gościu musiał wtaczać ciężki kamień na szczyt góry. A na szczycie góry ten kamień spadał i tak cały czas i tak w koło Macieju od nowa. W sumie tak na marginesie to przypominały mi się taśmy premiera, gdzie mówił, że aby pozbyć się bezrobocia to jedni będą kopać rowy, drudzy będą zakopywać i tak nie będzie bezrobocia. No i tak trochę można sobie skojarzyć mniej więcej to z Syzyfową pracą. Ale film nie o tym. Jak do tego doszło, >> że Syzyf musiał wykonywać tą żmudną robotę? Tak się składa, że Syzyf był bardzo lubiany wśród bogów. No i on tam był zapraszany na imprezy, ambrozję sobie spijał. No ogólnie był ustawiony, tylko miał jedną małą wadę. Był plotkarzem. No i właśnie ten nasz plotkarz wygadał pewien sekret. Nie byle kogo, bo samego Zeusa. No i sam poszkodowany, czyli Zeus, wysłał Tanatosa, bożka śmierci na pozornie prostą misję. Ma się rozprawić Syzyfem właśnie za te głupie gadanie wszystkim o wszystkim. Ale Syzyf był oczywiście sprytniejszy. uwięził Tanatosa w piwnicy i na świecie zatrzymał się proces umierania. Po prostu do Hadesu nie trafiały dusze, które wcześniej trafiały. Te przysłowiowe źródełko wyschło. Swoją drogą to jest identyczny cas jak z Domestosem, czyli władcą drożnego kibla. Jakby on został uwięziony, to zawód hydraulika stałby się najbardziej pożądanym zawodem, a ty w głowie nie miałbyś żadnych studiów czy innych dupereli, tylko miałbyś w głowie porządną, uczciwą pracę. Ale nie zniechęcam absolutnie. Oglądaj dalej. Wszyscy w tej mitologii byli jacyś niepełnosprytni, ale kapnęli się, że w Hadesie nie ma nowych dusz. Tym samym nasza zgraja zesłała Aresa, aby ten uwolnił Tanatosa. No i w sumie już przy okazji, no to przyprowadźcie Syzyfa. Syzyf na takową okoliczność również był przygotowany i powiedział rzące, że słuchaj, ja umrę, a ty nie wyprawiaj mi, broń boże żadnego pochówku i to będzie nasz chytry plan. w Hadesie zaczął kręcić i się tłumaczyć, że no fakt, kobieta może nieważne jaka stara, za to ważne jak się stara, ale moja to nie stara się do takiego stopnia, że nawet sędziwego pochówku mi nie zorganizowała. Także błagam, dajcie mi ostatnią szansę. Ja chcę dać jej nauczkę. Hades jak to usłyszał? No to przez co to się inno w głowie nie mieści? Jak to bez pochówku? Panie Syzyw, gardzę panem, ale rządce idź pogróź palcem i powiedz, że tak się nie robi. No i Syzyw jest już wolny. Tylko, że tą wolnością za długo się nie nacieszył, no bo jednak się kapnęli, że to jest szwindel niesamowity. Dlatego karą ostateczną dla Syzyfa było to słynne wtaczanie skały na samą górę, po czym ta skała spadała i dalszą historię już znacie. Możesz, a raczej zachęcam cię do zapamiętania frazologizmu Syzyfowa praca, bo szczerze ten termin powinien zagościć w twoim maturalnym arsenale. To jest mit tak prosty, że można go podsumować, że Syzyw coś przeskrobał i czekała go wieczna kara. Tego będziesz używać w pozostałych lekturach. A jakich? No to będę już informował. Idziemy dalej. Jeszcze mały protip zaserwowany przez Julitę. Może to przeczytam. Jak to powiedziała moja polonistka, jego praca nie była bezsensowna. była po prostu nieefektowna, bezcelowa. Nazywanie jej bezsensowną uznała za błąd, ale to już totalnie nie wiem i mam wrażenie, że to jest przywalanie się do szczegółów. Powiem tak, jak mnie to kosztuje dogranie 30 sekund, to myślę, że warto było wspomnieć. Dzięki. Możemy jeszcze przerobić Demeter i Corę, bo też dosyć krótkie, proste. A a może gdzieś tam to wykorzystasz? Także Demeter była matką Kory, zarazem boginią pól i urodzajów. I pewnego dnia spacerowały sobie na łące i Demeter powiedziała: "Ej, słuchaj córa, ja wiem, że myślenie nie jest twoją mocną stroną, to po ojcu, ale wbij sobie do tej pustej makuy, że nie masz zrywać kwiatka, który się nazywa Narcyz. Zapamiętaj, Narcyz. Nie masz tego zrywać. Poza tym Narcyz to był taki też osobny mit. Był taki gościu Narcyz, który się zakochał w sobie, ale to tam osobny mit. Nie odbiegam. Jak już pewnie się domyślasz, padło polecenie. Nie zrywaj. No to co zrobiła Kora? Jaki ładny kwiat, kurde nie mogę się mu oprzeć. No zerwę go. A jakie były reperkusje zrywania tego niepozornego kwiatuszka? Otóż zesłano ją do Hadesu, do podziemi, gdzie okazało się, że ma wyjść ona za Hadesa. Wtedy jak Demeter się dowiedziała, że ma zostać odebrana jej ukochana córka, to stwierdziła: "Gracie w otwarte karty, to ja wam tak uschnę ziemię, że nie wyda ona żadnego zboża, a rolnicy jak się dowiedzą, to wam zrobią taki strajk, że zaorają wam całą autostradkę do Olimpu." Także se Zeus kurs uważaj. No to Zeus. Ej, no dobra Demeter no nie świruj. No zrobimy tak, że 1/3 roku córka spędzi z Hadesem, a 2/3 roku z tobą. Pasuje? No ja myślę. Także tak właśnie tłumaczono ówczesnym ludziom jak działają pory roku. Jak Demeter była z Korą, to wszystko ładnie kwitło, słoneczko, tańce wygibańce. Ale ale jak Kora opuszczała matkę, no to matka robiła, że tak powiem, i mi jesień z dupy średniowiecza. No i tak mamy zimę i wszystko, co niefajne, bo chyba nikt nie lubi zimy. A teraz się chyba naraziłem niektórym. Antygona. Nadal co prawda pozostajemy w tych klimatach, ale to już jest zaznaczone jako osobna lektura, także na to bym bardziej zwrócił uwagę niż aniżeli na jakiś taki randomowy mit. Pozwolę sobie nagrać to jeszcze raz względem zeszłego roku, bo wiem, że to mogę zrobić lepiej. Cała akcja Antygony jest, mówiąc wprost, zakręcona jak świński ogon. Mam nadzieję, że to co się wyświetla na ekranie okaże się jakkolwiek pomocne, ale najpierw ustalmy, kto jest kim. Mamy Jokastę matkę i syna Edypa. Edy był fanem słynnego powiedzenia, żeby życia miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek, a najlepiej to własna matka. Tak, zgadza się. Byli małżeństwem. Żeby było śmieszniej, wydali na świat kolejno Antygone, Ismenę i dwóch braci Eteoklesa i Polinikesa. Można zamiennie mówić Polinik. Tu może wlecieć jakieś bardzo głupie porównanie. Zapamiętaj sobie, że Polinakes jest tym złym. Czemu Polakes? Bo Poli papierosy. Pali papierosy jest złym, bo od niego śmierdzi. Tak. Im coś głupszego ty wymyślisz, tym lepiej dla ciebie, tym większa szansa, że to się jakoś zakoduje. A tak w ogóle spoiler, ci bracia nie żyją. Tym czasem Antygona rozmawia z Ismeną. Ej, siostra, może pochowamy Polinę i Kesa? Przecież to brat. A poza tym to wiesz jakie my wierzymy za Bob, znaczy się mitologię. Bogowie te sprawy, nie? Przecież jak nie pochowamy brata, to nie będzie on w stanie wejść do Hadesu. Słuchaj, Antygona dobrze wiesz, że Kreonowi żyłka pęgnie, jak się o tym dowie. Aha, Ismena. Czyli taka jesteś. W dupę mnie ucałuj. sama pochowam Polakesa. Być może widzu, zaraz zadasz sobie pytanie normalne, dlaczego nie mogli go pochować tak w normalny sposób, tylko musieli się kitrać za plecami? Obecnie w Tebach rządzi Creon. A stało się tak dlatego, że jedyni następcy tronu, czyli Etteokles i Polynakes, no właśnie tak jak wtedy mówiłem, pożarli się o władzę, chociaż nie wiem czy to mówiłem, to już wiesz, mieli rządzić na zmianę. Samo stwierdzenie, że mieli rządzić. Już powinno dać tobie do myślenia, że niekoniecznie tak się stało. Rządził sobie Etokles, a Polinikes powiedział: "E, teraz moja kolej, dawaj władzę". Yyy, nie. Dobra, skoro tak ma być, to nie. Dołączę do waszych wrogów i zobaczymy, kto będzie taki cwany. Finalnie wyrżnęli się nawzajem. Na maturze ładnie napiszesz, że polegli walce o tron. Eteokles został uznany za bohatera, natomiast Polinej został uznany za zdrajcę. Dochodzimy do największego konfliktu interesu w tej lekturze. A mianowicie Eokles normalnie został pochowany. Tutaj nikt nie protestował. Natomiast kością niezgody było pochowanie Polinikesa. Dla Kreona i narodu uznany jako zdrajcę, ale nie dla Antygony. Wszak to jej brat. Absolutnie nie należy tutaj tworzyć konfliktu na linii Antygona Eteokles. Antygona chciała uhonorować dwóch braci. Eteokles, okej, już sobie tam spoczywa, ale Polinakes, no to Polinakesa już robaki zżarają. A Antygona tego tak nie zamierza zostawić. Sytuacji w ogóle nie poprawiał fakt, że Creon miał syna Hajmona, który był zaręczony z Antygoną, która plan pochowania Polakikesa już wdrażała w życie, z tym, że mały przypał. Została przyłapana, to już w dużym skrócie. Teraz mamy taki trochę teatrzyk, bo Ismena chciała odciążyć winą Antygonę i to wyglądało coś w stylu taka, no taka honorowa sraka. Kreon durniu, ja tego nie wytrzymam. A jak antygona ma mieć przesrane, to ja też chcę mieć. Na to antygona: "Nie no, siora, weź nie świruj, przecież to był mój plan. To nie twoja wina". No czaisz mniej więcej. Tak jak powiedziałem, taka honorowa sraka się zrobiła. Finalnie karą dla obu sióstr był areszt, ale potem Ismenie odpuszczono. Antygona miała zostać zamurowana żywcem. No działo się ogólnie. Następnie do Krona przychodzi ktoś, ala taki wróżbita Maciej, nie pamiętam jak on miał, wyświetli się na ekranie i mówi: "Kreon, weź ty zluzuj, bo wyniknie z tego taka sraka. Wielkie nieszczęście daruj te jantygonie, pochowaj Polinakesa, a Kreona nie trzeba było za długo namawiać". Mówi: "Wieh, co mi szkodzi?" No niestety było już za późno i teraz punkt kulminacyjny. Antygona się powiesiła. Jej narzeczony, zarazem syn Kreona Hmon, ten niebieski, przebił sobie kichy mieczem. A żeby było mało, to jeszcze żona Eurydyka tego ciężaru to też nie zniosła i też się wylogowała z życia i wszyscy nie żyją. Stary załamany, bo co on zrobił, każdy się zabił, a spóźnił się z decyzją. W ogóle pasmo jakiś beznadziejnych decyzji. No i tak tu jesteśmy, że wszyscy nie żyją. William Shakespeare Macbet tytułowy Magbet, jego przyjaciel do czasu Banko to są jacyś tam waleczni wodzowie wracają ze zwycięskiej bitwy. Jako że mentalnie to są prosty jak kij, chłopy ze wsi nie wierzą w kosmitów, za to w zabobony i czary, to spotykają trzy wiedźmy czarownice zwał jak zwał. I one przypowiadają, przepowiadają przyszłość. Co ci wróże, ja wam wywróżę. Banko mówi wróżę, to płyną ścieki. Ale dobra, słuchamy. Mbet, ty to będziesz królem Szkocji, a ty, banko, będziesz ojcem królów. Jak już wrócili, to w dowód wdzięczności za rycerską odwagę, król awansował ich. Magbet sobie myśli, kurde, no jakiś awans, no co prawda nie jestem od razu królem, ale coś tam się powoli spełnia. Tak sobie tam wmawiał, że może faktycznie kiedyś to ja tym królem zostanę. Powiedział to żące, a żonka od potencjalnej władzy dostała jedla, zaczęła kombinować, mataczyć, tym samym zabiła Dankana, ówczesnego króla. dogrywka, może doprecyzuję. Zabił dokładnie go Magbet. Zasztyletował, ale chodzi mi o to, że to był ich wspólny plan. O to mi chodziło. No i zrzuciła raczej oni zrzucili winę na służących, potem na synów tego króla Dunkana i w ten sposób synowie musieli uciec ze Szkocji. Przez co Magbet, który okazuje się, że jest krewnym króla, no to zostaje wow królem. Przepowiednia się spełniła. Z czasem Magbet okazuje się dwulicową świnią i zleca zabójstwo Banka. spytasz. Dlaczego tacy przyjaciele byli? Super, walczyli razem. No ale no władza się zaczęła. Woda sodowa zaczęła odbijać do głowy. Co było tym powodem? Otóż Banko wiedział o spotkaniu z czarownicami i tylko on mógł odebrać koronę. Dogrywam, bo nie wyjaśniłem, gdzie tu jest konflikt interesów. No jak banko miał być synem królów, to znaczy, że jakoś po niego miał liznąć tej władzy, co się Magbetowi za bardzo nie podobało. Kolejną ofiarą będzie tutaj Magdów oraz jego rodzina. Znaczy na początku tylko jego rodzina, bo się okazało, że Magdów uciekł z Anglii i on był wiernym rycerzem poprzedniego króla. No to on tam wyczuł jakiś spisek, że coś tu mu się nie klei, coś tam te kropki mu się nie łączą. Zabicie żony Magdufa przesądziło o tym, że rozpoczęto wojnę, wojnę angielsko-szkocką. Magbet nie cieszył się wielkim zaufaniem, a w dodatku umiera jego żona Lady Magbet, która po prostu tego wszystkiego nie wytrzymała. Wiem, że dużo pomijam, ale no psychika nie wyrobiła. To już były ostatnie chwile Magbetta, ponieważ wiedźmy jeszcze przepowiedziały, że tutaj cytuję, no tak, tak po prostu jest, że gdy ruszy się las, no dosłownie gdy się ruszy, no to na chłopski rozumet stwierdził: "No las się ma ruszyć, no jak się las ruszy, no nie ruszy się, no to będzie panował, a panował. Dodatkowo mogłaby go pokonać tylko osoba, która była zrodzona nie z kobiety. W sensie cesarskie cięcie jest dopuszczone i łapie się w tą teorię. No i w sumie to wszystko się zgrywa, bo wchodzi cały na biało Magdów, który wyjawia, że on nie wyszedł z łona matki, tylko przez cesarskie cięcie, czyli no urodził się nie z kobiety, tylko przez medycynę. Nieważne, nie wnikajmy tą pokręconą logikę. Tak było. Władzę obejmuje prawowity następca tronu, syn Dunkana, czyli Malcolm. Wiem, że było trochę bardzo szybko, ale no inaczej tego nie zrobię. Weź sobie pobierz notatki z opisu. Ja jeszcze raz wyświetlę notatki z Macbeta, ale wszystko jest w opisie z całego filmu. Czas na Moliera jego skąpca. Ogólnie dosyć spoko, ale trzeba opanować znowu, kto jest synem kogo. Jak coś wleci odpowiednia grafika teraz pewnie na ekran. Harpagon główny bohater jest mieszczaninem bogatym, ale za to skąpym. Ma dwójkę dzieci Elizę i syna Kleanta. Jakby to powiedzieć delikatnie, no rodzinka się nie dogaduje. Na linii Eliza Kleand jest w porządku, ale na linii dzieci stary już jest trochę gorzej. Podejrzewam, że jakby stary żałował ci na skarpety, to zapewne też wasze relacje nie byłyby jakieś fantastyczne, ale no tam nieważne. Jest też Walery, który zatrudnił się u Harpagona, ponieważ kochał jego córkę, przypomnę Elizę. Walery chce zyskać zaufanie jej starego, aby uzyskać zgodę na ślub. Klean zwierza się też Elizie, jego siostrze, że on kocha Mariannę. Idąc za ciosem Harpagon chce wydać córkę Elizę za starszego Anzelma. No to m starszy mężczyzna z górnego pokładu, no to musi mieć pieniędze. A Harpagon pieniędze to on lubi. Jego syn Kleant ma z kolei wyjść za znajomą wdowę. Jak nie zapamiętasz, kto ma się z kim hajtać, to spokojnie trzymaj się tego, że Harpagon tak naprawdę obracał dzieciakami tak, żeby wyjść finalnie na plus. W domu atmosfera była gęsta. Skąpiec szukający poparcie otrzymuje od tego, co chciał mu się przypodobać, czyli Valerego. Przypomnę, bo zależało mu na Elizie. Kleant potrzebował pieniędzy, dlatego wysyła swojego lokaja strzałkę na rozeznanie. Skąd takowe pieniądze można wykombinować? On może bardziej pożyczyć. Strzałka spotkał się z Simonem, chyba że się czyta Simonem, bo ktoś ma taki kaprys. Reprezentował on lichwiarza, bo sam lichwiarz nie chciał ujawniać swojej tożsamości. Kim w ogóle jest lichwiarz? Otóż to taka osoba, od której pożycza się hajs na naprawdę gruby procent. Chłop zaoferował mu tragiczne warunki i jak się okazało tym lichwiarzem był jego stary. Po tej akcji Harpagon staje się podejrzliwy do syna. Pojawia się Frozyna, podobno służąca i farmazoniara, która twierdzi, że ślub Harpagona z Marianną to jest zajebisty pomysł, bo podobno Marianna to lubi takich starszych dżentelmenów i w tym mąceniu Frozyna miała swój interes. Jednak mówię w tym filmie streszczeniu to nie jest takie istotne. Dalej może to nieprawdopodobny, ale Harpagon organizuje ucztę. Jednak słowo uczta wydaje się tu słowem użytym nad wyraz, ponieważ założenia ma być tanio. Ma być dobrze, nie ma być tanio. Tak zarządził Harpagon. Tym ma się zająć już woźnica. Zarazem kucharz, bo wiecie, tniemy koszty, no to jest jedna osoba, może dwie rzeczy na raz robić, nie? Harpagon wszystko tak organizował, aby być takim typowym wujkiem na uroczystości, które ci przypomina, że żebyś do tego mięsa, to ty se chlebka podjadł, bo bez chleba to wiadomo, ty się nie najesz, a mięsa za dużo to my nie mamy. Nadmienię, że Harpagon gości Mariannę, co jednak samej Mariannie niekoniecznie się podoba. Cały czas Frozyna manipuluje dziewczynom tak, aby ta zadbała w pierwszej kolejności o sytuację materialną. No bo przypomnę, kto ma pieniądze. Harpagon. Marianna nie chce Harpagona, ale Harpagon chce Marianny. Marianna wyznaje prostą zasadę, że po co jej stary chleb, jak można świeżą bułkę od starych jaj, to może Sarmonelli dostać. Dowiaduje się, że Kleant jest synem Harpagona i ona już wcale nie chce Harpagona, tylko chce Cleanta, a Kleant chce Mariannę. No to coś nam tutaj już się być może kroi. Powoli już chyba każdy w tym uniwersum wyczuwa konflikt interesów. Dlatego do ofensywy przychodzi Kleant. Proszę mnie tu przynieść konfitury, pomarańcza i daktyle. A co nam stary płaci? Harpagon jak usłyszał. Co myśli? Kur synek tanio miało być. Tanio, co ty robisz? Ja się nie wypłacę. Kleant 1 stary zero. Ale to nie koniec ofensywy młodego. Marianno, zobacz jaki stary ma ładny pierścionek. Weź ty go sobie. Stary jest majętny, przeżyje. Ale weź se ten pierścionek. Możesz sobie tylko wyobrazić jak się stary cząrzec synek tak se o nie widać tego, ale tak se pieniądzmi. O tak se rzuca jak chce, no bo może. Następnie spotyka się Kleant, Marianna i Frozyna. Kocha sięie chcą przekonać Frozynę, że aby no kur no weź zahamuj te pobędy Harpagona, bo i tak to do niczego nie doprowadzi. O dziwo Frozyna mówi: "No dobra, no tylko problem jest taki, że Harpagon to się na Mariannę napalił jak szczerbaty na suchary. Trzeba mu znaleźć inną kobietę. Dobra Frozyna, zajebisty pomysł. Pasuje na razie wszystkim. Do zobaczenia. Będziemy działać. Harpagon natomiast dostrzegł jak Kleant całuje Mariannę na do widzenia i to już mu się zaczyna robić nieco podejrzane. Mówi: "Słuchaj mały giździe, widzę co cię łączy z moją przyszłą, niedoszłą, ale masz se ją wybić z głowy, bo jak nie to ja cię wydziedziczę". W ostatnim akcie strzałka wykrada Harpagonowi szkatułę z talarami. A on tą szkatułę to miał prawie że w sercu. No bo talary, jego bogactwo, majątek. No ogólnie jest tragedia. No stary stracił wszystko co miał. No bez przesady. No stracił majątek. Wcześniej o tym nie wspominałem. Taka poboczna postać kucharz Jakub mój imiennik. Jako że nie przepadał za Walerym, to całą winę zwalił właśnie na niego. W krótkim streszczeniu nie oddam tego charakteru, ale doszło do takiej gry słownej, gdzie upraszczając Walery przyznał się do kradzieży skarbu. Jednak tym skarbem nie była szkatuła, tylko była Eliza, czego Harpagon już nie rozróżnił, bo wiecie, dla Walerego skarbem była Eliza, a dla Harpagona skarbem był faktycznie skarb te talary jego. No to Harpagonowi lekko mówiąc ciśnienie podskoczyło. Pomijam oczywiście kłótnie. No i mamy teraz taki wielki coming out. Okazuje się, że Valery to syn Anzelma, tego ocalałego z katastrofy statku. Marianna za to jest córką Anzelma, czyli Walery i Marianna są rodzeństwem. Przypomnę tak tylko, że Eliza, czyli córka Harpagona, miała się hajtnąć z Anzelmem. Dobra, na samym końcu Klan mówi do starego, że ten mu odda szkatuły, ale pod jednym warunkiem, stary. Otóż ja se posiłbię Mariannę, a ty, stary, się odwalisz. Harpagon się zgodził, ale pod warunkiem, że Anzelm pokryje koszty związane z weselem. Czyli tym sposobem wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Ci byli razem. Harpagon nie musiał płacić za wesele. No i super. Cześć. Adam Mickiewicz. Dziady część trzecia. Może rzadko to mówię, ale jak już to pada z moich ust, to mam nadzieję, że to będzie w miarę poważne. Otóż opanuj tę zasraną lekturę. Te dziady są tak pieruńsko ważne. Ta mała improwizacja i duża improwizacja będą się ciągnęły. No znaczy, no tak gadam, że będą się ciągnęły. No ważne one są po prostu. To jest ważne. Ważna lektura. Także poza tym streszczeniem, tym powiedzmy przypomnieniem, które ty pewnie traktujesz jako o totalne opracowanie, po prostu opracuj te dziady, bo to jest ważne. Dobra, zaczynamy sceną z więzienia, gdzie śpi sobie Gustaw, nad którym stoi anioł i mu przepowiada wolność. Gustaw się budzi, co ciekawe, jego łóżko nie jest wcale zapaskudzone kałem, co przynajmniej jest dziwne po takim objawieniu. Twierdzi, że no w sumie co to jest za wolność, jak żyje w zniewolonym kraju. Niemniej jednak sygnalizuje gotowość. A taką pieczątką, takim potwierdzeniem, że kurde jestem gotowy, no to zmienia imię z Gustawa na Konrada. Dosyć ważne. Dwa miesiące później podczas wigilii w tej samej celi Konrad i jego ziomki zaczęli śpiewać piosenki, gdy przyszedł czas na pieśń Konrada, której słowa zaczynały się. >> Ksiądz mówi na to co ty mówisz? Zacofaj to, wypluj to. Nie można tak mówić. I tutaj właśnie mamy wstęp do tak zwanej małej improwizacji, gdzie Konradowi wydaje się, że to on jest orłem, latającym orłem i z góry se spogląda na ziemię, tak patrzy, dostrzega przyszłość. Jednak widok przesłania mu taki gigantyczny Kruk. No i podejmują walkę. Naparza się Orzeł z Krukiem. Chwilowo Kruk zwycięża. I teraz zapraszam do głowy Mickiewicza. Orzeł podejmuje walkę, ale Kruk chwilowo zwycięża wprowadzając do umysłu Konrada zamęt i cały akt zostaje przerwany stukotem bram więziennych. To była właśnie mała improwizacja. Teraz idziemy do sceny drugiej, jednej zresztą z ważniejszych. No bo tutaj mamy, wtedy była mała, no to teraz mamy wielką improwizację. Konrad jest zamknięty samotnie w celi i zaczyna porównywać się, a z czasem nawet wyzywać Boga. przyrównuje go nawet no do szatana, co tak już w tych czasach to było dosyć takie hardkorowe. Konrad pragnie władać nad ludzkimi duszami tak jak czyni to stwórca i oskarża Boga. To jest taki dis taki taki tam tych czasów, że jesteś wyłącznie mądrością, a nie miłością. Możesz zapamiętać, że ten cały monolog jest określany mianem buntu prometejskiego. Może gdzieś tam błyśniesz, ale jak też nie zapamiętasz, to nic się nie stanie. Dobra, następna scena zaczyna się wielkim wejściem księdza Piotra do celi i wygłasza modłę do Boga, mówiąc coś w stylu, że Boże on nie chciał, wybacz mu, on kocha ten kraj, chciał dobrze. Nie jego wina, że go szatan opętał, także wyluzuj. Wątek widzenia Ewy pomijam. Scena piąta to jest widzenie księdza Piotra. Jak sam tytuł wskazuje, ksiądz Piotr ma wizję, w której widzi przyszłe losy Europy, która ukazana jest jako Chrystus narodów, który zbawi Europę. Tak napomknę, że im dalej wlz, to już coraz mniej ważne. Scena szósta to tylko senatora, którego odręczam jakieś upiory. Szatan całą tą resztę wywalam w kosmos. Się w ogóle tym nie przejmuj. Nic tu się nie dzieje. Rollinsonową starą prówą się nie przejmuj. Tylko improwizację zapamiętaj. >> No tak, źle się zestarzało, bo jeszcze jest tutaj pewien aspekt, na który warto zwrócić uwagę. Dziękuję za komentarz, który mnie tutaj sprostował. Posypuję głowę popiołem, a ja może po prostu przeczytam to, o czym warto wspomnieć. Dosłownie przeczytam ten komentarz jeden do. Cytuję: "Panie kolego, wszystko super, ale we fragmencie dotyczącym dziadów warto dodać, co się dzieje w salonie warszawskim. W salonie warszawskim jedni narzekają na bal i zachwycają się literaturą francuską, a inni twierdzą, że poezja powinna spisywać historię i dzieje narodów". Jest to ważny fragment, ponieważ ukazuje kontrast społeczny. Pojawia się tam również ważny cytat. cytuję w cytowaniu: "Nasz naród jak lawa z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia 100 lat nie wyziębi. Plwajmy na tę skorupę i stąpmy do głębi." Chodzi o to, że wierzch lawy to ci, którzy stoją na czele narodu, zaprzedali się zaborcy i nie interesują się losami narodu. Głębia lawy to spiskujące i buntujący się młodzi, którzy są prawdziwą wartością. Wewnętrzny płonący ogień. Ten cytat albo przynajmniej jego początek i ta sytuacja kontrastowa są warte zapamiętania, bo mogą pojawić się na maturze. Pozdro. Bolesław Prus lalka. Nie wierzę, że to mówię, ale do tej lektury powracam nawet z chęcią, nawet w kontekście tworzenia tego streszczenia. Nie brało mnie na wymioty, więc to naprawdę rzadkość. Nagrywając ten film jesteśmy dopiero po jednej nowej maturze. Jeżeli chodzi o starą maturę, to ta lektura była w absolutnej mecie. Na mojej starej maturze to wyobraź sobie, że trzeba było znać dosłownie cztery lektury. Kto o tym wiedział ten wygrywał. Ja akurat wygrałem, bo wiedziałem jak to działa, ale czy tak będzie teraz zobaczymy. Ze względu na obszerność tej lektury to polecam i tak obejrzeć jeszcze dodatkowe streszczenie, ale mniej więcej przypomnę co tu się działo i to pracuje. Zatem przez całą fabułę będzie ciągnęła się postać Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęskiej i to będzie się ciągnęło cały czas. Nie można tego bagatelizować. Wokulski jest właścicielem zarazem spadkobiercą majątku oraz sklepu, potem jak ożenił się z wdową po Janie Minclu. Wokulski za bardzo nie chciał, żeby był zapieczętowany i zaszufladkowany jak osoba, która cały swój majątek osiągnęła i zyskała przez testament. Dlatego uruchomił odpowiednie kontakty i zarobił kokosy na wojnie. Wokulski ma przyjaciela, którym jest Ignacy Rzecki, który kocha swoją robotę i pracuje właśnie u Wokulskiego w sklepie. Do jego zainteresowań należy właśnie owy sklep, Polityka. W kolejnych rozdziałach poznajemy całą rodzinę Łęckich, bogatego tatusia Tomasza oraz jego córkę Izabelę, o której względy będzie się ubiegał sam bohater Wokulski. Ogólnie rodzina jest bardzo dziana, bardzo bogata do takiego stopnia, że Izabela sukcesywnie odrzuca zaloty chłopów, a co ciekawe są to naprawdę samce wysokiego kalibru. Ale jak może wybierać, no to też to czyni. Będąc świadom zachowań Izabeli, Wokulski stara się za wszelką cenę, mówiąc dosłownie, za wszelką cenę, zaimponować rodzinie Łęskich, tak jaki to on nie jest bogaty. Nie będę się wgłębiał w szczegóły, ale dobitnie chcę pokazać jaki to nie jest dziany. Co ciekawe, dzięki albo przez Isabelę nauczył się angielskiego chciał jej dodatkowo zaimponować oraz chciał wiedzieć po prostu co ona mówi o dziwo na końcu książki ten skill, no o dziwo jej się przydał. Jemu się przydał. Nie wiem czemu powiedziałem jej. Nieważne. Ogólnie to Wokulski nie jest głupi. Ma łeb na karku i wszystkie takie akcje mające na celu zaimponować Łęckiej przeprowadza z głową, co prowadzi do stopniowej akceptacji i zdobyciu uznania w rodzinie Łęckich. W pewnych okolicznościach niejaki Krakowski popycha Wokulskiego i zarazem obraża Izabelę. Wokulski stwierdził, że tak być nie będzie i wyzywa go na pojedynek strzelecki na zasadach do pierwszej krwi. Tam gdzie u kogoś pojawi się pierwsza krew, no to ten przegrywa. Wulski całe szczęście wygrywa, co imponuje Izabeli. Stachu otrzymuje od Łęckich zaproszenie na obiad. Zarazem planowana jest podróż do Paryża z jego skromną osobą u boku rodziny Łęckich. Całe te jego zaloty zaprzepaścił fakt, że dziewczyna dowiedziała się o tym, że Wokulski kupił kamienicę starego i zaczyna podejrzewać, że jego działania wcale nie były bezcelowe. Pomijamy trochę nieznaczącej Papki i przechodzimy do momentu, gdy Wokulski planuje zacząć kręcić interesy z profesorem Gatesem. Hm, Billem Gatesem. Ten namawia Wokulskiego, aby ten zainwestował w badania nad metalem, który jest rzekomo lżejszy od powietrza. Mały przerywnik, bo co prawda błędu nie popełniłem, ale jesteśmy na tyle w newralgicznym momencie, że wypada rozwijać wątpliwości na temat metalu, który jest albo lżejszy od wody, albo lżejszy od powietrza. Sprawa wygląda tak, że nasz profesorek, on już wynalazł metal, który był lżejszy od wody, a teraz z Wokulskim stają na rzęsach, żeby wyprodukować metal, ale lżejszy od powietrza. Pierdoła totalna, zupełna. Kardynał za to by nie był straszny. No ale warto rozwijać plotki nieścisłości. Taka jest prawda z tym metalem. Była kochanka wuja Wokulskiego, zwana prezesową. Zaprasza Wokulskiego do Zasławka. Tam Izabela i Wokulski trochę się do siebie zbliżają. Tutaj mają miejsce dziwne zabiegi ze strony Izabeli, bo niby fajnie, niby mogliby być razem, ale z drugiej strony no to no to może nie, ale w sumie to nie wiem. Wokulski może się trochę o mnie postara, da mu nadzieję. No zobaczymy, co będzie. Pomijam wątek kradzieży lalki. Przechodzę do momentu, gdy stosunki między Izabelą a Stachem zaczynają się pogarszać. Z racji, że Izabela z natury, tak jak już wspomniałem, lubi sobie wybierać chłopów. Upatrzyła sobie takiego starskiego, co raczej naturalne, że nie spodobało się Wokulskiemu. I mniej więcej cały czas Wokulski przechodzi taki roller coaster. Raz mu się wydaje, że jest okej, potem okazuje się, że jednak nie jest okej i tak w kółko, aż jesteśmy w sytuacji, gdzie pałka się, że tak powiem, przegła. Bogulski dowiaduje się, że Starski i Łęcka ze sobą kręcą, a Izabela zgubiła ten kamień, który jest lżejszy od powietrza, który otrzymała od Wokulskiego. Był załamany do takiego stopnia, że chciał się rzucić pod pociąg, ale uratował go niejaki Wysocki. Po tym wszystkim Wokulski nie może dojść do siebie i w sumie to pomijając masę nieistotnych wątków, to wyjeżdża najprawdopodobniej do Rosji. Zarazem sprzedaje wszystko co miał do tej pory. Majątek postanawia rozdzielić chociażby dając 150 koła rubli Ochockiemu. Taki ziomek wynalazca, nie ten od kamienia jak coś. Nie pamiętam dokładnych wartości, bo to też nie jest jakoś super istotne, ale jakąś część dał rzeckiemu, część córce starskiej, a resztę dał potrzebującym. I teraz największe plot twisty. Rzecki umiera na atak serca. Izabela wstępuje do zakonu. Proszę, co to się stało? W Ruinach w zamku w Zasławiu, tam gdzie Izabela i Stachu trochę spędzali ze sobą czasu, to doszło do wybuchu. Jednak ciała Wokulskiego tam nie znaleziono, co niektórych napawa optymizmem, że jednak Stachu żyje. Stary Łęcki jakoś tam kopnął w kalendarz, ale to też nie ma znaczenia. Tak jak mówiłem wcześniej, to weź opracuj, opanuj tę lekturę na cycuś glancuś, bo nie znać lalki to tak jakś sensowne porównanie. To jest tak jakbyś zdawał egzamin na prawkę, a ty nie wiesz jak się biegi zmienia. No trochę słabo. Także tą lekturę potraktuj typowo jako must know. Fiodor Dostojewski, zbrodnia i kara. Po tamtych gniotach w końcu przechodzimy do naprawdę sensownej pozycji. Nawet jest film, można sobie obejrzeć jak masz czas. Kiedyś jak pierwszy raz usłyszałem tytuł, no to myślałem, że to jest zbrodnia Ikara. W sensie, że był taki gościu Ikar. Ale w tym wypadku naszym głównym bohaterem jest Rodion Raskolnikow. To jest taki przymierający głodem student prawa, który przestał być studentem prawa ze względu na swój bardzo wątpliwy status materialny. Żeby zyskać jakiekolwiek pieniądze, to zastawił zegarek starego i pierścionek siostry ulichwiarki. Co ciekawe, miał bardzo fantastyczną siostrę Dunię, która stwierdziła, że no kurde no Rodion no co ja mam z tobą zrobić? No wyglądasz jak przez okno. Jesteś samotny jak kujon z pierwszej ławki. >> Pij jak pasoorzy. >> Biedny jak mysz kościelna. Więc no weź doceń moją łaskę, bo wyjdę za takiego 45letniego dzianego gościa, co się łużyn nazywa. Ja mu się oddam, ty mu się raz oddasz. No może bez przesady. I tak jak śpiewał Ennej. A może będzie lepiej? [Muzyka] >> Żebyśmy się dobrze zrozumieli, Raskolnikow sam w sobie nie był głupią osobą, co też rozwinę później. Po prostu te jego myśli nie toczyły się po dobrych torach. To jest tak samo, jakbyście mieli geniusza, zarazem szaleńca. No jest geniuszem, ale jakoś taki kurde no odklejony. Był ambitny, ale gardził ludźmi. Twierdził, że ludzie dzielą się na dwie klasy. Dla ciekawskich umieszczę tutaj cytat z książki. W skrócie jest klasa niższa, ta też nic nie warta, oraz klasa ludzi właściwych, tacy, którzy faktycznie coś wnoszą do tego świata, mają jakieś talenty, mają jakiś dar. I w sumie jakby się zastanowić to może to ma nawet jakiś sens. Oceń osobiście. Jako że tak jak mówiłem Raskolnikow trochę nie miał równo jednak pod sufitem, to też padł na pomysł, że zaciuka lichwiarkę, u której zastawił rzeczy. Powiedzmy, że to nie była decyzja podjęta na wstrygnięcie palca, ale to się w nim budowało. Jak Gargamel mówił, że jak on nie cierpi smerfów, to Raskolnik mówił jak ja nie cierpię lichwiarzy. Oni żerują na takich jak ja i no jestem biedny. A co jestem gorszy? Ja jestem gorszy człowiek przez to, że biedny. Na pewno nie lepszy. Na pewno nie lepszy, ale to jest niesprawiedliwe. Tak półżart tempem. Pu serio to faktycznie rozważał, że przecież lichwiarz to mimo wszystko osoba szkodniwa. No taki kurde no szkodnik pospolity. Zatem może się tym czynem chociaż w minimalnym stopniu przysłużyć temu światu poprzez eliminację takowej lichwiarki. Myślał nad tym wszystkim tak głęboko, że postanowił się wesprzeć gazowanym sokiem z chmielu, zwanym potocznie piwem. Zszedł do takiej karczmy albo szynku, jak to tam woli, i spotkał pijaka Marmie Ładowa, z którym nawet się dogadywał. W dużym skrócie żona chora, w domu się nie przelewa, chyba że ze szklanki do mordy. A córka, a córka to można powiedzieć, że jej miejsca intymne stały się miejscem publicznym. Dodam jeszcze, że to nie była jej wina, tylko była to wina starego, który przez swoje pijaństwo doprowadził do upadku rodziny. Stary nie wziął sprawy w swoje ręce, to córka wzięła swoje usta. Dom jakoś trzeba było utrzymać. Przejdźmy od razu do sedna. Bohater gdzieś tam podsłyszał, że lichwiarka będzie sama w domu. A jak już wcześniej stwierdził, że lichwiarz równa się szkodnik, to zaciuka siekierą właśnie lichwiarkę Alon albo Elone. Elon. Żeby było zabawniej, to u niej w domu. I wszystko byłoby, biorąc to naprawdę srogi cudzysłów spoko, gdyby nie to, że nawinęła się też jej siostra Lizavieta. No i wyobraźcie sobie taką sytuację. Leży ta Alona albo to, co z niej zostało i nagle wbija no właśnie jej siostra. No to co ty masz zrobić jako ten raskolnikow albo dać jej uciec? No to nie ma szans. No bo wtedy ty masz przesrane, bo pójdzie na pały, no i koniec z tobą. Także łącząc kropki, Raskolnikow zarypał również siostrę lichwiarki Lizavietę. Tak jak mówiłem, głupi on nie był. To, że podupadły psychicznie to jedno, ale głupi na pewno nie był. ślady zatarł, uciekł niezauważony. A to też wcale to takie nie było proste. No i właśnie ta podupadłość psychiczna dała sobie znać, bo cztery dni leżał z gorączką. Jak ktoś chce wsiągnąć w tę postać i wyobrazić sobie jak bardzo ta psychika już u niego podupadała, zżerała go od środka, to jak ktoś grał w Don Starva, to wyobraź sobie, że miał tak z 10 punktów sanity na 150. Nawet nie trzeba w to grać. No po prostu wyobraź sobie, że świeci ci rezerwa w aucie, a ty musisz pojechać chociażby w góry i wrócić jeszcze nad morze. No ale co dalej? Dzień po aferze siekierowej. Jak dostał wezwanie na policję, to nie powiem, co mu się zwinęło gdzie, ale no na policję jednak trzeba się wstawić, no bo jak się nie wstawi, to już w ogóle będzie podejrzany. Zatem na komisariacie jednak okazało się, że to chodziło jakieś papiery związane z tym, że nasz gołodupiec nie był w stanie zapłacić za czynż. Także bohater chwilę odetchnął z ulgą. Powiedziałem chwilowo, bo bohater podsłyszał, jak dwóch policjantów rozmawiało o tym, że ktoś zajumał lichwiarkę siekierą. Także wyobraź sobie jaki roller coaster emocjonalny przeżywał Raskolnikow. Mało tego, zemdał na tym komisariacie, co no wcale nie było podejrzane. Absolutnie, no normalna rzecz. Dalej możemy obserwować dalszy zjazd psychy bohatera w tempie porównywalnym do baterii w starych Samsungach. Bohater dowiaduje się, że ten pijak Marmieładowo, wpadł pod kowó konny i kitnął w wyniku poniesionych obrażeń. Ale za to poznał córkę pijaka, co krocze miała robocze i co ciekawe wpadają sobie w oko i to nie kakaowe. Można powiedzieć, że powoli, bo powoli, ale Raskolnikow przechodzi przemianę. Moment, bo jest to absolutnie kluczowa sprawa w tej książce i naprawdę bardzo łatwo tu o błąd. Pytanie, czy Raskolnikow do tego momentu faktycznie żałuje dokonania zbrodni? Czy ma wyrzuty sumienia? Otóż nie do końca. jego cierpienie, ta gorączka omdlenia, ten cały zjazd psychiczny, o którym mówiłem, nie wynika z myśli: "O Boże, zabiłem niewinną lichwiarkę, biedną staruszkę". Nie. On cierpi, bo jego wielka teoria legła w gruzach. Chciał sobie udowodnić, że jest jednostką wybitną, a okazało się, że jest zwykłym człowiekiem wzon, jak zresztą sam o sobie myślał. Zwyczajnie nie zniósł tego ciężaru. Tytułowej zbrodni nie żałuje, ale on żałuje własnej słabości. Te wszystkie negatywne emocje go dosłownie zżerają, ale do prawdziwej przemiany dojdzie dopiero na Syberii pod koniec lektury. Ale do tego jeszcze dojdziemy. Także nie, w tym filmie nie mówiłem, że Rodion żałuje, tylko trochę przyspieszyłem jego przemianę. Za szybko nie wspomniałem, bo to będzie dopiero pod koniec. Także dzięki za komentarz. Wracam do filmu. A w ogóle jak wyglądała ta przemiana w dużym skrócie? Otóż Sonia rozmawiała z bohaterem o Bogu, czytali ewangelię i coś tak powoli zaczyna pękać w Razolnikowie. Czy to ta przemiana, czy to może słoik z tego kultowego filmu z mężczyzną i słoikiem Raskolników rozmawia z sędzią śledczym, który chce go wziąć sposobem, bo on się domyśla, że to właśnie Rodion stoi za całą aferą siekierową. Tłumaczy mu psychologię morderców, że no w sumie to oni i tak się kiedyś do winy przyznają. To jest kwestia czasu, zegart tyka. Także Rodion, no gadaj coś naskrował albo porąbał, bo wiesz, bo lichmiarka dostała siekierą. Także Rodion, no tak całkiem poważnie. No, no powiedz co zrobiłeś. No przyznaj się, no dalej na co czekasz? Ogólnie ta gierka była trochę bardziej rozbudowana, bo włączył się do tego malarz, który był tak słaby psychicznie, że przyznał się do winy, że to właściwie to on zaciukał te dwie babki, które no wiadomo, że to no to nie on zrobił. Jak mówiłem, to była gierka. Malarz nie poszedł siedzieć, a szkoda, bo byśmy już robili następną lekturę. No ale nie tak nie było. Jako że już trochę długo się jednak spuszczam nad tą lekturą, a do matury to w zasadzie co ważne to powiedziałem. Dlatego zróbmy taki telegraficzny skrót. Finalnie Raskolniko wyznaje prawdę Sony o tym co zrobił, a Sonia co ciekawe od niego się nie odwraca. Odzywa się znowu sędzia, który mówi: "Chłopie, no weź się przyznaj, będziemy mieli wszyscy spokój, kara będzie łagodniejsza". Sprintuje teraz końcówkę, ale finalnie Rodan stwierdził, nie cytuję. No dobra, no to ja zrobiłem. Przyznał się do winy, dostał 8 lat pracy na Syberii i towarzyszy mu cały czas Sonia, ale ma z nią jakieś tam zgrzyty po drodze, ale finalnie są razem. Cześć. Skipnąłem takie postaci jak Arkadiusz Sidrygałow. W jednym zdaniu można opisać, że postać negatywna. Jeszcze z ciekawostek to jak umarła Katarzyna to on wspierał Sonie, a na końcu i tak się zabił. Był jeszcze Dymitr Prokopowicz, Razumichin i ogólnie dobry kumpel. zawsze go wspierała. Na koniec hajta się z siostrą Rodiona Dunią. Tyle wystarczy zapamiętać, bo nie było sensu, żebym co chwilę mówił, że ziomek go wspierał. Ostatnia mnie istotna postać to była matka Rodiona, która no też wspierała Rodiona. No i w sumie tyle. Stanisław Wyspiański, Wesele. Boże drogi, ile tu jest rzeczy, ile tu jest bohaterów, ile tu jest symboli. To się nie mieści w głowie. Stop. Tu ten sam. Ja tylko d lata starszy czy mądrzejszy? No zapewne tak, ale pozwolę sobie i tak zakosić fragment z mojego pełnego streszczenia o weselu. Najważniejsze będą tutaj zjawy oraz rekwizyty. W ogóle polecam przerobić całe wesele osobno. A teraz wrzucam ci samo gęste. Tam z kolei jestem o rok młodszy. W ogóle powalone, że ten film powstaje tak długo, ale w sumie jak jest ulepszany z roku na rok, to tylko na twoją korzyść. Jedziemy. Pierwszą zjawą będzie hoho, który objawia się małej ISi. Słysząc pierwszy raz słowo ho, myślałem, że jest to ten snopek z Don Star spotykany na pustyni, ale nie. Jest to słoma, która dosłownie otula różę, najprawdopodobniej chroni ją przed zimnem. A teraz ukryte znaczenie. Róża może symbolizować uśpioną Polskę czekającą na walkę, na odzyskanie niepodległości. Róża może być też interpretowana jako brak sprawczości Polaków, ale jak już naprawdę ci się nudzi, to możesz dodać, cytuję, nadzieja i wiara w istnienie polskiej duszy. W utworze Hoho zapowiada przyjście kolejnych zjaw. Kolejną zjawą będzie widmo, które objawia się Marysi, córki i ojca. Widmo to jej zmarły narzeczony Ludwig D. Pewnie Lavo się czyta. Lawe AU. Skojarzyłem sobie jakbym do lawy wrzucił kabel AUX. Proszę bez komentarza. Każdy to musi jakoś zapamiętać. Podobno zmarł bardzo młodo i ma być symbolem niespełnionych marzeń, utraconej miłości lub dosłownie miłości romantycznej. A i jeszcze Marysia ma teraz nowego partnera, a po wizycie zjawy jest trochę rozkołysana emocjonalnie. Na końcu odrzuca zjawę, krzycząc do swojego nowego chłopa. Cytuje: >> "Wolę ciebie. Wolę ciebie". >> Teraz Stańczyk. Nie miałem pojęcia w ogóle kim lub czym jest Stańczyk. Dlatego kojarzył mi się z Martinem Stankiewiczem. Stańczyk to taki obraz namalowany przez Jana Matejkę, ukazujący dworskiego błazna, który w tym utworze będzie zapamiętany jako symbol mądrości i patriotycznej ironii. Objawia się dziennikarzowi, czyli temu co wcześniej rozmawiał o Chinach z czepcem i mówiąc dosłownie: "Hejtuje jego twórczość. Ty dziennikarski manipulancie i no usypiasz ten naród i jak on niby ma wstać z kolan, skoro jego obywatele żyją tylko biernością i pesymizmem wpajanym zresztą przez ciebie. Pod koniec tańczek wręcza dziennikarzowiaduusz. No i teraz co symbolizujeusz? Czym w ogóle jestuceusz wizualnie? To taka laska, co ją dwa węże oplatają. Szczerze tak stricte historycznie to ja tu nie widzę, żeby coś to symbolizowało, więc zagram tutaj bezpiecznie i tak też tobie polecam. Wiedz, że dziennikarz dostaje kaduceusz, żeby zamącił myślami Polaków. Można to odebrać w sensie negatywnym, zamącić w głowie. typu: "Ale ci ten Ryszard w głowie zamącił, a za naukę byś się wzięła." A w weselu jako: "Ale te paskudne elity to mącą tym biednym Polakom w głowach i no kłamią i usypiają ich czujność. Pozytywnie też da się jakoś zamącić w głowie. Co prawda wymagałoby to ode mnie jakiejś gimnastyki językowej, ale dałoby się. W weselu jak błazen daje dziennikarzowi Kadoceusz to może być to odebrane jako misja poruszenia opinią publiczną. wybudzenie ludzi z marazmu i stagnacji, bo inaczej nic się nie zmieni. Interpretuj to sobie jak chcesz. Ja bym jednak skupił się na tym odbiorze bardziej negatywnym jako usypianiu narodu. Kolejna zjawa niestety najstraszniejsza. Nie powiem kto, bo wleci poze. Tak dokładnie. Symbol natrętnego marketingu, pustej sensacji i żerowania na maturzystach. A nie, przepraszam, tu mi coś się w scenariuszu zaplątało. Następnie na skutek upojenia się alkoholem, poecie, nie pisz tego. Ukazuje się rycerz, który przedstawia się jako Zawisza czarny. być może komuś coś tam świta, że zawisza czarny, bitwa pod Grunwaldem, ideał cnód rycerskich. Coś ala twój wfista jako rycerz, gdyby nie kontuzja w 1410. W każdym razie wyzywa poetę jak i całą inteligencję. Twierdzi, że drenuje ich dekadentyzm. I teraz takie dekal. Co? Poproszę przykład dydaktyczny. >> Dziewczyny wiesz jak tęsknią. Kleiłem tekst na mięso. Uciekam przed dekadencją. Zawsze chciałem żyć mądrzej. >> Uciekam przed dekadencją. Zawsze chciałem żyć mądrzej. Dekadentyzm to takie zmęczenie życiem level expert. Wielkie marzenia, ale jeszcze większe lenistwo. A tak fachowo, przekonanie o nieuchronnej katastrofie. Taką szczepionką na dekadentyzm miał być właśnie Zawisza Czarny, który sam w sobie był symbolem męstwa, waleczności, dawnej polskiej chwały i tym podobnych. Zarzuca dziennikarzowi obojętność. Mówi coś w stylu, że miałeś pokrzepiać krew w narodzie, a jesteś zwykłym nędzarzem. Z drugiej strony zachęca też poetę, aby ten swoją twórczością pobudził pragnienie zorganizowania powstania. Idziemy do pana młodego, którego odwiedza duch hetmana Franciszka Ksawerego Branickiego. Czy coś mówi wam ta barwna postać? Mi też nie. A powinna. Był on zdrajcą, przywódcą Konfederacji targowickiej. To oni sprzedali jak coś Polskę Rosji w X wieku. No i teraz zagadka. Powiem ci, co on sobą reprezentuje, a ty wymyśl dlaczego w ogóle objawia się panu młodemu. Bo jak jeszcze nie zauważyłeś, nie zauważyłaś, to te zjawy nie pojawiają się danym postaciom bez przyczyny. Więc tak, hetman jest symbolem narodowej zdrady, podziałów klasowych i egoizmu klas wyższych. No i dlaczego właśnie takie nawiedzenie miało miejsce? To proste. Hetman wali bekę z pana młodego, że ten jako inteligent, szlachetna warstwa, połasił się, nacytuje, chamską dziewkę. To tak jakby zamienić złoty tron na odrapaną ławkę w karczmie. To już akurat moje 3 grosze. Wyobraź sobie, że ta sytuacja ma nawet swoją definicję. Mezalians to małżeństwo między osobami różniącymi się pochodzeniem, wykształceniem lub majątkiem. W XIX wieku było to małżeństwo z osobą niższego stanu, czyli na przykład szlachcica z chłopką. Ogólnie też hetman mu sugeruje tak po cichu, że ej no młody, a ty tak się nie czujesz lepiej, wyżej od innych? Spójrz tylko na ten ples. Nie jesteś taki jak oni. >> A mówiła matka z biedą. Ostrożnie. >> Następna zjawa. Upiór odwiedza dziada. Postać dziada to jest dosłownie jakaś głęboka ławka rezerwowych wesela, ale brał udział w rzezi galicyjskiej, czyli krwawej masakry na szlachcie zorganizowanej przez chłopów. Upiór to Jakub Szela, czyli również uczestnik, a nawet przywódca wcześniej wspomnianej rzezi galicyjskiej. Zmusiłem nawet Groka, żeby wymyślił wam tematyczny żarcik, żeby łatwiej było powiązać Jakuba Shele z rzezią Galicyjską. I tak myślałem, czy go dawać, ale sobie myślę, no na potrzeby zapamiętania to chyba nikt się nie obrazi. Jakub Szela był jak kiepski fryzjer. Zawsze obcinał szlachtę. >> Nie no, idziesz do domu naprawdę? >> Także, także no wracając upiór shzeli ukazuje się cały we krwi jako obraz zemsty chłopów za wieki ucisku. Symbol bratobójczej walki, gniewu chłopskiego i wzajemnej pogardy. Ostatnia już postać Werny Hora. Pierwsze co to myślałem, że odwiedza go jakaś szurnięta baba albo postać z Donstarva, bo zaczyna się na w, ażbym sobie z widzami pograł w Don Star. A co do moich domysłów, kim jest Werny Horora? Bardzo chybiłem. Oj, bardzo. Werhora to ukraiński wieszcz, który przepowiedział zarówno upadek Polski, jak i jej niepodległość i do tej niepodległości zarazem zjednoczenia narodu właśnie nawołuje. Objawia się gospodarzowi, ponieważ sam pochodzi z inteligencji, a żyje wśród chłopów, bo ma żonę chłopkę jak coś. Daje gospodarzowi złoty róg jako symbol zjednoczenia, wolności i wyzwolenia. Stefan Żeromski, przedwiośnie. Nagrywam to drugi raz, bo zupełnie szczerze wyszło mi osobne streszczenie i to w sumie jeszcze szczegółowe tej lektury, także no muszę to nagrać jeszcze raz z mniejszą ilością szczegółów. Także mamy historię Cezarego Baryki. Cezary jest synem Severyna Baryki oraz Jadwigi Dąbrowskiej. Co prawda Jadwiga miała innego apsyfikanta, ale majątkowo niejaki Szymon Gajowiec, taki polski urzędnik, no to nie miał szans z bogatym i ustatkowanym Sewerynem Baryką. No nie było podjazdu. A jak się dorobił? Był Polakiem, ale dorobił za granicą. Ogólnie to się hajtnął, wrócił do Rosji, a jak już tam się zasiedział dokładnie w Baku, to tam spodził Cezarego. I ogólnie Cezary to no to był taki rozkoszny dzieciaczek, to posłuszny, ale do momentu, gdy nie wybuchła ierwsza wojna światowa i stary musiał się wstawić do wojska. Od tego momentu zaczęła się niezła jazda, bo naszemu Cezaremu zaczęły wyrastać rogi. I już taki usłuchany i grzeczny to nie był. Nawet bym powiedział, że stał się takim małym szkodnikiem, patusem. Co ciekawe, gdy wybuchła rewolucja październikowa, no to młodemu zaczęły się takie, a nie inne poglądy ogólnie podobać. Ogólnie sama rewolucja mu się bardzo podobała. Też tu wiek robił swoje, bo jak pamiętam, no to Cezary miał tam 14 lat. No to widzu sobie zadaj sam pytanie, jaki ty byłeś, byłaś w wieku 14 lat. No ale wracając, jak starego brakło w domu, no to rewolucja im wjechała na chatę, no bo m jaki luksus. Rewolucja jest. No przecież ty nie możesz mieć burżuju więcej. No to no to oddaj nam tak troszeczkę. No i tym sposobem z matką wylądowali w jakimś ciasnym, skromnym pokoju. Matka to już w ogóle robiła wszystko, żeby synek miał dobrze, żeby głodny nie chodził. No to mu ucięła nóżki. Sprawdzam tylko twoją czujność. Po prostu matka o niego dbała. Ogólnie Jadwiga nie była głupia. kitrała tam jakieś kosztowności, żeby no jakkolwiek sobie poradzić w tej niezmiernie trudnej sytuacji. A wspominam o tym, bo Cezary z matką mieli taki zwyczaj, że wyczekiwali ojca w porcie oczekując na jego statek. No to można się domyślić, że no nie doczekali się starego. Za to pomogli jakim jakiejś tam bogatej rodzince. Babka z tej familii miała skitrane też jakieś kosztowności, ale wiadomo, rewolucja. Tutaj nie można mieć za dużo, a jak masz za dużo, oddawaj. No i tak się też stało, że w domu baryków była rewizja, a za pomoc tym majętnym ludziom, no to niestety, ale groziły pewne konsekwencje. I co ciekawe, Cezary miał bardzo dobrą opinię. No bo wiecie, jak był mały zainteresowany takimi poglądami, no to w oczach niektórych to no dobry mały komuszek jesteś. Wyrok dla Jadwigi za pomoc tym burżują, powiedzmy, był dzięki niemu łagodny. zamiast od razu, no to dostała jakieś tam roboty publiczne. Jeszcze za sobą pomoc, no to być może nic wielkiego by się nie stało, ale przez to, że matka stawała na rzęsach, żeby synek miał dobrze, to miała tą skrytkę z kosztownościami i akurat rewolucjoniści ją wywęszyli, no i dowalili jej właśnie te kary. Z ważniejszych rzeczy, bo znowu trochę się rozwodzę, matka umiera dopiero wtedy, gdy Cezary docenia to, co ona dla niego robiła. W międzyczasie wkrada się jakaś wojna Tataru z Ormianami, a Cezary uszedł życiem tylko dlatego, że miał jakieś dokumenty, że jest Polakiem. Cezary myślał, że jest sam aż do momentu, gdy nie spotkał takiego pana Menela strasznie skatowanego. Zresztą jak się okazało, no to stary wrócił z mlekiem. Dokładnie. Okazało się, że to był jego ojciec. No to teraz dobra synek, co robimy, bo sytuacja jest poważna. Bym powiedział nawet, że krytyczna. Słuchaj, musimy jechać do Rosji, bo tam mam skitraną walizę od znajomego i tam będą kosztowności. Będziemy se żyć. O, dobra, trochę przesadzam. Tam po prostu były takie rzeczy pierwszej potrzeby typu lekarstwa, ubrania. No to było dosyć ważne w tych czasach. Docelowym miejscem miała być Polska i tutaj też upraszam, no bo ojciec podczas podróży to zginął w wyniku ran. No ale w ogóle jak przekonał Cezarego? No bo mówiłem, że Cezary był takim małym komuszkiem. Co prawda już mu tam z tyłu głowy coś się tak rozjaśniało, że kurde no tą ofiarą jednak była moja matka tej rewolucji. No coś mu się już gryzło. Ale do rzeczy po prostu. Stary mu wkręcił, że w Polsce to jest w ogóle jakaś kurde cywilizacja inna, szklane domy i i teraz faktycznie będą sobie tam żyć. Tak o. No i to młodego faktycznie przekonało do tej Polski. Zanim stary jeszcze umarł, no to powiedział: "Słuchaj synek, w Warszawie to szukaj Szymona Gajowca, on ci pomoże". Znowu przyspieszam tempo. Trafił do Warszawy, znalazł tego Szymona Gajowca. Nawet co ciekawe na studia medyczne się zapisał. No ale zaczęła się wojna polsko-bolszewicka. Trafił na front, gdzie poznał niejakiego Hipolita, któremu uratował życie. A Hipolit pochodził z takiej naprawdę majętnej rodzinki. No to ten po wojnie mu się odwdzięczył i zabrał go do siebie do Nawłoci. Teraz właśnie grubą rurą, pełną parą wchodzimy w ten dział, który w dużej mierze się skupia na romansach. W Nawłoci Cezaremu to bardzo się spodobało. Też trochę tutaj pominę, bo finalnie miał tak trzy wybranki. Miał Karolinę, Wandę i Laurę. Karolina była najbardziej w porządku. była scena, gdzie się całowali, widział ją nago. Ogólnie to była kuzynka tego Hipolita, więc no całkiem spoko. Była też Wanda, która była nieco ograniczona, nie obyta w żaden sposób w sferze emocjonalnej. Nie potrafiła ogólnie nic poza tym, że grała na fortepianie. Nawet podkreślę, bardzo dobrze grała na fortepianie. No i pewnego razu Cezary z tą Wandą grali jakby razem na fortepianie i ich ręce tam się jakoś magicznie połączyły. Wanda już se pomyślała ale on jest cudowny, się zakochałam. Z kolei Cezary to miał to trochę w dupie. Była jeszcze Laura najstarsza, no i najbogatsza. Zarazem najpiękniejsza, ale była wdową, ale też była zaręczona. No i akurat jak to się mówi, zakazany owoc smakuje najbardziej. Tak to właśnie te romanse się z nią potoczyły najdalej. W dużym skrócie z Karoliną nie wyszło, bo została otruta przez Wandę. Natomiast to nie zostało w żaden sposób udowodnione, więc Wandzie włos z głowy absolutnie nie spadł. A zrobiła to wszystko dlatego, że była zazdrosna, bo ona była zakochana w Cezarym, tyle że bez wzajemności. No to można dojść do fundamentalnej konkluzji, że z Wandą też nie wyszło. No to wyszło, że padło na Laurę. No ale też nie może być zbyt pięknie, no bo pewnego dnia, jak mieli się rypać, no to naszego Cezarego nakrył narzeczony Laury. No i zaczęła się szarpanina. Zaczęli się bić, kołowroty, cepy na łeb, wszystko tam latało i ten przydupa Laury aż się zasłonił, no właśnie, Laurą. Ta też dolała oliwy do ognia, powiedziała, że ona to jest niewinna. Ona nic nie zrobiła i że Cezary ją napastuje. No to ten jak się zdenerwował, to jak jeją w pysk, to ta płakała. Jak to się mówi, za dużo to i świnia nie przeżre. No i Laura powiedziała: "Wynocha z chaty." O dziwo obyło się bez większej afery. O tym nie wspominałem, ale Cezary marzył, żeby sobie zamieszkać z chłopami, w sensie no z chłopami tą warstwą społeczną, bo różnie to można interpretować. No i trochę tych problemów ich zrozumieć. Ogólnie marzył o takim spokojnym życiu. Jak postanowił, tak zrobił. Trochę zrozumiał ten chłopski świat, poznał ich problemy, ale też nie rozumiał, dlaczego oni pozostają bierni. Dlaczego jak ktoś na nich pluje to oni udają, że deszcz pada i chciał tak ich namówić. No może jakiejś małej rewolucji by wam się zachciało. No kur zróbcie coś. Oczywiście nie padły tam takie słowa, bo ten przypomniał sobie jak skończyła się rewolucja w baku i za dobrze to tego nie wspomina. Stwierdził dobra obędzie się bez rozlewu krwi. Ostatni dział to w ogóle już jest nieistotny. Jak chcesz to skipnij do następnej lektury, a ja tak naprawdę w kilku zdaniach. No to tak. Cezary wrócił do Warszawy pod skrzydła Szymona Gajowca. On pisał jakąś książkę, ten mu pomagał. Gadali o polityce. Ogólnie tematy rewolucyjne, zmniejszenia nierówności. No bo jak to jest, że Sombur żuje, a niektórzy nie mają co do gara włożyć? No tak. Można odczuć wrażenie, że jeszcze w Cezarym jest jakaś cząstka rewolucyjna, ale mniejsza niż była. Cezary wznowił studia medyczne. Poznał też jakiegoś komucha o imieniu i nazwisku Antoni Lutek i ten znowu chciał w nim rozbudzić według niego te jedyne właściwe czerwone słuszne idee. Nawet go zabrał na zebranie komunistów, gdzie tam znowu się nasło jakiś bzdur, dyskutował, debatował, potem gadał z gajowcem o polityce i tak jak mówię, ten dzieł to jest tak, no taka papka. Dostał też list od Laury. Potem spotkali się i pożegnali w sumie tak już na dobre, a raczej tak na złe, bo spotkanie wyglądało na zasadzie: "No w sumie z tobą to i tak bym nie mogła być, bo bidny jesteś, ja jestem bogato ogólnie, żeś tłuk jest w ogóle. Mojego fagasaś lał w ogóle. Żegnam. Nie, nie, to nie wyjdzie. Na razie Hanna Kral zdążyć przed Panem Bogiem. Pozwolisz, że to akurat przeczytam? Zdążyć przed Panem Bogiem. Hanny Kral to poruszający reportaż, który przenosi czytelnika do serca Warszawy podczas II wojny światowej ukazując życie Żydów w nazistowsko okupowanej stolicy. Autorka z wyjątkową głębią prowadzi opowieść poprzez perspektywę Marka Edelmana, jednego z kluczowych liderów powstania w getcie warszawskim. Lektura ta przedstawia przerażające doświadczenia Żydów od brutalnych prześlatowań i deportacji po masowe egzekucje dokonywane przez nazistów. Jednocześnie zamiast heroizować powstańców dokonuje ich deheroizacji. Edelman pokazuje skrajnie wyczerpanych ludzi, którzy świadomi klęski podjęli walkę nie po to, aby wygrać, ale po to, by nie dać się pozbawić godności i samemu zdecydować o własnej śmierci. Kral z wnikliwością bada także zawiłości relacji międzyludzkich, które kształtowały życie w getcie oraz skomplikowane dylematy moralne, z jakimi borykali się ludzie stawiani przed wyborami ostatecznymi. Lektura stanowi nie tylko cenny dokument historyczny, ale także pełną empatii i refleksję nad ludzką naturą w obliczu skrajnych wyzwań. Powiesz mało konkretów być może, ale miej na uwadze, że większość wojennych lektur, no to one są bardzo do siebie podobne. Być może historie są inne, natomiast łączy je tragizm. trudne historie, ciężkie doświadczenia ludzkie, najczęściej tragiczne zresztą. A jak jakimś cudem odwołasz się do tej lektury, to możesz błysnąć, że wiesz skąd pochodzi tytuł zdążyć przed Panem Bogiem. I teraz tak, zdążyć przed Panem Bogiem, czyli Bóg coś chciał zrobić, ale ktoś go wyprzedził. Chodzi o to, że Marek Edelman próbował ratować w getcie warszawskim ludzi wywożonych na śmierć. Po wojnie natomiast został kardiochirurgiem. No to też siłą rzeczy. też ktoś już był niby skazany na śmierć, no bo miał taką i taką chorobę serca, a tu nagle wchodzi pan Marek Edelman. Jakoś go ratuje. A żebyś dokładnie zrozumiał zrozumiała kontekst oraz sens tego tytułu, to jeszcze przytoczę ci pewien cytat krótki. Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując jego chwilową nieuwagę. Niech się pali choć trochę dłużej niż on by sobie życzył. [Muzyka] Albert Kami Juma. Juma w większości to co ciekawe był jeden z większych gniotów. Pewnie dlatego, że interpretacje tego były no dosyć dziwne. Od porównywania Niemców i Francuzów do dumy, jako że lektura powstała 2 lata po wojnie, no to też można przyrównać tą zarazę do Niemców, którzy najechali Francję. I tak wiem, że to miasteczko Oran było w Algierii, ale Oran było kolonią francuską, przynajmniej tej lekturze. Także to było jedno porównanie, a raczej interpretacja. Drugie, że dżumę można potraktować jako pierwiastek zła, który drzemie w każdym człowieku. Jeszcze były jakieś tam bzdury, interpretacje, ale a mówię tak powierzchownie tylko dlatego, że dosłownie kilka lat temu było coś takiego jak COVID i nie znając za bardzo treści samej lektury, no bo bohaterów tam jednak trochę było, ale łapiąc mniej więcej zarys co tam się działo, można bardzo dużo i bardzo łatwo przyrównać do covida. A co, dlaczego i jak, to przedstawia moje opracowanie. Co ciekawe, jeszcze z czasów liceum. Trochę podrasowane i nie wierzę, że w końcu coś się przydało z tego zeszytu. Trochę przeczytam i trochę umówię tak, żeby to nie było aż takie nudne. Zatem dżuma autorstwa Alberta Kami. To powieść umiejscowiona w latach 40. XX wieku, algierskim miasteczku Oran ówczesnej francuskiej kolonii. Historia zaczyna się gdy doktor Bernard Riee, ciężko to jest wymówić Riee, ale za to i tak nie karają. On natrafia na martwe szczury, a jego żona wyjeżdża do sanatorium. Miasto, które do tej pory było zwyczajne, zaczyna doświadczać wzrostu liczby zdechłych gryzoni. Następnie mieszkańcy zaczynają gorączkować i masowo umierać. Zaraza szybko przekształca się w dżumę, zamykając bramę miasta i izolując mieszkańców. No skąd my to znamy? Nie, Rie walczy z chorobą, z determinacją, opiekując się chorymi. Brakuje jednak łóżek szpitalnych, personelu, lekarstw, a ofiary są pochowane po masowych grobach. Wyobraź sobie, że kopali nawet dziury, bo cmentarze nie były w stanie pomyślić trupów. Doktor Rie znajduje wsparcie w postaci Taru, który organizuje oddziały sanitarne oraz doktora Castela zajmującego się opracowywaniem lekarstwa. W tym czasie dziennikarz Raymond Rambert, który przyjechał do Ranu, aby opisać życie Arabów, próbuje opuścić miasto, ale ostatecznie decyduje się pozostać i pomagać. Ojciec Panelu, początkowo twierdzący, że Juma jest karą bożą za grzechy, zmienia zdanie widząc cierpienie ludzi. Dodam jeszcze poza nagraniem, że szczególnie słowo klucz szczególnie jego poglądy zmienia śmierć małego chłopca Otona. No bo jak to małe dzieci musiało strasznie nagrzeszyć, że musiało pokutować swoje winy śmiercią. A my wracamy. Mimo rosnącej liczby ofiar i chaosu doktor Rie nie ustaje w walce. Jego matka opiekuje się domem podczas nieobecności żony. Urzędnik Joseph Grant, przyjaciel Riee, prowadzi statystyki zgonów. Ludzie w mieście początkowo nie obawiają się choroby, ale z czasem zaczynają izolować się w strachu przed zagrożeniem. Po śmierci Taru i otrzymaniu wiadomości o zgonie swojej żony, Rie nadal pomaga innym. Pod koniec powieści epidemia Jumy w Oranie samoistnie wygasa, a miasto powoli budzi się do życia pełne nadziei na lepszą przyszłość. Mimo heroicznych wysiłków doktora Castella, opracowane przez niego serum nie okazało się być decydującym czynnikiem, ponieważ zaraza ustąpiła z przyczyn naturalnych. Tak jak mówiłem na przestrzeni lat powstała dla nas bardzo prosta interpretacja. No kto był za czasów edukacji zdalnej, no to wie o czym mówię. Oczywiście mówię to o porównaniu dumy do covida. Jeszcze taka rada na maturze nie brnij w antyszczepionkowe poglądy, fałszywą pandemię i tak dalej. Możesz sobie wierzyć w co chcesz, ale na maturze naprawdę nie radzę. George Orwell, rok 1984. Tytułowy rok przedstawia wyimaginowane społeczeństwo kontrolowane przez rząd totalitarny. Tu akcja akurat toczy się w Londynie. To była stolica oceanie, gdzie panuje partyjny wielki brat, czyli nieomylne wszechobecne państwo i ono kontroluje dosłownie każdy zasrany aspekt życia. Widzą twoje myśli, twoje uczucia. Wyobraź sobie, że wszystkie twoje zboczone myśli ktoś kontroluje. M. No właśnie. Wyobraź sobie, że masz nauczyć się czegoś w tym wypadku dajmy na to, że uczysz się do matury i nagle i cały czas nad tobą stoi matka i mniej więcej tak samo działało to utopijne państwo. Ale teraz palnąłem w średniowieczu już bym na stosie płonął. Otóż utopia od dystopii to się różni naprawdę bardzo. Można powiedzieć, że to jest kompletne przeciwieństwo. Utopia to wizja idealnego społeczeństwa, w której panuje pokój, harmonia, prawo, sprawiedliwość. No tak. Ogólnie w utopii wszyscy pierdzą kwiatkami. Natomiast dystopia to wizja społeczeństwa, w której panuje ucisk, przemoc i totalitaryzm. społeczeństwo jest kontrolowane przez reżim, a jak jesteś koksem, to możesz też się posługiwać terminem antyutopii. Był taki wielki teleekran, którego no nie dało się wyłączyć, który cały czas nadawał propagandę. Jednocześnie obserwował też tych urzędasów partii wewnętrznej. Zrobiłeś coś nie tak, nie pomyśli partii, no to człowieku kiepsko z tobą. Optymistyczny scenariusz, kara. Pesymistyczny scenariusz. No to cały ten system to w ogóle jedna wielka utopia. Wyobraź sobie, że nawet dzieciaki były tak wychowywane, żeby doniosły nas swoich rodziców. Także takie donosicielstwo to tam no było tam faktycznie najwyższą formą obywatelskiej dojrzałości. Co do streszczenia, główny bohater Winston Smith, co na zdjęciu w sumie tym wygląda jak Morawiecki. Nie no, jak powiesz, że on nie wygląda jak Morawiecki, to ja nie wiem w jakim świecie ty żyjesz. tym Orwelowskim z 84 roku. No 1 do1. Pracuje gościu w Ministerstwie Prawdy i tam zajmuje się fałszowaniem historii. Wszystko to, żeby dopasować ją do obecnej polityki rządu. Nasz bohater jest, delikatnie mówiąc, niezadowolony z rządzącego systemu i próbuje się zbuntować. Spotyka też Julię, którą w tajemnicy będzie Łomotał. Tutaj naprawdę niewiele muszę dodawać. Jako że warto byłoby mieć na świecie ograniczone zaufanie do każdego, to tutaj nie było inaczej. Wzajemne zaufanie musieli z czasem sobie wypracować i finalnie połączyła ich nienawiść do tego systemu. Nienawiść do wielkiego brata, ogólnie szeroko pojęty bunt. Co ciekawe Julia nawet była zapisana do ligi antyseksualnej, bo wiadomo, najciemniej jest pod latarnią, a Julia to lubiła się walić jak domy w Afganistanie. Ich wszystkie próby zbuntowania się przeciwko rządowi, no to jak się chyba tam można spodziewać nie pykły. Zostają schwytani przez tajną policję i byli poddani brutalnym przesłuchaniom. Nawet Winston w końcu jest zmuszony do uznania, że nie ma ucieczki od wielkiego brata i że jego zbuntowanie się było bezskuteczne. Ogólnie 1984 przedstawia nie tylko naturę totalitarnych rządów, ale też ostrzega przed konsekwencjami, jakimi? Braku wolności myśli, słowa, a także manipulacją władzy nad historią. Jak ktoś czuje, że koniecznie wykorzysta tę lekturę na maturze, to polecam obejrzeć film, bo takowy też powstał. Co ciekawe w 1984. Opinie są dosyć dobre jak widziałem na necie, także możliwe, że przy tym nie zaśniesz, a do matury zawsze się przyda. Owszem, wyznajemy zasadę pyk pyk jako tako i faant, ale jeszcze wypada wspomnieć o partyjniaku o Brijanie. Otóż Brianek. Branek był podłą, fałszywą, zakłamaną świnią. Tak naprawdę był partyjniakiem, był członkiem partii wewnętrznej i podszywał się, można powiedzieć, pod nawet takiego sojusznika. Bynajmniej sprawiał takie wrażenie, że był sojusznikiem Winstona. Ale tak naprawdę gdy ten już go odpowiednio zmanipulował, ten puścił parę z ust, że tak nie za bardzo mu po drodze wcale z wielkim bratem i tym całym tym całym tworem, no to ten jak się dowiedział, no to idziemy na tortury. Będziemy cię Winstonku torturować, aż zmienisz zdanie i nie będziesz sprawiał już jakichkolwiek problemów. Masz być posłuszny. Już nigdy więcej nie nie będziesz taki, jaki byłeś wcześniej. Już nigdy nie będziesz darzył takim samym uczuciem Julii, jakim darzyłeś ją przed tymi torturami. Nie warto, >> nie warto było, kur, >> nie warto w ogóle było podejmować jakicholwiek decyzji sprzecznych z linią partii i uważaj sobie. >> Sławomir Mrożek Tango. Tango Sławomira Mrożka to nie jest utwór, który można interpretować jednoznacznie i zaznaczam to już na samym początku, bo treść będzie dosyć dziwna, dosyć nietypowa. Wyobraźmy sobie, że mamy taką nietypową rodzinkę. Ale jednak rodzinkę. Matka Eleonora, ojciec Tomil i oni mają syna Artura, który na pierwszy rzut oka No to to jest takim jedynym ogarem w tej rodzinie. Nie podoba mu się zarazem jak ta rodzina funkcjonuje. Spytasz co jest nie tak. Ojciec Artura wyznaje taką zasadę, mówiąc mniej więcej coś w stylu, że rozwiąłość seksualna jest oznaką wolności. Tą zasadę nagminnie wykorzystywała Eleonora, która jest żoną, która miała kochanka Edka i ten Edek cały czas z nią siedział w domu. No i w sumie babka tak się ustawiła, że w sumie mogła bez żadnego przypału pompować się z Edkiem. A Stomil tu w ogóle nie miał nic przeciwko. Z takich postaci to była jeszcze babcia i był jeszcze jej brat. I jeszcze jedna postać Alicja, czyli kuzynka i zarazem narzeczona Artura. No wy macie jakoś tam fajnie to rozpisane. Ogólnie całe streszczenie mógłbym podsumować próbami Artura, że chciał przywrócić jakiekolwiek zasady w tej rodzince. No bo przyznasz, że dosyć nienormalnym byłoby to, jakby twoja matka miała kochanka. Mało tego, ojciec by o tym wiedział i to jeszcze popierał. Artura i Eugeniusza łączyła nienawiść do Edka i chcieli go za wszelką cenę się pozbyć. Starzy Artura chcieli go przekonać, że no kurde synek no tak nic nie zdziałasz, to weź tą swoją złość, to przekuj na coś pożytecznego, na sztukę chociażby. Będzie ci na pewno lepiej. Doszło teraz do jakiegoś przedstawienia, które było beznadziejne, ale to mnie istotne. W drugim akcie zawiązuje się spisek, o którym wcześniej wspominałem, Artura i Eugeniusza, żeby przywrócić jakiekolwiek zasady w tym domu, bo tam nie było żadnych zasad. Była taka scenka, gdzie Ala koniecznie chciała zaciągnąć Artura do łóżka, ale ten ciągle jej truł dupę, że ale on teraz zrobi, czego to on teraz nie zrobi, teraz będzie porządek i odbuduje wszystkich na nowo. I teraz no to dopiero będzie się działo, będzie idealnie. I teraz Artur spotkał się z ojcem, powiedział: "Stary, co ty robisz? Moją matkę, twoją żonę dymają, a ty nic nie robisz. Plują ci na łeb, a ty mówisz, że deszcz pada. Masz tu spluwę. Jeszcze raz Edek przegnie pałę, to niech ten spust zatańczy >> tango. >> Artur pomyślał, że nie no zaraz to staremu dałem radę, może się w końcu ogarnie. No ale ten optymizm nie trwał długo. Artur kuknął przez szramę w drzwiach, a ci wszyscy grają w karty. I Artur znowu się zdenerwował, no bo myślał, że kurde, no coś się chyba miało posunąć do przodu, a ci w karty grają. Jeszcze zapomniałem powiedzieć, że ogólnie to on im nie pozwalał grać w karty, co już dobitnie go denerwowało. A denerwowało go to do takiego stopnia, że do wszystkich celował z broni i mówił, że mają się przenieść do salonu. Tam ogłosił całej rodzince wszemi wobec, że będzie się hajtał z Alom. Co ciekawe, rodzinka zareagowała dość entuzjastycznie i w ogóle nie robili żadnych problemów. Artur powiedział, że to będzie takie typowe tradycyjne wesele, tak jak >> Pan Jezus powiedział. >> Idziemy dalej. Artur wraca do domu nawalony jak szpadel. Mówi ojcu, że w sumie to on się mylił, bo był trzeźwy i teraz w pełni rozumie. Był trzeźwy, no to się mylił, a teraz jest pijany i on to doskonale rozumie. Artur zaczął jakieś filozofie, że potrzebny jest jakiś bodziec. On to inaczej nazwał, że idea bodajże, która cokolwiek może coś zmienić. tą ideą było to, że babcia umiera. No i w sumie umarła. No tu już zaczyna się kompletny absurd, ponieważ Artur zaczyna gadać takie bzdury typu: "Władza jest najwyższą formą buntu. On stworzy jakiś system i będzie na nim panował". To są typowe efekty przyjęcia za dużej ilości alkoholu. Jedni opłakują babcię, drudzy słuchają tych bzdur Artura, który mówi, że przejmie nad nimi władzę. Stary w międzyczasie powiedział do żony, że ty na 16 lat kumple w robocie śmieją się ze mnie w żywe oczy. Zaraz ci pokażę jaki ze mnie chłop >> Ja wiedziałem, że ty mnie zdradzałaś. Ja ci ufałem, a ty gnoju jaką ty masz niby nad nami władzę? No jaką? No co? No jaką? Artur zastosował dosyć solidny wtedy argument twierdząc, że ja mogę was zastrzelić. I co? Mam władzę? No mam. No i teraz zaczyna się dosłownie czeski film. Artur powiedział, żeby Edek zastrzelił Eugeniusza, ale powiedziała, że przespało się z Edkiem. No to Artur nabuzowany jak wulkan rzucił się na Edka i Edek go tak trafił jakoś dziwnie, niefortunnie, no że upadł na ziemię i zmarł. Edek jako naczelny buc stwierdził, że no dobra, to ja teraz przejmuję nad wami władzę. Zabrał marynarkę Artura, prowadził dyktaturę, zatańczył tango z Eugeniuszem. No i tak właśnie kończy się ta książka. I taką jeszcze interpretację w jednym zdaniu wam przekażę. Otóż tak. W sytuacji społeczeństwa żyjącego w systemie totalitarnym Mrożek ostrzega przed niichilistycznym buntem przynoszącym anarchię, demaskuje mechanizmy życia społecznego, realia państwa komunistycznego. Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. Zaczniemy od tej dobrej. To wszystko, co tutaj opracowałem są to, cytuję, utwory literackie poznawane w całości. Co to oznacza tutaj? Faktycznie będzie sprawdzana wiedza ze znajomości tych lektur. Czyli mówiąc wprost, wypada wiedzieć co się dzieje w tych lekturach z tego konkretnie filmu. Powiedzmy spoko, ten film masz za sobą. Zła wiadomość jest taka, że zostało drugie tyle. Z tym, że są to, cytuję, krótkie utwory literackie poznawane w całości i utwory literackie poznawane we fragmentach. Oznacza to mniej więcej tyle, że gdy mamy napisane fragment, no to w sumie nie wiadomo jaki fragment konkretnie chodzi. Tak, zgadza się. To co powiedziałem jest legitne. Nie wiadomo, ale jak na maturze pojawi się takowy fragment to dostaniecie go jak na tacy. Dostaniecie przykładowo coś z potopu. No to będzie tam napisany fragment książki i teoretycznie nie trzeba wiedzieć co się w nim dzieje, bo można to wywnioskować. Wywnioskować oczywiście po przeczytaniu danego fragmentu, który będzie u ciebie na papierze. Z tym, że ja praktykuję taką filozofię, wpajam to ósmoklasistą i będę to wpajał również tobie. mianowicie, jeżeli znasz albo zaraz poznasz te fragmenty, to nie będziesz marnować swojej mocy przerobowej podczas pisania matury. Gdy twoi znajomi będą obgryzać pazury, bo nie wiedzą co się działo przykładowo w utworze górą Edek, to ty w swojej podświadomości pokażesz im środkowy palec, bo ty to opanujesz. Do wszystkich cwaniaków, do których również się zaliczałem w klasie maturalnej, bo znałem cztery lektury i miałem 80% z polskiego, to przypomnę, że istnieje jeszcze matura ustna. Tego nie miałem, bo był covid. No ale tam jednak przydałoby się coś wygęgać, dlatego nie bagatelizowałbym drugiej części filmu. Fakt faktem, ten był ważniejszy. Teraz tak, po lewej stronie masz kontynuację tego filmu. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz, a po prawej stronie masz film o wszystkich lekturach z podstawówki, które również obowiązują na maturze. Z tym, że poza Tadeuszem to nic bym więcej nie robił. Znaczy się tego nie powiedziałem. Słyszymy się zaraz. Doza zaś

Need a transcript for another video?

Get free YouTube transcripts with timestamps, translation, and download options.

Transcript content is sourced from YouTube's auto-generated captions or AI transcription. All video content belongs to the original creators. Terms of Service · DMCA Contact

WSZYSTKIE LEKTURY 2026 - MATURA POLSKI! 🏆 | Powtórka Las...